November 9 | Colleen Hoover.

November 9 | Colleen Hoover.

Pamiętam jak zaczęła się moja przygoda z książkami Colleen Hoover. Wypożyczyłam z biblioteki jedną i dosłownie połknęłam ją w jeden dzień. Za cel wzięłam sobie przeczytanie wszystkich książek tej autorki. Do książki November 9 podchodziłam ze dwa razy. Naprawdę na początku ciężko mi się czytało, nie wiedziałam o czym czytam i odłożyłam ją na półkę. Nie poddałam się i po dwóch tygodniach sięgnęłam po raz drugi i ... nie mogłam się oderwać. 

TYTUŁ: November 9
AUTOR: Colleen Hoover
TŁUMACZENIE: Piotr Grzegorzewski
WYDAWNICTWO: Otwarte
GATUNEK: New adult

OCENA: 8/10


9 listopada to dla głównej bohaterki szczególna data. Dwa lata wcześniej w wyniku pożaru Fallon o mało nie straciła życia, a po tym zdarzeniu zostały jej blizny. W rocznicę tego wydarzenia dziewczyna spotyka się z ojcem chcąc się z nim pożegnać przed wyjazdem do Nowego Jorku, aby móc spełniać marzenia. Marzeniem Fallon było i jest granie na Broadwayu, ale ojciec w nieprzyjemny sposób sugeruje, żeby nie jechała, bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Czytając te momenty aż chciało się do niego podejść i strzelić w pysk ! Zwłaszcza, że to jeszcze ojciec...zwracał się w taki sposób do własnej córki i wtedy wkracza on - Ben, który przyszedł jej z pomocą. Udając przed ojcem Fallon, że są razem zawzięcie broni jej marzenia. Główna bohaterka postanawia spędzić z Benem cały dzień, a na koniec dnia wpadli na pomysł aby spotykać się przez 5 najbliższych lat tylko 9 listopada, aby spędzić razem jeden dzień. W tym czasie każde żyje swoim życiem, mogą się spotykać z kim chcą i przy okazji razem tworzą listę zadań do zrobienia w przeciągu roku - Ben ma napisać historię inspirowaną ich spotkaniem, a Fallon ma chodzić na przesłuchania i spotykać się z innymi mężczyznami.

Jej łzy i moja dusza prowadzą równoległe życia.
Bieg, ból, płomień.
Jeszcze raz.
Jej łzy i moja dusza prowadzą równoległe życia.

Przez ten cały rok oboje nie mogli się ze sobą kontaktować, nie wymienili się numerem telefonu, mejlem ani mediami społecznościowymi. Wybrali miejsce, w którym mają się spotkać. Narracja została poprowadzona z punktu widzenia obu bohaterów i dopiero kiedy spotykają się 9 listopada dopiero dowiadujemy się jaką ścieżką podążyli bohaterowie. Czytając ciągle się zastanawiałam jak potoczą się ich losy i co zmieniło się od ostatniego spotkania. Książka ma jeden kulminacyjny punkt , który zgadłam po trzech rozdziałach, ale to kwestia czytania sporo książek i oglądaniu kryminałów. Nie mniej jednak lektura wciąga i bardzo bym się ucieszyła gdyby książka została zekranizowana (jak każda książka Hoover, chociaż jest serial Confess, może mieliście okazję oglądać?) . 

To kolejna świetna książka Colleen, miałam okazję przeczytać prawie wszystkie i naprawdę - autorka serwuje nam taki rollercoaster emocji, że czytacie i nie możecie się oderwać, bo chcecie wiedzieć co jest dalej. November 9 zaserwuje Wam mieszankę wybuchową - śmiech, złość i szloch. 

To książka, którą warto przeczytać. Oboje noszą blizny przeszłości, jedne można dostrzec a inne nie. Cudowna książka, która "porwie" Was od pierwszych stron. 
Olej acai | Mohani.

Olej acai | Mohani.

To już mój kolejny produkt firmy Mohani, który miałam okazję testować. Tym razem testowałam olej acai. Tak jak poprzednik (masło babassu) ma cudowne opakowanie i nie mogę się napatrzeć. Z olejami mam styczność tak około roku i testowałam różne , do demakijażu, na włosy, na poprawę kondycji skóry, na elastyczność skóry itp. 


Zdecydowałam się na olej acai ze względu , że jest przeznaczony m.in do cery wrażliwej. Olej tłoczony na zimno z jagód acai – owoców zaliczanych do kategorii najbardziej wartościowych pokarmów świata, tzw. superfoods. Słynne jagody występują najczęściej w tropikalnych lasach Amazonii w Ameryce Południowej. Ich wartość wynika z bardzo wysokiej zawartości antyoksydantów, które opóźniają proces starzenia. Olej z jagód acai jest zatem cenny szczególnie dla osób, które troszczą się o młody wygląd skóry. Profilaktykę anti-aging warto wdrożyć już w wieku nastoletnim, co widocznie procentuje w późniejszych latach.

Produkt został zamknięty w małej i ciemnej buteleczce o pojemności 15 ml zakończona wygodną pipetą. Kiedyś nie przepadałam za tą formą aplikacji, ale zmieniłam zdanie, ponieważ względnie jest higieniczne, nie brudzimy otoczenia no i łatwo się dozuje. 


Olej acai nie musi być stosowany tylko na skórę twarzy - doskonale sprawdzi się do nawilżenia i zregenerowania suchych dłoni, kolan czy łokci. Już po kilku użyciach skóra jest zauważalnie gładsza i milsza w dotyku, zaczerwieniania są uspokojone, a makijaż wygląda lepiej i dłużej się utrzymuje.

Zapach jest bardzo ciekawy, mi się osobiście spodobał i pachnie owocami a nie typowo olejem. Konsystencja jest płynna , a kolor dość ciekawy - od razu skojarzył mi się z olejkiem z pestek dyni, a Wy jak myślicie ?? Olejku używam przy wieczornej pielęgnacji. Używam do 4-5 kropli , nie zabarwia skóry i nie zostawia tłustych plam. Cera się nie błyszczy i nie jest tłusta . 


Oleju acai z Mohani używam regularnie i widzę poprawę stanu mojej skóry. Cera nie wydaje się zmęczona, jest ładniejsza jakby muśnięta słońcem i dodatkowo zauważyłam, że zmniejszyły mi się miejscami zaczerwienienia. Warto również dodać, że ten produkt w żaden sposób mnie nie uczulił, nie podrażnił i nie zapchał porów (a z porami mam problem niestety).  

Produkt możecie dostać na stronie helfy --> olej acai
Kosmetyki do twarzy firmy Bell | Hawaiian ocean.

Kosmetyki do twarzy firmy Bell | Hawaiian ocean.

Czas szybko leci, już mamy koniec czerwca. Ostatnio pogoda u mnie była fatalna, ale dzisiaj już słoneczko wyszło. Przez ostatnie tygodnie testowałam kosmetyki do twarzy firmy Bell z serii Hawaiian ocean, a są nimi dwa cienio-rozświetlacze i rozświetlacz do twarzy. 



Eyelighter , czyli cień i rozświetlacz w jednym. W zestawie znalazłam dwa opakowania, oczywiście różnią się między sobą, jedno pudełko jest w tonach jaśniejszych, a drugie w ciemniejszych. Kosmetyk ma oba właściwości i w pudełku znajdziemy trzy kolory . Jeśli nie lubimy nosić większej ilości kosmetyków przy sobie to ta pozycja jest obowiązkowa. Pięknie podkreśla opaleniznę, wygładza skórę.



Bardzo mnie urzekł kolejny produkt, czyli rozświetlacz do twarzy i ciała. Jest bardzo mocno na pigmentowany o perłowym kolorze. Cudownie rozświetla cerę i idealnie nadaję się do konturowania. 



To kolejne produkty Bell, które stały się hitem i nie zawodzą. Kosmetyki świetnie się spiszą w klimacie letnim na wieczornej imprezie :) . 
10 urodziny świnki Peppy !

10 urodziny świnki Peppy !

Nie wiem czy jest ktoś kto posiada dziecko, a nie zna świnki Peppy? hmmm ... moja córka sama polubiła historie tej uroczej świnki, chociaż oglądając codziennie te same odcinki człowiek ma dość :D. Mimo wszystko kolekcjonujemy różne rzeczy związane z tą bajeczką, a najbardziej jesteśmy zadowolone z książki z okazji jubileuszu. Wydawnictwo Media Service Zawada wydała przepiękną książkę "urodzinowe historyjki". Jak otworzyłam paczkę to byłam w szoku. Książka jest duża, gruba, w twardej okładce, liczy 10 historyjek i to jest około 200 stron, a dokładniej 192 (sprawdziłam !).




Plusem jest to, że czytanki są pisane dużym drukiem, a obrazki są zachwycające . Książka jest tak zaprojektowana, że na jednej stronie jest obrazek, a na drugiej tekst . Moja córka oczywiście jest zachwycona, ale jesteśmy na takim etapie, że nie lubi jak ktoś jej czyta książki, woli jak oglądamy obrazki. Tak też można , bo jej opowiadam co jest na obrazku, a potem sama się jej pytam, a gdzie jest Peppa, albo tata Peppy itp. :) 

Co jeszcze mi się spodobało? A to, że po otworzeniu tej wielkiej księgi ukazuje nam się strona gdzie widzimy wszystkich przyjaciół Peppy, bardzo fajny pomysł. Cała książka jest świetnie dopracowana i można ją kupić za 39,99 zł. 


Masło babassu | MOHANI.

Masło babassu | MOHANI.

Z firmą Mohani miałam już wcześniej styczność, bo testowałam mydło siarkowe (klik). Teraz zaczęłam testować trzy produkty z tej firmy, ale za pośrednictwem sklepu helfy, ponieważ Mohani nie ma jeszcze swojej strony. Mam nadzieję, że szybko ogarną, bo produkty są świetne i z wielką chęcią Wam je przedstawię.



Dzisiaj pod lupę idzie masło babassu, które urzekło mnie opakowaniem. To pierwsze na co zwracam uwagę wybierając kosmetyk, potem oczywiście skład. Lubię jak coś ładnie się prezentuje i zachęca do kupna i przetestowania. Produkt został zamknięty w słoiczku o pojemności 100g. Kosmetyk jest zakręcany czarnym wieczkiem. Dodatkowo kosmetyk posiadał naklejkę, która dawała nam poczucie, że masełko nie zostało wcześniej otworzone i naruszone. Etykieta jest utrzymana w w biało-czerwonym tonie. Na opakowaniu znajdują się najważniejsze informacje typu co to za produkt, skład, działanie itp. 

Babassu to białe, miękkie masło o delikatnym, charakterystycznym zapachu. Może być stosowane do masażu ciała lub zamiast balsamu nawilżającego. Doskonałe jako surowiec do przygotowania domowych kosmetyków takich jak: balsamy do ciała, kremy do twarzy czy maski do włosów. Masło babassu posiada właściwości nawilżające i zmiękczające skórę. Czyni ją delikatną, gładką i zabezpiecza przed działaniem niekorzystnych czynników zewnętrznych.


W ostatnim czasie bardzo polubiłam wszelkie masła do ciała i zaczęłam z nimi eksperymentować. Masło babassu od Mohani posiada biały kolor , a konsystencja jest dość gęsta. Na pierwszy rzut oka przypomina zbity olej kokosowy , ale jak już zabrałam się za testowanie i zanurzyłam palec to masło jest miękkie i przepięknie pachnie . Ja starałam się używać go również na włosy, ale niestety w moim przypadku się nie sprawdziło. Bardzo ciężko było mi zmyć produkt, a do tego jeszcze mi obciążył włosy , więc nie polecam. Za to świetnie się sprawdził do codziennego stosowania na ciało. Należy poczekać 5-10 minut, aż masło się dobrze wchłonie. W moim odczuciu masło babassu jest wydajne, zazwyczaj smaruje nim wybrane partie ciała - szczególnie nogi i uda. 

Produkt w 100% naturalny. Odpowiedni dla wegan i wegetarian.
Produkt możecie zakupić na stronie helfy --> klik
Lekka emulsja rozjaśniająca | Sunew

Lekka emulsja rozjaśniająca | Sunew

Jakiś czas temu miałam okazję pisać recenzję kosmetyku do twarzy firmy Sunew med, dzisiaj przyszła pora na drugi kosmetyk z tej firmy, który bardzo polubiłam, a jest nim lekka emulsja rozjaśniająca z witaminą C. Produkt jest o tyle fajny, że nadaje się do każdego typu cery. 



Kosmetyk otrzymałam w kartonowym pudełku, dopiero po otworzeniu w środku znajdowała się plastikowa butelka o pojemności 120 ml zakończona wygodną pompką, która dodatkowo jest chroniona przez plastik. Emulsja jest o tyle fajna, że możemy jej używać w dzień jak i na noc. Ja osobiście preferuję ten krem na noc, bo na rano mam inny. Latem moja cera jest tragiczna, wyskakują mi piegi , a i tak przez cały rok walczę z lekkimi przebarwieniami, może tego nie widać pod makijażem, ale ostatnio rzadko się maluję i niestety to wszystko widać. Emulsję używam codziennie od jakiś 3 tygodni i już powoli widzę pierwsze efekty takie jak poprawa jędrności i elastyczności skóry , moje piegi są rozjaśnione i kosmetyk fajnie wpłynął na moją atopową cerę. Skóra jest delikatniejsza, nie odczuwam takiego świądu jak wcześniej. 


Witamina C i esencje olejków oraz ekstrakty (makadamii, awokado, jojoby, pszenicy, kwiatów rumianku, focusa, nagietka). Całość wzbogacona witaminą E), daje ekstra ochronę przeciwko zmarszczkom, uszkodzeniem powstałym w wyniku słońca. Skóra staje się jedwabiście gładka, nawilżona, zyskuje także skuteczną warstwę ochronną zwalczającą wolne rodniki. W wyraźny sposób zmniejsza widoczność przebarwień, piegów. Odpowiednio wysoka ilość witaminy C w skórze może zostać zapewniona tylko za pomocą skutecznych formuł kosmetycznych stosowanych zewnętrznie na skórę. Witamina C dostarczana w pożywieniu i suplementach jest wykorzystywana na potrzeby narządów wewnętrznych organizmu i do skóry dociera w znikomych ilościach.

Przy pierwszym użyciu kiedy nacisnęłam pompkę to za dużo emulsji mi wyleciało przez co produkt się zmarnował, ale później już było ok i leciało mniejsze ilości. Lubię w kosmetykach witaminę C, więc tym chętniej zabrałam się za testowanie. 

Emulsję możecie zakupić TUTAJ

Scrub&butter -  aloes&limetka | CUCCIO.

Scrub&butter - aloes&limetka | CUCCIO.

Miałam okazję przetestować kosmetyki firmy Cuccio, w której się zakochałam od pierwszego wejrzenia, a za co? Opakowania, szata graficzna i zapach. Dzisiaj chciałam opisać bardzo uniwersalny scrub&butter o zapachu aloesu i limetki . 


Luksusowy peeling i masło w jednym firmy Cuccio Naturale zapewnia optymalne złuszczanie i nawilżanie skóry w jednej aktywnej formule. Pozostawiając skórę gładką i nawilżoną. Bogaty skład sprawia, że skóra jest delikatnie złuszczona i odżywiona. Idealny do pielęgnacji dłoni i stóp.

Opakowanie jest po prostu mistrzowskie, jak je tylko zobaczyłam to od razu się zachwyciłam. Opakowanie to miękka tuba zamykana na "klik" o pojemności 113 g. Ja do przetestowania wybrałam sobie zapach aloesu i limetki. Peelingi uwielbiam pod każdą postacią, a peeling stóp  to u mnie standard ! Moja skóra miejscami jest sucha i szorstka, więc złuszczam partie ciała peelingiem Cuccio masując okrężnymi ruchami, a następnie spłukuje obficie wodą. Zapach, który unosi się podczas tego zabiegu jest nie do opisania. Uwielbiam cytrusowe i świeże zapachy. 


Ostatnimi czasy bardzo polubiłam peeling dłoni i ten kosmetyk Cuccio świetnie się sprawdza, moje dłonie "po" są gładkie, miękkie i nawilżone, a zapach utrzymuje się przez jakiś czas. Peeling, który ja posiadam ma zabarwienie białe i widać małe drobinki i doskonale je czuć przy wmasowywaniu peelingu w skórę. Jak mi się ten kosmetyk skończy to myślę, że pokuszę się o inne zapachy, ponieważ świetnie się u mnie sprawdza, a kosmetyki, które mnie nie uczulają to zostają ze mną na dłużej. Znacie kosmetyki firmy Cuccio ? 

Produkt możecie kupić tutaj --> klik
Maść propolisowa | Gorvita

Maść propolisowa | Gorvita

Jak Wam mija niedziela? U mnie jakoś leniwo, nic się nie chce, jestem zmęczona - to chyba wina pogody, bo pada i jest ponuro na dworze. Tak naprawdę poszłabym już spać, bo jutro do pracy, ale w dzień nie śpię, bo w nocy nie będę mogła spać, więc postanowiłam napisać recenzję maści propolisowej od Gorvita, którą miałam okazję testować.



aściwości propolisu znane są jako silnie antybakteryjne,dezynfekujące regenerujące naskórek. Łatwo przyswajalny kompleks witamin A, E, F przyspiesza proces jego odnowy, a naturalna alantoina i panthenol dodatkowo ją odżywia nawilża. Maść łagodzi uczucie dyskomfortu wywołane lekkimi poparzeniami, mikrouszkodzeniami naskórka, oraz po ukąszeniach owadów. Reguluje gospodarkę hydro-lipidową, przywraca skórze elastyczność i witalność. Polecana szczególnie do pielęgnacji skóry zanieczyszczonej, problematycznej o tendencjach do łojotoku. 


Opakowanie jest plastikowe, miękka tuba o pojemności 50 ml, wygodna w użyciu.  Dodatkowo maść jest chroniona przez dodatkowe sreberko, które należy ściągnąć, dzięki temu mamy pewność, że kosmetyk nie był wcześniej używany. Konsystencja jest gęsta i tłusta mimo tego kosmetyk bardzo dobrze się wchłania, ale niestety pozostawia żółte plamy, kolor miodowy, a zapach charakterystyczny dla propolisu. Doskonale sprawdza się po ukąszeniu owadów i oparzeniach (idealny dla mnie, bo ja jak się nie poparzę raz na 2/3 tygodnie to umrę :p ) . 


Jedynie do czego mogłabym się przyczepić to do zakrętki, wolałabym opakowanie typu "klik", bo jestem za leniwa, aby odkręcać, a potem tłustymi łapami zakręcać. No i zapach jest dość nieprzyjemny, ale właściwości są świetne, więc z zapachem się przemęczę. Akurat ostatnio oparzyłam sobie rękę i od razu pomyślałam o maści propolisowej z Gorvita. Kiedy posmarowałam poczułam ulgę, a oparzenie ładnie się goiło. Oczywiście smarowałam kilka razy dziennie. 

Fajnie się spisał również przy trądziku, nie mam oczywiście jakiś wielkich zmian na twarzy, ale przed okresem niestety moja cera pozostawia wiele do życzenia i na krosty nakładam odrobinę maści. Na następny dzień nie znika, ale się zmniejsza i wygląda o wiele lepiej, więc polecam maść propolisową, ponieważ ma wiele ciekawych zastosowań. 

Składniki (INCI): Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE,Caprylic/Capric Trigliceride,Cetyl Alkohol, Cetyl Ricinoleate  Propolis, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, DMDM Hydantoin, Allantoin, Panthenol.

Używaliście kiedykolwiek maści propolisowej ??

Hokus-pokus zwierzaki w zasięgu wzroku| wydawnictwo Olimp.

Hokus-pokus zwierzaki w zasięgu wzroku| wydawnictwo Olimp.

Dziecko to taka istotka mała, która szybko się nudzi wszelakimi zabawkami. Ogólnie nigdy nie byłam zwolenniczką tego, aby dziecko posiadało milion zabawek - wtedy ma mniejszy wybór. Od małego czytam córce książki, a teraz nie jest za bardzo zainteresowana tym, abym jej czytała, woli oglądać obrazki. Trafiłyśmy na bardzo fajną książeczkę od Wydawnictwa Olimp - hokus pokus, zwierzaki w zasięgu wzroku. Moja Oliwia jak zobaczyła to od razu powiedziała "moje". Ta książeczka to bardzo fajna zabawa, jeśli jesteście ciekawi o co chodzi zapraszam dalej.




Ta książeczka to zabawa bez użycia kredek czy farb. Wystarczy tylko ... woda ! Tak, woda. Przy dołączonej książeczce znajduje się magiczny pisak, do którego wlewamy wodę, a potem dzieje się magia. W książeczce mamy białe sztywne strony, na których widnieją różne zwierzątka. Kiedy będziemy malować po tych białych stronach będą nam się ukazywać różne rzeczy np. gdzie te zwierzęta śpią itp. Inna kartka , inny motyw. Bardzo podoba mi się to, że książeczka hokus-pokus jest wielokrotnego użytku. Kiedy wyschnie woda, obrazek zanika i możemy całą zabawę zacząć od początku.



Moje dziecko było bardzo zaabsorbowane , ponieważ uwielbia zwierzęta i poprzez zabawę również się uczymy - od razu uczymy się nazw i odgłosów danych zwierzątek. Dla mnie taka forma zabawy jest idealna w podróży. Szczególnie kiedy często jeździmy z córką do Poznania do szpitala i czekamy w kolejce, wtedy można iść do łazienki i napełnić szybko mazak wodą, a dziecko przed wizytą u lekarza nie będzie się nudziło. Czasem w kolejce jesteśmy kilka minut, ale czasem i 30 minut, także fajnie mieć jakąś alternatywę na to, aby dziecko siedziało spokojnie i nie marudziło. 

Na instagramie wrzucałam filmik , bardziej boomerang - możecie zobaczyć TU.
Moim zdaniem taka książeczka świetnie sprawdzi się też jako prezent, możecie taką zakupić w cenie 16,99zł (klik) . 
Porządki z Ecochemia.

Porządki z Ecochemia.

U mnie z porządki bywa równie, naprawdę różnie. Czasem totalnie nie mam siły na nic. Praca, dziecko, gotowanie, pranie. W tygodniu jestem sama i muszę wszystko sama ogarnąć, ale jak nie my to kto? ;) W paczce znalazłam trzy produkty firmy Ecochemia do sprzątania różnych pomieszczeń: biuro, łazienka i kuchnia. Oprócz tego znalazłam ściereczkę z mikrofibry. 


Może jestem dziwna, ale lubię sprzątać. Nie zawsze mam ochotę ze względu na zmęczenie, ale dość często dopadają mnie takie nawyki , że muszę całą chatę wysprzątać. Wyrobiłam sobie nawyk, że w sobotę sprzątam całe mieszkanie dokładnie. Wycieram kurze, myje okna i lustra itp. A od poniedziałku zajmuje się jednym pomieszczeniem, wracając z pracy np. ogarniam samą łazienkę, myję wannę, umywalkę, przecieram kurze. Codziennie odkurzam i myję podłogi w domu, bo mam 4letnie dziecko, więc tu nawet nie ma mowy o tym, abym miała tych czynności nie wykonać. System sprzątanie przez dłuższy czas się sprawdza, ale nie wolno odpuszczać. Ja wystarczy, że oleje porządki na kilka dni i mam taki bałagan jakby przez miesiąc nie było sprzątane . Na mniejszym mieszkaniu ten bałagan jest bardziej widoczny, niestety.

Zaczynając sprzątanie od łazienki, która mi zajmuje jakieś 30 minut, moim zdaniem to nie jest długo. Łazienki dużej nie mam także spokojnie wszystko mogę ogarnąć i cieszyć się czystością przez kilka następnych dni, ale też mała łazienka--> szybciej kurz mi się zbiera. Z czego się cieszę to z tego, że w łazience posiadam okno. Dla niektórych może to być dziwne, ale nigdy wcześniej w łazience okna nie miałam, więc u mnie okno jest otwarte całą noc i mam wywietrzone. Jak się kąpię i myję głowę to po tej czynności również otwieram okno, a teraz przechodząc do rzeczy płyn do łazienki od Ecochemia bardzo dobrze radzi sobie z różnymi zaciekami, usuwa osady z wody czy brudu. Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale zapach mnie mocno dusi. Z tych wszystkich trzech preparatów jedynie płyn do łazienki ma zapach wiśniowy, a reszta jest bezzapachowa. Jak pisałam wcześniej mnie ten zapach z łazienki dusi, ogólnie jest ładny, ale może przez mój mały metraż tak mocno odczuwam zapach. Zawsze jak sprzątam łazienkę mam otwarte okno. 

(klik)

Co mogę więcej napisać o sprzątaniu łazienki preparatem od Ecochemia? Przede wszystkim łazienka lśni, do tego nie trzeba mocno przecierać, bo wystarczy psiknąć i przejechać gąbką czy ścierką. Szukam takich produktów, które dadzą radę każdej plamie. Nie chcę kupować mnóstwa środków czystości, bo po prostu nie mam na to miejsca. 

Kolejnym pomieszczeniem jest kuchnia, czyli moje królestwo ! Uwielbiam gotować, uwielbiam sprzątać, więc u mnie musi być porządek. Niestety chyba inne zdanie ma mój facet, który robiąc kawę nawet nie posprząta po sobie. Ma głupi nawyk robić kawę na umywalce w kuchni i jak mu się na umywalkę sypnie kawa to czeka aż zaschnie aby mi się chyba nie nudziło. Specjalnie do testów ubrudziłam kuchenkę, aby Wam pokazać, że jednym psiknięciem można zmyć brud. Jak już wspomniałam wcześniej produkt do kuchni jest bezzapachowy. Kuchnia to miejsce, które sprzątam codziennie - czyli kuchenka i przede wszystkim zlew. Nie zasnę jak nie przetrę , dziwne? Dlatego też ciężko mi było patrzeć na ten syf, który pozwoliłam zrobić na kuchence, ale sprzątanie nigdy nie było prostsze, nawet jak używałam mleczko do czyszczenia to musiałam mocniej pocierać , a tu ? Psiknąć , zostawić na chwilę i przetrzeć. Dla mnie super !!

(klik)

Ostatni produkt to płyn do pomieszczeń biurowych. Od razu napiszę, że ten produkt sprawdził się u mnie najmniej, bo tylko przecieram tym produktem biurko i czasem półki w pokoju, na którym córka trzyma gry i książki. Tak jak w przypadku preparatu do kuchni ten też jest bezzapachowy. Świetnie radzi sobie z kurzem i ewentualnymi zabrudzeniami po kawie czy słodkościach. 

(klik)

Trzy preparaty mają tą samą pojemność, czyli po 500 ml i posiadają wygodny atomizer, aby rozpylić płyn. Cały zestaw jest świetny, jedynie zamiast preparatu do biura wolałabym przetestować coś do podłóg, bo podłogi myję codziennie. 

Znacie produkty Ecochemia ?? 
Suplement diety. Olej CBD | Essenz

Suplement diety. Olej CBD | Essenz

Po suplement diety czasem sięgam, aby uzupełnić braki w swoim organizmie. Od dłuższego czasu testuję olej CBD od Essenz . Wcześniej o tym produkcie nie słyszałam, więc prędko zabrałam się za testowanie. 



Produkt ma 15 ml i posiada czarną i szklaną buteleczkę z zakraplaczem, który ułatwia nam dozowanie. Olej należy stosować 2-3 razy dziennie i umieszczamy krople pod językiem . Ile kropli ? Od 2-4 kropli, ja preferuję 3. Ja ostatnią dawkę biorę około godziny 18:30 .  Olej jest w 100% naturalny. W składzie znajdziemy ekstrakt z konopi siewnych i olej z nasion konopi siewnych. Sam olej jest o ciemnym zabarwieniu, a zapach nie należy do przyjemnych, jest dość intensywny.  Na początku miałam spore opory do zażywania go, ale przyzwyczaiłam się po trzech dniach. Produkt należy trzymać w chłodnym i ciemnym miejscu. Jeżeli zmniejszy się płynność oleju to należy go podgrzać w kąpieli wodnej przez 2-3 minuty.


Czym jest CBD?
  CBD to najcenniejszy składnik oleju konopnego. To jemu zawdzięczamy główne właściwości farmakologiczne. Ekstrakt CBD to jeden z 60 kannabinoidów, które uzyskujemy z konopi.  Wspomnieć należy, że związki kannabinoidów są klasyfikowane według stopnia psychoaktywności. CBD w odróżnieniu od THC nie należy jednak do związków psychoaktywnych. Jest on bezpieczny i nie wykazuję właściwości narkotycznych. Jest to także drugi najlepiej przebadany związek  należący do kannabinoidów.
Jakie działanie wykazuje CBD?
  CBD wchodzi w interakcję z receptorami kannabinoidowymi komórek znajdującymi się na ich powierzchni. W ten sposób dochodzi do ich aktywowania i wzmocnienia reakcji systemu nerwowego. Mowa tutaj o dwóch receptorach znajdujących się w organizmie człowieka: CB-1 i CB-2.
Receptor CB-1 znajdziemy w mózgu, a także w wielu organach, tkance łącznej i gruczołach. Jego główną funkcją jest regulacja neuroprzekaźników w mózgu. Dzięki jego aktywacji dochodzi do stabilizowania serotoniny i dopaminy. Co więc idzie dalej za wpływem na nasze samopoczucie. Odpowiedni poziom serotoniny i dopaminy wpływa na zmniejszenie stanów lękowych, a nawet depresji.
Receptor CB-2 znajdziemy  w jelitach, śledzionie, wątrobie, sercu, nerkach, tkance kostnej, naczyniach krwionośnych, komórkach limfy oraz gruczołach endokrynnych i reprodukcyjnych. Wiązanie CBD z receptorem CB-2 wywołuje ogólne działanie przeciwzapalne.
Właściwości CBD:
-przeciwzapalne
-antybakteryjne
-przeciwgrzybiczne
-podnosi odporność organizmu, reguluje system odpornościowy
-przeciwnowotworowe, przyczynia się do hamowania rozwoju komórek nowotworowych
-działa silnie antyoksydacyjnie
-przeciwbólowe przez oddziaływanie na receptory układu nerwowego
-jest bardzo pomocny w bólach w reumatoidalnym zapaleniu stawów oraz migrenie
-wykazuje pomocne działanie w walce z uzależnieniami w tym od opioidów, amfetaminy, kokainy oraz nikotyny
-redukuje stany lękowe
-reguluje napięcie mięśni
-działa antydepresyjnie
-reguluje jakość snu, zmniejsza problemy z zaśnięciem
-reguluje fazę REM snu do której zaburzeń często dochodzi w przypadku choroby Parkinsona czy w stresie pourazowym
-działa ochronnie na mózg
-działa przeciwwymiotnie, zapobiega mdłością
-przyśpiesza regeneracje naskórka i gojenie się ran
Ja swoje pierwsze efekty zobaczyłam po około 1,5 tygodnia. Przede wszystkim minęły mi problemy ze snem, lepiej sypiam i szybciej. Teraz idę do pracy to szybkie zasypianie ułatwi mi wcześniejsze wstawanie i mam nadzieję, że nie będę wyglądała przez pół dnia jak zombie. Po operacji nie mogłam wykonywać aktywności przez około pół roku, od nie dawna jeżdżę na rowerze , a w domu trochę ćwiczę i chodzę na stepperze. Zażywając ten olej codziennie przez dłuższy okres zauważyłam również, że minęły mi skurcze, a miałam ich dość sporo.
Wyczytałam również, że olej CBD pomaga przy uzależnieniach (mam na myśli nikotynę) - jestem ciekawa czy naprawdę by pomogło, bo mój chłopak pali i już tyle razy rzucał, że chyba mu kupię olej od Essenz , bo jestem ciekawa czy faktycznie w tej strefie życia pomoże - chyba, że ktoś z Was miał styczność z tym olejem przy uzależnieniu i może się wypowiedzieć na ten temat. 
Cena tego oleju to 99,00 zł i możecie go zakupić tutaj
Antyperspirant w kremie do rąk i stóp | Ducray

Antyperspirant w kremie do rąk i stóp | Ducray

Jakiś czas temu mieliście okazję przeczytać recenzję dezodorantu w kulce , dzisiaj przyszedł czas na opisanie drugiego produktu, czyli antyperspirantu w kremie do rąk i stóp. Dla mnie taki wynalazek to nowość, bo do stóp zazwyczaj używałam dezodorantu w spray'u, a do rąk nigdy czegoś takiego nie miałam. 



DUCRAY HIDROSIS CONTROL ANTYPERSPIRANT W KREMIE DO RĄK I STÓP
- stworzony do stosowania na skórę rąk i stóp
- niewidoczna formuła zapewniająca komfort i bezpieczeństwo w stresujących sytuacjach
- wysoka tolerancja
- do wszystkich typów skóry
- natychmiastowo i trwale kontroluje nadmierne pocenie
- efekt utrzymuje się przez cały dzień

DZIAŁANIE:
- zmniejszenie potliwości o 51 % już po pierwszym zastosowaniu
-wysoka tolerancja
- bez alkoholu
- bez substancji zapachowych
- niewidoczna formuła
- kremowa konsystencja




Produkt nie podrażnia , a jeśli chodzi o zapach to jest bezzapachowy. Wygodna tubka z zamknięciem na "klik" o pojemności 50 ml. 

sposób użycia:
Stosować codziennie przez 5 dni w tygodniu na czystą i suchą skórę, a następnie 2 lub 3 razy w tygodniu. Nie stosować na uszkodzoną skórę.

Znacie firmę Ducray czy to dla Was nowość ? 
Żel rozpuszczający naskórek | Sunew

Żel rozpuszczający naskórek | Sunew

Dzisiaj chciałabym Wam opisać produkt, o którym słyszałam, ale nie do końca byłam pewna czy chcę przetestować i się wahałam . Mowa o żelu rozpuszczającym naskórek firmy Sunew Med. Brzmi groźnie ?? Ja na początku nie wiedziałam jak ugryźć ten temat i jak nadarzyła się okazja, aby przetestować kosmetyk nie zawahałam się. 



Przede wszystkim opakowanie zrobiło na mnie super wrażenie. Lubię prostotę bez zbędnych efektów "WOW" i przesytem. Kosmetyk dostajemy w kartonowym pudełku, po otworzeniu ukazuje nam się tubka przezroczysta z zamknięciem typu "klik" , a dodatkowo otwór przez, który wydostaje się żel jest chroniony przez fiolę, której się trzeba pozbyć. Pojemność wynosi 120g. Widzimy kolor żelu, czyli żółty i właśnie dzięki temu, że opakowanie jest przezroczyste widzimy ile kosmetyku nam ubywa. 







Kiedy tylko paczka do mnie przyszła od razu wzięłam się wieczorem za testowanie. Zapach jest znośny, nie jest jakoś cudownie piękny, ale też nie odstrasza - jest tak po środku. Konsystencja jest własnie żelowa, ale im dłużej masujemy żel na twarzy to pod naszymi palcami zaczynają się tworzyć kulki, czyli właśnie to ten nasz naskórek. Żałujcie, że nie widzieliście mojej miny coś w ten deseń --> :o hahaha. Faktycznie ten naskórek zaczął się usuwać, a ja szukam kosmetyku, który poradzi sobie z moimi zapchanymi porami (jesienią planuję iść do kosmetyki na oczyszczanie twarzy, ale to na weekend, aby w pracy nie odstraszać ;P )  . 

Stosując kosmetyk zależało mi przede wszystkim na zwężeniu porów i ujędrnieniu cery. To nie jest produkt do codziennego stosowania. Ja używam tego żelu raz na dwa tygodnie tak jak zaleca producent. Napiszę Wam szczerze, że efekt jaki otrzymacie na twarzy kusi, aby go używać codziennie ;) . 

Sunew Med, Żel rozpuszczający naskórek z witaminą C świetnie oczyszcza skórę pozostawiając ją niesamowicie gładką. Już po pierwszym użyciu stwierdzam że jest to idealny kosmetyk dla mnie. Żel jest alternatywą dla mikro-dermabrazji, może jednak być używany przy cerach naczyniowych i bardzo wrażliwych. Witamina C hamuje wytwarzanie pigmentu chroniąc skórę przed powstawaniem piegów i przebarwień, a istniejące wyraźnie rozjaśnia. Poprawia koloryt poszarzałej skóry. Oczywiście rozjaśnianie nie nastąpiło po jednym czy dwóch zabiegów, ja u siebie zauważyłam minimalną poprawę, ale do doskonałości jeszcze daleka droga.



Do tego kosmetyk jest bardzo wydajny, bo niewiele go potrzeba aby wmasować go w twarz. Myślę, że zostanę przy tym kosmetyku na dłużej, bo jak pisałam wcześniej to fajna alternatywa dla mikro-dermabrazji, a miałam taki kosmetyk wart yyy 160 zł i dawał radę nie powiem , że nie, ale ten żel rozpuszczający ma zbliżone efekty , a kosztuje 69,99 zł , więc lekka różnica jest. 

Dodam jeszcze, że moja cera jest mieszana/wrażliwa ze skłonnością do atopii , a ten kosmetyk żadnych szkód mi nie wyrządził jeśli mogę się tak wyrazić. Sporo osób zachwala glinki , próbowałam przetestować różne z różnych firm i ciągle efekt był taki sam, marny i moja cera źle znosi glinki. Dlatego też szukam innych alternatyw dla siebie i żel rozpuszczający z witaminą C okazał się strzałem w 10 !

Jak nałożyć kosmetyk??

Nakładamy żel na suchą skórę , nawet lepiej jeśli zrobicie zabieg z samego rana nie myjąc twarzy - efekt będzie lepszy. Żel nakładam na policzki rozprowadzając na czoło, nos i szyję. Masujemy, właśnie pod wpływem masowania będą powstawać pod palcami "kulki". I potem oczywiście zmywamy żel wodą :) . Należy go dokładnie zmyć. Efekt wygładzenia czuć już od pierwszego użycia. 

Na sam koniec dodam, że nie wiem dlaczego tak długo zwlekałam z przetestowaniem tego żelu. Warto i jeśli się wahacie - kupcie i przetestujecie sami ! Moim zdaniem warto, cena może trochę odstraszać, ale kosmetyk nie skończy się Wam po miesiącu zwłaszcza, że możemy go użyć raz na dwa tygodnie, a pojemność też dość spora. Ja wiem, że jak mi się skończy sięgnę jeszcze raz po to cudo :) !


Ciekawostka :)

Żel Rozpuszczający Naskórek z Witaminą C
zdobył nagrodę

"Perła Rynku Kosmetycznego 2018"
w kategorii Kosmetyki Apteczne.
Zajmując tym samym pierwsze ZŁOTE miejsce w swojej kategorii.



Znacie żel rozpuszczający naskórek czy to dla Was nowość ?? 
Naklejki termiczne na paznokcie | Manirouge

Naklejki termiczne na paznokcie | Manirouge

Witajcie, dzisiaj chciałam Wam opisać innowacyjny sposób na zadbane paznokcie, a mowa o Manirouge, czyli naklejkach termalnych na paznokcie. O dziwo jeszcze nigdy nie miałam paznokci hybrydowych i jakoś mi się nie spieszy dlatego szukam innych rozwiązań i przede wszystkim trwałych. Zwykłe lakiery trzymają mi się do 5 dni. Może gdybym leżała i pachniała to i by dłużej wytrzymały, ale niestety w praktyce tak nie jest, ponieważ sprzątanie, gotowanie, mycie naczyń i zabawa z dzieckiem. Cały czas jestem aktywna i zwykły lakier niestety nie podoła. Trafiłam na Manirouge i byłam ciekawa przede wszystkim trwałości tych termicznych naklejek. Jesteście ciekawi jak wypadł test? Zapraszam dalej do czytania.




(naklejki testowe, na których ćwiczyłam)

Do wykonania pazurków Manirouge potrzebne będą następujące akcesoria:

+ Cleaner  (do odtłuszczania paznokci)
+ Olejek do ściągania naklejek 
+ Wybrany wzór naklejek , ja w zestawie miałam 6 wzorów (wybierać można z ponad 150 dostępnych wzorów - klik tu, aby zobaczyć listę wzorków
+ Nożyczki 
+ Kopytko 
+ Mini Heater ( nagrzewnica) 
+ Pilniczek 180/240 
+ Polerka 1200/4000
+ Folia do wygładzenia Manirouge 
+ Metalowe radełko 











Można wybrać spośród 4 dostępnych wariantów. Ja mam ten największy Manirouge Maxi Plus w cenie 169,90zł. Zauważyłam, że na stronie są dostępne jeszcze 3 nowe zestawy: Spring Box i dwa zestawy Me & Mommy Box Mini i Maxi. 

Czytałam wiele recenzji i oglądałam kilka filmików jak się nakłada te naklejki. Myślałam, że to coś skomplikowanego, bo niektórzy pisali, że nie jest to takie łatwe jak się wydaje, ale szczerze? To jest banalne. Jedyny problem jaki mi sprawił to czasem źle dobierałam wielkość naklejki do paznokcia. I zrobiłam jeden błąd, bo jedną naklejkę nałożyłam na odwrót (okrągłą stroną zamiast dać w stronę skórek dałam do paznokcia) . 

Jak nakładać Manirouge?

1. Dokładnie odtłuść płytkę paznokcia
2. Dopasuj rozmiar naklejki do paznokcia. Przy nakładaniu naklejki, pamiętaj aby nie dotykała skórek paznokcia - ZAWSZE wybieraj mniejszą naklejkę od paznokcia.
3. Przetnij wybraną naklejkę na pół i odklej od podkładu.
4. Używając Manirouge mini heater przez 5-6 sekund podgrzej naklejkę.
5. Przyłóż naklejkę zaokrągloną częścią do nasady paznokcia i wygładź naklejkę.(ja właśnie przy tym kroku zrobiłam błąd i nakleiłam na odwrót -.- ) 
6. Nożyczkami odetnij nadmiar naklejki wystającej poza płytkę paznokcia.
7. Dokładnie i delikatnie spiłuj pilnikiem nadmiar naklejki oraz wypoleruj krawędzie paznokcia.
8. Utrwal naklejkę na paznokciu, podgrzewając ją przy użyciu Manirouge mini heater.
Ogólnie kiedy te wszystkie produkty miałam przed sobą moja pierwsza myśl "to mi wszystko naprawdę potrzebne??" , tak - o dziwo wszystko mi się przydało. Jedynie z czego jeszcze nie skorzystałam to z tej folii do wygładzania. Jeśli chcecie zobaczyć filmik, w którym widać wszystkie czynności + wykorzystanie folii to zapraszam TU.








Jeżeli chodzi o trwałość to wytrzymały mi 15 dni . Jestem w szoku ! A robiłam czynności jak każdego dnia. Nie dość, że paznokcie prezentowały się przepięknie to jeszcze nie musiałam się martwić, że po kilku dniach coś mi się z nimi stanie. Dokupienie naklejek to koszt około 24 zł. Myślę, że póki co pozostanę przy tym sposobie ozdabiania paznokci, bo nadal się nie mogę przekonać do hybryd , a naklejki termiczne to przede wszystkim trwałość i nie niszczę płytki paznokcia.

Zdejmowanie również okazało się banalne, ponieważ wystarczy posmarować paznokieć olejkiem, który nieziemsko pachnie i za pomocą drewnianego patyczka lub ściągaczki powoli ściągamy naklejkę pamiętając o tym, aby nie ściągać na siłę. Mi jak w pewnym momencie naklejka nie chciała zejść to smarowałam olejkiem i dalej poszło już gładko. Cały proces zajął mi może z 20 minut, ja jestem oburęczna , więc nie miałam problemu z wykonaniem z lewej dłoni na prawą. 

Również warto dodać, że dostałam naklejki testowe. Moim zdaniem to jest genialny pomysł, bo możemy na nich poćwiczyć nie uszkadzając wybranych przez nas naklejek. Ja na testowych się uczyłam, popełniałam błędy, próbowałam, aby potem na tych właściwych wykonać szybko i prosto. 

Pomimo początkowych obaw myślę, że poradziłam sobie w miarę ok. Dzięki temu, że jestem oburęczna szybko i sprawnie zrobiłam obie dłoni i cieszę się wyjątkowymi paznokciami, a wzory są prześliczne. Dokupienie później kilku wzorów to najmniejszy problem, bo mając mini heater ten koszt jest zdecydowanie mniejszy, a warto też śledzić na stronie czy nie ma jakiś promocji. 

Jak Wam się widzą takie paznokcie?
Słyszeliście już o Manirouge czy to dla Was nowość ?? 
Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger