Aloesowy balsam do ciała nawilżajacy, recenzja.

Jakiś czas temu ruszyła strona ambasadorka-kosmetyczna, gdzie można się zapisywać do testowania produktów. Próbowałam od samego początku, ale udało mi się dopiero za czwartym razem. 
Na tej stronie podoba mi się to, że nie trzeba wypełniać żmudnej ankiety i odpowiadać na pytania tylko wybierasz 1-2 rzeczy spośród iluś i wysyłasz zgłoszenie. Robota na 30 sekund ;) . Nie wiem na jakiej podstawie wybierane są osoby, pewnie w drodze losowania. Zdarzało się zapewne tak, że jedna osoba miała już kilka produktów, ale ja cierpliwie czekałam na swoją kolej.

Udało mi się wylosować do testowania balsam aloesowy do ciała. Balsam świetnie koi i nawilża. Mam bardzo suchą skórę, więc każdego dnia muszę dbać o nawilżenie.


Kiedy przyszła paczka bardzo zdziwiła mnie pojemność balsamu. Patrzę, jakie wielki, a tu pojemność 950ml, to naprawdę dużo. Choć przy codziennym stostowaniu rano i wieczorem powoli zaczynamy po pewnym czasie odczuwać jak nam produktu ubywa. 

Aby wydobyć balsam pomaga nam w tym wygodna pompka, którą można również blokować. Jeśli zamierzamy przewozić ten balsam to mamy pewność, że przy zablokowaniu pompki nic nam nie wycieknie i nie pobrudzi reszty kosmetyków bądź ciuchów.


Z produktami, które w składzie mają aloes mam styczność od niedawna. Aloes posiada wiele ważnych właściwości i sama bym przygarnęła do domu aloes i robiła sobie sama maseczki. 

Konsystencja jest bardzo lekko. Krem szybko się wchłania i nie zostawiał tłustej warstwy. 
Co do zapachu - nie wiem jak pachnie aloes, ale nie tak go sobie wyobrażałam. Nie jest specjalnie drażniący, ale mnie ten zapach intryguje. Jakoś specjalnie mi się nie podoba, ale ciągle go wącham, bo mi się zapach z czymś kojarzy - i nie, nie z aloesem :D . 


Butelka jest bardzo duża. Nie wiem na ile mi te 950 ml starczy, ale data ważności jest do 2022, więc mam nadzieję, że do tego czasu go zużyję. 
Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger