Pomadka Rimmel The only one matte, recenzja.

Dzisiaj przychodzę do Was z postem o niesamowitej pomadce od Rimmel, którą dostałam ze współpracy z Drogerią Estrella.

Mimo, że pomadka nie jest w moim kolorze to ją przetestowałam i jestem zachwycona.
Jedynie ubolewam nad tym, że nie dostałam innego koloru, bo czerwony niestety nie dla mnie.


Firmę Rimmel każdy zda i nie muszę nikomu jej przybliżać.
Zachwyciło mnie opakowanie, trwałe, nazwa firmy wytłoczona na opakowaniu, zatyczka dość ciężko się otwiera, ale to dobrze, ponieważ mamy pewność, że nie otworzy się w kosmetyczce czy torebce.

Ścięty kształt pomadki ułatwia nam aplikację, nawet w trudnych warunkach. 

Pigmentacja jest "WOW!". Jestem zachwycona, jedna z lepszych pomadek, które miałam. Uwielbiam matowe pomadki, więc bardzo ubolewam nad tą czerwienią, bo wolałabym różowy, wtedy byłabym w 7 niebie. 
Mat w tej szmince jest ładny, lekko satynowy, nie taki jak w niektórych produktach tego typu. że usta wyglądają jak pomalowane kredą.

Niestety jak to produkt matowy potrafi podkreślić suche skórki i wysuszać usta, ale wystarczy peeling i dobra pomadka lub balsam i problem z głowy.

Trwałość to największy atut tego produktu. 



Te kobiety, które uwielbiają czerwień na ustach - ta pomadka to must have. Ja za czerwienią nie przepadam i do mnie nie pasuje, ale zaopatrzę się w inny kolor, z którego będę zadowolona.



Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger