Hokus-pokus zwierzaki w zasięgu wzroku| wydawnictwo Olimp.

Hokus-pokus zwierzaki w zasięgu wzroku| wydawnictwo Olimp.

Dziecko to taka istotka mała, która szybko się nudzi wszelakimi zabawkami. Ogólnie nigdy nie byłam zwolenniczką tego, aby dziecko posiadało milion zabawek - wtedy ma mniejszy wybór. Od małego czytam córce książki, a teraz nie jest za bardzo zainteresowana tym, abym jej czytała, woli oglądać obrazki. Trafiłyśmy na bardzo fajną książeczkę od Wydawnictwa Olimp - hokus pokus, zwierzaki w zasięgu wzroku. Moja Oliwia jak zobaczyła to od razu powiedziała "moje". Ta książeczka to bardzo fajna zabawa, jeśli jesteście ciekawi o co chodzi zapraszam dalej.




Ta książeczka to zabawa bez użycia kredek czy farb. Wystarczy tylko ... woda ! Tak, woda. Przy dołączonej książeczce znajduje się magiczny pisak, do którego wlewamy wodę, a potem dzieje się magia. W książeczce mamy białe sztywne strony, na których widnieją różne zwierzątka. Kiedy będziemy malować po tych białych stronach będą nam się ukazywać różne rzeczy np. gdzie te zwierzęta śpią itp. Inna kartka , inny motyw. Bardzo podoba mi się to, że książeczka hokus-pokus jest wielokrotnego użytku. Kiedy wyschnie woda, obrazek zanika i możemy całą zabawę zacząć od początku.



Moje dziecko było bardzo zaabsorbowane , ponieważ uwielbia zwierzęta i poprzez zabawę również się uczymy - od razu uczymy się nazw i odgłosów danych zwierzątek. Dla mnie taka forma zabawy jest idealna w podróży. Szczególnie kiedy często jeździmy z córką do Poznania do szpitala i czekamy w kolejce, wtedy można iść do łazienki i napełnić szybko mazak wodą, a dziecko przed wizytą u lekarza nie będzie się nudziło. Czasem w kolejce jesteśmy kilka minut, ale czasem i 30 minut, także fajnie mieć jakąś alternatywę na to, aby dziecko siedziało spokojnie i nie marudziło. 

Na instagramie wrzucałam filmik , bardziej boomerang - możecie zobaczyć TU.
Moim zdaniem taka książeczka świetnie sprawdzi się też jako prezent, możecie taką zakupić w cenie 16,99zł (klik) . 
Porządki z Ecochemia.

Porządki z Ecochemia.

U mnie z porządki bywa równie, naprawdę różnie. Czasem totalnie nie mam siły na nic. Praca, dziecko, gotowanie, pranie. W tygodniu jestem sama i muszę wszystko sama ogarnąć, ale jak nie my to kto? ;) W paczce znalazłam trzy produkty firmy Ecochemia do sprzątania różnych pomieszczeń: biuro, łazienka i kuchnia. Oprócz tego znalazłam ściereczkę z mikrofibry. 


Może jestem dziwna, ale lubię sprzątać. Nie zawsze mam ochotę ze względu na zmęczenie, ale dość często dopadają mnie takie nawyki , że muszę całą chatę wysprzątać. Wyrobiłam sobie nawyk, że w sobotę sprzątam całe mieszkanie dokładnie. Wycieram kurze, myje okna i lustra itp. A od poniedziałku zajmuje się jednym pomieszczeniem, wracając z pracy np. ogarniam samą łazienkę, myję wannę, umywalkę, przecieram kurze. Codziennie odkurzam i myję podłogi w domu, bo mam 4letnie dziecko, więc tu nawet nie ma mowy o tym, abym miała tych czynności nie wykonać. System sprzątanie przez dłuższy czas się sprawdza, ale nie wolno odpuszczać. Ja wystarczy, że oleje porządki na kilka dni i mam taki bałagan jakby przez miesiąc nie było sprzątane . Na mniejszym mieszkaniu ten bałagan jest bardziej widoczny, niestety.

Zaczynając sprzątanie od łazienki, która mi zajmuje jakieś 30 minut, moim zdaniem to nie jest długo. Łazienki dużej nie mam także spokojnie wszystko mogę ogarnąć i cieszyć się czystością przez kilka następnych dni, ale też mała łazienka--> szybciej kurz mi się zbiera. Z czego się cieszę to z tego, że w łazience posiadam okno. Dla niektórych może to być dziwne, ale nigdy wcześniej w łazience okna nie miałam, więc u mnie okno jest otwarte całą noc i mam wywietrzone. Jak się kąpię i myję głowę to po tej czynności również otwieram okno, a teraz przechodząc do rzeczy płyn do łazienki od Ecochemia bardzo dobrze radzi sobie z różnymi zaciekami, usuwa osady z wody czy brudu. Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale zapach mnie mocno dusi. Z tych wszystkich trzech preparatów jedynie płyn do łazienki ma zapach wiśniowy, a reszta jest bezzapachowa. Jak pisałam wcześniej mnie ten zapach z łazienki dusi, ogólnie jest ładny, ale może przez mój mały metraż tak mocno odczuwam zapach. Zawsze jak sprzątam łazienkę mam otwarte okno. 

(klik)

Co mogę więcej napisać o sprzątaniu łazienki preparatem od Ecochemia? Przede wszystkim łazienka lśni, do tego nie trzeba mocno przecierać, bo wystarczy psiknąć i przejechać gąbką czy ścierką. Szukam takich produktów, które dadzą radę każdej plamie. Nie chcę kupować mnóstwa środków czystości, bo po prostu nie mam na to miejsca. 

Kolejnym pomieszczeniem jest kuchnia, czyli moje królestwo ! Uwielbiam gotować, uwielbiam sprzątać, więc u mnie musi być porządek. Niestety chyba inne zdanie ma mój facet, który robiąc kawę nawet nie posprząta po sobie. Ma głupi nawyk robić kawę na umywalce w kuchni i jak mu się na umywalkę sypnie kawa to czeka aż zaschnie aby mi się chyba nie nudziło. Specjalnie do testów ubrudziłam kuchenkę, aby Wam pokazać, że jednym psiknięciem można zmyć brud. Jak już wspomniałam wcześniej produkt do kuchni jest bezzapachowy. Kuchnia to miejsce, które sprzątam codziennie - czyli kuchenka i przede wszystkim zlew. Nie zasnę jak nie przetrę , dziwne? Dlatego też ciężko mi było patrzeć na ten syf, który pozwoliłam zrobić na kuchence, ale sprzątanie nigdy nie było prostsze, nawet jak używałam mleczko do czyszczenia to musiałam mocniej pocierać , a tu ? Psiknąć , zostawić na chwilę i przetrzeć. Dla mnie super !!

(klik)

Ostatni produkt to płyn do pomieszczeń biurowych. Od razu napiszę, że ten produkt sprawdził się u mnie najmniej, bo tylko przecieram tym produktem biurko i czasem półki w pokoju, na którym córka trzyma gry i książki. Tak jak w przypadku preparatu do kuchni ten też jest bezzapachowy. Świetnie radzi sobie z kurzem i ewentualnymi zabrudzeniami po kawie czy słodkościach. 

(klik)

Trzy preparaty mają tą samą pojemność, czyli po 500 ml i posiadają wygodny atomizer, aby rozpylić płyn. Cały zestaw jest świetny, jedynie zamiast preparatu do biura wolałabym przetestować coś do podłóg, bo podłogi myję codziennie. 

Znacie produkty Ecochemia ?? 
Suplement diety. Olej CBD | Essenz

Suplement diety. Olej CBD | Essenz

Po suplement diety czasem sięgam, aby uzupełnić braki w swoim organizmie. Od dłuższego czasu testuję olej CBD od Essenz . Wcześniej o tym produkcie nie słyszałam, więc prędko zabrałam się za testowanie. 



Produkt ma 15 ml i posiada czarną i szklaną buteleczkę z zakraplaczem, który ułatwia nam dozowanie. Olej należy stosować 2-3 razy dziennie i umieszczamy krople pod językiem . Ile kropli ? Od 2-4 kropli, ja preferuję 3. Ja ostatnią dawkę biorę około godziny 18:30 .  Olej jest w 100% naturalny. W składzie znajdziemy ekstrakt z konopi siewnych i olej z nasion konopi siewnych. Sam olej jest o ciemnym zabarwieniu, a zapach nie należy do przyjemnych, jest dość intensywny.  Na początku miałam spore opory do zażywania go, ale przyzwyczaiłam się po trzech dniach. Produkt należy trzymać w chłodnym i ciemnym miejscu. Jeżeli zmniejszy się płynność oleju to należy go podgrzać w kąpieli wodnej przez 2-3 minuty.


Czym jest CBD?
  CBD to najcenniejszy składnik oleju konopnego. To jemu zawdzięczamy główne właściwości farmakologiczne. Ekstrakt CBD to jeden z 60 kannabinoidów, które uzyskujemy z konopi.  Wspomnieć należy, że związki kannabinoidów są klasyfikowane według stopnia psychoaktywności. CBD w odróżnieniu od THC nie należy jednak do związków psychoaktywnych. Jest on bezpieczny i nie wykazuję właściwości narkotycznych. Jest to także drugi najlepiej przebadany związek  należący do kannabinoidów.
Jakie działanie wykazuje CBD?
  CBD wchodzi w interakcję z receptorami kannabinoidowymi komórek znajdującymi się na ich powierzchni. W ten sposób dochodzi do ich aktywowania i wzmocnienia reakcji systemu nerwowego. Mowa tutaj o dwóch receptorach znajdujących się w organizmie człowieka: CB-1 i CB-2.
Receptor CB-1 znajdziemy w mózgu, a także w wielu organach, tkance łącznej i gruczołach. Jego główną funkcją jest regulacja neuroprzekaźników w mózgu. Dzięki jego aktywacji dochodzi do stabilizowania serotoniny i dopaminy. Co więc idzie dalej za wpływem na nasze samopoczucie. Odpowiedni poziom serotoniny i dopaminy wpływa na zmniejszenie stanów lękowych, a nawet depresji.
Receptor CB-2 znajdziemy  w jelitach, śledzionie, wątrobie, sercu, nerkach, tkance kostnej, naczyniach krwionośnych, komórkach limfy oraz gruczołach endokrynnych i reprodukcyjnych. Wiązanie CBD z receptorem CB-2 wywołuje ogólne działanie przeciwzapalne.
Właściwości CBD:
-przeciwzapalne
-antybakteryjne
-przeciwgrzybiczne
-podnosi odporność organizmu, reguluje system odpornościowy
-przeciwnowotworowe, przyczynia się do hamowania rozwoju komórek nowotworowych
-działa silnie antyoksydacyjnie
-przeciwbólowe przez oddziaływanie na receptory układu nerwowego
-jest bardzo pomocny w bólach w reumatoidalnym zapaleniu stawów oraz migrenie
-wykazuje pomocne działanie w walce z uzależnieniami w tym od opioidów, amfetaminy, kokainy oraz nikotyny
-redukuje stany lękowe
-reguluje napięcie mięśni
-działa antydepresyjnie
-reguluje jakość snu, zmniejsza problemy z zaśnięciem
-reguluje fazę REM snu do której zaburzeń często dochodzi w przypadku choroby Parkinsona czy w stresie pourazowym
-działa ochronnie na mózg
-działa przeciwwymiotnie, zapobiega mdłością
-przyśpiesza regeneracje naskórka i gojenie się ran
Ja swoje pierwsze efekty zobaczyłam po około 1,5 tygodnia. Przede wszystkim minęły mi problemy ze snem, lepiej sypiam i szybciej. Teraz idę do pracy to szybkie zasypianie ułatwi mi wcześniejsze wstawanie i mam nadzieję, że nie będę wyglądała przez pół dnia jak zombie. Po operacji nie mogłam wykonywać aktywności przez około pół roku, od nie dawna jeżdżę na rowerze , a w domu trochę ćwiczę i chodzę na stepperze. Zażywając ten olej codziennie przez dłuższy okres zauważyłam również, że minęły mi skurcze, a miałam ich dość sporo.
Wyczytałam również, że olej CBD pomaga przy uzależnieniach (mam na myśli nikotynę) - jestem ciekawa czy naprawdę by pomogło, bo mój chłopak pali i już tyle razy rzucał, że chyba mu kupię olej od Essenz , bo jestem ciekawa czy faktycznie w tej strefie życia pomoże - chyba, że ktoś z Was miał styczność z tym olejem przy uzależnieniu i może się wypowiedzieć na ten temat. 
Cena tego oleju to 99,00 zł i możecie go zakupić tutaj
Antyperspirant w kremie do rąk i stóp | Ducray

Antyperspirant w kremie do rąk i stóp | Ducray

Jakiś czas temu mieliście okazję przeczytać recenzję dezodorantu w kulce , dzisiaj przyszedł czas na opisanie drugiego produktu, czyli antyperspirantu w kremie do rąk i stóp. Dla mnie taki wynalazek to nowość, bo do stóp zazwyczaj używałam dezodorantu w spray'u, a do rąk nigdy czegoś takiego nie miałam. 



DUCRAY HIDROSIS CONTROL ANTYPERSPIRANT W KREMIE DO RĄK I STÓP
- stworzony do stosowania na skórę rąk i stóp
- niewidoczna formuła zapewniająca komfort i bezpieczeństwo w stresujących sytuacjach
- wysoka tolerancja
- do wszystkich typów skóry
- natychmiastowo i trwale kontroluje nadmierne pocenie
- efekt utrzymuje się przez cały dzień

DZIAŁANIE:
- zmniejszenie potliwości o 51 % już po pierwszym zastosowaniu
-wysoka tolerancja
- bez alkoholu
- bez substancji zapachowych
- niewidoczna formuła
- kremowa konsystencja




Produkt nie podrażnia , a jeśli chodzi o zapach to jest bezzapachowy. Wygodna tubka z zamknięciem na "klik" o pojemności 50 ml. 

sposób użycia:
Stosować codziennie przez 5 dni w tygodniu na czystą i suchą skórę, a następnie 2 lub 3 razy w tygodniu. Nie stosować na uszkodzoną skórę.

Znacie firmę Ducray czy to dla Was nowość ? 
Żel rozpuszczający naskórek | Sunew

Żel rozpuszczający naskórek | Sunew

Dzisiaj chciałabym Wam opisać produkt, o którym słyszałam, ale nie do końca byłam pewna czy chcę przetestować i się wahałam . Mowa o żelu rozpuszczającym naskórek firmy Sunew Med. Brzmi groźnie ?? Ja na początku nie wiedziałam jak ugryźć ten temat i jak nadarzyła się okazja, aby przetestować kosmetyk nie zawahałam się. 



Przede wszystkim opakowanie zrobiło na mnie super wrażenie. Lubię prostotę bez zbędnych efektów "WOW" i przesytem. Kosmetyk dostajemy w kartonowym pudełku, po otworzeniu ukazuje nam się tubka przezroczysta z zamknięciem typu "klik" , a dodatkowo otwór przez, który wydostaje się żel jest chroniony przez fiolę, której się trzeba pozbyć. Pojemność wynosi 120g. Widzimy kolor żelu, czyli żółty i właśnie dzięki temu, że opakowanie jest przezroczyste widzimy ile kosmetyku nam ubywa. 







Kiedy tylko paczka do mnie przyszła od razu wzięłam się wieczorem za testowanie. Zapach jest znośny, nie jest jakoś cudownie piękny, ale też nie odstrasza - jest tak po środku. Konsystencja jest własnie żelowa, ale im dłużej masujemy żel na twarzy to pod naszymi palcami zaczynają się tworzyć kulki, czyli właśnie to ten nasz naskórek. Żałujcie, że nie widzieliście mojej miny coś w ten deseń --> :o hahaha. Faktycznie ten naskórek zaczął się usuwać, a ja szukam kosmetyku, który poradzi sobie z moimi zapchanymi porami (jesienią planuję iść do kosmetyki na oczyszczanie twarzy, ale to na weekend, aby w pracy nie odstraszać ;P )  . 

Stosując kosmetyk zależało mi przede wszystkim na zwężeniu porów i ujędrnieniu cery. To nie jest produkt do codziennego stosowania. Ja używam tego żelu raz na dwa tygodnie tak jak zaleca producent. Napiszę Wam szczerze, że efekt jaki otrzymacie na twarzy kusi, aby go używać codziennie ;) . 

Sunew Med, Żel rozpuszczający naskórek z witaminą C świetnie oczyszcza skórę pozostawiając ją niesamowicie gładką. Już po pierwszym użyciu stwierdzam że jest to idealny kosmetyk dla mnie. Żel jest alternatywą dla mikro-dermabrazji, może jednak być używany przy cerach naczyniowych i bardzo wrażliwych. Witamina C hamuje wytwarzanie pigmentu chroniąc skórę przed powstawaniem piegów i przebarwień, a istniejące wyraźnie rozjaśnia. Poprawia koloryt poszarzałej skóry. Oczywiście rozjaśnianie nie nastąpiło po jednym czy dwóch zabiegów, ja u siebie zauważyłam minimalną poprawę, ale do doskonałości jeszcze daleka droga.



Do tego kosmetyk jest bardzo wydajny, bo niewiele go potrzeba aby wmasować go w twarz. Myślę, że zostanę przy tym kosmetyku na dłużej, bo jak pisałam wcześniej to fajna alternatywa dla mikro-dermabrazji, a miałam taki kosmetyk wart yyy 160 zł i dawał radę nie powiem , że nie, ale ten żel rozpuszczający ma zbliżone efekty , a kosztuje 69,99 zł , więc lekka różnica jest. 

Dodam jeszcze, że moja cera jest mieszana/wrażliwa ze skłonnością do atopii , a ten kosmetyk żadnych szkód mi nie wyrządził jeśli mogę się tak wyrazić. Sporo osób zachwala glinki , próbowałam przetestować różne z różnych firm i ciągle efekt był taki sam, marny i moja cera źle znosi glinki. Dlatego też szukam innych alternatyw dla siebie i żel rozpuszczający z witaminą C okazał się strzałem w 10 !

Jak nałożyć kosmetyk??

Nakładamy żel na suchą skórę , nawet lepiej jeśli zrobicie zabieg z samego rana nie myjąc twarzy - efekt będzie lepszy. Żel nakładam na policzki rozprowadzając na czoło, nos i szyję. Masujemy, właśnie pod wpływem masowania będą powstawać pod palcami "kulki". I potem oczywiście zmywamy żel wodą :) . Należy go dokładnie zmyć. Efekt wygładzenia czuć już od pierwszego użycia. 

Na sam koniec dodam, że nie wiem dlaczego tak długo zwlekałam z przetestowaniem tego żelu. Warto i jeśli się wahacie - kupcie i przetestujecie sami ! Moim zdaniem warto, cena może trochę odstraszać, ale kosmetyk nie skończy się Wam po miesiącu zwłaszcza, że możemy go użyć raz na dwa tygodnie, a pojemność też dość spora. Ja wiem, że jak mi się skończy sięgnę jeszcze raz po to cudo :) !


Ciekawostka :)

Żel Rozpuszczający Naskórek z Witaminą C
zdobył nagrodę
"Perła Rynku Kosmetycznego 2018"
w kategorii Kosmetyki Apteczne.
Zajmując tym samym pierwsze ZŁOTE miejsce w swojej kategorii.



Znacie żel rozpuszczający naskórek czy to dla Was nowość ?? 
Naklejki termiczne na paznokcie | Manirouge

Naklejki termiczne na paznokcie | Manirouge

Witajcie, dzisiaj chciałam Wam opisać innowacyjny sposób na zadbane paznokcie, a mowa o Manirouge, czyli naklejkach termalnych na paznokcie. O dziwo jeszcze nigdy nie miałam paznokci hybrydowych i jakoś mi się nie spieszy dlatego szukam innych rozwiązań i przede wszystkim trwałych. Zwykłe lakiery trzymają mi się do 5 dni. Może gdybym leżała i pachniała to i by dłużej wytrzymały, ale niestety w praktyce tak nie jest, ponieważ sprzątanie, gotowanie, mycie naczyń i zabawa z dzieckiem. Cały czas jestem aktywna i zwykły lakier niestety nie podoła. Trafiłam na Manirouge i byłam ciekawa przede wszystkim trwałości tych termicznych naklejek. Jesteście ciekawi jak wypadł test? Zapraszam dalej do czytania.




(naklejki testowe, na których ćwiczyłam)

Do wykonania pazurków Manirouge potrzebne będą następujące akcesoria:

+ Cleaner  (do odtłuszczania paznokci)
+ Olejek do ściągania naklejek 
+ Wybrany wzór naklejek , ja w zestawie miałam 6 wzorów (wybierać można z ponad 150 dostępnych wzorów - klik tu, aby zobaczyć listę wzorków
+ Nożyczki 
+ Kopytko 
+ Mini Heater ( nagrzewnica) 
+ Pilniczek 180/240 
+ Polerka 1200/4000
+ Folia do wygładzenia Manirouge 
+ Metalowe radełko 











Można wybrać spośród 4 dostępnych wariantów. Ja mam ten największy Manirouge Maxi Plus w cenie 169,90zł. Zauważyłam, że na stronie są dostępne jeszcze 3 nowe zestawy: Spring Box i dwa zestawy Me & Mommy Box Mini i Maxi. 

Czytałam wiele recenzji i oglądałam kilka filmików jak się nakłada te naklejki. Myślałam, że to coś skomplikowanego, bo niektórzy pisali, że nie jest to takie łatwe jak się wydaje, ale szczerze? To jest banalne. Jedyny problem jaki mi sprawił to czasem źle dobierałam wielkość naklejki do paznokcia. I zrobiłam jeden błąd, bo jedną naklejkę nałożyłam na odwrót (okrągłą stroną zamiast dać w stronę skórek dałam do paznokcia) . 

Jak nakładać Manirouge?

1. Dokładnie odtłuść płytkę paznokcia
2. Dopasuj rozmiar naklejki do paznokcia. Przy nakładaniu naklejki, pamiętaj aby nie dotykała skórek paznokcia - ZAWSZE wybieraj mniejszą naklejkę od paznokcia.
3. Przetnij wybraną naklejkę na pół i odklej od podkładu.
4. Używając Manirouge mini heater przez 5-6 sekund podgrzej naklejkę.
5. Przyłóż naklejkę zaokrągloną częścią do nasady paznokcia i wygładź naklejkę.(ja właśnie przy tym kroku zrobiłam błąd i nakleiłam na odwrót -.- ) 
6. Nożyczkami odetnij nadmiar naklejki wystającej poza płytkę paznokcia.
7. Dokładnie i delikatnie spiłuj pilnikiem nadmiar naklejki oraz wypoleruj krawędzie paznokcia.
8. Utrwal naklejkę na paznokciu, podgrzewając ją przy użyciu Manirouge mini heater.
Ogólnie kiedy te wszystkie produkty miałam przed sobą moja pierwsza myśl "to mi wszystko naprawdę potrzebne??" , tak - o dziwo wszystko mi się przydało. Jedynie z czego jeszcze nie skorzystałam to z tej folii do wygładzania. Jeśli chcecie zobaczyć filmik, w którym widać wszystkie czynności + wykorzystanie folii to zapraszam TU.








Jeżeli chodzi o trwałość to wytrzymały mi 15 dni . Jestem w szoku ! A robiłam czynności jak każdego dnia. Nie dość, że paznokcie prezentowały się przepięknie to jeszcze nie musiałam się martwić, że po kilku dniach coś mi się z nimi stanie. Dokupienie naklejek to koszt około 24 zł. Myślę, że póki co pozostanę przy tym sposobie ozdabiania paznokci, bo nadal się nie mogę przekonać do hybryd , a naklejki termiczne to przede wszystkim trwałość i nie niszczę płytki paznokcia.

Zdejmowanie również okazało się banalne, ponieważ wystarczy posmarować paznokieć olejkiem, który nieziemsko pachnie i za pomocą drewnianego patyczka lub ściągaczki powoli ściągamy naklejkę pamiętając o tym, aby nie ściągać na siłę. Mi jak w pewnym momencie naklejka nie chciała zejść to smarowałam olejkiem i dalej poszło już gładko. Cały proces zajął mi może z 20 minut, ja jestem oburęczna , więc nie miałam problemu z wykonaniem z lewej dłoni na prawą. 

Również warto dodać, że dostałam naklejki testowe. Moim zdaniem to jest genialny pomysł, bo możemy na nich poćwiczyć nie uszkadzając wybranych przez nas naklejek. Ja na testowych się uczyłam, popełniałam błędy, próbowałam, aby potem na tych właściwych wykonać szybko i prosto. 

Pomimo początkowych obaw myślę, że poradziłam sobie w miarę ok. Dzięki temu, że jestem oburęczna szybko i sprawnie zrobiłam obie dłoni i cieszę się wyjątkowymi paznokciami, a wzory są prześliczne. Dokupienie później kilku wzorów to najmniejszy problem, bo mając mini heater ten koszt jest zdecydowanie mniejszy, a warto też śledzić na stronie czy nie ma jakiś promocji. 

Jak Wam się widzą takie paznokcie?
Słyszeliście już o Manirouge czy to dla Was nowość ?? 
Bell lakiery do paznokci special effect | HAWAIIAN OCEAN

Bell lakiery do paznokci special effect | HAWAIIAN OCEAN

Ostatnio pisałam o pomadkach (klik) z najnowszej kolekcji Bell pod tytułem Hawaiian ocean, znacie ?? Kosmetyki są dostępne w Biedronce. Limitowana edycja Special Effect jest  dostępna w sprzedaży w czerwcu i lipcu 2018. Ja już u siebie widziałam te lakiery i nie tylko. 


Lakiery to aż 6 niesamowitych kolorów. Ten wyjątkowy lakier zawiera w sobie specjalnie dobrane pigmenty perłowe zapewniając niesamowity połysk. Wygodny szeroki pędzel sprawia, że aplikacja jest szybka i łatwa. 


Od lewej: Coral Reef, Pina Colada, Pearl Lagoon.

Najmniej spodobał mi się kolor o nazwie Pina Colada. Przez te drobinki ciężko się malowało paznokieć, a i efekt mi się końcowy nie podobał. Pierwszy lakier Coral Reef ciężko było sfotografować. Kolor jest jasny i mieni się różowymi drobinkami - na żywo efekt jest lepszy. Zdecydowanie z tej trójki moim ulubieńcem jest Pearl Lagoon, uwielbiam takie kolory i przepięknie się prezentuje na paznokciach. 


Od lewej: Kiss of mermaid, Hula dance, Honolulu night

W tej trójce kolory są ciemniejsze, lepiej widoczne i w tym zestawieniu zakochałam się w pierwszym kolorze , czyli kiss of mermaid. Przy Hula dance ciężko było zrobić zdjęcie tak jak było w przypadku lakieru Pina Colada i Honolulu night ma takie same drobinki jak Pina Colada, ciężko się malowało, ale efekt mi się podobał. 

Tymi 6 lakierami można stworzyć naprawdę fajne efekty , łączyć lakiery. Kolory są idealne na lato i letnie imprezy. Jakbym miała wybrać ulubiony kolor to zdecydowanie jest to kiss of mermaid, jest prześliczny.

A Wam , który kolor wpadł w oko ?
Widzieliście już najnowsze lakiery od Bell ?? 
Michelle Frances, „Ta dziewczyna”

Michelle Frances, „Ta dziewczyna”

Michelle Frances ukończyła szkołę filmową w Bournemouth, jest też absolwentką American Film Institute w Los Angeles. Po powrocie do Londynu pracowała dla telewizji BBC jako scenarzystka I producentka. Ta dziewczyna jest jej debiutem literackim.

TYTUŁ: Ta Dziewczyna
AUTOR: Michelle Frances
TŁUMACZENIE: Paweł Lipszyc
WYDAWNICTWO: Albatros
GATUNEK: Thriller


O teściowych to już stworzyli kawały. Nie jestem w stanie zliczyć ile filmów oglądałam z wątkiem gdzie mama wcinała się w życie swojego syna maglując przyszłą synową. Zazwyczaj można się spotkać z tym, że wybranka syna nigdy nie będzie dość dobra, ponieważ syn zasługuje na coś lepszego . I tu rodzi się pytanie - co jeśli teściowa ma rację, a dziewczyna syna nie do końca jest w porządku? I co wtedy, gdy matka zrobi wszystko, aby go ochronić przed nią.

Laura jest producentką filmową, wieloletnie małżeństwo z zamożnym mężczyzną, ale sama też nie narzeka na finanse, ale najważniejszy jest ON - syn Daniel, który jest idealny, nigdy nie sprawiał problemów do czasu kiedy w jego życiu pojawiła się ONA. Gdy na horyzoncie pojawia się Cherry Laura za wszelką cenę chce się z nią zaprzyjaźnić nawet jeśli syn poświęca matce coraz mniej czasu. Z każdym następnym spotkaniem Laura utwierdza się w przekonaniu, że nie może ufać Cherry. Czy dziewczynie chodzi o Daniela, czy o jego życie, które prowadzi?


"Ta dziewczyna" to thriller, w którym główna bohaterka stara się osiągnąć swoje cele za wszelką cenę. Co jesteś w stanie zrobić, aby dopiąć swego ? Posuniesz się do kłamstwa, manipulacji czy czegoś innego? 

Cherry, dziewczyna z nizin społecznych, za wszelką cenę próbuje wyrwać się ze swego środowiska. Podstępem zdobywa pracę w bogatej dzielnicy, licząc na ‚przypadkowe’ spotkanie i dalszą znajomość z którymś z bogatych klientów agencji nieruchomości. Faktycznie, tak właśnie się dzieje. Celem dziewczyny zostaje Daniel, młody, ambitny, pracowity i szalenie przystojny przyszły lekarz z funduszem powierniczym. Zaślepiony, podatny na manipulacje chłopak nie zauważa działań, których pada ofiarą, a sugestie matki, pod wpływem nowej sympatii, zostają szybko zepchnięte na bok. 

Ostatnimi czasy bardzo polubiłam thrillery i sięgam po książki z tego gatunku. Bardzo spodobała mi się postać Laury, która w moim odczuciu jest dość nadopiekuńcza w stosunku do swojego pełnoletniego syna. Chociaż kiedy poznajemy powoli historię Laury nie dziwię się jej, że tak osacza syna. 
Akcja rozwija się tu mało dynamicznie, autorka wyraźnie skupia się na kreowaniu obsesyjnych myśli, sukcesywnie opisuje też wydarzenia, jakie determinują bohaterki do podjęcia parszywych działań, ale samo napięcie zdaje się stać w miejscu, jest niemal na całej linii umiarkowane. Sam finał nie budzi już żadnych wątpliwości – wyczuwalna jest w nim zarówno gęsta atmosfera, jak i niepewność co do zakończenia całej historii. 


Narracja prowadzona jest z perspektywy trzeciej osoby, jednak raz towarzyszymy Laurze i poznajemy jej przemyślenia, a później przenosimy się do Cherry. Wejście w myśli bohaterek przeraża i pozwala lepiej je zrozumieć, gdyż każda z nich ma swoje racje, a także swoje sekrety.

Po przeczytaniu całej książki spodziewałam się więcej intryg ze strony Cherry. Spodziewałam się, że swoimi intrygami przyprawi mnie o ciarki, niestety tak się nie stało. Uważam też, że nie jest złą osobą, jedynie chciała wyrwać się z biedy, chociaż nie podobała mi się relacja z jej matką, którą uważała za "gorszą", bo pracowała w markecie . Jeśli chcecie przeczytać czy Laura zaakceptowała Cherry i jak skończy się historia całej trójki to zapraszam do przeczytania. 

Jeśli szukacie lektury, w której nie ma jednoznacznie dobrych i jednoznacznie złych postaci, krew nie leje się strumieniami, a intryga stopniowo się rozwija, wciągając i nie pozwalając się oderwać – „Ta dziewczyna” to książka dla Was.


Wiosenne ciuchy dla dziewczynki | Lemon Explore

Wiosenne ciuchy dla dziewczynki | Lemon Explore

Wiosna już dawno za oknem, mamy czerwiec, więc kojarzy się wyłącznie ze słońcem. O dziwo nie miałam dla córki kurtki, bo po co ? Ciągle ładna pogoda, i tu się pomyliłam. Oczywiście trzeba brać pod uwagę niepogodę , bo już u mnie był tydzień chłodniejszy gdzie występował również deszcz.


Uwielbiam wybierać dla córki ciuchy. Dzieci mają tak piękne rzeczy, że aż czasem ciężko się zdecydować co wybrać . Pamiętam jak Oliwia się dopiero co urodziła - miałam mnóstwo ciuchów dla niej, a połowy nie zdążyłam ubrać, bo szybko mi wyrosła. Teraz mi rośnie wolniej. Oliwia mi dopiero wskoczyła w rozmiar 104 (we wrześniu będzie 4 latka) . Znam i 4latki co ubierają już na 116 , zanim moja dojdzie do tego numerku to pewnie z rok minie. Oliwia chyba odziedziczy wzrost po mnie (a to pech!) . 

Ciuchy, które moja córka nosi pochodzą ze sklepu Lemon Explore z najnowszej linii, więc ciuchy są bardzo na czasie i powinno się dziewczynkom spodobać. W zestawie znalazłam kurtkę, legginsy i koszulkę. 


Na początku jak mi paczka przyszła i nie ubrałam córce kurtki wydawała mi się jakaś wielka, ale spokojnie... jest idealna. Materiał to w 100% poliester, ale jest miły w dotyku , a specjalna powłoka DWR zapobiega przedostaniu się wilgoci. Kurtka zapewnia wygodę i swobodę ruchu. Bardzo podoba mi się to, że tył jest dłuższy dzięki czemu zakrywa pupę dziecka  i nie wieje dziecku po nerkach ;) . Kurtkę dostaniemy w rozmiarach od 86-116 , więc wybór całkiem spory. Myślę nawet, że kurtka również nada się na początki jesieni, a potem wiadomo - trzeba znaleźć coś cieplejszego. 



Oczywiście robiąc zdjęcia i prosząc moje o dziecko o pełną powagę to ta zaczęła się wygłupiać i robić głupie miny, ale w kurteczce jej bardzo ładnie i z wielką chęcią ją nosi w chłodniejsze dni. 


Te dwa ciuchy to już spokojnie można zakładać na każdy dzień, bo u mnie pomimo tego, że słońce świeci to wiatr jest dość mocny, taki zestaw idealnie nadaje się na dwór. Legginsy to w 95% bawełna a 5% to elastan. Natomiast koszulka posiada ciekawą aplikację - to chyba sikorka, mało znam się na ptakach, a napis to "Miss cute" . Uwielbiam szary kolor, więc cieszę się, że całość jest tak ładnie stonowana, nie lubię krzykliwych kolorów. Oba ciuchy również zostały zamówione w rozmiarze 104 i pasują na moją Oliwię idealnie. Może na przyszły rok również będą dobre, zobaczymy. Oliwia była w tych ciuchach na placu zabaw, a wiadomo - piach, picie, brudne ubrania. Po wypraniu z ciuchami nic mi się nie stało, nie zmechaciły się itp. 




Całość prezentuje się naprawdę super. Ceny nie są aż tak wielkie za dobre jakościowo ciuchy. Na pewno będę śledziła nowe trendy na Lemon Explore i polecam każdemu kto ma dziecko, bo oferta jest naprawdę bogata i myślę, że każda znajdzie coś ciekawego dla swojej pociechy . 


Shiny Lipstick od BELL |  HAWAIIAN OCEAN

Shiny Lipstick od BELL | HAWAIIAN OCEAN

Właśnie do mnie powoli dociera, że za dwa tygodnie jest koniec szkoły. Temat mnie już nie dotyczy, ale rok tak szybko zleciał, że w szoku jestem. Na niektórych moich social media możecie zobaczyć pełną paczkę tych kosmetyków, które dostałam do przetestowania. Dzisiaj chcę Wam opisać pomadki shiny lipstick firmy Bell, które z miejsca mi się spodobały i jestem w nich zakochana, jedynie jeden kolor mi nie odpowiada, ale o tym później.



Opakowanie to pół transparentny plastik ze srebrnymi palmami i napisem oraz srebrnym środkiem. Ich trwałość kończy się na pierwszym zjedzonym posiłku, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby je za chwilę poprawić, nawet bez lusterka! Od razu się z nimi polubiłam i nie rozstaję się szczególnie z numerkiem 01 i 02. Mają nawilżającą formułę, która gładko sunie po ustach pozostawiając je miękkie, gładkie i bez podkreślonych suchych skórek. 

Nieziemsko pięknie i słodko pachną, tak owocowo. Są pół transparentne, a zatopione w nich ultra małe drobiny podkreślają naturalność, dodają lekkości i dziewczęcości, nie są wyczuwalne i nie grudkują się. Przypominają błyszczyk w sztyfcie - dają mega GLOW i świetliste wykończenie, a zawartość odbijających światło drobin wzmacnia efekt, jednak nie wylewają się poza kontur ust. 

Cztery niezwykłe kolory, które podkreślą Twoje usta. Nie uchwyciłam tego na zdjęciach, ale na każdej pomadce jest wytłoczony napis "BELL", na początku tego nie zauważyłam. A teraz możecie zobaczyć swatch . 


01 Waikiki - mój totalny ulubieniec! Kolor idealnie dopasowuje się do mojego naturalnego koloru ust. Ciepły, lekko różowo-ceglany nudziak z różówymi i złotymi drobinami.

02 Aloha - jasny chłodny róż z drobinkami w kolorze srebrnym i różowym, a także złotym, dając nieco odcień różanego złota, ale w chłodnej wersji. W tej chwili jest dla mnie za jasny.

03 Orchid - zgaszony, dość ciemny róż z domieszką fioletu, który sprawi, że usta będą wyglądać bardzo soczyście i dziewczęco. Drobinki róóżowe i złote.

04 Volcano - burgundowy, najciemniejszy z całej czwórki, bardziej odważny kolor, ma więcej fioletowych tonów niż jego poprzednik. Przeważają różowe drobiny, zdecydowanie mniej złotych i srebrnych. Właśnie ten kolor mi nie pasuje i jest dla mnie zdecydowanie za ciemny, ale wiadomo - takie kolorki też mają swoich fanów. 

Pomadki możecie zakupić w cenie 8,99 zł w biedronce . Ja u siebie już widziałam te kosmetyki, więc zaglądajcie do biedronki . 

Który kolor byście wybrali ?? 
Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger