Szybkie kolory | Rebel

Szybkie kolory | Rebel

Zbliża się czas kiedy pogoda nas nie rozpieszcza, więc wtedy siedzimy w domowym ciepełku z kubkiem gorącej herbaty i książką, ewentualnie serialem - tak miałam kiedy byłam singlem, ale mając dziecko staram się poświęcać córce dużo czasu i uwagi, bo niestety ten czas leci za szybko (helloł - 3 lata i szkoła :o, kiedy ja się pytam? eh). Na jesienne wieczory siadamy i gramy, bo jak to się mówi "przez zabawę po naukę", czy jakoś tak ;) . Dzisiaj chciałam Wam opisać grę od firmy Rebel "szybkie kolory" - jest to gra typowo pamięciowa, ale dziecko uczy się m.in. rozpoznawania kolorów i ich zapamiętywania. Pozycja dla 2-5 osób, w wieku od 5 lat, szybka gra, zajmująca ok. 15-20 minut.


Opakowanie zawiera w sobie:

- 6 suchościeralnych mazaków z gąbeczką
- 55 kart zadań
- etui / piórnik do przechowywania
- 5 dwustronnych kart punktacji
- instrukcja obsługi 


Karty zadań są dwustronne. Zawierają proste grafiki, ale zawsze podzielone na 6 stref. Jedna strona karty jest czarno-biała, na niej gracze będą nanosili kolory. Druga strona zawiera taką samą grafikę, ale każda z 6 stref jest pokolorowana 1 z 6 kolorów. Z jednej strony widzimy obramowany szkic z podziałem na fragmenty, z drugiej zamalowaną całość.  

Jak wygląda przebieg gry? Rozdzielamy karty, każdy widzi jedynie obszar czarno- białej kolorowanki. Wszyscy jednocześnie odwracamy na dokończony rysunek i studiujemy widok – staramy się zapamiętać barwy i ich ułożenie. Celem rozgrywki jest ich odtworzenie, im nasza kopia będzie wierniejsza oryginałowi, tym więcej punktów zdobędziemy. 

Podczas kolorowania trzeba trzymać się kilku zasad:
  • W ręku można mieć tylko 1 pisak, chcąc wziąć nowy trzeba poprzedni odłożyć na etui, koniecznie zatkany.
  • Nie wolno zmazywać kolorów podczas kolorowania, jeśli gracz rozpocznie kolorowanie danego obszaru wybranym pisakiem, to musi kontynuować kolorowanie tym właśnie kolorem.
  • Obszar należy pokolorować w całości i nie wolno wyjeżdżać poza kontur, w przeciwnym wypadku gracz nie dostanie punktów za niewłaściwie wypełniony obszar.
  • Nie wolno podglądać kolorowej strony karty.
Za właściwe użycie koloru i wybór obszaru otrzymujemy dwa punkty. Za pokryte złą farbą pole otrzymamy pojedynczy punkt, ale nie za powtarzające się barwy. Noty oznaczamy na wężu lub na płatkach kwiatków.
W rozgrywce pojawia się jeszcze jedna kłoda, o którą możemy się wywrócić, ale gwarantuje nam dodatkowe emocje- zamienianie zatyczek od flamastrów. Im dalej, tym więcej mazaków będzie zakrytych mylącym graczy kolorem zamknięcia – robi się pożądane w grze imprezowej, pobudzające i generujące nowe dawki humoru, a także dające sporo do myślenia odnośnie kolejności pokrywania farbą, zamieszanie. Uwielbiam taki chaos podczas dobrej zabawy!


Grając z dzieciakami nie zamienia się zatyczek, bo to zbyt duże dla nich wyzwanie. Grając z ekspertami od kolorów można nie przyznawać punktów za obszary pokolorowane, choć błędnie. Można też zastosować drugą stronę karty punktacji z kwiatkami, na której 2 punkty odpowiadają małemu kwiatkowi, a także 3 pojedyncze punkty dają 1 mały kwiatek.
Mnie gra "szybkie kolory" totalnie rozwaliła na łopatki, niby proste, ale z pamięciowymi grami mam mega problem, za to moja córka bardzo fajnie sobie radziła, trochę jej oczywiście pomagałam, bo ma dopiero 4 lata, ale dzięki takiej zabawie szybko nauczyła się kolorów i ich rozpoznawania.

Szampon z tłoczonym na zimno olejem kokosowym & mleczny spray do włosów | Nature box

Szampon z tłoczonym na zimno olejem kokosowym & mleczny spray do włosów | Nature box

Staram się brać udział w różnych kosmetycznych rozdaniach i testach i dzięki takiej akcji udało mi się dostać do przetestowania szamponu do włosów ze 100% tłoczono na zimno olejek kokosowym na stronie ambasadorka - kosmetyczna . Zdecydowałam się na niebieski zestaw , ponieważ nawilża i odświeża włosy. Byłam bardzo ciekawa kosmetyków do włosów z Nature Box i chcę się z Wami podzielić swoimi wrażeniami. 


Nature Box to marka (producentem jest firma Schwarzkopf), w której asortymencie znajdziemy kosmetyki do pielęgnacji ciała i włosów. Kosmetyki są w 100% naturalne, pozyskiwane z naturalnie tłoczonych olejów z orzechów i owoców. W gamie marki znajdziemy linie z awokado, macadamią, kokosem, morelą i migdałem.

Szampon znajduje się w opakowaniu o pojemności 385 ml, bardzo spodobała mi się etykieta, a zamknięcie jest na klik. Otwierając zatyczkę unosi się piękny zapach kokosu. Od razu przypadło mi do gustu to, że zapach nie jest sztuczny ani chemiczny, wielki plus za to. Nie mogłam się doczekać pierwszych testów , ale musiałam poczekać kilka dni, bo mycie głowy mam ustalone w jakie dni (środa/niedziela) i dwa razy w tygodniu w zupełności mi wystarcza. Obecnie włosy mam krótkie, bo kilka miesięcy temu ścinałam włosy i oddawałam na fundację, więc teraz mając krótsze włosy lepiej mi o nie dbać. 


Produkt dla mnie jest bardzo wydajny właśnie ze względu na moją długość włosów, ale wystarczy niewielka ilość kosmetyku , aby umyć włosy, ponieważ szampon bardzo fajnie się pieni. Konsystencja szamponu jest odpowiednia - nie za gęsta ani nie za rzadka, a więc idealna ! 

Bardzo przypadł mi do gustu ten szampon. Włosy mam miękkie i lepiej mi się rozczesują i układają. Rzadko używam odzywek do włosów, bo nie wiedzieć dlaczego po ich użyciu włosy mi się szybciej przetłuszczają. Szampon z Nature Box świetnie oczyszcza skórę głowy. Posiadam włosy kręcone i mam wrażenie, że to zasługa szamponu, ponieważ moje loki zostały bardzo ładnie podkreślone, testowałam wiele szamponów, ale właśnie po tym uzyskałam świetny efekt. Na pewno już wiem, że będę chciała przetestować inne zapachy i zobaczyć czy tak samo świetnie radzą sobie inne warianty jak ten kokosowy. 

Skład: Aqua (Water, Eau), Sodium C14-16 Olefin Sulfonate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Sodium Chloride, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Panthenol, Parfum (Fragrance), Citric Acid, Sodium Benzoate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Coconut Acid, Propylene Glycol

Dodatkowo znalazłam jeszcze nawilżający, mleczny spray ze 100% tłoczonym na zimno olejem kokosowym. Produkt dostajemy w plastikowym opakowaniu o pojemności 150 ml , zakończona wygodnym atomizerem. Równocześnie testowałam sprawy z szamponem i dla mnie efekt "WOW", bo w szamponie od razu się zakochałam, ale spray ma dla mnie za mocny zapach przez co ciężko mi się było do niego przekonać. Po kilku dniach postanowiłam raz jeszcze sięgnąć po ten produkt i moje włosy lepiej się układają, są lśniące i otrzymują dawkę nawilżenia ! Teraz już wiem, że jak tylko skończą mi się te produkty to będę musiała sięgnąć po inne zestawy. 


Odżywka w spray'u jest bardzo wydajna, moja rodzina liczy 3 osoby , razem ze mną. Wszyscy używamy i jeszcze sporo zostało. Wszyscy mamy kręcone włosy, więc u nas taka odżywka w spray'u jest na porządku dziennym , a po tym spray'u z Nature Box włosy lepiej się rozczesują i nie plączą. Warto również wspomnieć, że nie należy go dużo psikać na włosy. Nie wiem jak u Was jeżeli testowaliście, ale ja mam wrażenie, że moje włosy są lekko usztywnione, jakbym użyła lakieru do włosów, więc lepiej nie przesadzić z tym produktem. 

Cały zestaw, który otrzymałam w ramach testowania na ambasadorka-kosmetyczna uważam za udany. Uwielbiam testować nowości, a te produkty to niewątpliwie dla mnie nowość i z wielką chęcią podeszłam do testowania. Jeżeli lubicie zapach kokosu w kosmetykach to te produkty będą dla Was. 

#ambasadorkakosmetyczna #natureboxbeauty  #vicapl #drogeriavica


Pyszne kolacje | Anna Starmach

Pyszne kolacje | Anna Starmach

Uwielbiam wszelkie kulinarne programy i kiedyś oglądałam ich dość sporo. Sama jestem po szkole gastronomicznej i uwielbiam gotować jeśli wiem co. Niestety na pytanie "co dziś na obiad" słyszę - obojętnie, co chcesz, jak uważasz, byle co ... wszystkiego mi się odechciewa. Uwielbiam gotować jeśli wiem co, jak mam wymyślać to mi schodzi pół dnia. W moim domu brakuje książek kulinarnych i właśnie w ten sposób w moje ręce trafiła książka Anny Starmach - pyszne kolacje. 


TYTUŁ: Pyszne kolacje
AUTOR: Anna Starmach
WYDAWNICTWO: Znak
GATUNEK: książka kulinarna 

Anna Starmach znana przede wszystkim jako juror z Mastechefa i MasterChefa Junior,  w swojej propozycji dzieli się 60-cioma przepisami na idealną kolację. Jak możecie się domyśleć w takiej książce nie brak kolorowych ilustracji, które kuszą i zachęcają do tego, abyśmy sami przyrządzili taki czy inny posiłek. Rzeczywiście książka jest bogato ilustrowana. 

W środku znajdziemy propozycję trzech kategorii: na szybko, na gorąco, na słodko. Na kolację preferowałabym coś lekkiego, ale zarazem sycącego. Wiele osób odchudzających się i tych, które zdrowo się odżywiają wierzą w zabobony, że ostatni posiłek jest o 18:00, błąd! Ostatni posiłek jemy 2h przed spaniem, więc w sumie fakt , jeżeli idziecie spać o 20:00 to Wasz ostatni posiłek będzie o 18:00, ja chodzę spać około 22:00, więc koło 19/20 jem kolację z całą rodziną. 

„Kolacja- chwila tylko dla nas i dla naszych najbliższych,
chwila dla przyjaciół i dla rodziny,
chwila spokoju i chwila na rozmowę.”


W tej książce przede wszystkim zaskoczyło mnie to, że te dania są łatwe i proste i przede wszystkim na polską kieszeń. Nie ma wymyślnych dań i za to brawa dla Pani Ani. Rozmieszczenie książki jest takie, że po lewej stronie znajduje się przepis, a po prawej piękna ilustracja. Teraz jak mam ochotę zrobić kolację dla całej rodziny tylko się pytam czy ma być na słodko czy na ciepło. W kategorii na szybko znajdują się głównie sałatki, kanapki i pasty. Ja osobiście zakochałam się w musie czekoladowym i polecam każdemu przetestować ten przepis i spróbować - niebo w gębie. 


To moje pierwsze spotkanie z książką Anny Starmach i wiem, że nie ostatnie. Chętnie poszukam jakiś innych jej pozycji, szczególnie na obiady. Na końcu książki znajdziemy miły dodatek od Bogumiły Wiśniewskiej – przewodnik o winie. Dzięki czemu dowiemy się wszystkiego o winie. Jak je degustować, podawać i przechowywać. 
Woda perfumowana Miss Giordani Intense | Oriflame

Woda perfumowana Miss Giordani Intense | Oriflame

Kiedyś miałam kilka perfum od Oriflame i postanowiłam do nich wrócić i przetestować zapachy, których nie miałam. Tak padło na wodę perfumowaną Miss Giordani Intense. Pierwsze co mnie urzekło to piękna buteleczka, która wygląda luksusowo, a wcale perfum nie jest taki drogi. Dodatkową ciekawostką jest to, że zapach został stworzony przez Emillie Copperman . 



Zapach dla kobiety pewnej siebie, pełnej pasji i świadomej swojej kobiecości. Miss Giordani już od pierwszego psiknięcia uwalnia niepowtarzalny aromat , który z każdą chwilą ewoluuje stając się subtelnym połączeniem szyku i elegancji. 

Perfum otrzymujemy w kartonowym pudełku, po wyjęciu dostrzegamy fiolkę o pojemności 50 ml. Buteleczka wygląda na luksusową i elegancją i koszt tej wody perfumowanej to 104,90 zł. Myślałam, że ta woda perfumowana będzie mocna i słodka, ale nie, jest świeża, kwiatowa, owocowa. Do tego zapach pięknie się nosi i nie wietrzeje po 20 minutach na dworze. Cieszę się, że wybrałam do przetestowania akurat Miss Giordani Intense. Nuty zapachowe: nektar brzoskwiniowy, nuta neroli, fioletowa gardenia, nuty piżma, białe drewno, wanilia. 


Warto wspomnieć, że już za miesiąc Boże Narodzenie i zakupienie tej wody perfumowanej to idealny prezent pod choinkę dla najbliższej osoby. Nie znam nikogo kto nie lubi otaczać się pięknym zapachem, więc moim zdaniem perfum jako prezent to jest strzał w 10! Wyrafinowany i żywiołowy zapach sprawi, że będziesz się cieszyć każdym dniem i doceniał piękno życia. Warto się na chwilę zatrzymać i zobaczyć co się osiągnęło, ludzie pędzą po więcej nie patrząc na to co tracą. 



So Box - studio prezentów

So Box - studio prezentów

Mamy już listopad, więc za miesiąc są święta bożego narodzenia. Wychodzę z założenia, że lepiej kupić coś praktycznego niż wydawać na głupoty dlatego też planuje paczki świąteczne z wyprzedzeniem. Lubię wiedzieć co wręczam, więc rozejrzałam się trochę po internecie i tak trafiłam na So Box - studio prezentów.



Postanowiłam się skusić i zobaczyć czy taki box spełni moje oczekiwania. Zdecydowałam się na zestaw domowe SPA (migdałowe). Szczerze, to wcześniej nie miałam okazji używać migdałów w kosmetykach, na stronie widzę również wersję różaną, ale mam dość już tego zapachu w kosmetykach dlatego też wzięłam migdałowe SPA. 


So Box studio prezentów przyciągnęło mnie do siebie właśnie tym, że możemy znaleźć prezent na każdą okazję. Moja znajoma niedługo rodzi i od razu wpadł mi w oko box "baby shower". Dodatkowym plusem niewątpliwie jest to, że całość jest pięknie zapakowana, a drewniany box można później jakoś wykorzystać, np. na kosmetyki, które można trzymać pod ręką i ładnie się będą w drewnianym boxie prezentować. Propozycji box'ów jest naprawdę wiele, więc jak nie macie pomysłu na prezent to zdecydowanie Wam polecam odwiedzić ich stronę.

Tak jak pisałam wcześniej - zdecydowałam się na migdałowe domowe SPA, bo chociaż raz w tygodniu staram się odprężyć w domowym zaciszu i zadbać o swoje ciało. Produkty, które znalazłam w boxie na pewno mi ten czas umilą i pomogą zregenerować ciało i umysł .

Żel pod prysznic Nacomi 


Miałam okazję wcześniej testować kosmetyki firmy Nacomi i bardzo przypadły mi do gustu. Żelu pod prysznic jeszcze nie miałam. W zestawie znalazłam żel o zapachu migdałów, który pachnie obłędnie. Opakowanie ma pojemność 250 ml i jest zakończona wygodną pompką ułatwiającą wydobycie żelu. Bardzo wspieram polskie marki kosmetyczne i cieszę się, że Nacomi jest jedną z nich. Konsystencja jest bardzo delikatna i żelowa, świetnie oczyszcza ciało i łatwo się spłukuje zostawiając piękny zapach migdałów. Szczególnie polecam żel osobom, które mają suchą skórę , doskonale nawilża i wygładza. 

Masło shea Nacomi


Kolejny produkt to również kosmetyk firmy Nacomi, takie uzupełnienie po żelu. Mam szorstką i suchą skórę, więc nawilżanie jej to podstawa w mojej pielęgnacji. W boxie znalazłam masło shea, które idealnie się rozprowadza pod wpływem ciepła dłoni, jego konsystencja jest stała i zbita. Opakowanie jest okrągłe o pojemności 100 ml. Kosmetyk jest bezzapachowy i bardzo tłusty, ale szybko się wchłania w skórę dlatego go lubię, daje 100% nawilżenia, szczególnie sprawdza mi się na nogach, bo tam moja skóra jest najgorsza - sucha i szorstka. 

Masło shea ma wiele, pozytywnych właściwości. Do najważniejszych należą:
- świetnie nawilża i wygładza naszą skórę
- regeneruje
- posiada działanie przeciwzapalne i antybakteryjne
- działa przeciwzmarszczkowo
- przyśpiesza gojenie ran i otarć
- może zastąpić wiele kosmetyków: balsam do ciała. krem do twarzy, krem pod oczy, maseczkę do włosów, balsam do skórek i paznokci
- koi podrażnioną skórę
- masło nałożone na włosy zmiękcza i nawilża je

Ręcznik firmy Zwoltex


Do wyboru miałam ręcznik biały albo czarny, wybrałam czarny, bo ... nigdy nie miałam czarnego ręcznika, więc nie wahając się wzięłam czarny. Jest pięknie zapakowany, wstążką. Myślałam, że to będzie taki malutki ręcznik do twarzy, ale jest nieco większy, o wymiarach 50x100. Wykonany w 100% z bawełny. 

Migdały w mlecznej czekoladzie od manufaktura czekolady



To jest mój hit !! Do tego produktu podchodziłam jak do dziecka,bo nie wiedziałam czego się spodziewać. Cały box został wypełniony dosłownie kosmetykami SPA, ja pomyślałam, że te migdały to jakieś do kąpieli, do rozpuszczania czy coś. Nawet bałam się tego otworzyć haha. Dopiero kiedy spojrzałam na skład faktycznie okazało się, że są do jedzenia i były przepyszne ! Bardzo słodkie, więc 3-4 migdały i miałam dość. Opakowanie ma 120 g . Z ciekawości weszłam na stronę manufaktury czekolady i sprawdziłam co mają jeszcze w ofercie - naprawdę warto tam zajrzeć.

Zestaw domowe SPA od So Box totalnie mnie zauroczyło. Znalazłam coś dla ciała i umysłu, warto się rozpieszczać co jakiś czas. Dodatkowo kiedy otworzyłam wieko pudełka znalazłam kartkę i kopertę , na której możemy wypisać życzenia jeżeli chcemy komuś podarować taki box. Ja zdecydowanie będę chciała jeszcze przetestować box tea time, bo kawy nie piję, ale herbatkę uwielbiam. Jeżeli jeszcze nie macie pomysłu na prezent pod choinkę to zapraszam na stronę So Box - studio prezentów

Zestaw, który testowałam (klik) kosztuje 110 zł. Zestaw pielęgnacyjny. Wysokiej klasy ręcznik, naturalny migdałowy żel pod prysznic, czyste masło shea, a na deser migdały w czekoladzie. I czego chcieć więcej? ; ) 

PS Wbijajcie na mojego instagrama (@paulina__lifestyle), bo razem z So Box studio organizuje dla Was rozdanie, ale więcej szczegółów na IG. 


Migdałowy kremowy żel myjący | Lirene

Migdałowy kremowy żel myjący | Lirene

Migdałowy kremowy żel myjący z D-Panthenolem zawiera łagodzącą bio-formułę, która skutecznie i delikatnie oczyszcza skórę z makijażu oraz wszelkich zanieczyszczeń, pozostawiając ją gładką i miękką w dotyku.
Olej migdałowy bogaty w kwas oleinowy i linolenowy wzmacnia barierę lipidową skóry chroniąc ją przed podrażnieniami oraz utratą nawilżenia. Intensywnie wygładza skórę, która odzyskuje świeżość i zdrowy wygląd. D-Panthenol koi i łagodzi podrażnienia skóry wywołane przez czynniki zewnętrzne.
Bardzo przyjemny produkt, dobrze się sprawdzi szczególnie u osób o suchej skórze.



Skład:
Aqua (Water), Cocamidopropyl Betaine, Betaine, Glycerin, 1,2-Hexanediol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Panthenol, Triethanolamine, Sodium Cocoyl Glutamate, Parfum (Fragrance), Hydroxyacetophenone, Laureth-2, PEG/PPG-120/10 Trimethylolpropane Trioleate, Glycol Distearate, Buteth-3, Coco-Glucoside, Disodium EDTA, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Sodium Benzotriazolyl Butylphenol Sulfonate, Glyceryl Oleate, Glyceryl Stearate, Tributyl Citrate, Citric Acid, Benzoic Acid, CI 16035 (FD&C Red No. 40), CI 17200 (D&C Red No. 33).
150 ml/16zł


Składniki aktywne:

Olej migdałowy – bogaty w kwas oleinowy i linolenowy skutecznie wzmacnia barierę lipidową skóry chroniąc ją przed podrażnieniami oraz utratą nawilżenia. Intensywnie wygładza skórę, która odzyskuje świeżość i zdrowy wygląd.
D-Panthenol – koi i łagodzi podrażnienia skóry wywołane przez czynniki zewnętrzne. Pozostawia skórę delikatną i miękką w dotyku.
DuoMoist Complex – połączenie niezwykle skutecznych składników nawilżających, które wiążąc wodę w skórze, intensywnie i długotrwale ją nawilżają. Skóra staje się elastyczna, delikatna i świeża.


Jego miła, kremowa konsystencja i dobra pienienie się pozwala na szybkie mycie i dogłębne doczyszczenie twarzy z brudu i kurzu dnia powszechnego.
Produkt łatwo miesza się go z wodą, dając miłą dla nosa i oczu pianę usuwającą resztki makijażu pozostałe po demakijażu. Krem ma bardzo gęstą konsystencję. Bardzo ładnie oczyszcza skórę, a co najważniejsze nie pozostawia na niej nieprzyjemnego uczucia ściągania. Żel ma przyjemny, lekko słodki zapach. Dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu, a co najważniejsze skóra po jego zastosowaniu jest ładnie nawilżona.




Naturalne mydło do rąk dla dzieci - jaśmin | Yope

Naturalne mydło do rąk dla dzieci - jaśmin | Yope

Sporo rzeczy testowałam już jeżeli chodzi o firmę Yope, a teraz jak zobaczyłam, że wypuścili mydła do rąk dla dzieci to musiałam mieć chociaż jeden, aby przetestować i tak padło na zapach jaśminu. Jeżeli jesteście ciekawi jak się u nas sprawdziło, zapraszam. Produkt nabyty na stronie miaastowa


Przede wszystkim nie mogłam przejść obojętnie od tego opakowania, jest prześliczne i to jest z tym opakowań gdzie po zużyciu będzie szkoda wywalać :D . Od małego uczę moją córkę zasad higieny i póki co nie buntuje się, ładnie myje ząbki, myje się i przede wszystkim myje ręce. Takie zachowania wynosi się z domu i to od nas zależy czego nauczymy dziecko. Myślę, że z takiego uroczego opakowania będzie się chętniej chciało myć ręce i mimo, że fizycznie daleko mi do dziecka to mentalnie jednak coś tam we mnie zostało, mam po prostu sentyment do tego co było i do cudownych lat '90 ! 

Opakowanie jest czarne,  plastikowe z parą uszu na szczycie , a pojemność wynosi 400 ml. Na naszym mydle jest grafika sowy. Opakowanie zakończone jest wygodną pompką ułatwiająca wydobycie płynu, to na pewno też lepsze rozwiązanie dla dzieci . Zapach jaśminu jest tak przepiękny, normalnie czuć jakby się było w raju, ale w końcu to Yope. Konsystencja mydła jest lekka i łatwo się spłukuje.  Miałam już kilka różnych produktów i z każdego byłam zadowolona (no prawie! o tym w innym poście) . 

Mydło jakoś za specjalnie dobrze się nie pieni, ale tak to już jest przy produktach naturalnych , jednak to nie wpływa na oczyszczanie brudnych rąk, a wiadomo jakie są dzieci - moja po placu zabaw jest cała czarna, a ręce wołają o pomstę do nieba. Produkt nie wysusza, a zostawia przyjemny zapach. Mydło dla dzieci nie zawiera parabenów, sles, peg, sls, edta czy barwników. Mydło dla dzieci Yope jest stworzone z 94% składników pochodzenia naturalnego oraz o niskim stopniu przetwarzania.


Sponsor tom 1  [PRZEDPREMIEROWO] | K.N.Haner

Sponsor tom 1 [PRZEDPREMIEROWO] | K.N.Haner

Miałam okazję wcześniej poznać twórczość K.N.Haner, bo czytałam serię mafijną, więc mniej więcej już wiem jaki styl ma autorka i tutaj w "sponsor tom 1" widzę te same zabiegi co przy książce "piekielna miłość", a mowa o powtórzonych rozdziałach z myślami bohaterów. O dziwo tutaj aż tak bardzo mi nie przeszkadzało jak w piekielnej miłości. Zatem zapraszam na moje wrażenia po książce sponsor, która swoją premierę będzie miała 14 października 2018



TYTUŁ: Sponsor tom 1 
AUTOR: K.N.Haner
WYDAWNICTWO: Editio Red 
GATUNEK: Erotyk 

OCENA: 8/10



Akcja książki toczy się w Londynie, gdzie główna bohaterka Kalina ma 21 lat i studiuje fizjoterapię , właśnie w drodze na uczelnię gdzie postanowiła pojechać rowerem, przejeżdżając na drugą stronę ruchliwej ulicy powoduje, że zostaje potrącona przez auto. Kierowcą jest Nathan Collins, który musi przebywać w Londynie z powodu spraw osobistych przez kilka miesięcy. Od razu reaguje i zawozi Kalinę do szpitala, w której spędza kilka godzin tylko po to, aby się dowiedzieć jak się czuje. Po krótkiej wymianie zdań Nathan proponuje jej ... sponsoring. Oczywiście Kalina odmówiła i nigdy więcej nie chciała widzieć Nathana.

Los boleśnie doświadczył bohaterkę, bo kiedy zbliżała się do domu zobaczyła tłum ludzi, policję, straż pożarną i karetki. Okazało się, że w jej rodzinnym domu wybuchła gazowa kuchenka. Gdy ostatkiem sił Kalina rozejrzała się wkoło, dostrzegła swoją 4letnią siostrę Sabrinę, która żyła tylko dlatego, że tego dnia bawiła się w sąsiednim domu u siostry Eda, który był najlepszym przyjacielem Kaliny. Także te dwie zostały same bez rodziców, bez nadziei na lepsze jutro, nie miały już nic oprócz siebie.

I w tym momencie chciałabym się zatrzymać , bo jedno nie daje mi spokoju. Ona ma 21 lat, jest pełnoletnia, ale nie ma ani dachu nad głową ani pracy ani żadnych środków do życia. Z dalszego czytania dowiadujemy się, że pomieszkiwała albo u Eda, swojego przyjaciela albo u Joanny, swojej cioci. I tu mnie zastanawia jedno - gdzie jest jakaś opieka społeczna. Przecież Kalina mogła się zwrócić o mieszkanie i jakieś pieniądze. Nawet dociekłam i zapytałam się znajomej , która mieszka niedaleko Londynu i nawet jeśli Kalina byłaby zbyt dumna, aby przyjąć pieniądze od państwa to dla mnie w tym momencie jest bardzo nieodpowiedzialna nie biorąc pod uwagę swojej młodszej siostry. I do tego nie chce mi się wierzyć, że państwo dało opiekę komuś, kto właśnie nie pracuje i nie ma jak zapewnić bezpiecznego schronienia 4letniej dziewczynce. U nas w Polsce to na pewno już by takiej osobie odebrali by dziecko, a na miejscu wypadku była karetka/ policja, więc trudno mi uwierzyć, że od tak zostawili sprawę . Ten temat jest dla mnie mega niedomówieniem ze strony autorki. Choć pewnie to i tak nie miałoby wpływu na dalsze losy, bo zapewne los i tak by zetknął Kalinę i Nathan'a. 

Sponsor - myślałam, że w tej kwestii to właśnie Kalina okaże się taką tanią dziwką, która będzie chciała opłacić lepsze życie sobie i siostrze, ale nie... w tej kwestii się bardzo pomyliłam . Kalina to dziewczyna z zasadami, a do tego dziewica (trochę zaleciało mi tu "50 twarzy Grey'a), która liczy na księcia z bajki. 

,,I może to wszystko, co mówię, jest głupie i niedojrzałe, ale dla mnie to właśnie jest miłość. Czuć się przy kimś wyjątkowo, nawet jeśli jest się najzwyklejszą dziewczyną na świecie"
Los znowu postanawia skrzyżować drogi Kaliny i Nathan'a w sklepie na dziale z zabawkami, gdzie Sabrina - siostra Kaliny próbuje na niej wymusić kupno lalki, na której jej oczywiście nie stać. Upór mężczyzny sprawia, że prosi Kalinę o to, że zawiezie obie dziewczyny do domu. Kalina na poczekaniu prosi, aby zawiózł je do domu Eda, w którym jak się okazuje nie ma nikogo, bo cała rodzina postanowiła wyjechać, a bohaterka nie miała klucza. Wtedy Nathan postanawia im pomóc i zaprasza je obie do siebie. Nathan cały czas był przekonany, że Sabrina to córka Kaliny. 

W książce było naprawdę kilka śmiesznych momentów, niektóre momenty chwytały za serce, a końcówka... ja się pytam - kiedy będzie następna część ? 

W książce mamy sporo zawirowań, sekretów. Najbardziej optymistyczną postacią jest Sabrina, rezolutna 4-latka i choć rodzice wychowali ją bezstresowo i rozpieszczali to Kalinie zdecydowanie się to nie podoba i próbuje trochę utemperować młodszą siostrę. 

Przychodzi etap kiedy Kalina poznaje mamę Nathan'a , byłą supermodelkę, która postanawia dać szanse bohaterce i umawia ją na sesję fotograficzną gdzie poznaje Blake'a Wooda - fotografa, który ma ewidentnie na pieńku z Nathanem. Mimo wszystko Blake wprowadza Kalinę w świat modelingu i myślę, że to zostanie lepiej opisane w drugiej części chyba, że główna bohaterka zrezygnuje z bycia modelką. 

Postać Nathana jest tajemnicza. Wiemy, że sypiał z kobietami za pieniądze, ale nie wiemy dlaczego. Nie wiemy dlaczego jest niezdolny do miłości. Ma 34 lata i jeszcze się nie ustatkował. Mam nadzieję, że jakieś wątki z tego tematu będą poruszone w drugim tomie. Widać zażyłość między nim a matką, widać, że ją kocha, więc dlaczego nie może pokochać innej kobiety i stworzyć z nią rodziny? A do tego jest Kate - przyjaciółka jego matki, czy znowu namiesza mu w życiu, czy da sobie spokój ? 

" Moje obietnice są warte tyle co nic, Kalina. Nie wiesz, że nie ufa się takim skurwielom jak ja?"
Książkę czyta się bardzo szybko. Autorka K.N.Haner zdecydowanie ma lekkie pióro, chociaż czasem są jakieś niedomówienia czy bezsensowe sytuacje. Pomimo tego historia Kaliny i Nathan'a mną zawładnęła i w takich momentach żałuję, że producenci nie biorą się za ekranizację . Kto by nie chciał obejrzeć sponsora na dużym ekranie kina czy jako serial w tv ? 

Mogę  zagwarantować, że po przeczytaniu tego tomu, będziecie chcieli mieć kolejny w swoich rękach. Los bywa nieprzewidywalny i bardzo rzadko sprawiedliwy, a Kalina jest bardzo ciężko doświadczana w życiu. Nathan wydaje się spełnieniem marzeń każdej kobiety, ale dziewczyna dokładnie wie, z jakim typem mężczyzny ma do czynienia. Czy wygra zdrowy rozsądek, czy może górę wezmą uczucia? Dowiecie się tego, sięgając po najnowszą książkę K.N. Haner!

Ja czekam na drugi tom. Z tego co czytam w necie to planowana data premiery jest zaplanowana na grudzień, więc tak długo nie będzie trzeba czekać. Jestem ciekawa czy Kalina roztopi serce Nathan'a, jak się potoczą ich losy i czy osoby drugoplanowe z pierwszego tomu jeszcze namieszają w ich życiu. Książka to historia o dziewczynie, która nie ma nic prócz miłości i o mężczyźnie , który ma wszystko oprócz miłości - czy będą jednym kawałkiem puzzla, dopełnieniem ? Teraz muszę czekać do premiery drugiej części, a Wy czekajcie do 14 października na premierę tomu 1 . 

Only Eco - naturalne środki czystości.

Only Eco - naturalne środki czystości.



Nie wyobrażam sobie dnia bez sprzątania, każdego dnia a to umyję naczynia, podłogi, a to zrobię pranie. Nie mam ani jednego "leniwego" dnia, no chociaż staram się mieć tę niedzielę wolną i skupić się na dziecku i rodzinie. Od dłuższego czasu staram się stawiać na produkty naturalne . Tym razem testowałam środki czystości od Only Eco


Płyn do mycia naczyń - ja niestety nie posiadam zmywarki - stety albo niestety, szczerze? Nie przepadam za zmywarkami, mam złe doświadczenia z nimi. Tak, więc z wielką chęcią zabrałam się za przetestowanie płynu do naczyń. 



Płyn do mycia kuchniWyposażony w solidny atomizer z możliwością zamknięcia - wówczas wystarczy przekręcić końcówkę w odpowiednim kierunku off/on.  Dozownik podaje nam produkt w formie gęstej piany, którą pozostawiamy na zabrudzonej powierzchni przez kilka minut, a następnie przecieramy wilgotną ściereczką. Efekt ? Płyn świetnie rozpuszcza wszelkie tłuste zabrudzenia, a my możemy cieszyć się czyściutką kuchnią. 



Hipoalergiczny płyn do prania ubranek i pościeli dziecięcej - bardzo się ucieszyłam kiedy zobaczyłam ten produkt w swojej paczce, ponieważ uwielbiam prać i prasować, a że moje dziecko ma dopiero 4 latka bardzo dbam o to w czym piorę ciuchy. Sama jestem alergikiem to używam specjalnych produktów, z wielką chęcią sięgnęłam po ten płyn do prania ubranek dziecięcych. 
Płyn jest wydajny i skuteczny, można prać w nim zarówno białe tkaniny jak i te kolorowe. 99,57% jest składników pochodzenia naturalnego. 

Naturalna biosurfaktyna z rzepaku skutecznie usuwa zabrudzenia, działa antybakteryjnie. Gliceryna wygładza i uelastycznia włókna tkanin, sprawiając, że stają się one miękkie i miłe w dotyku. Mydło z oleju z oliwek pielęgnuje i wygładza włókna tkanin i je delikatne dla dziecięcej skóry. Produkt nie zawiera barwników oraz olejków i substancji zapachowych mogących wywołać podrażnienia i alergie. Sama zaczęłam swoje ciuchy prać w tym płynie i polecam.

Środki czystości sprawdziły się u mnie idealnie. Bardzo jestem zadowolona z płynu do mycia kuchni, który mam zawsze pod ręką. Jestem ciekawa innych środków czystości i na pewno z czasem je przetestuje . Mam fioła na punkcie mycia okien i luster, więc z całą pewnością będę musiała przetestować u siebie płyn do mycia szyb i luster. 


Shinybox październik 2018 | Think Pink

Shinybox październik 2018 | Think Pink

Jak co miesiąc przychodzę do Was z zawartością pudełka od Shinybox, ale październik to wyjątkowy czas ze względu na walkę z  rakiem piersi dlatego to pudełko nosi nazwę THINK PINK. 

THINK PINK - pomóżmy wspólnie w walce z rakiem piersi! Dowiedz się więcej się o profilaktyce i pokaż swój gest solidarności z kobietami, które dzielnie walczą z tą chorobą. Celebruj życie, ciesz się wyjątkowymi chwilami i zadbaj o swoje ciało, bo przecież to Ty jesteś najważniejsza!  - źródło: ShinyBox.pl


W tym pudełku było sporo wymiennych produktów , a znalazłam 6 pełnowymiarowych produktów i 3 dodatkowe, które trafiły do mnie jako Ambasadorki Shinybox. 

1. Odżywka bez spłukiwania do włosów farbowanych. Cena 34,99zł/200 ml (produkt wymienny 1z8) - polecana do codziennej pielęgnacji, zwłaszcza suchych i łamliwych, tracących blask. Zapewnia intensywność koloru, tworzy warstwę ochronną przed promieniowaniem UV oraz wzmacnia i ułatwia modelowanie włosów. Na 8 produktów musiałam akurat trafić na coś co mi się nie przyda, szkoa. Shinybox pod tym względem mogliby zadbać o to, aby produkt trafił do klientki taki, który wie, że użyje. Z tych wymiennych produktów dla siebie widziałabym regenerujący olejek , a właściwie każdy inny produkt by się lepiej sprawdził niż ten. Kosmetyk do oddania. 


2. Pomadka MOOV, Kontigo. Cena 18,99zł/5,5 ml (produkt wymienny 1z4) - płynna pomadka o kremowej konsystencji zapewnia komfortowe i matowe wykończenie. Nie znam tych pomadek i nie wiem czy mają do zaoferowania inny kolor niż ten, który dostałam. Dla mnie za ciemny, nie przyda mi się. Do oddania. 



3. Bee Natural, balsam do ust. Cena: 10,99zł / 4,2g - dla mnie strzał w 10 . Nadchodzi zima, czas kiedy nasze usta są narażone na niskie temperatury, na wysychanie, więc dodatkowe nawilżenie zawsze na plus . Bee Natural jest dla osób, które szukają bardziej naturalnego podejścia do życia i dla tych, którzy potrafią odróżnić koszt od wartości. W 100% naturalny balsam do ust z woskiem pszczelim, regeneruje usta, natłuszcza i wygłasza. Dostępny tylko w Rossmann. 


4. Naturalny krem odżywczy Biotaniqe. Cena około 10,49 zł /szt. - ten produkt był w poprzednim pudełku, tylko teraz jest większe opakowanie. Ogólnie produkt bardzo mi przypadł do gustu i z tego co słyszałam to klientkom tak się spodobał ten kosmetyk, że Shinybox postanowiło go umieścić raz jeszcze. Krem wygładza i silnie regeneruje naszą skórę. Łagodzi podrażnienia i chroni przed przesuszeniem. 


5. Krem do rąk i paznokci od Delia Cosmetics. Cena 3,90zł/75ml - doskonale nawilża skórę rąk i zapewnia im potrzebne odżywienie. Formuła wzbogacona masłem shea i alantoiną sprawia, że staje się aksamitna i gładka w dotyku. U mnie kremów nigdy dość, bo sporo używam i jeden mam zawsze przy sobie. 


6. Suplement diety Olimp Labs. Cena 31,50 zł/op. - nie bardzo rozumiem umieszczanie takich produktów w boxach kosmetycznych, jeżeli już chcą dawać suplementy diety to może czas pomyśleć o takich na włosy i paznokcie, a nie na wspomaganie kontroli masy ciała poprzez niwelowanie chęci podjadania. 


I w tym momencie kończy się recenzja podstawowego boxu , w mojej ocenie wypada średnio. Pomadka nie jest w moim kolorze, Kosmetyk z IL Salone Milano też nie jest odpowiednio dobrany do moich włosów. Jedynie cieszę się z kremu do rąk i pomadki z Bee Naturals, ale koszt tych dwóch produktów to niecałe 15 zł . 

W pudełku znalazłam też kod prezentowy na 25 odbitek cyfrowych ze świata fotografii Cewe z fotojoker.pl i voucher ze zniżką 50 zł na kurs on-line na doradcę dietetycznego z certyfikatem.


Za to mogę powiedzieć, że wykazali się jeżeli chodzi o dodatkowe trzy kosmetyki dla ambasadorek Shinybox o czym wspominałam na samym początku. 


1. Krem do twarzy 360°AOX marki Naturativ o wartości 192 zł, 


2. Bursztynowe kryształowe mydełka do ciała lub bursztynowe mydełko „Aqua Baltic” marki Horfes o wartości 20 lub 25 zł, 


3. Serum rozświetlające LIQ CC Serum Light 15% Vitamin C BOOST marki LiqPharm o wartości ok. 62 zł.


Tych dwóch pierwszych nie miałam okazji testowac, natomiast bardzo dobrze wspominam produkt trzeci. Miałam okazję już testować także jeżeli chcecie przeczytać recenzję to zapraszam - LIQPHARM . Krem do twarzy zrobił na mnie takie wrażenie, że czekajcie na jego pełną recenzję.

Pudełko jest jeszcze dostępne do kupienia , więc zapraszam na stronę Shinybox :) .  
Maska oczyszczająca | Lavera

Maska oczyszczająca | Lavera

Szukałam ostatnio jakieś maseczki do oczyszczania twarzy, bo moja z białą glinką się już skończyła i miałam ochotę sięgnąć po coś nowego - i tak padło na maskę oczyszczającą z organicznymi algami i naturalną glinką mineralną od Lavera.  Już miałam wcześniej styczność z tą firmą, bo testowałam pomadkę do ust, która sprawdziła się u mnie dobrze, więc postanowiłam sięgnąć po inne kosmetyki. 


Bardzo podoba mi się to, że kosmetyk jest przeznaczony do każdego rodzaju cery. Moja jest wrażliwa i tłusta i niektórych produktów muszę unikać ze względu na uczulenie. Jednak maska od Lavera mnie nie uczuliła i sięgam po nią z wielką ochotą wtedy kiedy moja twarz potrzebuje detoksu. Moja cera czasem wygląda okropnie przez zanieczyszczenie środowiska i braku odpowiedniej ochrony skóry dlatego też zawsze w pogotowiu staram się mieć maseczkę oczyszczającą detoks. 

Maska ma zielony kolor przypominający właśnie algi, to takie moje pierwsze skojarzenie. Cena może trochę odstraszać, bo kosztuje około 50 zł w zależności od strony gdzie można zakupić (promocje) , ale maseczka jest wydajna , więc jest wart swojej ceny. Ja swoją cerę znam na wylot, czuję kiedy robią mi się wypryski i kiedy mam ją bardzo zanieczyszczoną dlatego też staram się zawsze mieć maskę oczyszczającą i taki zabieg robię sobie raz w tygodniu. 


Tubka jest miękka z zamknięciem na klik o pojemności 50 ml, ale wystarczy niewielka ilość produktu, aby wysmarować nią twarz. Trzymamy od 10-15 minut po czym mokrymi opuszkami palców, okrężnymi ruchami wmasowujemy maseczkę w twarz. Następnie spłukuje obficie wodą. Czuję wtedy, że pory są ściągnięte , a cera oczyszczona i spokojnie mogę wklepać lekki krem czy użyć toniku do twarzy. 

Kosmetyk zawiera kompleks naturalnych antyoksydantów chroniący skórę przed konsekwencjami działania wolnych rodników. Wyciąg z organicznych alg łagodzi podrażnienia, a glinka mineralna ściąga pory i rozjaśnia twarz. 


Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger