Zagadki Smoka Obiboka | Granna

Zagadki Smoka Obiboka | Granna

Niektóre gry pamiętam z dzieciństwa i jedną z nich jest właśnie gra od firmy Granna pod tytułem "Zagadki smoka obiboka". Dla mnie - jako dorosłej gra jest prosta, ale dla dzieci, które dopiero poznają słowa... no cóż, to się okaże. Kolejna gra z Granny zachwyciła mnie swoją grafiką i pełnią kolorów. Gra jest dobrze dopracowana, a kolorowe elementy przyciągają wzrok.



Zawartość pudełka:
- 135 kart z zagadkami,
- 6 plansz,
- 36 żetonów,
- instrukcja;

W zagadki można grać od 1-6 graczy w wieku 4-7 lat. Myślę, że ten przedział jest jak najbardziej trafiony. Moja córka we wrześniu będzie miała 3 latka, ale jeszcze nie chce mówić, więc grę testowałam z jej kuzynką. 

Każda z osób dostaje po jednej planszy, można zrobić nawet tak, że jak gra mniej osób to można rozdać plansze tak,aby każdy z graczy miał taką samą ilość plansz - wtedy gra będzie dłuższa. 

Za poprawną odpowiedź bierzemy żeton i układamy na planszy. Karty są dwustronne - z jednej mamy zagadkę, a z drugiej odpowiedź w formie obrazka. Obrazki są prześliczne i one mi najbardziej zapadły w pamięć. Cudowne było uczucie wziąć te karty znowu do ręki i poczuć się jak w dzieciństwie, czas tak szybko leci. Jeszcze "wczoraj" sama grałam w tę grę, a za rok czy dwa będę już w nią grała z córką. 

Plusem tej gry jest to, że wymaga logicznego myślenia, rozwija no i dziecko uczy się nowych słów, jeśli wcześniej danego słowa nie znało. 


.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.



Gra nadaję się na prezent dla dziecka, barwne i kolorowe obrazki aż zachęcają do grania. 
Karty są małe i poręczne, więc jeśli wiecie, że jedziecie z dzieckiem w dalszą podróż np. pociągiem możecie schować same karty do plecaka czy torby i już zamiast bawić się z żetonami, po prostu czytać dziecku zagadki albo możecie na zmianę :) . 

Widziałam, że wyszła nowa wersja tych zagadek, ale nie miałam okazji ich poznać, ale na pewno się skuszę, bo im więcej tym lepiej i lepsza zabawa.

Lubicie takie gry w formie zagadek ?? 

Pościel dla dziecka od Ceba Baby, recenzja.

Pościel dla dziecka od Ceba Baby, recenzja.

Pamiętam ten szał kiedy zaszłam w ciążę. Nie wiedziałam gdzie mam podziać wzrok, bo było tyle pięknych rzeczy dla dzieci. Śmiem stwierdzić, że każda z nas przechodziła przez ten etap w ciąży. Bardzo spodobało mi się organizowanie wyprawki dla maleństwa. We wrześniu moja córka będzie miała 3 latka i dalej uwielbiam kupować dla niej piękne rzeczy, również kocyki czy pościel.
Tym razem zdecydowałam się na pościel firmy Ceba Baby. Sam sklep to różnorodność produktów. Można znaleźć tam m.in., śpiworki, ręczniki, przewijaki, cebuszki czy rożki dla niemowląt. 


Pościel możemy wybrać 2 albo 3-elementową. W tym drugim dodatkowo jest ochraniacz do łóżeczka. Ja już nie potrzebuję, więc zdecydowałam się na pierwszy wariant, czyli pościel dwuelementowy składający się z poszewki na poduszkę i kołdrę.



Pościel wykonana jest z 100% bawełny. Myśląc o dziecku wybieram najlepsze produkty. Pościel jest biała w urocze wzorki - dobra, tak naprawdę nie wiem co to jest - króliczek ? miś ? hmmm no nie ważne, ale najbardziej mi się spodobał ten motyw! Plusem tej pościeli jest to, że nie jest na guziki tylko na zamek błyskawiczny. 

Możemy wybierać pośród 19 wzorów, więc każdy znajdzie coś dla swojej pociechy. 
Wymiary poszewki na poduszkę to 40x60cm, a na kołdrę 100x135cm. 

Córka kiedy zmienię jej pościel od razu chce się kłaść do spania. Niby dobry patent, ale musiałabym codziennie pościel zmieniać haha. Staram się zmieniać co dwa tyg, i co kilka dni wietrzę pościel wszystkich domowników, bo lepiej się śpi. 

A Wy jak często zmieniacie pościel ?? Ja uwielbiam kupować pościele, bo jest tyle pięknych wzorów, że każdy bym chciała, który mi się podoba ;) . 
Yoshop - odkurzacz do wągrów, recenzja.

Yoshop - odkurzacz do wągrów, recenzja.

Kto nie myślał o tym, aby zamówić słynny "odkurzacz" do wągrów i sprawdzić na sobie jak działa. Sama musiałam sprawdzić  jak działa i czy przynosi pożądane efekty. Mój sprzęt jest ze sklepu Yoshop.




Sprzęt przyszedł ładnie i porządnie zapakowany. W opakowaniu znalazłam kabel USB. 
Zestaw zawiera 4 wymienne końcówki. Teraz opiszę Wam do czego służy każda z końcówek.


Od lewej strony:
1 - końcówka do mikrodermabrazji. Cera po użyciu jest gładka.
2 - końcówka do usuwania zmarszczek i powstawaniu nowych.
3 - końcówka do cery wrażliwej.

A końcówka, która jest już założona na urządzeniu służy do głębokiego oczyszczania porów, usuwania wągrów i trądziku. Z tym urządzeniem należy obchodzić się bardzo ostrożnie. Przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, iż można sobie zrobić krzywdę. Ja po raz pierwszy narobiłam sobie siniaków, bo włączyłam za mocne ssanie. Urządzenie posiada 3 tryby ssania - od najsłabszego do mocniejszego.




Nim użyłam tego urządzenia porządnie oczyściłam twarz i otworzyłam pory. Efekt był zadowalający. Jak ktoś to zrobi nie otwierając porów to bardzo się zawiedzie. To urządzenie działa trochę jak ta czarna maseczka. Na początku nie wiedziałam, że trzeba zrobić tzw. "parówkę" i maseczka poszła do śmietnika, bo stwierdziłam, że nic nie daje. Teraz trochę bardziej się dokształciłam i zamawiam te maseczki, są cudowne - nie dość, że faktycznie trochę wągrów się pozbywam to buzia jest gładka.
Tak samo z tym urządzeniem - przed użyciem należy zrobić "parówkę" i dopiero wtedy użyć odpowiedniej końcówki. Bardzo mi się spodobała końcówka nr 1. Świetnie wygładza skórę i usuwa martwy naskórek. 

Aloesowy balsam do ciała nawilżajacy, recenzja.

Aloesowy balsam do ciała nawilżajacy, recenzja.

Jakiś czas temu ruszyła strona ambasadorka-kosmetyczna, gdzie można się zapisywać do testowania produktów. Próbowałam od samego początku, ale udało mi się dopiero za czwartym razem. 
Na tej stronie podoba mi się to, że nie trzeba wypełniać żmudnej ankiety i odpowiadać na pytania tylko wybierasz 1-2 rzeczy spośród iluś i wysyłasz zgłoszenie. Robota na 30 sekund ;) . Nie wiem na jakiej podstawie wybierane są osoby, pewnie w drodze losowania. Zdarzało się zapewne tak, że jedna osoba miała już kilka produktów, ale ja cierpliwie czekałam na swoją kolej.

Udało mi się wylosować do testowania balsam aloesowy do ciała. Balsam świetnie koi i nawilża. Mam bardzo suchą skórę, więc każdego dnia muszę dbać o nawilżenie.


Kiedy przyszła paczka bardzo zdziwiła mnie pojemność balsamu. Patrzę, jakie wielki, a tu pojemność 950ml, to naprawdę dużo. Choć przy codziennym stostowaniu rano i wieczorem powoli zaczynamy po pewnym czasie odczuwać jak nam produktu ubywa. 

Aby wydobyć balsam pomaga nam w tym wygodna pompka, którą można również blokować. Jeśli zamierzamy przewozić ten balsam to mamy pewność, że przy zablokowaniu pompki nic nam nie wycieknie i nie pobrudzi reszty kosmetyków bądź ciuchów.


Z produktami, które w składzie mają aloes mam styczność od niedawna. Aloes posiada wiele ważnych właściwości i sama bym przygarnęła do domu aloes i robiła sobie sama maseczki. 

Konsystencja jest bardzo lekko. Krem szybko się wchłania i nie zostawiał tłustej warstwy. 
Co do zapachu - nie wiem jak pachnie aloes, ale nie tak go sobie wyobrażałam. Nie jest specjalnie drażniący, ale mnie ten zapach intryguje. Jakoś specjalnie mi się nie podoba, ale ciągle go wącham, bo mi się zapach z czymś kojarzy - i nie, nie z aloesem :D . 


Butelka jest bardzo duża. Nie wiem na ile mi te 950 ml starczy, ale data ważności jest do 2022, więc mam nadzieję, że do tego czasu go zużyję. 
Przegląd kosmetyków od Bingospa, recenzja.

Przegląd kosmetyków od Bingospa, recenzja.

Jakiś czas temu na facebooku wygrałam kosmetyki firmy Bingospa
Wcześniej miałam okazję testować, więc ucieszyłam się, że mogę sobie wybrać kosmetyki w ramach nagrody. Zdecydowałam się na peeling błotny do twarzy, solankę do kąpieli i żel pod prysznic.


Kosmetyki mnie nie uczulają i nie wysuszają mi skóry. 
To dla mnie ważne, bo mam bardzo suchą skórę i nie mogę sobie pozwolić na kosmetyki, które wysuszają i podrażniają.


Zakochałam się w żelu pod prysznic o zapachu borowiny
Opakowanie jest poręczne, plastikowe i pojemności 300 ml zamykanym na "klik".
Opakowanie jest przezroczyste i dzięki temu widzimy ile żelu zostało.
Żel fajnie się pieni i oczyszcza skórę nadając jej miękkości. 
Bardzo ładnie pachnie, ale niestety tylko przez chwilę - efekt nie utrzymuje się po wytarciu ręcznikiem.Wystarczy niewielka ilość żelu na gąbkę, aby umyć całe ciało. Żel jest wydajny i starczy na długo. 


Uwielbiam testować wszelakie peelingi do twarzy, więc musiałam wziąć jakiś i przetestować.
Mój wybór padł na peeling błotny
Produkt zawiera 10% naturalnego błota z Morza Martwego, 5% mielonych pestek z owoców, kwas glikolowy, kwas mlekowy i 50% kwasy owocowe.
Skóra po użyciu była miękka, gładka i świetnie wchłonęła mój krem na noc. 
Pomyślałam, że to pierwszy efekt, ale nie .. używam od ponad miesiąca i jestem zachwycona efektami. 

Najpierw oczyszczam twarz, nakładam peeling błotny. Czekam jakieś 10 minut, spłukuje. Następnie używam albo jakieś maseczki oczyszczającej (Bania Agafii) albo używam na twarz toniku - niezależnie co wybiorę, następnie wklepuje krem na noc. Zero podrażnień, zero suchych skórek, a buźka gładka i miękka. Stosując regularnie zauważyłam, że cera mi się tak nie świeci jak wcześniej. 
Produkt godny polecenia. Ja jestem zachwycona.


Solanka z minerałami Morza Czarnego do kąpieli. Niestety u mnie w kąpieli się nie przydaje, bo rzadko biorę kąpiel, u mnie zdecydowanie szybki prysznic. Za to solankę wykorzystałam do moczenia stóp. Przynajmniej raz w tygodniu staram się zrobić SPA dla stóp i zaczynam właśnie od moczenia stóp w gorącej wodzie z dodatkiem solanki.

Solanka bardzo ładnie pachnie, stopy po użyciu produktu mam gładkie i miękkie. Testuje sporo soli do kąpieli, bo zazwyczaj używam własnie do takiego SPA dla stóp. Uczulenia nie dostałam, stopy były nawilżone i gotowe do dalszej pielęgnacji. 

Z całego zestawu jestem bardzo zadowolona. Chętnie sięgam po kosmetyki firmy Bingospa. 
A Wy znacie te kosmetyki ? Używacie? Macie swój ulubiony ??
Zestaw 3 mini wałków od Mygiftdna, recenzja.

Zestaw 3 mini wałków od Mygiftdna, recenzja.

Długi czas przymierzałam się do napisania tej recenzji, ponieważ rzadko piekę tak właściwie 2x do roku na święta (Wielkanoc i Boże Narodzenie) i piekę ciasteczka kruche. Od razu robię w większej ilości, aby podzielić się z rodziną, bo w rodzinie sporo dzieciaczków. 



Zestaw składa się z trzech mini wałków do ciasta. Wybrałam sobie ze wzorami w serduszka, gwiazdki i koła. Wałki wykonane są z trwałego drewna bukowego
Dzięki wałkom od Mygiftdna można wykonać niepowtarzalne ciasteczka , które zaskoczą Twoich bliskich i znajomych. 


Całkowita długość wałka: 23 cm
Średnica: 4 cm 

Przepis na kruche ciastka
Składniki:
- 2 szklanki mąki
- 2/3 szklanki cukru pudru
- 2 żółtka
- 200g zimnego
- 16g cukru waniliowego 
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia (opcjonalnie)

Mąkę wsypać na stolnicę (ja robię w dużej misce plastikowej i przesiewam mąkę z cukrem pudrem), dodać posiekane masło i resztę składników. Szybko wyrobić z nich ciasto. Gotowe ciasto zawinąć w folię i włożyć na 1 godzinę do lodówki.


Schłodzone rozwałkować na grubość 2-3mm, foremkami powycinać ciasteczka. Ułożyć na wyłożonej papierem blasze zachowując odstępy i piec je około 10-12 minut w 180 stopniach. 

A tutaj pokażę Wam jak na cieście wychodzą wzorki po użyciu każdego z wałków.
Na surowym cieście pięknie wzorki wychodzą, nawet spodobało się to mojej córce. Fajna zabawa i dzięki wałkom nasze ciastka będą wyglądać oryginalnie i niepowtarzalnie.



Po upieczeniu wyglądają tak. U mnie bardzo szybko zniknęły. Niestety trochę szlaczki się gubią podczas pieczenia, ale myślałam, że gorzej wyjdzie. Wzorki widać, a ciastka zniknęły w mgnieniu oka.


Wałki po użyciu należy dokładnie umyć za pomocą szczotki i płynu do naczyń. Po dokładnym osuszeniu zaleca się impregnować wałek za pomocą oleju spożywczego. Nie wolno wałków myć w zmywarce ani długo namaczać.

Zestaw, który ja mam możecie zakupić TU.
Płyn micelarny dla skóry wrażliwej Dottore - Topestetic, recenzja.

Płyn micelarny dla skóry wrażliwej Dottore - Topestetic, recenzja.

Ten kto śledzi mojego bloga wie, że mam suchą skórę i zmagam się z atopowym zapaleniem skóry.
Miałam okazję przetestować dzięki Topestetic płyn micelarny dla skóry wrażliwej firmy Dottore.
Nie ukrywam, że to mój pierwszy produkt tej firmy, więc tym bardziej byłam ciekawa jak się sprawdzi przy mojej cerze.


Płyn otrzymałam w plastikowym opakowaniu o pojemności 100 ml. Bardzo mi się spodobała ta gramatura, ponieważ ostatnio miałam kilka wyjazdów i ten niewielkich rozmiarów płyn świetnie zmieścił mi się w mniejszej torbie, nie musiałam brać płynu o pojemności 400 ml - zresztą połowę już wykorzystałam, więc brać na wpół zużytą butelkę większych rozmiarów też nie było sensu.
Na opakowaniu jest etykieta, która mówi nam w jaki sposób należy użyć produkty, podany jest również skład jak i dane kontaktowe do firmy.

Jak pisałam pojemność płynu to 100 ml, na zdjęciu widzicie, że jest małe, zgrabne i zmieści się do każdej kosmetyczki. Również aplikacja jest ciekawa, bo nie dostajemy typowego opakowania na "klik", mimo, że tutaj też trzeba kliknąć to naduszamy na górną część opakowania.
Buteleczka jest przezroczysta dzięki temu wiemy ile produktu nam jeszcze zostało.



Użycie produktu jest bardzo łatwe. Wystarczy nasączyć płatek kosmetyczny i można zmywać makijaż. Specjalnie się wymalowałam, aby zobaczyć jak radzi sobie ten płyn. 
Makijaż schodził szybko, a płyn nie powodował żadnych podrażnień ani zaczerwień. Ostatnio rzadko się maluje, ponieważ na dworze kiepska pogoda i ciągle pada, więc nie widzę sensu malować się skoro siedzę w domu. 

Również świetnie radzi sobie z wodoodpornym tuszem. Oczy nie pieką i nie są zaczerwienione. Płyn nie wysusza skóry, zauważyłam, że przy regularnym stosowaniu nawet ją delikatnie nawilża. Zapach jest bardzo delikatny, nie drażniący. Bardzo naturalny, ale nie wiem do czego mogłabym go przyrównać, więc musicie mi uwierzyć na słowo. Płyn nie ściąga skóry i pozostawia ją oczyszczoną i świetnie przygotowuje do dalszej pielęgnacji. 

Produkt Dottore spełnił moje oczekiwania i wykazał się skutecznością. Chętnie po niego sięgnę kiedy mi się skończy, ale możliwe, że pokuszę się już o większą pojemność, choć ta nadaje się na wszelkie wyjazdy. 

Płyn micelarny pomimo małej pojemności jest bardzo wydajny. Przy nieregularnym stosowaniu,czyli np. 3-4 razy w tygodniu myślę, że starczy na około 2-3 miesiące, a przy regularnym na miesiąc, ale to tylko moje przypuszczenia, więc chętnie się dowiem na ile Wam starczał płyn o takiej pojemności



Minibook od Printu, recenzja.

Minibook od Printu, recenzja.

Printu jest mi już dobrze znane, ponieważ miałam okazję testować fotoksiążkę. Jeśli chcecie zobaczyć efekty mojej pracy przy fotoksiążce zapraszam TU. Wtedy tworzyłam prezent z okazji dnia ojca, tym razem postanowiłam zrobić pamiątkę dla siebie i tak powstał minibook - instabook, czyli zbiór zdjęć z mojego Instagrama.


Postanowiłam się skupić na zdjęciach mojej córki i produktów, które testowałam. Jedna kartka - jeden temat. Na przemian dodawałam zdjęcia, dzięki temu oglądanie kartek nie jest nudne. 
Minibook prezentuje się naprawdę ciekawie i jestem bardzo zadowolona. Na początku bałam się efektu końcowego, bo inaczej wygląda coś jak się siedzi przed komputerem, a inaczej jak dostaniemy efekt naszej pracy do ręki. Dlatego też z niecierpliwością oczekiwałam paczki. Jak zawsze Printu mnie nie zawiodło, oczekiwanie zajęło kilka dni, a kiedy paczka doszła - byłam oczarowana.

Okładka jest twarda dzięki czemu są mniejsze szanse na uszkodzenie minibooka. Najbardziej w tym wszystkim podoba mi się to, że od początku do końca możemy zaprojektować nasz minibook jak tylko chcemy. Pomimo, że ten minibook jest tworzony z myślą o moich zdjęciach z IG - to wcale nie musicie go posiadać. Zdjęcia możemy dodawać z dysku komputera. 

Taki mały minibook to świetny pomysł na prezent dla Mamy czy jako prezent dla chłopaka, zbiór wspólnych zdjęć. Wymiary tego minibooka to 15x15 cm, prawda , że niewielki? Ponoć małe jest piękne i zgadzam się z tym terminem. Sami zobaczcie.




Minibook to idealne miejsce na Twoje ulubione zdjęcia. Jeśli chcesz stworzyć swój własny minibook zapraszam TU.
Mój chłopak jak tylko wrócił do domu to od razu jego uwagę przyciągnął minibook i stwierdził, że chce takie ze zdjęciami naszego dziecka, więc to świetny pomysł na prezent na dzień chłopaka i tak o bez okazji.

Co sądzicie o moim minibooku? Może macie swój własny? 
Trendsgal- część I , recenzja #1

Trendsgal- część I , recenzja #1

Witam Was. Dzisiaj przyszłam do Was z postem na temat rzeczy, które zamówiłam ze sklepu Trendsgal. Dla mnie ten sklep to nowość, koleżanka mi poleciła i jestem zachwycona. Recenzję muszę rozbić na dwa posty, ponieważ mam do opisania aż 11 produktów, a w jednym poście byście się zanudzili. 


Ta bluzeczka jest prześliczna. Bardzo ją lubię nosić i nie uwydatnia mi tak mojego pseudo ciążowego brzucha. Ogólnie staram się zamawiać ciuchy luźniejsze, a nie przylegające do ciała. Bluzkę dostaniemy w rozmiarach od XL-5XL z czego ten ostatni rozmiar widzę, że póki co jest niedostępny.




Sukienka, która wydała mi się ładna na obrazku, a w rzeczywistości jednak średnia, ale kto co lubi. Sukienkę oddałam koleżance, bo ledwie w nią weszłam. Możemy dostać ją w dwóch kolorach - różowym i niebieskim. Dostępne rozmiary to tylko 2XL i 3XL. 



Kolejna rzecz również ma wycięcia tak jak w przypadku sukienki. Stwierdzam, że takie bluzki do mnie nie pasują, więc nie będę już zamawiała. Tu się pokusiłam, bo kolor fajny i pasowałoby mi do dżinsów. Bluzka również oddana, bo wyglądałam fatalnie. Materiał również zostawia wiele do życzenia, a czasem trafiam na naprawdę fajny materiał mimo, że to poliester. 



Różowa bluzeczka. Bardzo ją lubię. Mimo, że wykonana z poliestru to fajnie się nosi i pasuje mi do dżinsów. Mogę ją nosić na co dzień,  a także na jakieś wieczorne wyjście ze znajomymi. Bluzka dostępna jest w dwóch kolorach - różowym i niebieskim. Pomimo pięciu rozmiarów dostępne są tylko trzy - XL, 2XL, 3XL. U mnie 2XL leży idealnie i jest zwiewna. 




Biała bluzka bez rękawów. Myślałam, że będzie brzydka, ale materiał jest dość porządny i przy upałach świetnie się sprawdza. Ja mam kolor biały, ale chyba już jest niedostępny. Za to widzę, że jest jeszcze szary i morski/miętowy, ale dla mnie chyba za jaskrawy. 




I na tym kończę swoją recenzję. Mam jeszcze kilka rzeczy do opisania, ale to już w następnym poście. Spodobało się Wam coś z moich propozycji czy niekoniecznie? Czekam na Wasze komentarze ;) 
Szczotka kompaktowa Tangle Teezer z motywem Star Wars na ratunek kręconym włosom, recenzja.

Szczotka kompaktowa Tangle Teezer z motywem Star Wars na ratunek kręconym włosom, recenzja.

Wydaję mi się, że osoby z kręconymi włosami mają trochę więcej do roboty przy pielęgnacji niż te z prostymi. Zawsze zazdrościłam prostych włosów, ale tak to już jest - te, które mają proste chcą kręcone i na odwrót. Ja i mój partner oboje mamy kręcone włosy, więc jakie było moje zdziwienie kiedy córka miała proste. Dość długo miała proste, ale jakoś koło 8/9 miesiąca to się zmieniło. Dosłownie jakby w jedną noc ktoś jej pokręcił włosy i miała lok na loku. To wcale nie ułatwiło mi zadania. Córka nie lubi pielęgnacji włosów, nie lubi się czesać i nie lubi ich myć. Jak tylko wie, że to dzień mycia głowy zaczyna płakać / wymuszać - cokolwiek to jest nie przestaje póki nie położę jej do łóżka, ale to, że umyje jej włosy to nie koniec. Muszę psiknąć jej odżywką, która ułatwi rozczesywanie i daję kilka kropel balsamu, żeby włosy się jej nie wysuszały.

Do pewnego czasu nie lubiła kiedy ją czesałam. Na ratunek przyszedł Star Wars - a właściwie szczotka Tangle Teezer z motywem Star Wars. Szczerze? Nie jestem fanką tego filmu, ale nie ważne co jest na szczotce skoro spisuje się wspaniale. 




Szczotka jak widać jest kompaktowa. Bardzo podoba mi się to rozwiązanie, bo jest niewielkich rozmiarów i można spakować do torby. Świetnie leży w dłoni. 
Wybór szczotki jest bardzo ważny. Kiedy miałam jeszcze długie włosy kupiłam szczotkę również z Tangle Teezer, ale przeznaczona do długich i kręconych włosów. Teraz się kiepsko sprawdza, ponieważ obcięłam włosy, ale mój partner przejął szczotkę, bo on dalej ma długie i kręcone włosy i chyba nie zamierza ich obcinać hmm . ;) 

Trzeba pamiętać o tym, aby nie rozczesywać włosów na mokro ani ogólnie zbyt często, bo wtedy są bardziej narażone na urazy mechaniczne. Ja córce rozczesuję jak ma już wilgotne włosy, bo jakbym tego nie zrobiła to rano miałaby kołtuny. 



Szczotka spełnia swoją funkcję i przede wszystkim nie wyrywa i nie ciągnie włosów. Głównie używam jej do rozczesywania włosów córce, bo ja jednak preferuje szczotkę z rączką. 
Szczotka TT świetnie się sprawdza na wyjazdy i już miałyśmy okazję przetestować. 

Mimo , że szczotka jest wykonana z plastiku to jest bardzo wytrzymała. Mam w domu (prawie) 3latkę, więc musicie uwierzyć mi na słowo ;) . Szczotka TT została tak wyprofilowana, że przy czesaniu masuje skórę głowy. Ząbki zostały stworzone z elastycznego tworzywa. 

Czesząc włosy tą szczotką przez dłuższy czas zauważyłam, że włosy się nie elektryzują , a i świetnie radzi sobie z mniejszymi kołtunami - i nie muszę już z każdym kołtunem córki biegać do fryzjera, bo uwierzcie...robiłam tak !! 


A oto loczki mojej córki. Dzięki szczotce TT czesanie to przyjemność, córka nawet rano przy codziennej pielęgnacji i ubieraniu sama mi z łazienki przynosi szczotkę po to, żeby ją uczesać. Wcześniej na znak "Oliwia trzeba się uczesać" uciekała i chowała się pod stołem - nie wiem czy serio nie lubiła czy to była dla niej zabawa, ale mimo wszystko cieszę się, że zmiana szczotki do włosów przekonała moją córcię do czesania. 

Co mi się jeszcze spodobało w kompaktowej szczotce ? To, że bardzo łatwo możemy się pozbyć z nich włosów jak nam wypadają. Serio, czyszczenie nigdy nie było prostsze. 
Jestem zadowolona z tej szczotki i bardzo polecam ją rodzicom, którzy mają dzieci z kręconymi włosami. Moja córka nawet sama próbuje się nią czesać.
Ja bardzo chętnie bym przetestowała szczotkę z rączką, bo ten test całkowicie przejęła moja córka, która jest zadowolona z efektów.

No i jeśli jesteście fanami Star Wars to po prostu musicie ją mieć !! Ja preferuje jakąś różową najlepiej haha :D . 

Revers, przegląd kosmetyków. Recenzja.

Revers, przegląd kosmetyków. Recenzja.

Testuję kosmetyki Revers. Wcześniej pisałam recenzję fluidu i korektora - możecie poczytać recenzję TU.

Teraz czas na przegląd reszty kosmetyków, które testowałam w ostatnim czasie.

Puder bambusowy - bardzo spodobało mi się opakowanie. Poręczne, gustowne.
Puder jest umieszczony w kartonowym pudełku. Po wyciągnięciu dostajemy plastikowe pudełko z zakrętką. 

Kosmetyk jest lekki i zapewnia nam ładny i długotrwały efekt matu.
Jedyne do czego mogę się przyczepić to do gąbeczki dołączonej do pudru - jest tragiczna. Próbowałam nakładać nią puder, ale wyszło mi to tragicznie - wywaliłam do śmietnika. Zdecydowanie lepiej sprawdza się pędzel i w ten oto sposób nakładam go na twarz.

Kosmetyk nie wysusza skóry ani nie podkreśla suchych skórek. Puder jest wydajny, nie tworzy maski na twarzy, skóra jest gładka, a pory niewidoczne. 

Kosmetyk sam w sobie jest bardzo fajny tylko jedyny minus to ta gąbka dołączona do zestawu. 





Cienie smokyeye - nie używam cieni do powiek, rzadko kiedy. Smokyeye mi się podoba, więc z wielką chęcią przystąpiłam do przetestowania . 
Co mi się spodobało? Nadrukowana na powierzchni wieczka instrukcja aplikacji cieni. Dla kogoś kto nie wie jak malować po kolei i zrobić smokyeye to zdecydowane ułatwienie. Cienie można zblendować, aby uzyskać dobre nasycenie, więc możemy uzyskać fajny efekt nabierając po prostu więcej cienia. 



Pomadka do ust różowa - aplikator jest miękki i wygodny. Co mi się nie podoba w tej pomadce? Za długo schnie, nie lubię czegoś takiego. Kiedy nie jemy i nie pijemy to efekt utrzymywał mi się około 2h, ale w momencie kiedy zaczęłam jeść to pomadka się znikała powoli w różnych miejscach. Fajnie nada się na imprezę, bo kolor jest bardzo intensywny, a pijąc np. piwo ze słomki czy drinka pomadka nie powinna nam za szybko zniknąć z ust. 



Znacie kosmetyki Revers? 
Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger