Infinity Cube , recenzja.

Jakiś czas temu razem ze Scann.R miałam okazję przetestować (nie)zwykłą kostkę zwaną Infinity Cube. Kostka jest dostępna w sześciu wariantach kolorystycznych. Ja dostałam szaro-niebieską. 
Produkt jest dostępny dla dzieci od 6 roku życia. Oczywiście moja 3-latka nie mogła obojętnie koło tej zabawki "przejść" i dość szybko się nią zainteresowała. Dlaczego, więc gadżet jest dostępny dopiero od 6 roku życia? O tym Wam napiszę później. 


Kostka ta uważana jest za antystresową, szkoda, że jej nie posiadałam w wieku szkolnym, bo wtedy to dopiero był stres. Od razu kiedy ją wzięłam do ręki moje ręce zaczęły same obracać kostkę. To jest naprawdę świetny trening rąk - tych małych i tych dużych. 

Infinity Cube to sześcian złożony jeszcze z mniejszych sześcianów, które połączone są przegubami. 
Teraz przejdę do najważniejszej sprawy - do wykonania zabawki. Kostka jest plastikowa, ale plastik jest dość trwały, NIESTETY czarne elementy odpadają. Nie wiem czego to jest wynikiem, ale od razu skojarzyło mi się z wiekiem dziecka. Dlatego niby kostka jest przeznaczona od 6 roku życia, ponieważ mniejsze dzieci biorą wszystko do buzi - zazwyczaj. Elementy są dość małe, więc łatwo byłoby je połknąć. 



Kiedy moja córka się bawiła kostką zgubiła aż dwa czarne elementy. Ja wiem, że ona ich do buzi nie weźmie, więc nie mam obaw, że się nimi zakrztusi. 

Sam zamysł zabawki jest naprawdę świetny. Nawet mój partner chętnie po nią sięga. Można ją dowolnie składać i rozkładać. Zabawa jest naprawdę świetna, kostka ćwiczy rękę, czuję odprężenie i często wracam do niej, bo moje ręce się przyzwyczaiły do tego, że mam ją w dłoniach. 


Producenci powinni tylko dopracować elementy, aby nie odpadały, ale gadżet jak najbardziej polecam i jest na plus. 

Kostka jest dystrybuowana przez firmę Rozette.



Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger