Nivea. Seria Urban Skin Detoks, recenzja.

Nivea. Seria Urban Skin Detoks, recenzja.

Od dłuższego czasu należę do klubu przyjaciółek Nivea i chętnie testuję nowości, które ta firma wypuszcza na rynek. Tym razem dostałam do przetestowania trzy kosmetyki z serii Urban Skin Detoks. W środku znalazłam dwa kremy i maskę do twarzy. Czym te dwa kremy się różnią od siebie? A tylko tym, że jeden jest na dzień, a drugi na noc. I są bardzo fajnie oznaczone, bo ten na noc ma ciemno niebieskie wieczko, a ten na dzień ma białe wieczko. Oczywiście mi najbardziej przypadła do gustu maska oczyszczająca do twarzy.



Zacznę od mojego ulubionego kosmetyku, czyli tak jak wcześniej wspomniałam jest to jednominutowa maska do twarzy. Produkt oparty jest na glince dzięki czemu nie musimy długo trzymać jej na twarzy. Stosuję go dwa razy w tygodniu. Zapach jest prześliczny, tak jak inne produkty firmy Nivea. Skóra "po" nie jest ściągnięta ani wysuszona. Nie zauważyłam żadnych niepożądanych efektów jak wysypka czy świąd skóry. Maseczka oprócz glinki zawiera także aktywny ekstrakt z magnolii. Dzięki zawartości drobnych drobinek peelingujących skutecznie usuwa martwy naskórek. 
Moim zdaniem to świetny produkt dla osób, które nie mają czasu, a w ekspresowym tempie chcą oczyścić twarz. 



Krem na dzień SPF20 - krem jest bardzo lekki i bardzo szybko się wchłania. Nadaje się pod makijaż. Oba kremy mają kolor zielony . Krem mnie nie podrażnił ani nie wystąpiły objawy uczulenia. 
Kosmetyk ten mieści się w plastikowym słoiczku o pojemności 50 ml. Po otwarciu nadaję się do użytku przez 12 miesięcy. Krem jest wydajny, wystarczy niewielka ilość aby rozprowadzić ją na twarzy. Zapewnia dodatkową ochronę antyoksydacyjną i wzmacnia naturalny system ochronny Twojej cery.
Pomaga chronić Twoją cerę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych, zanieczyszczeniem powietrza i szkodliwym działaniem promieni słonecznych dzięki ochronie UVA/UVB (SPF 20). Zapewnia Twojej skórze obfite, 48-godzinne nawilżenie.

Krem na noc - formuła kremu jest żelowa, tak jak w przypadku kremu na dzień łatwo się rozprowadza i wchłania. Oczyszcza skórę z toksyn każdego wieczoru i podczas snu pomaga ją zregenerować. Krem nie jest ani tłusty ani ciężki. Używam go od dłuższego czasu i zauważyłam poprawę, skóra jest nawilżona. 


Niedługo będzie zima i nasza skóra będzie narażona na niską temperaturę. A wiadomo, że w takich warunkach skóra staje się wysuszona. Mam nadzieję, że seria urban skin detoks podoła zimowej atmosferze i pozostawi moją twarz nawilżoną, gładką i zregenerowaną. 
Eco and Well, testowanie serum i glinki oczyszczającej, recenzja.

Eco and Well, testowanie serum i glinki oczyszczającej, recenzja.

Od jakiegoś czasu testuję produkty firmy Eco and Well. Dostałam serum ujędrniające o zapachu pomarańczy i oczyszczającą maseczkę z glinką firmy Clochee. 


Zacznę od maseczki Clochee, bo jest cudowna. Dostajemy dwie maseczki (takie same) po 6 ml. Jedna połówka starczy mi na jeden raz, ciężko się rozprowadza ją po twarzy, ale ma przepiękny zapach. Nakładając ją czułam się jakbym była w jakimś renomowanym salonie piękności. Po zmyciu maseczki nadal czułam ten cudowny zapach. Skóra po użyciu jest oczyszczona, zmatowiona i gładka w dotyku. Nie jest ściągnięta i nie zauważyłam żadnych niepożądanych efektów. 

Maska oczyszczająca z glinką ghassoul świetnie sprawdzi się do pielęgnacji skóry tłustej, trądzikowej, wrażliwej i problematycznej. 
Produkt głęboko oczyszcza i rozjaśnia skórę. Posiada silne własności odtłuszczające, matujące, oczyszczające i lekko złuszczające skórę. Dodatkowo wpływa na przywrócenie prawidłowej gospodarki sebum, ma także działanie antyoksydacyjne.

  • głęboko oczyszcza
  • rozjaśnia
  • matuje 
  • lekko złuszcza
Składniki aktywne :
  • ekstrakt z szałwii ze względu na różnorodność związków biologicznie czynnych wykazuje wielokierunkowe działanie farmakologiczne. Przede wszystkim jest to silne działanie antyseptyczne, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne, ściągające i antyoksydacyjne. Wywiera także wpływ uszczelniający i wzmacniający na ściany naczyń kapilarnych. Docenią go także osoby ze skórą łojotokową, ponieważ wspomaga terapie trądzikowe. Wpływa na przywrócenie prawidłowej gospodarki sebum i zmniejszenie widoczności porów.
  • ekstrakt z rozmarynu ze względu na działanie bakteriobójcze, odkażające i przeciwzapalne polecany jest do pielęgnacji skóry tłustej, trądzikowej i podrażnionej. Własności ujędrniające, przeciwzmarszczkowe, antyoksydacyjne, czynią go również odpowiednim do pielęgnacji cery dojrzałej. Działa także jako naturalny filtr przeciwsłoneczny.
  • glinka zielona bogata jest w sole mineralne m.in. krzem, magnez, wapń, potas i inne mikroelementy. Posiada silne własności odtłuszczające, matujące, oczyszczające i lekko złuszczające skórę. Działa przeciwzapalne, przyśpiesza gojenie skóry, remineralizuje ją i oczyszcza z toksyn. Produkty z zieloną glinką polecane są do pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej.


 Mokosh - ujędrniające serum do twarzy o zapachu pomarańczy. Tego produktu warto używać choćby dla samego zapachu. Firmę Mokosh kojarzę, ale nigdy nic nie testowałam. Przyszedł czas na to serum. Jestem w stanie zrozumieć, że to mała firma, produkty nie są testowane na zwierzętach, ale czy 69 zł za buteleczkę o pojemności 12 ml to nie za dużo ? Minusem tego produktu to pipeta dzięki, któremu mamy wydobyć kosmetyk. Bardzo ciężko się z niej korzysta. Jest twarda - zawsze miałam do czynienia z miękką końcówką pipety, więc u mnie to zapewne przyzwyczajenie i teraz mi ciężko ją nacisnąć. 

Serum jest wydajne. Staram się go używać co dwa dni, dlatego zajął honorowe miejsce pod lustrem, abym zawsze mogła po niego sięgnąć i żebym nie zapomniała, a odkąd pracuję to zapominam o wielu rzeczach - ze zmęczenia. 

Zapewne przez pomarańczę nie można go używać na dzień, bo działa fotouczulająco , więc po skończonym opakowaniu jeszcze nie wiem czy go kupię, bo za tą cenę mogę mieć lepszy produkt. 


UWAGA !!!

1. Serum nie powinno być używane przez kobiety w ciąży i kobiety karmiące piersią.
2. Po użyciu serum należy unikać działa promieni UV.
3. Serum nie powinno być stosowane łącznie z kuracją wykonywaną z użyciem kwasów lub z użyciem retinolu.

Warto? Moim zdaniem tak, ja jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku i chętnie po niego sięgam. Produkty firmy Mokosh bardzo mnie kuszą, więc niewykluczone, że następnym razem zamiast tego serum wybiorę coś innego, bo mam kilka interesujących mnie pozycji do przetestowania.

Oba produkty możecie kupić TU i TU.


Pielęgnacyjna oliwka dla dzieci od Vena Cosmetics, recenzja.

Pielęgnacyjna oliwka dla dzieci od Vena Cosmetics, recenzja.

Z marką Vena Cosmetics miałam już wcześniej styczność, ponieważ testowałam tonik i scrub. Teraz przyszła pora na recenzję ostatniego produktu jakim jest pielęgnacyjna oliwka dla dzieci. Z racji tego, że sama posiadam dziecko w wieku 3 lat to chętnie przystąpiłam do testów. Córka czasem ma suchą skórę, więc oliwka świetnie się u nas sprawdziła. 


Produkt mieści się w plastikowym opakowaniu o pojemności 150 ml zakończony pompką, która ułatwia nam wydobycie produktu. Oliwka wzmacnia warstwę lipidową i łagodzi podrażnienia.
Używam jej codziennie po kąpieli, ma bardzo ładny i przyjemny zapach. Oliwkę łatwo się rozprowadza i szybko wchłania nie brudząc ubrań dziecka. Konsystencja jest lejąca, a kolor bezbarwny. Sama często go używam na wybrane partie ciała, najczęściej na kolana i łokcie, bo mam suche i swędzące. 



Składniki aktywne:

olej ze słonecznika - zawiera kwas Omega 6, woski, fosfolipidy, karoteny i witaminę E. Doskonale zmiękcza i wygłasza naskórek. Ma działanie przeciwrodnikowe oraz regenerujące.

olej ze słodkich migdałów - zawiera witaminę A, D i E. Posiada w sobie nienasycone kwasy tłuszczowe: oleinowy i linolowy, dzięki którym wygładza i nawilża.

olej awokado - tworzy na powierzchni skóry film ochronny, chroni przed utratą wody i głęboko nawilża skórę. Zawarte w oleju witamina E i karoten wzmacniają barierę tłuszczową przez protekcyjny wpływ na lipidy i lipoproteiny błon biologicznych. Doskonale goi płytkie zranienia i ubytki skóry.

naturalna witamina E - działa kojąco, jest naturalnym antyoksydantem oraz filtrem UV.

Znacie kosmetyki Vena ?? Smarujecie dzieci oliwkami albo innymi kremami ? 
Figuraki | Granna

Figuraki | Granna

Z Oliwią bardzo lubimy grać w gry od Granna. Tym razem padło na grę Figuraki. W trakcie gry dziecko uczy się rozpoznawać figury geometryczne takie jak: koło, trójkąt, kwadrat czy prostokąt. 


W zestawie otrzymujemy:

- 4 dwustronne plansze
- 72 kolorowe elementy
- kostka z kolorowymi oczkami
- kostka z figurami geometrycznymi
- instrukcja



Gracze wybierają planszę i rozkładają ją przed sobą. Następnie należy rzucić obiema kostkami. 
Kiedy wypadnie np. czerwony kwadrat gracz sprawdza czy ma ją u siebie na planszy, jeśli tak - gracz szuka wśród elementów czerwonego kwadratu i układa na swojej planszy. Jeżeli taka figura o takim kolorze nie występuje na naszej planszy gra toczy się dalej.

Na kostce również widnieje nam znak zapytania (?), jeżeli wylosujemy znak zapytania, a kolor np. zielony to mamy prawo wybrać dowolną figurę w zielonym kolorze. 

Gra moim zdaniem fajnie się spisze w więcej osób. Oczywiście wygrywa osoba, która jako pierwsza zapełni swoją planszę. Grać możemy do 4 osób, a przedział wiekowy to 3-7 lat. 
Gra uczy rozpoznawać kolory i kształty, a także ćwiczy spostrzegawczość. 
Platforma edukacyjna Squla.pl

Platforma edukacyjna Squla.pl

Niedawno trafiłam na Squlę i mieliśmy okazję wspólnie ją przetestować. To edukacyjna platforma (www.squla.pl) z ćwiczeniami, grami i quizami online dostępnymi po zalogowaniu, dedykowana dla dzieci z klas 1 – 6, obejmująca program szkolny i chyba trochę więcej.

Squla obejmuje szeroki materiał zagadnień, który wykorzystać można nie tylko w początkowym okresie edukacji w szkole podstawowej, ale również w następnych latach.





Znajdziecie tam:
  • Interaktywne gry, quizy i filmy edukacyjne zachęcające do samodzielnej i systematycznej nauki.
  • Zawiera ponad 50 000 dostosowanych do wieku i tempa nauki dziecka
  • Obejmuje program nauczania przedmiotów szkolnych w klasach 1-6 oraz edukacji przedszkolnej.
  • Jest zgodna z podstawą programową Ministerstwa Edukacji Narodowej na rok szkolny 2017/2018 
  • Jest dostosowana do wielu urządzeń- w ramach jednego konta możesz używać jej na swoim komputerze, laptopie, tablecie i telefonie komórkowym. 
  • Umożliwia rodzicom śledzenie postępów swojego dziecka w specjalnym panelu rodzica.

  • Platforma jest jednak niezwykle rozbudowana. Przykładowy spis dla przedszkolaka wygląda tak:
    • Będę liczyć
    • Będę czytać
    • Angielski
    • Świat wokół mnie
    • Lubię muzykę
    • Lubię sztukę
    • Sprawdź to!

    W przypadku pierwszoklasisty do naszej dyspozycji jest:
    • Kraina liczb
    • Kraina liter
    • Świat przyrody
    • Edukacja społeczna
    • English
    • Zabawa z angielskim
    • Języki obce (francuski, niemiecki, włoski, hiszpański)
    • Komputerowe ABC

Squla jest płatna, miesięczny abonament to 19,90 zł, roczny to 119,90 zł. Są też specjalne opusty w przypadku większej ilości dzieci. Przed decyzją o zakupie, warto skorzystać z bezpłatnego testu. Mimo niedociągnięć, na pewno jest to jedna z ciekawszych opcji na gwiazdkowy prezent , zwłaszcza że platforma jest cały czas rozwijana, a uwagi Użytkowników uwzględniane.




Peelingująca sól morska od No 36, recenzja.

Peelingująca sól morska od No 36, recenzja.

Produkty firmy No36 to dla mnie nowość, choć jak wczoraj byłam u siebie na wiosce w sklepie to znalazłam produkty tej firmy i aż się ucieszyłam, bo już wiem gdzie będę robiła zakupy. 
Pielęgnacja stóp jest bardzo ważna, ponieważ cały dzień spędzamy na nogach. Najgorzej mają osoby pracujące fizycznie. 

Najczęstszymi problemami dotyczących stóp to:

- rogowacenie skóry, 
- wrastające paznokcie, 
- nadmierna potliwość stóp,
- ból spowodowany odciskami
- przesuszenie skóry;

Ja jakoś nie mam aż takich problemów ze stopami, choć nie powiem w okresie zimowym zmagam się z suchymi i popękanymi piętami, ale robię sobie raz w tygodniu domowe SPA i chętnie sięgam po nowości kosmetyczne do stóp. Ostatnio pisałam recenzję kosmetyków firmy Delia, tym razem postanowiłam przetestować produkty No36. Swoje testy zaczęłam od peelingującej soli morski. 
Wcześniej nie stosowałam peelingów bezpośrednio na stopy, używałam soli morskiej wyłącznie do moczenia stóp. Pierwszy raz peelingu użyłam właśnie przy Delii i bardzo mi się spodobał efekt "po".


Pierwsze co zwróciło moją uwagę to opakowanie - lubię minimalistyczne rzeczy, opakowanie nie jest nachalne. Kolory są stonowane i na opakowaniu znajdują się wszystkie potrzebne informacje. 
Opakowanie jest okrągłe i plastikowe o pojemności 200g. Mamy dwa wieczka, pierwszy plastikowy / odkręcany, a drugie posiada sreberko. Po zerwaniu sreberka ukazuje nam się peeling w postaci białych drobinek, zapach jest prześliczny, moim zdaniem idealny - ani za lekki ani za mocny. 

Efekt da się zauważyć już po pierwszym użyciu. U siebie nie zauważyłam nadmiernej potliwości, ale zdecydowanie peeling odświeża i wygładza spierzchniętą skórę. Kosmetyk łączy w sobie działanie peelingu oraz produktu do stóp, a dzięki bogatej w składniki aktywne recepturze nawilża i wygładza.



Sposób użycia:

1. Peeling: nanieść odpowiednią ilość produktu na zwilżoną skórę stóp. Masować, spłukać ciepłą wodą i osuszyć stopy.
2. Kąpiel stóp: niewielką ilość produktu rozpuścić w ciepłej wodzie. Moczyć stopy, osuszyć ręcznikiem. Nie używać w przypadku uszkodzeń skórnych.

Jak widać peeling można używać na dwa sposoby. Ja preferuję zdecydowanie ten pierwszy, bo jeśli chodzi o kąpiel stóp to powiem Wam, że świetnie się spisują sole morskie z Biedronki, są tanie, wydajne i mają kilka rodzai, a peeling stóp to dla mnie nowość, więc zdecydowanie raz w tygodniu robię sobie taki zabieg, a dzięki temu produkt z No36 jest wydajny.

Z produktu jestem bardzo zadowolona, z całej serii, bo jeszcze mam do przetestowania trzy produkty. Jak tylko mi się skończą to z chęcią sięgnę po inne kosmetyki z tej firmy. 

A Wy jak dbacie o swoje stopy ?? 



Kosmetyki różane od Maroko Sklep, recenzja.

Kosmetyki różane od Maroko Sklep, recenzja.

Jakiś czas temu trafiłam na stronę Maroko Sklep. Byłam bardzo ciekawa produktów, więc z chęcią zabrałam się za testowanie. Testowałam dwa produkty, serię różaną do twarzy. Już wcześniej miałam styczność z takimi kosmetykami (m.in. tonik różany od Evree). 


Moje testy zaczęłam od wody różanej - piękne opakowanie i pachnąca przyjemność. Bardzo często stosuje ten produkt rano jako tonik. Wystarczy psiknąć na twarz i rozprowadzić wacikiem albo zostawić i nasza cera będzie odświeżona. Zapach wody jest bardzo subtelny, nie jest duszący, a tego w kosmetykach nie lubię. Skóra po użyciu jest nawilżona i ukojona. 

Woda różana nada się do cery:
- suchej,
- naczynkowej,
- trądzikowej i tłustej,
- dojrzałej,
- podrażnionej; 

Właściwości jakie kryje w sobie ta woda jest imponująca, bo przede wszystkim zmniejsza pory, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, przywraca skórze odpowiednie pH (gdy stosujemy jako tonik). ma działanie przeciwzapalne, redukuje wydzielanie sebum czy łagodzi wszelkie podrażnienia skóry. 

W moim odczuciu jest to cudowny kosmetyk zamknięty w plastikowym opakowaniu z ładną i przejrzystą szatą graficzną o pojemności 100 ml zakończona wygodnym atomizerem. 



Naturalny dwufazowy płyn do demakijażu twarzy i oczu - płyn jeśli chodzi o pojemność nie jest wiele większy od wody, bo ma pojemność 125 ml. Również zamknięty jest w plastikowej buteleczce.
Ostatnio coraz częściej mam styczność z dwufazowymi płynami (wcześniej testowałam z Nivea). Przed użyciem należy wstrząsnąć opakowaniem, aby składniki się wymieszały. Płyn jest naprawdę świetny, poleciłam go dwóm koleżankom i już zakupiły. One używają maskar wodoodpornych to stwierdziły jednogłośnie, że świetnie usuwa nawet wodoodporny makijaż. Płyn nie podrażnia skóry, a zawarty w płynie olej arganowy nadaje skórze miękkości.



Co myślicie o tych kosmetykach ?

Swiss Image - kuracja regeneracyjna i wzmacniająca dla zniszczonych włosów, recenzja.

Swiss Image - kuracja regeneracyjna i wzmacniająca dla zniszczonych włosów, recenzja.

Włosy to wizytówka każdej kobiety. Każda z nas marzy o zdrowych i lśniących włosach bez wypadania. Moje włosy po ciąży to porażka, często stosuje różne kuracje, które na krótką metę dają radę, ale szamponem czy odżywką sprawy nie załatwię, należy zmienić tryb życia i przede wszystkim zdrowiej się odżywiać. 
Mimo wszystko uważam, że prawidłowa pielęgnacja jest bardzo ważna. Produkty, które przetestowałam regenerują zniszczone włosy i pomagają je wzmocnić. Włosów nie modeluje, nie prostuje i nie używam suszarki, a mimo to mam rozdwojone końcówki i mam słabe włosy. 

Seria kosmetyków Swiss Image jest imponująca, kosmetyki możemy dobrać do potrzeb swoich włosów. Ja skusiłam się na serię Elder Flower, czyli kosmetyki przeznaczone do regeneracji i wzmacniania zniszczonych włosów. 


 SWISS IMAGE ADVANCED CARE  to cztery warianty produktów, odpowiadające na potrzeby związane z kondycją włosów zniszczonych oraz problemy związane ze stanem skóry głowy (skóra podrażniona, przesuszona lub z tendencją do przetłuszczania się).

Produkty z tej linii:
– Linia Gentian – kuracja odżywcza dla suchych włosów, zwiększająca ich objętość bez ich obciążenia.  Polecana dla włosów blond, neutralizuje żółte refleksy i pozostawia wyrazisty kolor.
– Linia Alpine Rose – kuracja pielęgnacyjna i nawilżająca dla zniszczonych włosów. Polecana do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów.
Linia Elder Flower (testowałam) – kuracja regeneracyjna i wzmacniająca dla włosów zniszczonych oraz podrażnionej skóry głowy. Wskazania: włosy ciemne i rude. 
– Linia Edelwiess – kuracja ochronna, utrwalająca i pielęgnująca kolor dla włosów farbowanych.

Seria SWISS IMAGE BASIC CARE – trzy warianty produktów odpowiadające na konkretne potrzeby związane z pielęgnacją włosów (ochrona koloru, poprawa objętości, regeneracja włosów) oraz skóry głowy (nawilżenie, odżywienie, regeneracja).
Produkty z tej linii:
– Linia Volume – pielęgnacja i zwiększenie objętości włosów bez ich obciążania.
– Linia Color Care – pielęgnacja i ochrona włosów po koloryzacji.
– Linia Repair – pielęgnacja i regeneracja oraz zwiększony porost włosów.

Główne składniki tych dwóch kosmetyków to:

Alpejska woda glacjalna (polodowcowa) - pozyskiwana jest z lodowców podczas naturalnego procesu ich topnienia jest wolna od wszelkich zanieczyszczeń, dlatego uważana jest za najczystszą z wód ma taką samą strukturę jak woda w naszym organizmie, dzięki czemu jest dobrze przyswajalna, skutecznie transportuje w głąb komórek wszelkie składniki odżywcze i aktywne stosowana jest w kosmetykach, których celem jest nawilżanie, odświeżanie, wygładzanie i regeneracja skóry lub włosów. 
Elder Flower – kwiat bzu czarnego jest najstarszym z ziół uprawianych przez człowieka. Od tysięcy lat używany w medycynie naturalnej ma właściwości antybakteryjne, łagodzące, a także zmiękczające, nawilżające i odżywcze. 
Polycare Boost – aktywny kompleks dodający włosom blasku.

Szampon i odżywka świetnie się ze sobą komponują. Oba produkty są zamknięte w miękkich, plastikowych tubach o pojemności 200 ml zamykane na "klik". Szata graficzna jest prosta i przejrzysta. Opakowania są bardzo poręczne i fajnie się trzymają w dłoni. 

Szampon ma kojące i ochronne właściwości dla skóry i głowy. Zapach jest bardzo przyjemny i delikatny, a zabarwienie powiedziałabym, że ma perłowe. Konsystencja jest leista jak dla tego typu kosmetyków, nie ma problemów w użytkowaniu i szampon ładnie się rozprowadza i pieni, nie miałam również problemów ze spłukaniem go. Zdecydowanie oczyszcza i co zauważyłam - świetnie radzi sobie ze zmyciem olejów. Pół godziny przed planowanym myciem głowy nakładam na włosy olej, szampon świetnie sobie poradził z usunięciem go. 



Odżywka tak jak szampon również ma ładny zapach, a konsystencja jest gęsta. Po użyciu odżywki zapach się utrzymuje na włosach, mi się podoba, bo nie jest duszący tylko lekki i przyjemny. Włosy są miękkie w dotyku i bardzo fajnie się układają. Cała seria bardzo dobrze wpłynęła na moje włosy - nie mam problemów z rozczesywaniem ich. Mam włosy kręcone, więc muszę o nie dbać jak najlepiej, abym nie miała poplątanych czy nie miała kołtunów, więc pielęgnacja włosów jest dla mnie równie ważna co pielęgnacja twarzy. 



Ten duet spisał się u mnie na 6. Póki co nie zauważyłam żadnych minusów. Produkty są dostępne w Rossmannie. O, w sumie minusem dla mnie jest to, że produkty nie są dostępne w Hebe. 
Zaful, recenzja #12

Zaful, recenzja #12

W końcu doszło w całości moje zamówienie z Zaful, więc mogę już napisać recenzję. Tym razem wzięłam aż 5 rzeczy, ciekawi ?? To zapraszam.


Podkładki do mycia pędzli [klik] - miałam ich już dość sporo, ale takie fajne i okrągłe jeszcze nie. W zestawie otrzymujemy dwie takie podkładki. O wiele lepiej mi się na nich myje niż na tamtych wcześniejszych co miałam (brush egg). 




Silikonowa gąbka do podkładu [klik] - jest bardzo łatwa w utrzymaniu czystości, to nie ulega wątpliwości. Rozcieranie podkładu tym to porażka, zostają takie smugi na twarzy, że muszę i tak poprawiać gąbeczką beauty blender, ewentualnie palcami. Ja jestem niezadowolona z takiej formy makijażu. W zestawie otrzymujemy dwie gąbeczki silikonowe.



 Paletka [klik] - pigmentacja nawet dobra, ale trochę się cienie obsypują. Kolorystycznie jestem bardzo zadowolona. Do zestawu dołączone są dwa pędzelki. Jeden do cieni, a drugi do różu. 




Sukienka [klik] - niestety w nią nie weszłam, inaczej wejść weszłam, ale efekt mi się nie podobał. Moim zdaniem na zdjęciu w sklepie ładniej się prezentuje niż w rzeczywistości.


Bluza z kapturem [klik] - bluzę noszę i jestem zadowolona, jest wykonana raczej z cienkiego materiału, więc spokojnie pod spód można założyć podkoszulek. Bluza posiada kaptur, ja raczej za takimi bluzami nie przepadam, bo kapturów i czapek nie noszę. 


Zaful, recenzja #11

Zaful, recenzja #11

To zamówienie było dla kogoś, ale niestety zamówienie bardzo kiepskie. Zamówiłam dwie koszulki i nie dość, że doszła mi tylko jedna to druga doszła inna niż zamawiałam. I do zamówienia również dołożyłam czarną maskę peel off.


Bluzka zamówiona dla kogoś w największym rozmiarze jaki był. Chciałam też zobaczyć czy przyjdzie przysłowiowy namiot czy nie. Bluzka na tę osobę dobra, ale mogłaby być ciut dłuższa. Materiał raczej delikatny i trochę prześwituje, więc warto założyć jakiś podkoszulek pod spód. Chyba, że ktoś po domu nosi i ma gdzieś jak wygląda w domu ;) .


Druga bluzka miała być też dla tej osoby, ale przyszła jakaś inna i ja ją sobie wzięłam. Noszę ja po domu do sprzątania. Materiał jest bardzo fajny, bo to typowa bawełna. Niestety nie wiem gdzie mam szukać tej koszulki na Zaful, bo dostałam inną niż miałam w zamówieniu.


przyszła mi taka



Popularna maska peel off czarna. Trochę wągrów wyciąga, ale ja jej używam, bo buzia jest wtedy gładziutka i miła w dotyku. Teraz się staram do każdego zamówienia brać maskę jak mi zostanie kilka dolarów. 


Pielęgnujący dwufazowy płyn do demakijażu oczu od Nivea, recenzja.

Pielęgnujący dwufazowy płyn do demakijażu oczu od Nivea, recenzja.

Kiedy dołączyłam do klubu przyjaciółek Nivea nie spodziewałam się, że z każdą nowością będę dostawała kosmetyki do przetestowania. Dla mnie to super opcja, bo lubię przetestować kosmetyk wcześniej przed kupnem. Mam cerę wrażliwą, suchą i atopową i starannie muszę dobierać produkty.
Tym razem od Nivea dostałam pielęgnujący dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Płyn jest przeznaczony dla osób, które mają wrażliwe okolice oczu. Jeśli boisz się podrażnień, zaczerwienionych oczu czy też pieczenia to ten produkt jest dla Ciebie. Nie dość, że zmywa wodoodporny tusz i makijaż, pielęgnuje rzęsy to jeszcze żaden z ww. problemów nie występuje. 



Płyn mieści się w plastikowej buteleczce o pojemności 125 ml z odkręcanym wieczkiem. Płyn jest bezzapachowy i nie pozostawia tłustej warstwy. Płyn jak na tak małą pojemność jest bardzo wydajny. Na cały makijaż zużyłam tylko dwa waciki, przy czym nie robiłam testu z wodoodpornym tuszem, ponieważ mi się skończył, ale z całą resztą świetnie sobie poradził. 

(płyn świetnie zmył cień do powiek / specjalnie po boku zostawiłam abyście widzieli, że płyn domył)

Z racji tego, że jest to dwufazowy płyn (na dole różowy / u góry przezroczysty) przed użyciem należy dobrze wstrząsnąć. Następnie na wacik wylewamy niewielką ilość płynu i delikatnie oczyszczamy okolice oczu. Nie wymaga mocnego pocierania powiek. Produkt jest odpowiedni również dla osób noszących szkła kontaktowe. 

Lubicie kosmetyki Nivea?

Makeup Revolution. Ultra Blush and Contour Palette, recenzja.

Makeup Revolution. Ultra Blush and Contour Palette, recenzja.

Ultra Blush and Contour Palette to nic innego jak paletka róży od firmy Makeup Revolution. Paletka posiada aż 8 róży do policzków dzięki którym wykończymy swój makijaż. Dwa z nich sprawdzą się także jako rozświetlacze. MUR w swojej ofercie posiada jeszcze dwie paletki kolorystyczne: Sugar and Spice i Hot Spice. Ja posiadam wersję Hot Spice.



Każdy z róży zawiera sporo drobinek, ale na twarzy to wygląda bardziej gustownie. Drobinki delikatnie rozświetlają nam twarz. 

Cena takiej paletki to 30 zł, ja jak pierwszy raz zobaczyłam to myślałam, że produkt jest droższy. Pigmentacja jest bardzo dobra, więc trzeba uważać, aby nie przesadzić z różem. Mam inny róż przy innej paletce z MUR, ale ten zestaw jest o niebo lepszy. Lubię ciepłe odcienie na policzkach. 

Paletka jest bardzo wydajna i dzięki temu, że ma różne wykończenia każda znajdzie dla siebie odpowiedni róż.     

Teraz pokażę Wam jak wyglądają róże po rozprowadzeniu.


Górny rząd:


Pierwszy odcień z lewej to brudny róż z domieszką beżu.

Drugi odcień to całkowicie matowy róż o lekko brzoskwiniowych tonach, lekko stonowany. Lubię go i używam często.

Trzeci kolor jest dosyć intensywnym odcieniem różu o lekko łososiowych tonach, posiada w sobie złoty brokat.

Ostatni kolor z górnego rzędu to typowy rozświetlacz o różowych tonach i perłowym, subtelnym wykończeniu i średniej pigmentacji.

Dolny rząd:


Pierwszy odcień od lewej to intensywna matowa pomarańcza z małymi, ale  wyraźnymi, mocno brokatowymi drobinami w kolorze złotym. Ten kolor, jako jeden z nielicznych w palecie naprawdę mocno się obsypuje i jest dość mocno intensywny i bardzo rzadko z niego korzystam , nie dla mnie ten kolor. 

Kolejny kolor to satynowy, brudny róż, podobny do odcienia nad nim z górnego rzędu, jednak ten jest ciemniejszy. 

Trzeci róż to całkowicie matowy, morelowy odcień, który przepięknie wygląda zarówno w makijażu dziennym jak i wieczorowym. Kolor uniwersalny!

Ostatni odcień posiada wykończenie satynowe, jego kolor jest dosyć intensywny, więc z powodzeniem może nam posłużyć jako róż i subtelny rozświetlacz w jednym.

Makijaż końcowy


Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger