Bell, pomadki matowe. Recenzja.

Wcześniej nie zwracałam uwagi na pielęgnację ust. Nie no, czasem posmarowałam jakąś bezbarwną pomadką albo kremem Nivea. Tym razem do testowania wpadły mi pomadki matowe firmy Bell Hypoallergenic. I o ile nie lubię np. błyszczyków to w matowych pomadkach się zakochałam.


Piękne i trwałe kolory. Jedynie dwa kolory nie są w moim guście, czyli te ciemniejsze. Wolę jasne (nude) lub róż. 

Pomadki mają płynną konsystencję, ale kiedy tylko dotkniemy ust natychmiast zastygają tworząc na ustach efekt matu. Powiem Wam, że ten efekt dość długo mi się utrzymuje nawet jedząc czy pijąc.
Opakowania są urocze. Pomadka znajduje się w przezroczystym opakowaniu dzięki której widzimy ile produktu nam jeszcze zostało. Pomocny aplikator w postaci miękkiej gąbeczki pozwala nam na precyzyjne pomalowanie ust.



Kolorów jest aż 6. Jak pisałam wcześniej tylko dwa mi się nie spodobały, bo są dla mnie za ciemne. Reszta jest cudowna i kocham takie jasne kolorki. Każda znajdzie dla siebie swój ulubiony, bo można wybierać od jaśniejszych po ciemniejsze no i dla fanek czerwieni świetnie się spisze ta pomadka.

Pomadki są o tyle fajne, że nie wysuszają ust (a miałam styczność z takimi), a także nie pozostawia nieestetycznych skórek. 

Pomadek nie używam codziennie, ale warto mieć taką w swojej kolekcji. Moim zdaniem warto zainwestować w takie pomadki, bo nie są drogie, a efekt jest zaskakujący. 

Fajnie, że możemy dostać te produkty m.in. w Biedronce - ja tam często robię zakupy, więc jeśli mam okazję to zawsze do koszyka wrzucę coś z Bell jeśli wiem,że kosmetyk sprawdza się u mnie rewelacyjnie. 

W swoim czasie na Instagramie dodam jak pomadki wyglądają na ustach tylko teraz zmagam się z AZS i jestem po zmianie leków, więc twarz ciut niewyjściowa ;), ale daje Wam podgląd kolorów ! 

Lubicie kosmetyki Bell ?? 
Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger