Mineralny puder "city matt" od Lirene, recenzja.

Zacznę od tego, że jestem zwolenniczką produktów marki Lirene, które bardzo dobrze "dogadują" się z moją mieszaną cerą.
Z pudrami mam styczność od niedawna. Jakoś wcześniej nie czułam potrzeby używania ich. 
Teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego.



Opis producenta:

Puder zapewnia matowe i aksamitne wykończenie makijażu. Lekka konsystencja sprawia, że kosmetyk równomiernie się rozprowadza i dopasowuje do koloru skóry, a makijaż wygląda naturalnie i świeżo. Zawarta w pudrze alga koralowca nie tylko absorbuje sebum, matując skórę, ale również chroni ją przed wolnymi rodnikami. Puder jest odpowiedni dla każdego rodzaju cery.



Produkt bardzo dobrze matuje i utrwala podkład. W zasadzie, widać to po pierwszym pociągnięciu pędzla. Utrzymuje mat przez kilka godzin, dając ładne wykończenie. 
Jedyny minus to taki, że może nieco przesuszyć cerę i podkreślić suche skórki. 



Cechy pudru:

- ma delikatną, aksamitną konsystencję
- dobrze się nakłada zarówno pędzlem jak i gąbeczką (nie jest dołączona do pudru)
- nie robi tapety, na twarzy jest subtelny
- pięknie pachnie
- opakowanie plastikowe, przezroczyste
- gama odcieni - kilka kolorów
- nie podrażnia, nie uczula itp
- producent mógłby dopracować puderniczkę, postarać się o lusterko i gąbkę do nakładania

Mineralny puder Citty Matt bardzo dobrze radzi sobie z nadprodukcją sebum, świetnie matuje i daje aksamitne, lekko matowe wykończenie, bez efektu maski, nawet kilkakrotne nałożenie kosmetyku kosmetyku nie powoduje przeciążenia, cera nadal wygląda naturalnie. Jeśli dotkniecie go palcami to wyczujecie jak bardzo jest aksamitny, przypomina trochę puder w kompakcie, dlatego można go nakładać zarówno gąbką, jak i tradycyjnie pędzlem. 


Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger