Rosegal, recenzja #5

Bardzo rzadko trafia mi się sklep Rosegal, a szkoda,bo mają tam naprawdę fajne produkty. Zaczęłam od nie dawna brać kosmetyki, więc jestem ciekawa jak się sprawdzą, ale w tym poście nie będzie kosmetyków. 


Na pierwszy ogień idzie...no w sumie nie wiem jak to nazwać - narzuta na plażę? To nie jest ani ręcznik ani koc. Materiałowo wypadło to fatalnie, czysty poliester. Niby napisane jest na stronie, ale na zdjęciu prezentuje się dość fajnie. Do ogródka nadaję się super, położyć na trawie i można siedzieć. Na plażę dopiero może wybiorę się za rok, więc na pewno wezmę ze sobą. Trzeba przeprać, bo śmierdzi niemiłosiernie. 



Sandałki, moja miłość. To już moja druga para sandałek z chińskich stronek. Te są o niebo lepsze od tych poprzednich (edit: tamte mi się rozwaliły po kilku tygodniach i wylądowały w śmietniku). Wzięłam rozmiar 39 i pasują idealnie. Widzę, że sandałki zostały wyprzedane, ale jest tyle pięknych , że może jeszcze zamówię i będę miała na przyszły rok haha ;D . 



Bluzeczka urzekła mnie od pierwszych chwil jak ją zobaczyłam. Lubię takie kolory, więc od razu znalazła się u mnie w koszyku. Niestety po przyjściu jak ją otworzyłam z opakowania - trochę krótka. Wolę zdecydowanie dłuższe bluzki. Na lato jest idealna. 



Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger