Lirene: kryjący korektor punktowy & rozświetlający korektor pod oczy, recenzja.

Z korektorami mam styczność od nie dawna. Punktowych nigdy nie używałam, a rozświetlający to mój już drugi, ponieważ wcześniej testowałam z innej firmy i byłam bardzo zadowolona.


W pierwszej kolejności chciałabym opisać korektor punktowy.

Jako aplikator służy tutaj gąbeczka, co było dla mnie prawdziwym zaskoczeniem.
Konsystencja jest lekka i produkt łatwo się rozprowadza. Łatwo się wchłania, nie waży.
Odcień jest jasny co mi odpowiada, bo mam bardzo jasną cerę. 
Cudownie wyrównuje koloryt i wtapia się w nią.

Korektor ten idealnie współgra z fluidem perfect tone i bardzo sobie chwalę ten zestaw.
Korektor charakteryzuje się wysokim kryciem i już nie raz uratował sytuację ;) .
Skutecznie maskuje wypryski. 

Jeśli któraś z Was posiada cienie pod oczami to niestety się nie sprawdzi, bo kompletnie się nie nadaje do korygowania ich. 

Kosmetyk mieści się w miękkiej tubie o pojemności 10ml. 

Rozświetlający korektor pod oczy jest tej samej pojemności co korektor.
Niestety u mnie totalne rozczarowanie. Krycie bardzo średnie, niestety tylko lekko rozświetla pod oczami. Minusem też jest konsystencja, która jest bardzo płynna co w połączeniu z opakowaniem powoduje, że się produkt marnuje, bo się po prostu wylewa więcej niż potrzebuję. 

Ten brokat to przesada, świece się gorzej niż gwiazdy na niebie i do tego jeszcze obsypuje się z twarzy. 
Niestety produkt nie jest dla mnie i nie spełnił moich oczekiwań.




Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger