Płyn do demakijażu oczu z ekstraktem z lilii | Coslys

Płyn do demakijażu oczu z ekstraktem z lilii | Coslys

Demakijaż to jeden z najważniejszych etapów jeśli chodzi o pielęgnację naszej twarzy. Ja nawet nie malując się muszę oczyścić twarz i powieki . Lubię sprawdzone i skuteczne kosmetyki. Takim właśnie ulubieńcem jest płyn do demakijażu oczu z ekstraktem z lilii. Opis płynu skutecznie zachęcił mnie do przetestowania: "Delikatny i nietłusty płyn usuwa makijaż także wodoodporny, jednocześnie pielęgnując skórę wokół oczu. Formuła na bazie ekologicznego ekstraktu z lilii regeneruje skórę wokół oczu, ma również działanie antyoksydacyjne. Ekstrakt z kwiatów pomarańczy oraz woda rumiankowa koi i łagodzi podrażnienia".


Płyn zamknięto w plastikowej butelce z atomizerem o  pojemności 125 ml. Pachnie bardzo delikatnie i świetnie radzi sobie ze zmywaniem cieni czy tuszu. Wystarczy spryskać wacik, przyłożyć do oka, chwilkę potrzymać, przetrzeć i gotowe. Szybko i skutecznie. Płyn jest bardzo przyjemny w stosowaniu i umila wieczorny demakijaż. Nie szczypie i nie podrażnia ale mam wrażenie, że koi przemęczone oczy. Szata graficzna przyjemna dla oka. Płyn pachnie delikatnie i przyjemnie. Płyn na płatku delikatnie się pieni. To, co lubię w tym płynie to jego niezwykłą delikatność. Nie jest tłusty, pozostawia nawilżoną i dobrze oczyszczoną skórę. Po dostaniu się do oka nic nie piecze i nie szczypie. Płyn nie podrażnia skóry, co więcej dba o nią niezwykle skutecznie. Jest także wydajny.


Skład
Aqua (water), spirea ulmaria flower water*, citrus aurantium amara (bitter orange) flower water*, centaurea cyanus (cornflower) flower water*, glycerin, caprylyl/capryl glucoside, anthemis nobilis flower water* lilium hybrid flower extract, lilium candidum flower extract* lauryl glucoside, polygryceryl-2 dipolyhydroxystearate, sodium cocamphoacetate, (borage) seed oil*, parfum (fragrance), potassium sorbate, sodium benzoate, citric acid, sodium cocoyl glumate, tocopherol, glycine soya (soybean) oil, limonene. linalool. 

*składniki pochodzące z upraw ekologicznych

Płyn do demakijażu oczy możecie zakupić na stronie Matique w cenie 39,99 zł . 


Seria Botanic Therapy | Garnier

Seria Botanic Therapy | Garnier

W ostatnim czasie testowałam kosmetyki do włosów firmy Garnier z linii Botanic Therapy. Testowałam dzięki wizaż, ponieważ udało mi się dostać do testów. Paczka dość szybko przyszła i już następnego dnia zabrałam się za testowanie. Z tego co widziałam to jest kilka różnych zapachów tej serii - ja testowałam mleko kokosowe & makadamia. Mogę Wam napisać od serca, że jak tylko otworzyłam paczkę unosił się przepiękny zapach. Zatem jeżeli jesteście ciekawi jak owa seria się u mnie sprawdziła to zapraszam dalej. 


Szampon odżywia i nadaje sprężystość 

Szampon zamknięty jest w plastikowym opakowaniu z zamknięciem typu klik. Pojemność wynosi 250 ml. Szata graficzna jest przepiękna i ogólnie kosmetyki Garnier zachęcają do kupna. Kiedyś sporo używałam, ale kosmetyków do twarzy, więc bardzo się ciesze, że mogłam przetestować kosmetyki do włosów. Otwierając opakowanie czuć przede wszystkim zapach kokosu, jeżeli jednak nie lubicie tego zapachu to ta wersja nie będzie dla Was. Ja ostatnio uwielbiam kokos w kosmetykach i dlatego też cieszę się, że dostałam taką wersję. Przed umyciem głowy najpierw robię peeling skóry głowy (klik), a następnie właśnie szamponem wymywam pozostałości peelingu. Włosy mam krótkie, więc u mnie wystarczy niewielka ilość szamponu, aby umyć całe włosy. Bardzo podoba mi się to, że zapach zostaje na włosach, a nie się ulatnia. Uwielbiam kosmetyki do włosów, które potem czuć na włosach. Szampon bardzo dobrze się pieni i łatwo spłukuje. Już po pierwszym myciu zauważyłam, że włosy są miękkie w dotyku, lepiej się układają i są nawilżone. Wcześniej włosy miałam szorstkie i trochę przypominały siano, teraz regularnie używam szamponu Garnier i widzę różnicę. Jedyny minus to SLS w składzie co przy częstym stosowaniu może obciążać włosy. Ja włosy myję dwa razy w tygodniu i to mi w zupełności wystarcza. 


Odżywka nadaje miękkość


  • Odżywka również ma plastikowe opakowanie i zamknięcie typu klik, ale zamknięcie umieszczone jest na dole, czyli odżywka stoi na zamknięciu. Pojemność jest mniejsza niż w przypadku szamponu, tutaj mamy 200 ml. Za odżywkami swego czasu nie przepadałam, bo zauważyłam, że włosy mi się szybciej przetłuszczały, ale od roku dałam szansę i nakładam co jakiś czas odżywkę. Produkt jest bardzo wydajny, używam na zmianę z moim partnerem, bo on jest wielbicielem odżywek. Nakładam mało na całą długość włosów. Zostawiam na 5 minut po czym dokładnie spłukuje. Co zauważyłam ? Nakładając ten produkt u nasady obciąża dość mocno włosy, dlatego należy uważać. Oczywiście mam świadomość, że nie u wszystkich zadziała tak samo. ;) Używając mało i z rozwagą włosy są lśniące, lepiej się rozczesują (mam kręcone) no i oczywiście przepięknie pachną. Odżywka jest bardzo gęsta o zabarwieniu białym. Silnie odżywia włosy, zauważyłam po sobie i pięknie nadaje sprężystości moim lokom. Z szamponem tworzy świetny duet ! Polecam.



                        Maska do włosów 3w1 wszechstronne zastosowanie

Tutaj już opakowanie nieco inne, okrągłe o pojemności 300 ml . Bardzo mnie zaciekawiło wszechstronność zastosowania tej maski, bo możemy jej używać aż na trzy sposoby. Standardowo jako maska do włosów i spłukujemy, jako odżywkę bez spłukiwania na mokre włosy i trzeci sposób jako krem bez spłukiwania, ale na suche włosy. Użyłam każdego z tych sposobów i z każdego jestem zadowolona - moje włosy również. Jeżeli chodzi o obciążenie włosów to u mnie nie miało miejsca takie zdarzenie. Włosy po tej masce są wygładzone, ładnie się układają no i to co lubię - zapach pozostaje na włosach. Kolor maski jest biały, a jeżeli chodzi o konsystencje jest gęsta, ale łatwo się nakłada i spłukuje. Kiedy używam jej bez spłukiwania o wiele lepiej mi się włosy rozczesuje. 


Reasumując zestaw Botanic Therapy od Garnier świetnie się u mnie sprawdził. Wielki plus za zapach, uwielbiam kokos a tu ewidentnie go czuć. Trzy kosmetyki idealnie się dopełniają. Nie zawsze używam odżywki, głównie raz w tygodniu, a włosy myję dwa razy. Zakochałam się w masce , którą możemy stosować na trzy różne sposoby ! Ja jestem zachwycona i cieszę się, że dzięki wizaz mogłam poznać tak cudowne kosmetyki. Z chęcią przetestuje inne zapachy jak tylko wykorzystam te co mam. 


Numbers Collection. Wody perfumowane | Bi-Es

Numbers Collection. Wody perfumowane | Bi-Es

Uwielbiam perfumy i bardzo chętnie je testuje. Oczywiście u mnie najważniejszym aspektem jest zapach, a potem trwałość. Ile ja miałam pseudo perfum, które może i ładnie pachniały, ale jak tylko przeszłam kilka minut po dworze to zapach wietrzał i było już po wszystkim. Zapewne każda z nas chce mieć coś taniego, ale dobrego. Tak trafiłam na perfumy od Bi-Es. Wcześniej tylko o nich słyszałam, widziałam zdjęcia i czytałam opinie, teraz sama miałam okazję się przekonać jakie są w rzeczywistości, czy w ogóle warto po nie sięgać - jeżeli jesteście ciekawi mojej opinii to zapraszam na recenzję. 


Dla wszystkich maniaczek perfum marka Bi-es przygotowała kolekcję wód perfumowanych pod nazwą Numbers Collection. Cała seria opiera się na numerologii. Stanowią ją wyselekcjonowane zapachy skomponowane tak, by odpowiadały danym charakterologicznym numerkom. Aż z ciekawości wyliczyłam swój numer i wyszło mi 9. Obecnie na kolekcję składają się 4 zapachy! Niedługo się pojawi piąty zapach, aż jestem ciekawa.  Zanim przejdę do recenzji poszczególnych perfum ogólnie bym chciała napisać, że bardzo, ale to bardzo urzekły mnie flakony. Małe, poręczne. Na początku myślałam, że są zapakowane w plastikowe opakowania, ale nie ... one są szklane o pojemności 50 ml. Idealnie sprawdzą się na prezent bożonarodzeniowy i właśnie będę chciała wręczyć pod choinkę swoim bliskim. Dodatkowo niewielki rozmiar sprawdzi się do spakowania ich do torebki . Ja lubię mieć zawsze perfum przy sobie . 

Zapach No2odpowiedni dla osób skromnych i wrażliwych, ceniących sobie przyjaźń i poczucie bezpieczeństwa; dla estetów kochających wszystko co piękne. Zapach ten otula frezją i delikatną aksamitką, pewności siebie dodaje pobudzający jamajski pieprz. Energetyczny i nieskrępowany.


Nuty głowy: pieprz jamajski, wanilia, paczula
Nuty serca: hibiskus, frezja, aksamitka
Nuty podstawy: drzewo sandałowe, cedr, gruszka


Zapach jest bardzo trwały i przyjemny. Drzewne nuty zdecydowanie są na pierwszym miejscu i to je najbardziej tutaj czuć. W nutach występuje frezja i aksamitka. 

Zapach No3  – doskonały dla osób pozytywnie nastawionych do życia, towarzyskich i kreatywnych. Zapach energetyczny dzięki nutom piżma i lotosu, z tajemniczą aurą czarnej orchidei i pikanteryjnym zakończeniem z owocem granatu i mahoniem. To zapach szczęścia, ucieleśniający ducha ciepłej i zmysłowej kobiety.


Nuty głowy: owoc granatu, nektarynka, gruszka
Nuty serca: czarna orchidea, lotos, fiołek
Nuty podstawy: wanilia, piżmo, mahoń


Zdecydowanie mój klimat ! Zdecydowanie czuję tutaj nawiązanie do Euphorii Calvina Kleina. Są słodko, ostro kwiatowe.  Intensywne i zdecydowane szczególnie na początku.

Zapach No9odpowiedni dla kobiet uczuciowych i pełnych pasji. Intensywny dzięki nutom wanilii i paczuli, a zarazem delikatny bo z dodatkiem jaśminu i różowego pieprzu. To wyjątkowo pociągająca kompozycja, której zwieńczeniem są nuty owocowe.


Nuty głowy: mandarynka, różowy pieprz, pieprz jamajski
Nuty serca: jabłko, kwiat pomarańczy, frezja
Nuty podstawy: wanilia, kawa, paczula


Kwiat pomarańczy i jaśmin dodają całości elegancji i kobiecego akcentu. Wanilia, paczula, jaśmin oraz różowy pieprz to kwintesencja intensywności, a zarazem delikatności, która w idealny sposób odzwierciedli Twoje „prawdziwe ja” oraz sprawi, że poczujesz się atrakcyjnie niezależnie od sytuacji.

Zapach No33doskonały dla kobiet zrównoważonych, wyrozumiałych i empatycznych. Głównymi nutami kompozycji są róża i wanilia. Ostrości i trwałości nadają mu piżmo, a wyjątkowości - nektar z czarnej porzeczki.


Nuty głowy: czarna porzeczka, róża, frezja
Nuty serca: wanilia, drzewo sandałowe, paczula
Nuty podstawy: nuty pudrowe, białe piżmo


Ta propozycja jest znacznie bardziej kwiatowa niż trzy pozostałe. Króluje tutaj róża, a za bardzo nie przepadam za tym zapachem. Są niesamowicie subtelne, kobiece, delikatne i niemal cielesneNie jest to coś, po co sięgnęłabym na wieczorne wyjście, ale idealnie sprawdzi się za dnia i w bardziej biznesowych okolicznościach. Myślę, że dla osób, które lubię słodkie, ale nie jadalne zapachy, ten sprawdzi się idealnie.

Według numerologii idealny perfum dla mnie jest No9. I właśnie ten zapach ze mną został . Perfumy zrobiły na mnie wielkie wrażenie, nie spodziewałam się tak intensywnego zapachu. Dwa perfumy zostawiam sobie - na pewno numer 9 i jeszcze nie wiem jaki zostanie ze mną, ale na pewno dwa chce przeznaczyć jako prezent. Myślę, że każda z Was wybrałaby jakiś zapach dla siebie. Koszt to jest góra do 30 zł, więc cena niewielka. Jestem również ciekawa męskich zapachów zwłaszcza, że mój mężczyzna uwielbia się psikać, więc jestem ciekawa czy jemu by się spodobały jakieś zapachy od Bi-Es. 


Prezent na mikołajki | Mygiftdna

Prezent na mikołajki | Mygiftdna

Mikołajki zbliżają się wielkimi krokami i choć na ten czas nie planuje jakiś wielkich prezentów to miły drobiazg jest zawsze mile widziany. Długo się zastanawiałam co można podarować z tej okazji i przeglądając stronę Mygiftdna wpadło mi w oko kilka drobiazgów.


Myfiftdna to strona, na której znajdziemy unikalne i przede wszystkim spersonalizowane prezenty. Jeżeli jest jakaś okazja, a Wy nie macie pomysłu co kupić to ta strona jest dla Was. Najlepszy prezent to taki, który został stworzony z myślą o osobie, która zostanie nim obdarowana.

Prezent na mikołajki i moje propozycje :

1) Kubek termiczny - teraz w okresie jesienno-zimowym na pewno taki gadżet sprawi, że będzie nam się miło piło herbatkę lub kawę. Wysokiej jakości i solidnie wykonany kubek termiczny na pewno przyda się każdemu z Was. Mój partner jest zawodowym kierowcą i taki kubek na pewno mu się przyda, aby mieć kawę zawsze pod ręką - i to w dodatku ciepłą. Pojemność kubka to 320 ml. Możecie wpisać imię swojego partnera, grawer jest wykonany z użyciem najnowszych technologii laserowych.


2) Fartuch kuchenny - wiecie co, ja w domu nie mam ani jednego fartucha kuchennego, a gotuję prawie codziennie - prawie, bo czasem robię obiad na dwa dni. Taki spersonalizowany fartuch przyda się każdej osobie, która uwielbia gotować. Długi fartuch kuchenny w szarym kolorze. Oczywiście możemy wpisać imię osoby, której chcemy wręczyć fartuch. Ja własnie sobie taki fartuch sprawiłam i teraz nie straszne mi plamy na ubraniach. Należy prać w temperaturze do 60 stopni.


3) Kubek spersonalizowany - u mnie kubków nigdy dość, uwielbiam. Jeżeli znacie osoby, które zbierają kubki to ten spersonalizowany będzie idealny. Kubek ceramiczny jest wysokiej jakości , dwustronny nadruk odporny na zarysowania. Na pewno z takiego kubka będzie się miło piło kawę czy herbatkę, chociaż w moim przypadku tylko herbata - kawy w ogóle nie piję.



Dzbanek filtrujący | AQUAPHOR

Dzbanek filtrujący | AQUAPHOR

Jakiś czas temu pokusiłam się o przetestowanie dzbanka filtrującego firmy Aquaphor. Jestem wielką fanką picia wody i nie rozumiem osób , które mogą cały czas pić słodzone napoje. Ok, zdarza mi się napić czegoś gazowanego czy soczku z kartoniku - nie wolno popadać ze skrajności w skrajność. Niestety nie rozumiem rodziców, którzy wlewają hektolitry gazowanych i słodzonych napoi swoim dzieciom w wieku od 2-5 lat , a widziałam różne sytuacje. Potem płacz i zgrzyt, bo dziecko nie chce wody pić, bo ma dziury w zębie, ale znajdą się też tacy , który mówią, że to wina genów.


Od małego warto dzieci uczyć pić wody, moja lubi i nie narzeka. Wracając do tematu dzbanka filtrującego stwierdziłam, że z czasem mi się to opłaci, ponieważ taniej wyjdzie niż butelki, które potem muszę sortować, wywalać. Oczywiście butelkowaną wodę też pijam, mam na strychu cały zapas, ale idealnie się nadają jak gdzieś wyjeżdżamy, jak idę na siłownię i takie tam, czyli ogólnie jak jestem poza domem. Mam swoją sprawdzoną firmę, o której napiszę już niebawem.


O firmie:

Aquaphor powstał w 1992 roku po to, aby tworzyć, rozwijać i produkować filtry do wody. Firma przekształciła się w międzynarodową korporację z zakładami produkcyjnymi i centrami badawczymi w Estonii, Niemczech, Rosji, Stanach Zjednoczonych i innych krajach.
Jesteśmy badaczami i codziennie tworzymy oraz wdrażamy w życie coraz bardziej efektywne rozwiązania w zakresie oczyszczania wody.
Chcemy zapewnić bezpieczny dostęp do idealnie czystej wody dla każdego. Już ponad 48 krajów świata korzysta z produktów AQUAPHOR.


Pomimo tego, że w moim rejonie woda w kranie nie jest twarda jakoś mam opory, aby pić kranówę. Biorąc pod uwagę ile wody jestem w stanie wypić i moje dziecko też pije to stwierdziłam, że taki gadżet w postaci dzbanka filtrującego bardzo nam się w domu przyda. W paczce oprócz dzbanka znalazłam dwa filtry. Moja Babcia od dłuższego czasu mi wspominała, abym się zaopatrzyła w taki dzbanek, ponieważ jeżeli gotujecie wodę na herbatę w czajniku z przefiltrowanej wody, wtedy nie powstaje kamień w czajniku . 

Kiedy weszłam na stronę producenta byłam zdziwiona, że jest taki duży wybór. Ja zdecydowałam się na dzbanek z serii Provance w kolorze czarnym. Wszystkie górne elementy są z solidnego plastiku - uwierzcie, sprawdziłam. Bałam się połączyć elementy, aby niczego nie połamać, a właśnie trzeba było docisnąć mocniej, aby górne wieczko trzasnęło z dzbankiem. Dla mnie rewelacja. Dzbanek, który posiadam ma 4,2 litra pojemności i dla mnie jest idealnie. Przefiltrowaną wodę używam do picia i tak jak wcześniej pisałam przelewam do czajnika kiedy chcę zrobić sobie herbatę.



Przed użyciem dzbanka należy przede wszystkim złożyć dzbanek (o czym pisałam wcześniej) i co jest bardzo ważne filtr należy włożyć na 10 minut do wody, następnie umieścić w dzbanku w wyznaczonym miejscu. Kiedy filtr jest już umiejscowiony w dzbanku należy nalać wodę do dzbanka, wylać, powtórzyć czynność i za trzecim razem woda jest już gotowa do spożycia. Na wieczku u góry ustawiamy wskaźnik zużycia filtra. Cała procedura jest szybka, łatwa i czytelna (oczywiście dzbanek posiada instrukcję obsługi, ja wszystko wyczytałam na obrazkach dołączonych na opakowaniu). 

Sam dzbanek prezentuje się bardzo elegancko. Myślę, że w nie jednej kuchni pięknie będzie wyglądał i oczywiście dobrze służył. Wkład należy wymieniać co dwa miesiące, więc przy dwóch filtrach mam spokój na cztery miesiące. Jeżeli bym chciała dokupić filtr koszt takiego filtru wynosi do 25 zł. Wszystko zależy od tego czy jest promocja na nie czy nie i do typu filtru, ale jest różnica kilku złotych. AQUAPHOR Provance to najnowszy i największy model dzbanka z firmowym wkładem filtrującym B100-5/B100-6



Mój zawodnik | K. Bromberg

Mój zawodnik | K. Bromberg

Szczerze przyznam, że nie miałam okazji czytać książek K.Bromberg. Pamiętam, że kiedyś próbowałam czytać Driven, ale miałam ciężki czas i żadna książka mnie nie zadowalała, więc odpusciłam - utknęłam gdzieś w połowie i mniej więcej mam obraz tego jak Bromberg pisze. Trafiłam na książkę "mój zawodnik" i dosłownie pochłonęłam ją w jeden dzień, w niecałe 2h i teraz myślę, że wrócę do Driven, bo ponoć seria jest świetna. 


TYTUŁ: Mój zawodnik / The player tom I 
AUTOR: K. Bromberg
TŁUMACZENIE: Marcin Machnik
WYDAWNICTWO: Editio Red 
GATUNEK: Erotyk / Romans 

OCENA: 8/10

Głównym bohaterem jest Easton Wylder, ceniona gwiazda baseballu, który żyje w cieniu ojca - Cal'a Wylder'a , byłej gwiazdy baseballu oraz matki alkoholiczki.  Poważna kontuzja barku wyeliminowała go z gry na kilka miesięcy, a jego dalsze losy zależą od tego czy wróci do pełnej sprawnościowi, mowa oczywiście o kontrakcie z klubem i jego dalszej karierze. Nadzieją do zdrowia i gry jest doktor Dalton , najbardziej ceniony w środowisku rehabilitantów. Sam Easton o niego poprosił wierząc, że doktor uleczy jego bark co pozwoli mu na szybki powrót do gry. 
Jakie było zdziwienie bohatera kiedy w dzień pierwszej sesji zastaje w sali młodą i ładną rehabilitantkę Scout, która jest również córką doktora Daltona. Ich pierwsze spotkanie było dość zabawne, ponieważ Wylder wziął ją za kogoś innego. Od tego jak poradzi sobie Scout zależy nie tylko kariera Wylder'a, ale takie również jej. Ma wyznaczony czas na to, aby Easton wrócił do gry i jeżeli to osiągnie podpisze stały kontrakt z klubem. Scout wierzy w swoje umiejętności, a w końcu uczyła się od ojca, który jest najlepszy w tym fachu . Musi jedynie przekonać Eastona, że zna się na rzeczy i uda jej się wyleczyć jego bark w określonym terminie. Obydwoje mają trudną przeszłość, która wpływa na ich dotychczasowe życie.

"Jest zawodnikiem, który może mi pomóc w spełnieniu życzeń ojca. 
A przy tym jest mężczyzną, który wdarł się w moje myśli i nie chce ich opuścić.”

                                                Czysty umysł. Twarde serce.”

Mój zawodnik” to oczywiście romans ze sporą dawką erotyzmu. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, to lekka lektura, rozgrzewająca i emocjonująca. Narracja powieści, co z resztą dla prozy autorki jest zjawiskiem typowym, przyjmuje postać pierwszoosobowej z dominacją możliwości jej poprowadzenia przez główną bohaterkę. Pewna siebie, niestroniąca od ciętego języka, ma pod górkę, ale wie, że musi sobie poradzić. W końcu złożyła ojcu pewną obietnicę. Gnębiona wspomnieniami przeszłości tkwi w przekonaniu, że opuściły ją wszystkie osoby, których naprawdę kochała. Chemia wyczuwalna pomiędzy bohaterami nie jest sztuczna ani naciąga. Skupiona wokół namiętności, bólu, prób zaufania wiedzie prym w tej historii, która w swojej konstrukcji okazuje się całkiem prosta

Powieść napisana jest z perspektywy zarówno Scout, jak i Eastona, więc mamy okazję przekonać się, co każdemu z nich w duszy gra. Przewagę w relacjonowaniu ich opowieści ma tutaj jednak punkt widzenia Scout.
Tym razem dwójkę głównych bohaterów łączy pewna cecha. Oboje dorastali w cieniu swoich ojców, oboje także wkroczyli na ich ścieżkę kariery i teraz, chcąc nie chcąc, są oceniani poprzez pryzmat ich dokonań. Na obojgu ciąży presja, by dorównać swoim ojcom i sprawić, by ci byli z nich dumni. To otwiera im drogę do wspólnego zrozumienia, a stąd tylko krok do czegoś więcej. 

Nie wiedziałam, że mój zawodnik będzie kontynuacją, więc jak tylko skończyłam ją czytać od razu musiałam usiąść do komputera i zobaczyć zapowiedź drugiej części i tak jak się domyślałam będzie jakiś sekret w rodzinie Eastona, ja obstawiam dwa warianty: albo był adoptowany, albo Cal Wylder nie jest jego biologicznym ojcem. Z niecierpliwością czekam aż przeczytam drugi tom , który nosi tytuł "niszczący sekret", więc zapewne będzie się działo ! 

Okładka "mój zawodnik" jest bardzo zachęcająca do przeczytania, bo kto nie lubi przystojniaków na okładce? Jak czytałam i był jakiś opis związany z głównym bohaterem to patrzałam właśnie na okładkę i wyobrażałam go sobie w danej sytuacji. Bardzo szybko przeczytałam i czekam na kontynuację, jestem ciekawa jak się potoczyła historia Scout i Eastona. 
Złuszczający peeling maska przeciw niedoskonałościom | MIXA

Złuszczający peeling maska przeciw niedoskonałościom | MIXA

W internecie można znaleźć wiele stron gdzie można za darmo przetestować kosmetyk. Trzeba wiedzieć gdzie szukać. Ja siedzę w testach od ponad 4 lat i sama nie wierzę, że tak szybko ten czas zleciał. Szczerze przyznam, że wcześniej nie miałam okazji testować kosmetyków od Mixa i to moje pierwsze podejście z tą firmą. Firma stworzyła klub testerek, do którego zaglądam co jakiś czas , ponieważ Mixa szuka osób do testowania konkretnego produktu . Nadal wisi w klubie testerek złuszczający peeling maska przeciw niedoskonałościom, który miałam okazję przetestować , więc jeżeli macie ochotę zostawiam Wam link (klik) . A tymczasem zapraszam na recenzję i moją opinię na temat tego kosmetyku. 



Bardzo się ucieszyłam jak dostałam e-maila o tym, że paczka do mnie leci . Jak tylko doszła od razu na wieczór zaczęłam od przetestowania jej. Tubka jest miękka o pojemności 150 ml zakończona zamknięciem typu "klik". Cena tego kosmetyku to niecałe 30 zł . Mam cerę mieszaną skłonną do podrażnień, ale jak widać na opakowaniu kartonu Mixa słynie z kosmetyków do skóry wrażliwej, więc nie bałam się, że kosmetyk mnie podrażni czy uczuli. Borykam się ze zbyt tłustą cerą no i wągrami. Łagodna formuła peelingu usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum. Konsystencja jest bardzo kremowa o zabarwieniu białym. 

Możemy używać tego produktu na dwa sposoby:

1) jako peeling - czyli wyciskamy produkt i nanosimy na twarz, okrężnymi ruchami wmasowujemy kosmetyk w twarz pozbywając się martwego naskórka, nasza cera bez wątpienie jest później oczyszczona i gładka,
2) jako maska - na oczyszczoną już twarz nakładam maskę i pozostawiam na 5 minut, następnie spłukuje obficie wodą. Cera jest nawilżona, oczyszczona i gładka.


Testowałam ten produkt w obu formach i nie mam swojego ulubionego sposobu. Wszystko zależy od tego czego moja cera w danym momencie potrzebuje no i ile mam czasu, bo czasem tylko przemyje w postaci peelingu, wklepie krem na noc i tyle. 

Ja jestem zachwycona tym peelingiem i pomimo, że nie widać drobinek peelingujących byłam w szoku jak działa ten kosmetyk. Jestem zdecydowanie na tak ! Na pewno z czystym sumieniem mogę go wam polecić, bo naprawdę warto. Kosmetyk jest bardzo wydajny i niewielka ilość produktu wystarczy do wysmarowania całej twarzy, więc starczy nam na dość długi czas zwłaszcza, że nie używam kosmetyku codziennie, a jakieś 2x w tygodniu. Złuszczający peeling maska nie zapycha, nie podrażnia, ładnie pachnie , zapach nie jest drażniący. Póki co nie zauważyłam żadnych minusów w tym kosmetyku. Jak na mój pierwszy raz z produktem firmy MIXA jestem zadowolona i mam nadzieję, że inne produkty są również świetne co ten. 


Nawilżające smoothie do ciała o zapachu melona | Soraya

Nawilżające smoothie do ciała o zapachu melona | Soraya

Chcę Wam przedstawić kolejny produkt z serii #foodie od firmy Soraya, a chodzi o nawilżające, przepraszam super nawilżające smoothie do ciała o zapachu melona. Nigdy nie jadłam melona i nawet nie wiem jak pachnie, więc z radością zaczęłam testować ten kosmetyk.


Kosmetyk otrzymujemy w miękkiej tubie o pojemności 200 ml . Grafika przyciąga wzrok, zresztą jak cała seria #foodie. Kosmetyk szybko się wchłania, ma bardzo fajną konsystencję i jasno zielony kolor. Zapach jest niesamowity i bardzo mi się podobał mimo, że nie wiem jaki zapach ma melon, ale własnie tak go sobie wyobrażałam, dzięki temu pielęgnacja jest o wiele przyjemniejsza. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu i cieszę się, że wpadł w moje ręce. Dodatkowym plusem jest to, że smoothie jest dostępne w wielu sklepach, odżywia i nawilża ciało. U mnie świetnie się sprawdził na nogach, zwłaszcza po goleniu.


Cena tego kosmetyku to 18 zł. Produkt skojarzył mi się z wakacjami, ale zimową porą też będzie go miło używać czekając na pierwsze promienie słońca. Moja skóra jest wrażliwa i trochę kosmetyków mnie uczula, jednak tutaj nic takiego nie miało miejsca. Jedyne na czym się zawiodłam trochę to pomimo pięknego zapachu, ten zapach długo się nie utrzymuje, ale nawilżające smoothie nie pozostawia tłustej warstwy, więc po kąpieli się nim smaruje. Kosmetyk jest wydajny przez to, że łatwo się rozprowadza po ciele i nie trzeba wyciskać pół opakowania (a miałam takie kosmetyki ;/ ).
Jeżeli lubicie owocowe kosmetyki to musicie koniecznie ten przetestować.


Maska i scrub do twarzy z serii Aloe Via | LR World

Maska i scrub do twarzy z serii Aloe Via | LR World

Uwielbiam testować nowości i w ten właśnie sposób trafiłam na kosmetyki od LR World. Od razu wiedziałam, że będę musiała coś przetestować i tak w moje ręce trafiła paczka kosmetyków. W tym poście chciałabym opisać wam dwa produkty do twarzy, a mianowicie maskę i scrub. 


Pierwsze co przykuło moją uwagę po otworzeniu paczki była prostota opakowań. Opakowania w kolorze biało - zielonym z kolorowym elementem, a dokładnie paskiem . Akurat przy kosmetykach do twarzy ten pasek jest fioletowy , ale np. przy kosmetykach do włosów jest pomarańczowy. Dane na opakowaniu są napisane po angielsku, ale każdy kto kiedykolwiek miał styczność z tym językiem obcym będzie mógł bez problemu zrozumieć co jest napisane. Oba te produkty są zamykane na "klik" i posiadają 75 ml . 

Face scrub - peeling do twarzy [75ml]


Zapach tego kosmetyku jest bardzo delikatny, nie drażniący. Od razu mi się spodobał. Kosmetyk nie uczula, a przy mojej wrażliwej cerze to jest dodatkowy plus. Kosmetyk używam raz w tygodniu i to mi w zupełności wystarcza. Na pierwszym miejscu w składzie mamy żel aloesowy. Ogólnie cała linia tych kosmetyków jest aloesowa , a moja skóra bardzo się z nim polubiła. Konsystencja jest średnio gęsta. Kolor scrubu jest bardzo jasny i da się zauważyć zielone drobinki co z pewnością są to drobinki bambusa. Kosmetyk jest wydajny pomimo 75 ml i używając go raz w tygodniu starczy mi na jakieś 2-3 miesiące. Scrub delikatnie ściera martwy naskórek pozostawiając skórę oczyszczoną i gładką. 


Face mask - maska do twarzy [75 ml]


Właśnie nie do końca bym powiedziała, że to jest maska do twarzy. Maska mi się kojarzy , że nakładam na twarz i po jakimś czasie zastyga na twarzy. Tutaj konsystencja jest bardzo rzadka. Od razu mi się skojarzyło z jakimś żelem do mycia twarzy. Nie mniej jednak ja kiedy nałożę kosmetyk na twarz zostawiam na kilka minut i obficie spłukuje wodą. Oba kosmetyki świetnie ze sobą współgrają i moja cera "po" jest odświeżona, oczyszczona, gładka i miękka. Kolor maski jest biały i jeżeli chodzi o zapach to jest bardziej wyczuwalny od scrubu, ale nie jest drażniący i produkt mnie nie uczulił. 


Oba kosmetyki świetnie się u mnie sprawdziły i są swoim dopełnieniem. Najpierw używam peelingu, aby pozbyć się martwego naskórka, a następnie na około 3 minuty nakładam maskę, po czym moja cera jest oczyszczona i gładka. Obu kosmetyków używam raz na tydzień i mi to w pełni wystarcza. Na moim blogu poznacie jeszcze kosmetyki LR World, bo niektóre jeszcze testuję , ale niebawem wrócę z recenzją. 


 Rozświetlająco-nawilżające mleczko do ciała | Lirene

Rozświetlająco-nawilżające mleczko do ciała | Lirene

Morskie głębiny to naturalne zródło minerałów i składników odżywczych, których potrzebuje skóra, aby zachować zdrowy i piękny wygląd. Purpurowa Alga bogata w cenne makro i mikroelementy takie jak wapń, magnez i cynk nadaje skórze gładkość, delikatność i jedwabisty wygląd. Witaminy A, E, K i PP zawarte w oleju z avocado odpowiednio pielęgnują skórę Wyjątkowy roślinny kompleks nawilżający MoistenFocus zawiera naturalne składniki aktywne, które widocznie nawilżają skórę. Złote Drobinki w przepiękny i subtelny sposób  rozświetlają skórę, zapewniając jej świeży i promienny wygląd. Mleczko delikatnie perfumuje skórę, nadając jej przyjemny zapach. Dodatkowo ma lekką i nietłustą konsystencję, która zapewnia przyjemną aplikację i ekspresowe wchłanianie.




Opakowanie jest plastikowe o pojemności 200 ml zakończona wygodną pompką ułatwiającą wydobycie produktu.Dostajemy go w formie wodnistej, aplikacja za pomocą spray'u. Mleczko jest bardzo lekkie, rzadkie, rozlewa się, a za pomocą pompki łatwiej spryskać skórę i rozprowadzić kosmetyk. W tej wodnistej konsystencji zatopiono magiczny shimmer, w postaci złotych drobinek, który po rozprowadzeniu na skórze zauważamy jak pięknie iskrzy, mieni się i dodaje nie tylko rozświetlenia, ale i cudownego blasku. Wchłania się błyskawicznie, co jest wielkim atutem. Trzeba uważać z ilością, bo skóra, dłonie, a później nawet odzież mieni się. Jednak, gdy chcemy mocno błyszczeć, być zauważeni wtedy nie ma to znaczenia używajmy do woli. Mleczko nie zostawia na skórze żadnych plam, ani tłustej powłoki.

Skład:

Aqua (Water), Glycerin, Dicaprylyl Ether, Synthetic Fluorphlogopite, Dimenthicone, Isopropyl Myristate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, C14-22 Alcohol, Betaine, Hydroxyacetophenone, Parfum (Fragrance), Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, C12-20 Alkyl Glucoside, Polysorbate 60, Ethylhexylglycerin, Imperata Cylindrica Root Extract, Sorbitan Isostearate, Tin Oxide, Chondrus Crispus (Carrageenan) Extract, PEG-8, Carbomer, Phenoxyethanol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Citronellol, Linalool, Cl 77891 (Titanium Dioxide).




Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger