Olejek w balsamie kwiat pomarańczy i olejek awokado | Nivea

Olejek w balsamie kwiat pomarańczy i olejek awokado | Nivea

Już mamy połowę sierpnia, ale ten czas leci. Niestety na moje nieszczęście o dziwo wolno, ponieważ we wrześniu jadę do Gorzowa i jak na złość ten czas mi się dłuży. Mam nadzieję, że wyjazd dojdzie do skutku, bo będzie się działo. Za to umilił mi czas olejek w balsamie o zapachu kwiatu pomarańczy z dodatkiem oleju awokado , a to dzięki temu , że jestem w klubie przyjaciółek Nivea i mogę testować nowości i dzielić się z Wami moją opinią na ich temat. 



Balsam znajduje się w 200 ml butelce zamykanej na klik. Opakowanie jest wygodne i poręczne. Ma ładną szatę graficzną. Etykieta zawiera wszelkie niezbędne informacje. Wszystko jest jak najbardziej na plus. Konsystencja olejku jest dość płynna, ale dzięki temu z łatwością możemy rozprowadzić go na skórze. Mnie osobiście przypomina lotion do ciała, zawierający drogocenny olej awokado, który zbawiennie działa na skórę. Olejek w balsamie Nivea szybko się wchłania i otula skórę naprawdę przyjemnym zapachem.Nivea wydobyło z pomarańczy to orzeźwienie, które kojarzy mi się z soczystymi pomarańczami wprost z tropików. Słodycz pomarańczy pojawia się dopiero na drugim planie, co sprawia, że z chęcią używam tego balsamu nawet w ciepłe dni. Zapach nie jest bowiem przytłaczający, a orzeźwiający, co jest zgodne z obietnicą producenta. 


Olejek w balsamie przeznaczony jest do skóry normalnej i suchej. Moja skóra jest sucha, więc z chęcią zabrałam się za przetestowanie tego kosmetyku.  Od kiedy regularnie stosuję ten olejek w balsamie czuję, że moja skóra znajduje się w lepszej kondycji. Zupełnie przyjemnie mi się jej dotyka, gdyż jest gładka i mięciutka. Moje uznanie zdobyło również opakowanie olejku. Jest urocze w swej prostocie, a butelka naprawdę wygodnie leży w dłoni. Bez problemu można również otworzyć ją jedną ręką. 


Skład: Aqua, Glycerin, Dicaprylyl Ether, Alcohol Denat., Glyceryl Stearate SE, Isopropyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Persea Gratissima Oil, Dimethicone, Carbomer, Sodium Cetearyl Sulfate, Sodium Hydroxide, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Limonene, Linalool, Citronellol, Benzyl Alcohol, Parfum
Recenzja | Zaful

Recenzja | Zaful

Przyszedł czas na moje skromne zamówienie ze sklepu Zaful. Wybrałam cztery produkty i z jednego byłam mega zadowolona ! 


1. Biustonosz sportowy - jest wykonany bardzo solidnie, ale niestety jest tak ciasny, że nie da się w nim oddychać. Chyba mam za duże cycki ; ( . Ogólnie zauważyłam, że ciężko mi dobrać biustonosze z chińskich sklepów, a powiem wam, że mają genialne . No trudno . Może jakbym ważyła tak jak kiedyś i nosiła ciuchy rozmiar S to bym weszła w ten stanik. 


2. Naszyjnik - nie spodziewałam się, że będzie on taki ... długi. Mimo wszystko ładnie się prezentuje i póki co jestem zadowolona. Kosztował prawie 4$ . 


3. Strój kąpielowy dla dziecka - to mój najlepszy zakup. Strój wygląda super, był wiele razy prany i używany i nic się z nim nie stało. Córka zadowolona. Z rozmiarem tez trafiłam! Już mam inny na oku, a co... Oliwia będzie miała na przyszłe wakacje :). 


4. Kolczyki - miałam kiedyś takie koła, ale gdzieś zapodziałam to pomyślałam "wezmę' a czemu by nie. Są dobrze wykonane, ładnie się noszą. Polecam. 


Puder matujący | Debby

Puder matujący | Debby

Jakiś czas temu przyszła do mnie paczka z kosmetykami firmy Debby , z tego co się orientuje jest to nowość na polskim rynku, więc z wielką chęcią zabrałam się za przetestowanie. Zdecydowanie moim faworytem stał się puder matujący

Matujący puder Powder Experience marki Debby ma za zadanie matować skórę i zapobiegać jej błyszczeniu. Ma on biały kolor, ale na skórze w ogóle go nie widać. Ja używam go na podkład i nakładam go pędzlem, a bardzo fajnie i łatwo da się go nałożyć na całą twarz. Nie ma co się bać, że przesadzimy z ilością, a nawet jeśli, to łatwo można pozbyć się jego nadmiaru innym pędzlem. Bardzo spodobał mi się efekt jaki tworzy ten puder na twarzy. 


Bardzo wygładza skórę, jest ona bardziej jednolita, pory nie są aż tak widoczne co mi się bardzo podoba, ponieważ mam problem w tym aspekcie, więc ten puder świetnie się spisał pod tym względem. Tą gładkość czuć także w dotyku, skóra jest fajnie "wyrównana". Puder spisuje się również dobrze przy matowieniu skóry. Nic mi się nie świeci, ani nos, ani czoło. I co ciekawe ten mat utrzymuje się praktycznie cały dzień. Jestem z niego bardzo zadowolona.


Opakowanie jest okrągłe i solidnie wykonane, przód jest przezroczysty, więc widzimy jaki to jest kosmetyk (Debby w swojej ofercie ma jeszcze róż i bronzer) i widzimy ile nam ubywa pudru. Na powierzchni kosmetyku jest wytłoczona nazwa firmy. Kosmetyk prezentuje się ładnie i kosztuje 30,99 zł. Kosmetyki z tej firmy dostępne są w drogerii Super-Pharm. 
Nowa kolekcja Desert Rose | Bell

Nowa kolekcja Desert Rose | Bell

Firma Bell co jakiś czas wypuszcza na rynek swoje nowości kosmetyczne, ja ich oczekuje z zapartym tchem, bo idzie im naprawdę coraz lepiej. Zawsze znajdę jakąś perełkę, w której się zakocham. Bell ma to do siebie, że kosmetyki są łatwo dostępne w sklepach sieci Biedronka, a ich cena nie jest wygórowana , więc jest na tzn. każdą kieszeń. Teraz pojawiła się nowa kolekcja o nazwie Desert Rose i szukajcie kosmetyków w Strefie Piękna, ja już byłam w Biedronce i widziałam. Nowa kolekcja jest dostępna przez sierpień i wrzesień, więc macie jeszcze trochę czasu na zakup. Prawda, że kolekcja prezentuje się całkiem zacnie?? 


Zacznę od pomadek i błyszczyków. W paczce znalazłam 3 pomadki matowe i 3 błyszczyki. Za błyszczykami nie przepadam i raczej ich nie użyje, ale przepięknie pachną i są delikatne. 

SHINE LIP TOP COAT (cena 9,99 zł)

Są to zastygające błyszczyki - nie sklejają ust, zachowują się jak pomadki matowe bez koloru, za to wypełnione blaskiem. Niemal bezbarwna formuła skrywa w sobie iskrzące drobiny odbijające światło w różnych kolorach. Topy można stosować samodzielnie lub na inną pomadkę. 



01 - najbardziej stonowany, szampański glow w beżowej formule, uniwersalny do każdego makijażu.
02 - chłodna mleczna baza odbijająca światło na różowo i perłowo, optycznie wybielając zęby
03 - zapewne ulubieniec większości - ciepłe złoto opalizujące na różowo tworząc rose gold, sprawia, że słoneczny blask jest jeszcze bliżej nas.


Mat Liquid Lips (cena 9,99zł)

Jestem wielką fanką matowych pomadek, więc od razu zabrałam się za testowanie! Są ultralekkie i niewyczuwalne, nie zlepiają ust (w końcu zastygają), nie są gumowe, kryją przy 1-2 cienkich warstwach, można je zawsze dołożyć jeśli się zjedzą.



01 - soczysta, a jednocześnie nieco zgaszona malina, mój ulubieniec na codzień, pasuje niemal do każdego makijażu, a do tego podkreśla blond włosy i opaleniznę.
02 - takiego koloru w swojej toaletce jeszcze nie posiadałam - zgaszony, chłodny fiolet, który jest stworzony dla brunetek!
03 - prawdziwa róża pustyni, piękny beż, nudziak, wręcz idealny dla jasnych cer. 


BRONZE POWDER (cena 12,99zł)

Puder brązujący o satynowym wykończeniu i neutralno-ciepłej tonacji. Stworzony do ocieplania buzi i delikatnego konturowania, niczym opalenizna. Składa się z 5-ciu kolorów, które w połączeniu tworzą idealny kolor do podkreślenia kości policzkowych.  Nie robi plam i nie jest pomarańczowy. Piękne tłoczenie dodatkowo ozdabia ten produkt. 


HIGHLIGHT POWDER (cena 12,99zł)

Umieszczony w analogicznym opakowaniu jak bronzer z identycznym tłoczeniem rozświetacz nie zachwycił mnie już tak bardzo, uwielbiam mocne glow, a on daje lekki błysk, naturalny efekt. Za to kolor całkowicie na plus - po zmieszaniu każdego z 5-ciu kolorów neutralnch, beżowych i różanych otrzymujemy cudowny kolor idealny do większości karnacji.


SMOKY KAJAL (cena 9,99zl)

Produkt niespodzianka - czarna i szaro-grafitowy kajal zamknięty jest w... opakowaniu od klasycznej, wykręcanej pomadki! Ta specyficzna forma ma jeden zasadniczy minus - teraz kiedy kredka jest ostra i precyzyjna, to zrobimy nią wszystko, kiedy zacznie jej brakować, jej średnica będzie bardzo duża i trzeba będzie ją nakładać pędzlem. Mimo to produkt sam w sobie spisuje się na medal - świeżo po nałożeniu możemy go rozetrzeć, bez utraty intensywności koloru. 



STAY ON BROW (cena 9,99zł)

Występują w dwóch odcieniach - blonde i brunette. Kolory niewiele się różnią między sobą, pierwszy z nich jest bardziej chłodny, szary, a drugi chłodno-brązowy, konsystencja bez zmian - masełkowata, delikatna, mocno napigmentowana. Z łatwością wyrysujemy nowy kształt brwi, uzupełnimy braki i utrwalimy włoski.


Zapraszam na mój nowy Instagram ---> KLIK
Shinybox lipiec 2018 | Summer vibes.

Shinybox lipiec 2018 | Summer vibes.

Nie wiem jak Wam, ale mi lipiec bardzo szybko minął i pewnie tak samo będzie z sierpniem. U mnie fala upałów minęła, a było naprawdę ... gorąco. Na chacie miałam ponad 32 stopnie, ale to może wiecie z poprzednich wpisów. Na razie rozkoszuje się lekkim wiatrem i słoneczkiem, nie jest za gorąco. Codziennie u mnie chwilę pada, super ;D . Najnowsze pudełko Shinybox Summber Vibes miało dotrzeć po weekendzie, ale niespodzianka i mam przed weekendem. Od razu wzięłam się za testowanie i sprawdzanie jaka zawartość kryje się tym razem. Czy jestem zadowolona? Zapraszam na recenzję.


Odżywka do włosów Hello Nature (19,99zł/300ml) - akurat jeżeli chodzi o tę firmę to już miałam okazję testować odżywkę, ale kokosową, a tutaj dostałam z jagód acai. Kosmetyk ma za zadanie pielęgnować, chronić kolor i ułatwiać rozczesywanie. Przywraca włosom elastyczność i zdrowy połysk. Produkt ten jest wymienny (1z6).


Dezodorant FA (8,99zł/50ml) - nienawidzę dezodorantów w kulce, a musiał mi się taki trafić, serio? Kosmetyk FA to produkt wymienny (1z3), było do wyboru dwa spray'e i jedna kulka i serio musiałam mieć takiego pecha, że trafiłam na kulkę? Szkoda, bo zapach prześliczny, ale nie mogę się przekonać i produkt oddałam, jakby mi się trafił w spray'u to super.


Biotaniqe multi biomask (4,79zł/2x5ml) - maseczki z tej serii miałam okazję testować już dawno temu (klik) , ale akurat tej wersji nie miałam jeszcze. Maseczka to połączenie dwóch specjalistycznych masek. Ultra oczyszczająca nałożona w strefie T dzięki połączeniu aktywnego węgla i glinki Kaolin zdetoksykuje i zmatowi cerę oraz zredukuje widoczność porów. No coś dla mnie, ciekawe jak się sprawdzi :) .


Raisin naklejki wodne na paznokcie (5,00zł/zestaw) - szczerze to nigdy nie używałam naklejek wodnych pomimo, że posiadam, ale sobie leżą. Naklejki marki Raisin można naklejać zarówno na lakiery klasyczne jak i hybrydy. Aplikacja jest szybka i prosta, a każdy arkusz zawiera minimum 10 pojedynczych naklejek.



Krem do rąk i paznokci Stara Mydlarnia (17,00zł/75ml) - bardzo fajny krem , który prześlicznie pachnie i zmieści się do kosmetyczki czy torebki. Nadaje się do pielęgnacji suchej i delikatnej skóry rąk oraz łamliwych i kruchych paznokci. Dla kompleksowego odżywienia recepturę uzupełnionoo proteiny jedwabiu, witaminy B5 i E oraz alantoinę. Jest to kosmetyk wymienny (1z3), były jeszcze kosmetyki Bishojo, ale już miałam okazję je kiedyś testować, więc fajnie, że dostałam coś innego do przetestowania.




Collibre płynny kolagen (9,00zł/140ml) - po 25 roku życia organizm ludzki stopniowo traci zdolność jego odbudowy. Płynny kolagen o smaku owoców tropikalnych. Mi niestety nie przypadł smakowo do gustu i miałam odruch wymiotny, ale bardzo podoba mi się opakowanie !


Krem regenerująco-nawilżający z ekstraktem z imbiru na noc TRIA (49,95zł/50ml)  - o tej firmie już słyszałam i widziałam ich ofertę, ale nie miałam jeszcze okazji przetestować dlatego też się ciesze, że dostałam krem na noc. Jestem ciekawa jak się u mnie sprawdzi, bo zapowiada się obiecująco. Zapach jest bardzo ładny, a konsystencja lekka i krem się szybko wchłania.



Znalazłam również voucher DRBARBARA 100% na 24 miesiące. Obejmuje on dostęp do planu zdrowotno-medycznego. Ja już skorzystałam, są propozycje posiłków co mi się bardzo podoba.

Aktywne serum do cery wrażliwej | Topestetic.

Aktywne serum do cery wrażliwej | Topestetic.

Lato przyszło ! Chociaż ja z tego powodu się nie cieszę za bardzo. Dla mnie zdecydowanie jest za gorąco, ale czas szybko leci i  mamy już sierpień. Moja cera w lecie jest tragiczna (najlepsza dla mnie zima!), przesuszona, od gorąca mnie całe ciało swędzi i AZS też robi swoje. Trafiłam na fajny produkt w sklepie internetowym Topestetic , a jest to aktywne serum do cery wrażliwej. Testuję kosmetyk już od około miesiąca, a moja skóra jest zdecydowanie lepiej nawilżona. 



Produkt dostajemy w kartonowym pudełku, po wyjęciu otrzymujemy plastikową tubkę o pojemności 50 ml zakończona wygodną pompką ułatwiającą wydobycie serum. Moją uwagę przyciągnęła również zatyczka, która jest wykonana z jakościowo lepszego plastiku. Całość prezentuje się bardzo ładnie bez zbędnych grafik , są tylko napisane najważniejsze informacje (w języku angielskim). Ktoś kto nie zna tego języka to najlepiej szukać informacji na stronie Topestetic. Ciekawą sprawą w tym kosmetyku jest kolor serum, bo jest on koloru niebieskiego. Niezłe było moje zdziwienie jak pierwszy raz nacisnęłam pompkę, aby wydobyć kosmetyk.

Konsystencja jest bardzo lekka, produkt wchłania się około 5 sekund. Pomimo, że gdy wydobędziemy serum jest on koloru niebieskiego to rozcierając go po twarzy momentalnie staje się przezroczysty.


Ekstrakty roślinne z aloesu, kory miodli indyjskiej i czerwonej algi działają na skórę łagodząco oraz nawilżająco. Ceramidy to składnik występujący naturalnie w skórze i gwarantujący jej odpowiednie nawilżenie i elastyczność. Ceramidy zawarte w produktach kosmetycznych uzupełniają naturalne braki tego składnika w skórze, gwarantując jej tym samym jędrność i nawilżenie. Kompleks REDENESIA LS preciwdziała skutkom stresu oksydacyjnego i spowalnia proces starzenia się skóry.

Aktywnego serum Cell Fusion C używam od końca czerwca. Moja cera stanowczo się poprawiła, jest jędrniejsza i złagodziła podrażnienia wynikające z czynników zewnętrznych jak i różnych kosmetyków, które mnie uczulały. Pomimo tego, że serum ma pojemność 50 ml (a cena to 180 zł) to jest naprawdę bardzo wydajny. Mi wystarczy jedna pompka (i to wcale nie pełna,bo nie naciskam jakoś mocno), aby wysmarować sobie całą twarz. Producent zaleca stosowanie kosmetyku dwa razy dziennie - rano i wieczorem, ale nie zawsze pamiętam o tym. Pomimo tego stosuję serum codziennie - czasem tylko rano, czasem dwa razy dziennie i jeszcze go mam. Niestety nie jestem w stanie ocenić ile produktu mi ubyło, bo tego nie widać, nawet podnosząc opakowanie nie jestem w stanie tego zweryfikować, zobaczymy kiedy mi się skończy, ale serum do cery wrażliwej z Topestetic był używany cały miesiąc (lipiec), końcówka czerwca + te 9 dni z sierpnia i jeszcze go mam. Pomimo ceny polecam go osobom, które mają naprawdę wrażliwą cerę i ciężko im dobrać odpowiedni kosmetyk pod siebie. 
Dziewczyny chcą się zabawić | Adrianna Michalewska & Izabela Szolc

Dziewczyny chcą się zabawić | Adrianna Michalewska & Izabela Szolc

Tytuł książki skojarzył mi się z dziewczynami, którym w głowie imprezy i zabawa. Już po kilku przeczytanych kartkach wiedziałam, że moje domysły są błędne. Na pierwszych stronach możemy przeczytać historię kobiety uwięzionej w łódzkim getcie. Opis jest bardzo smutny i przygnębiający , ale mamy ochotę czytać dalej. Akcja zostaje przerwana nowym wątkiem czterech głównych bohaterek. Amelia – córka zmarłego już pasjonaty lotnictwa, który przelał na nią miłość do tych podniebnych maszyn; Monika – córka profesorskiej, bogatej rodziny, Iza – żyjącą wspomnieniami i tęskniącą za ukochanym bratem, którego odebrały jej narkotyki; oraz Paula – dziewczyna z biednej rodziny, pozbawiona matki już za młodu.
Jak to w wieku nastoletnim, dziewczyny mają swoje plany i marzenia, które pragną zrealizować. Niektóre aspekty się wiodą, inne podążają zupełnie innym torem.




TYTUŁ: Dziewczyny chcą się zabawić
AUTOR: Adrianna Michalewska & Izabela Szolc 
WYDAWNICTWO: Muza
GATUNEK: Obyczajowa


Ludzie uważają, że jak się coś kończy, to musi zacząć się coś nowego, ale czasem tak nie jest. Czasem wszystko trwa w zawieszeniu.

Dziewczyny dojrzewają w ciężkich czasach lat 80., kiedy to na półkach sklepowych regularnie brakowało towaru, markowe ubrania były na wagę złota, a polityka państwa miała silny wpływ na życie każdego obywatela.
Wszystkie marzą o miłości i sławie, wierzą, że mogą osiągnąć wszystko. Świat jest dla nich kolorowy, pełen niespodzianek. Czy się rozczarują? A może wszystko pójdzie zgodnie z planem?

Interesującym osobnym wątkiem, choć łączącym się z całą fabułą, są prywatne listy żydówki złapanej do getta, o której wspomniałam na początku recenzji. Róża (bo tak jej na imię) pisała w nich o szarej, pełnej okrucieństw i pozbawionej uczuć rzeczywistości. Żyła dzięki miłości i nadziei, że uda jej się wyjść na wolność i spotkać Kazimierza – swego kochanka, jedyną prawdziwą miłość. Ten wzruszający wątek bardzo podniósł wartość historii, dodał jej dramatyzmu i niewątpliwie wycisnął łzy z niejednej pary oczu.
Książkę bardzo polecam, szczególnie młodym osobom, które urodziły się w wolnym kraju; w kraju, w którym żyje się lepiej.


To historia upadających fabryk i bezrobocia, wielkich możliwości i gwałtownych zmian politycznych. To historia wielkich marzeń i straszliwych rozczarowań. Szalonej namiętności i ponurej rzeczywistości. To opowieść o prawdziwym życiu, które przytrafiło się czterem dziewczynom w Łodzi.
Mimo dosyć przygnębiającego klimatu lektury, warto po nią sięgnąć. Czytając ją, staniecie się bogatsi o cudze refleksje i wzruszające historie.

Książka swoją premierę miała 14 lutego 2018 roku . Polecam sięgnąć po tę pozycję, naprawdę warto ! Niektóre opisy były nudne, ale też przy niektórych opisach wracałam myślami do dzieciństwa (lata 90) . Dziewczyny z książki  powoli wchodzą w dorosłość, która wcale nie jest taka kolorowa jakby chciały. Jak znaczna większość mieszkańców Łodzi, borykają się bowiem z szarością dnia codziennego oraz własnymi przeżyciami i doświadczeniami z dzieciństwa, problemami rodzinnymi, od których nie sposób się uwolnić czy radykalnie odciąć. 
Kosmetyki do ciała z ekstraktem z konopii | Joanna

Kosmetyki do ciała z ekstraktem z konopii | Joanna

Ostatnio w moje ręce wpadły nowości firmy Joanna z serii Cannabis , a są to kosmetyki z ekstraktem z konopii. Testowałam aż cztery produkty i były to: krem do rąk, żel pod prysznic, scrub do ciała i balsam do ciała. Jeżeli jesteście ciekawi jak wypadły kosmetyki to zapraszam dalej !


Zacznę od mojego ulubieńca, czyli od balsamu do ciała. Produkt mieści się w pojemniku o pojemności 240 g z wygodną pompką ułatwiającą wydobycie produktu. Konsystencja jest kremowa o zabarwieniu białym. Spodobał mi się zapach, który długo utrzymuje się na skórze.  Ekstrakt z konopi o działaniu nawilżającym połączony z odżywczym olejem arganowym zapewniają skórze optymalną pielęgnację. 

Scrub do ciała jest drobnoziarnisty z drobinkami z pestek moreli. Pojemność to 200 g. Używałam go już kilka razy, a skóra jest widocznie wygładzona, oczyszczona i peeling delikatnie złuszcza martwy naskórek. 





Krem do rąk ma zamknięcie typu "klik" i posiada pojemność 75 ml. Póki co moje zbiory jeżeli chodzi o kremy jest dość pokaźna, więc ten oddałam sąsiadce, która jest z niego bardzo zadowolona . Produkt jest przeznaczony dla każdego rodzaju skóry, mnie nie uczulił i nie podrażnił. 






Balsam do ciała posiada pompkę ułatwiającą wydobycie kremu. Zapach mnie urzekł i jest prześliczny. Utrzymuje się na ciele pozostawiając ją gładką i miękką.  Ekstrakt z konopii mleczka owsianego działa nawilżająco. Kosmetyk szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Balsam jest bardzo wydajny i mieści się w opakowaniu o pojemności 240 ml. 





Żel pod prysznic tak jak balsam również posiada pojemność 240 ml. Konsystencja jest kremowa, ale nie wylewa się z opakowania. Żel jest przeznaczony do każdego typu skóry. Mnie nie uczulił. Nawilża, daje uczucie miękkości i gładkości. Zapach taki sam jak przy balsamie ! 




Wszystkie cztery kosmetyki świetnie się uzupełniają. Kremu do rąk używam po różnych czynnościach gdzie moje dłonie są narażone na czynniki zewnętrzne. Na wieczór pod prysznicem zaczynam od scrubu, potem myję się żelem pod prysznic, a na koniec oczywiście balsam do ciała . Cała seria jest moim zdaniem bardzo udana, kosmetyki nie są drogie, a seria Cannabis Seed jest dostępna w trzech różnych zapachach. 
Hipoalergiczny olejek pod prysznic z pestek winogron | Coslys

Hipoalergiczny olejek pod prysznic z pestek winogron | Coslys

Totalną nowością jest dla mnie kosmetyk firmy Coslys z linii Dermosens. Nabyłam hipoalergiczny olejek pod prysznic z pestek winogron w celu przetestowania go na sobie i sprawdzenia jak radzi sobie z moją skórą. Ci, którzy mnie czytają wiedzą, że mam AZS i muszę unikać niektórych produktów . Codziennie po kąpieli się balsamuje, a w te upały to biorę zimne prysznice nawet 4-5 razy dziennie (wiecie, że na chacie mam 34 stopnie?? :o) . Miałam wiele olejków pod prysznic i wszystkie zostawiały takie uczucie jakbym była tłusta i nie mogła z siebie zmyć kosmetyku i wtedy powiedziałam "dość! nigdy więcej nie tknę" , ale dość uporczywe stało się balsamowanie kilka razy dziennie , więc postanowiłam poszukać czegoś co dostatecznie nawilży moją skórę pozostawiając ją miękką i gładką, tak padło właśnie na francuską markę Coslys, jeżeli jesteście ciekawi jak wypadł u mnie ten olejek to zapraszam na recenzję. 


Kosmetyk mieści się w smukłej i poręcznej butelce o pojemności 380 ml , dobrze leży w dłoni i nie ześlizguje się. Zamknięcie jest typu "klik". Szata graficzna jest minimalna, ale przyciąga uwagę. Teraz im dłużej się przyglądam opakowaniu to chyba już kiedyś widziałam na innych blogach kosmetyki tej firmy , ale mimo wszystko sama zerknęłam jakie kosmetyki ta firma oferuje i już mam kilka, które chciałabym przetestować w najbliższej przyszłości. 



Skład
Helianthus annuus (sunflower) seed oil*, polyglyceryl-4oleate, vitis vinifera (grape) seed oil*, corylus avellana (hazel) seed oil*, tocopherol..
*z rolnictwa ekologicznego
100% składników jest pochodzenia naturalnego
89.5% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego

Jak widzimy w składzie jest tylko pięć składników, m.in. olejek z orzechów laskowych, z pestek winogron, ze słonecznika, roślinny emolient o właściwościach myjących, wit. E.
Szczerze, to obawiałam się troszkę, czy produkt ten w ogóle umyje skórę, nie pozostawi tłustej warstwy, czy nie będzie ślisko pod prysznicem ? Te obawy okazały się bezpodstawne. Olejek pod prysznic z Coslys jest dla mnie idealny. Ma lekką, olejkową konsystencję. I do tego jest bezzapachowy, więc nie uczuli, mnie nie uczulił . I póki co to pierwszy kosmetyk, który właśnie nie pozostawił tłustej warstwy, ale pomimo tego skóra jest gładka i nawilżona dzięki czemu po każdym prysznicu (a w te upały to must have!) nie muszę balsamować całego ciała, bo olejek z pestek winogron zrobił całą robotę. 

Kosmetyki Coslys są to kosmetyki wegańskie, cruelty free, nie testowane na zwierzętach na żadnym etapie produkcji, dodatkowo mamy tu oznaczenie francuskiej organizacji One Voice, która od lat walczy o prawa zwierząt. 

Taka ciekawostka na koniec - olejek świetnie się sprawdził przy czyszczeniu pędzli do makijażu, akurat uratował mi skórę, bo skończył mi się olejek Isana, więc skorzystałam z tego i pędzle czyściutkie . Polecam ten kosmetyk - nie tylko do ciała !! 
Suchy szampon dla brunetek | Nivea

Suchy szampon dla brunetek | Nivea

Co rusz Nivea wypuszcza kolejne nowości i tym razem padło na suchy szampon do włosów. Mamy do wyboru trzy warianty: dla blondynek, szatynek i brunetek. Ja oczywiście wzięłam ten dla brunetek. Z suchymi szamponami mam styczność już nie po raz pierwszy, ale niestety te spotkania były nieudane. Testowałam już kilka szamponów różnych firm i niestety - wszystkie mnie uczuliły . Po jednym suchym szamponie zmagałam się ponad tydzień ze strupami na głowie i wtedy powiedziałam sobie dość! Nie będę ich więcej testowała, ale przyszedł czas na test z Nivea i stwierdziłam, a co mi tam - przetestuję. 



Podoba mi się, że trafiła mi się akurat niebieska wersja, uwielbiam ten kolor i uważam, że wygląd opakowania jest obłędny . Suchy szampon aplikujemy na włosy, zwłaszcza u nasady, by je odświeżyć, podnieść, albo w podróży, gdy nie zawsze jest możliwość ich umycia. 

Suchy szampon dla brunetek 3w1 ma za zadanie odświeżyć włosy, delikatnie je oczyścić nie podrażniając skóry głowy. Nie pozostawia na włosach resztek produktu.
Szampon został zamknięty w butelce o pojemności 200 ml , jednak dostępna jest również mniejsza wersja (100ml). Suchy szampon posiada wygodny atomizer, aby równomiernie nałożyć produkt na włosy. Szata graficzna również jest ciekawa i przyciąga uwagę. Produkt aplikujemy 30 cm od włosów. Po aplikacji delikatnie wmasowujemy kosmetyk we włosy, dzięki czemu są natychmiast odświeżone i odbite od nasady. Ten szampon mnie nie uczulił dzięki czemu stał się moim ulubieńcem wśród suchych szamponów. Taki produkt naprawdę czasem ratuje nam "skórę" i choć wcześniej nie byłam przekonana , no bo jak to nie mieć czasu na umycie głowy tylko wspomagać się suchym szamponem to jednak wiem, że wypadki chodzą po ludziach tak jak u mnie był pewien okres, że odcięli nam dopływ wody na kilka dni, bo coś robili i to była po prostu masakra. Zapach produktu jest również miły i nienachalny , mi się podoba, mój chłopak myślał, że wypsikałam się perfumem. ;) 

Szampony od sierpnia będą do kupienia w sklepach Rossmann. 
Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger