Krem regenerujący do rąk | Biolonica

Krem regenerujący do rąk | Biolonica

Jeżeli chodzi o moje dłonie to muszę o nie dbać cały rok. Zimą przez niskie temperatury moje dłonie są mega szorstkie, a latem wysuszone. Wyrobiłam sobie nawyk kremowania rąk po różnych czynnościach , np. po sprzątaniu czy umyciu naczyń. Jak tylko trafiłam na firmę Biolonica wiedziałam, że będę musiała przetestować te kosmetyki. 





O firmie:
BIOLONICA to polska firma kosmetyczna zajmująca się produkcją  kosmetyków opartych na roślinnych komórkach  macierzystych. Misją naszej firmy jest dbałość o urodę i zdrowie naszych Klientów, poprzez zastosowanie naturalnych surowców, których ekologiczność została potwierdzona licznymi certyfikatami.
Pierwszą odsłoną kosmetyków BIOLONICA jest linia pielęgnacyjna oparta na komórkach macierzystych z jabłoni. 
Wykorzystane w nowej linii komórki macierzyste z jabłoni (stem cells) to niewątpliwie przełomowe odkrycie ostatnich lat w kosmetologii. Komórki te mają za zadanie chronić komórki naskórka i skóry właściwej przed starzeniem, a zawartość epigenetycznych substancji ma bezpośredni wpływ na „młodość naszej skóry”. Posiadają dwie istotne cechy dla naszego organizmu: zdolność do nieograniczonej ilości podziałów, dzięki czemu nasza skóra jest w stanie sama się regenerować oraz zdolność do różnicowania, co pozwala na prawidłowe funkcjonowanie naszej skóry. Roślinne komórki macierzyste opóźniają procesy starzenia, pomagają w naturalnej i skutecznej regeneracji naszej skóry, a także bronią ją przed szkodliwym wpływem środowiska.
Komórki macierzyste to krok milowy w odmładzaniu skóry, dzięki nim nasza skóra ma szansę na autonaprawę. Dlatego też prowadzimy badania nad wykorzystaniem kolejnych roślinnych komórek macierzystych w trosce o Państwa zdrową skórę
Krem mieści się w tubce o pojemności 75, więc bardzo łatwo można go wydobyć. Jego konsystencja jest dość rzadka i przy wyciskaniu trzeba uważać, bo łatwo jest wycisnąć go za dużo, a naprawdę niewiele nam go potrzeba, aby wysmarować nim całe dłonie. Przez to krem jest bardzo wydajny, ja stosuję go codziennie już ponad dwa miesiące i jeszcze zostało mi nieco mniej niż połowa. Krem ma bardzo ładny zapach, mnie urzekł. Szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy. Szybko da się zauważyć nawilżenie, a w dotyku skóra jest bardzo gładka. Najlepiej widać to wokół paznokci, bo tam u mnie skóra przesusza się najszybciej, a po użyciu kremu Biolonica nie widać najmniejszej suchej skórki, co mnie zadowala.





sklad: Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Palmitate, Cetyl Alcohol, Pyrus Malus (Apple) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Dipalmitoyl Hydroxyproline, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Citrus Grandis Extract, Mel Extract, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Malus Domestica Leaf Cell Extract, Sodium Lactate, Sodium Hyaluronate, Sodium PCA, Glycine, Fructose, Urea, Nicinamid, Inositol, Lactic Acid, Mica, Panthenol, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol,  Hexylene Glycol, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate-80, Sorbitan Oleate,  Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, CI 77891.

Krem bogaty jest oczywiście w komórki macierzyste jabłoni, ale jest tu także masło shea, olej z nasion jabłka, witamina E, olej z nasion słonecznika, mika, łagodzący panthenol, kwas hialuronowy, olejek pomarańczowy, ekstrakt z miodu, jabłek, czy mocznik, skład naprawdę pięknie się prezentuje, nie często można spotkać krem do dłoni z takimi składnikami. 
Puder matujący w płynie | Bell Hypoallergenic.

Puder matujący w płynie | Bell Hypoallergenic.

Kosmetyki Bell nie przestają mnie zaskakiwać. Co rusz widzę na półkach coś nowego. Zwłaszcza, że teraz do Biedronki mam blisko to chętnie sięgam po nowości kosmetyczne. Tym razem totalnie zauroczyły mnie buteleczki z pudrem matującym w płynie, które miałam okazję testować. 



Widząc podkłady od Bell - Nude Liquid Powder, zadowoliła mi ich buteleczka. Forma aplikatora pipety nasuwa myśl, że podkład będzie płynny. Właśnie taki jest. Płynny, ale stabilny i nie lejący się gdzie popadnie - nie miałam problemu ze zrobieniem swatchy. Nie spływał z dłoni. Pojemność takiej buteleczki to 26 ml . Kolejnym pytaniem, które mi się nasunęło była gama kolorystyczna. 



01 porclain to naprawdę porcelanowy kolor. Jest maksymalnie jasny, powiedziałabym nawet, że biały na tle innych. Wydaje mi się, że jeśli szukacie tak jasnego podkładu to spokojnie możecie po niego sięgnąć. Dla siebie obstawiałam środkowy odcień, 02 light beige. Dobrze, że użyłam go nie wychodząc z domu. Okazało się, że moje opalone ciało jest na tyle ciemne, że może powinnam sięgać po 03 natural, który w sztucznym świetle wydawał się delikatnie pomarańczowy. Trochę z obawą go nałożyłam i ładnie dopasował się do skóry, nie zostawiając pomarańczowej poświaty. Jednak najlepszy efekt uzyskałam łącząc ze sobą 02 i 03. Zmieszane w proporcji praktycznie 1:1 dały mi bliski ideałowi kolor.

Produkt idealny dla dziewczyn, które podobnie jak ja mogą mieć problem z dobraniem dla siebie idealnego koloru. Dzięki płynnej konsystencji te podkłady idealnie się ze sobą łączą. Wystarczy dosłownie chwila, aby zmieszać ze sobą kolory, które stworzą ten jeden idealnie pasujący do naszej cery. Dobra wiadomość też jest taka, że kolor z upływem czasu nie ciemnieje. Za to wielki plus ,bo niestety wiele podkładów, które miałam okazję używać mocno zmieniało swój kolor.

Kosztuje 29,99 zł i można go dostać na stronie internetowej marki oraz w Hebe czy Rossmannie. Nude Liquid Powder pozostawia na skórze bardzo naturalne matowe wykończenie. To produkt idealny dla właścicielek cery wrażliwej oraz skłonnej do podrażnień.
Allerco. Szampon nawilżający.

Allerco. Szampon nawilżający.

Jeżeli chodzi o szampony to ja jestem trochę wymagająca, jeśli chodzi o mnie i o moje dziecko. Potrzebuję szamponu, który nie będzie plątał włosów, będą one odżywione i nawilżone. 


Szampon nawilżający allerco® zapewnia delikatną i skuteczną pielęgnację włosów oraz suchej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień i alergii skóry głowy. Jest produktem o niskim potencjale alergizującym, nie zawiera substancji zapachowych.
Szampon nawilżający allerco® stanowi unikalne połączenie molekuły Regen7 ze specjalnie dobranymi emolientami i składnikami pielęgnacyjno-ochronnymi. Molekuła Regen7 to fizjologiczna substancja czynna pochodzenia witaminowego, która pozytywnie wpływa na stan i wygląd skóry oraz chroni ją przed powstawaniem podrażnień. Baza szamponu oparta jest na delikatnych i naturalnych środkach myjących (sarkozynianach, pochodnych betainy oraz wyciągu z jabłek). które nie naruszają bariery hydrolipidowej naskórka i zapewniają skórze odpowiednie pH. Szampon nie szczypie w oczy. Delikatnie myje włosy, nie powoduje podrażnień i nie wysusza skóry. Zawiera wyciągi roślinne (z lnu, czarnego owsa, palmy murumuru) oraz lecytynę o właściwościach nawilżających i odżywczych. Działa naprawczo i regenerująco na włosy. Zmniejsza złuszczanie się naskórka. Sprawia, że włosy odzyskują miękkość i łatwo się rozczesują.


Testy zaczęłam najpierw od mojej córki Oliwii. Umyłam jej włosy szamponem nawilżającym Allerco i jak zobaczyłam, że jej włosy są miękkie, lśniące i gładkie postanowiłam sama przetestować produkt. Z córką posiadamy kręcone włosy, więc pielęgnacja ich jest bardzo ważna. Oprócz szamponu osobiście używam jeszcze maski , a po spłukaniu używam keratyny w płynie i balsamu na końcówki, także mam więcej roboty z włosami niż osoba z prostymi (o których marzę!) . 

Jak na mnie wypadł test szamponu? A no nie za dobrze, na początku musiałam użyć produktu chyba ze trzy razy, aby uzyskać pożądany efekt. Do tego z racji, że to kosmetyk na bazie naturalnych składników to za dobrze się nie pieni. Po spłukaniu szamponu nie miałam takiego efektu jak u mojej córki, dopiero kiedy połączyłam szampon z odżywką i wysuszyłam włosy - WOW !! Były gładkie i błyszczące, czułam się jak po wyjściu od fryzjera, a to bardzo fajne uczucie ! 

Co szampon ma w składzie? Przede wszystkim molekułę Regen7 – to ona wyróżnia go wśród innych aptecznych specyfików. Do tego znajdziemy tam naturalne emolienty (wyciąg z palmy murumuru, lecytynę pochodzenia roślinnego, wyciąg z czarnego owsa), wyciąg z lnu, glicerynę. Bazę myjącą stanowią naturalne środki: sarkozyniany, pochodne betainy, wyciąg z jabłek. Szampon prawie nie pachnie, ma taki delikatny, ledwo wyczuwalny aromat. Mieści się w poręcznej, nie za dużej butelce (200 ml), jest bezbarwny i ma żelową konsystencję.
Pielęgnacja stóp dla kobiet | SheFoot

Pielęgnacja stóp dla kobiet | SheFoot

Celowo w tytule postu jest wpisane, że to pielęgnacja stóp dla kobiet - She Foot, oczywiście linia męska też jest i o tym będzie w oddzielnym wpisie. Z chęcią sięgam po nowości, więc jak tylko dostałam propozycję nie zawahałam się zwłaszcza, że lato zbliżało się wielkimi krokami i po zimie trzeba było zadbać o stopy. 


Na pierwszy rzut oka spostrzegłam szatę graficzną - prosta, ale jednak ma coś w sobie co przyciąga uwagę. Ja widząc taki produkt w sklepie - nie zawahałabym się i bym coś wzięła do przetestowania. Oprócz wyglądu zewnętrznego te kosmetyki ujęły mnie składem - nie posiadają barwników, parabenów czy silikonów. 

Regeneracyjna maska do stóp - regenerującą maskę do stóp marki She Foot otrzymujemy w formie nasączonych dobroczynnym płynem skarpet. Wystarczy je nałożyć na wymyte i wysuszone stopy, zakleić by się nie zsuwały i pozwolić im działać oddając się chwili relaksu.Po 20-30 minutach składniki zostaną wchłonięte przez skórę na naszych stopach, pozostawiając je zregenerowane i fajnie nawilżone. Skóra na stopach jest gładka, a wszelkie zmiany są złagodzone. Po takiej terapii moje stopy przez kilka dni czują się dobrze. 


Plastry na pęcherze i otarciaPlastry stworzone w nowoczesnej technologi hydrokoloidu – aktywnego żelu absorbującego wilgoć, działają jak „druga skóra”. Materiał z którego wykonane są plastry jest oddychający, w związku z czym sprzyja szybszej regeneracji naskórka. Oprócz tego, że chroni naszą skórę stóp przed uciskiem i otarciem, szybko i skutecznie uśmierza ból spowodowany przez pęcherze. Plaster mocno przylega do skóry, dzięki czemu możemy być spokojni, że nie zmieni swojego miejsca podczas chodzenia. Plastry są wodoodporne, więc sprawdzają się również podczas kąpieli w wodzie.


Peeling naturalny + maska - produkt bardzo dobrze sobie radzi, stopy po peelingu stały się miękkie, delikatne w dotyku, bez szorstkiej skóry. Peeling ma żelową konsystencję z grubszymi drobinkami dzięki czemu dobrze ściera martwy naskórek. Zapach jak dla mnie jak najbardziej przyjemny, a nawet mało wyczuwalny. Co do maseczki to również jestem na tak, po peelingu nałożyłam ją na stopy, dosyć szybko się wchłonęła, a stopy stały się miękkie, nawilżone, wszystko dzięki masło shea którego w maseczce nie brakowało. Ilość produktu był wystarczająca na dwie stopy także kolejny plus. Działanie było od razu widoczne, stopy nawilżone a także miękkie jak u niemowlaka. Efekt utrzymywał się jakiś czas.


Elastyczne plastry ochronne - użycie plastrów jest bardzo proste. Na umytą i osuszoną skórę (nienakremowaną! skóra nie może być tłusta) nakładamy plaster w miejscu, które ma być chronione. W "mocowaniu" pomaga nam mały uchwyt, dzięki któremu nie zmarnujemy plastra. Po nałożeniu delikatnie przyciskamy plaster i... już! Stópki możemy wsuwać do butów. W opakowaniu znajdziemy krążek i plaster. Możemy je użyć razem lub oddzielnie. Ten pierwszy, ma w składzie kwas salicylowy, który zmiękcza odcisk. Drugie świetnie chronią przed otarciami.



Krem na suche i pękające piętyBiały kartonik skrywa w sobie tubę, która szatą graficzną odzwierciedla wszystko co zawarte jest na opakowaniu zewnętrznym. Minimalistyczne napisy w różowo - czarnej tonacji są bardzo czytelne i ładnie się prezentują. Miękka tubka zamykana jest na mocny zatrzask typu "klik" dzięki czemu naciskając ją  łatwo wyciskamy produkt. Krem ma biały kolor i dość gęsta konsystencję. Efekt jest widoczny praktycznie po godzinie, gdy krem już się wchłonie. Utrzymuje się do 2-3 dni, po czym powtarzam czynności. Używam go zazwyczaj 2-3 w tygodniu. Ale o jakich efektach mówię? Stópki są gładkie, miękkie w dotyku. Skóra staje się aksamitna. Sam krem tutaj oczywiście nie da rady, trzeba wspomóc się wcześniej używając tarki lub pumeksu. Moje piety co prawda nie pękają, ale są szorstkie w dotyku. Ten krem radzi z tym sobie bardzo dobrze. Jest wydajny, pomimo że nakładam go dość długo. Stosowany regularnie wystarczy na 2-3 miesiące. Mój już się niestety po woli kończy.

Hipoalergiczne serum regeneracyjneprodukt hypoalergiczny i bez szkodliwych substancji typu Pegi, Parageny i innych nieciekawych dla naszej skóry ustrojstwa. Jego pojemność to 50ml Kosmetyk ma lekkie, poręczne opakowanie. Aplikator jest bardzo precyzyjny i z powodzeniem dokładnie w wybrane przez nas miejsce możemy zaaplikować ten produkt. Serum ma lekką i kremową konsystencję, którą łatwo i przyjemnie się wsmarowuje w stopy. Jeżeli nałożymy cienką warstwę to serum ma przyjemny zapach ale jeśli nałoży się nieco więcej w tedy ten produkt ma dość duszący zapach. Po aplikacji tego kosmetyku wchłania się przez kilka minut, przez dłuższy czas od nałożenia na stopach czułam taką lekką, tłustą ale nie lepiącą się warstwę. Przejdźmy wreszcie do sedna czyli działa tego produktu. Mocno nawilża, skóra na stopach zrobiła się bardzo miękka i gładka a pięty przestały być szorstkie w dotyku. Zaczerwienienia widocznie się zmniejszyły. Skóra delikatnie ale zdrowo się błyszczy i jest subtelna w dotyku. Odkąd używam tego serum zauważyłam, że moje stopy zaczęły się mocniej pocić a wcześniej nie miałam z nimi takich problemów. Po nałożeniu serum nie czułam ukojenia, ale po wchłonięciu zauważyłam delikatne odprężenie na stopach. Nawilżenie nie znika pod wpływem czasu a im dłużej stosuję ten produkt to widzę i czuję coraz mocniejsze nawilżenie.

Składniki i ich działanie:
Masło shea – zapobiega wysuszeniu, wzmacnia cement międzykomórkowy oraz płaszcz hydrolipidowy skóry
Olej macadamia – doskonale natłuszcza i zmiękcza, wygładza i uelastycznia nadmiernie wysuszoną skórę
Kompleks ceramidów – naturalne składniki lipidów skóry, odbudowują naskórek, tworzą barierę hydrolipidową chroniącą przed utratą wody
Panthenol (prowitamina B5) – łagodzi podrażnienia, nawilża i regeneruje naskórek
Alantoina – działa przeciwzapalnie, łagodzi mikro podrażnienia i stymuluje procesy gojenia się ran.





Rękawiczki nawilżające | Orphica Touch

Rękawiczki nawilżające | Orphica Touch

Szczerze pisząc to takie rękawiczki to dla mnie absolutna nowość, oczywiście wiem, że taki produkt istnieje, ale nie miałam z nim wcześniej styczności i z wielką chęcią zabrałam się za przetestowanie. W opakowaniu znajdują się aż 4 pary rękawiczek nawilżających. Należy je założyć na czyste i suche dłonie. Ja preferuję taki zabieg wieczorem, kiedy dziecko już śpi, a ja spokojnie mogę odpocząć, obejrzeć film i w tym czasie moc rękawiczek działa. Należy pamiętać, że trzymamy je na dłoniach 15 minut, dla tych, którzy lubią mocniejszy efekt polecam założyć na całą noc. Nasze dłonie rano są nawilżone i wygładzone, a efekt utrzymuje się naprawdę długi czas.



Rękawiczki w swoim składzie zawierają dużo świetnych składników m.in.: glicerynę, która ma za zadanie nawilżyć i zregenerować naszą skórę dłoni, olej z krokosza barwierskiego tworzącego na powierzchni skóry ochronny film, argininę która koi i intensywnie nawilża, adenozynę o właściwościach przeciwstarzeniowych, mocznik i ceramidy które skutecznie nawilżą, wyciąg z anyżu gwiaździstego o działaniu antyseptycznym, kojącą i łagodzącą alantoinę czy lecytynę która poprawia elastyczność i wygładza.



Nałożenie takich rękawiczek jest dziecinnie proste. Wystarczy wsunąć dłoń w rękawiczkę, a na koniec zamknąć za pomocą pasków samoprzylepnych. Na początku ciężko mi się było przyzwyczaić, że mam coś na dłoniach, ale wierzchnia część jest matowa, dzięki czemu możemy wykonywać różne czynności typu trzymać kubek z napojem czy przełączyć guzikiem na następny kanał. Jak pisałam wcześniej – rękawiczki preferuje używać wieczorem kiedy mamy chwilę dla siebie. Zapach jest delikatny i przyjemny i mi odpowiada, chętnie sięgnę po te rękawiczki nie raz i nie dwa.

Zestaw kosztuje 119 zł/4 pary, ale to miesięczna kuracja. Zimą moje dłonie są w tragicznym stanie. Od zimna mam przesuszone ręce , a rękawiczki z Orphica bardzo mi je wygładziły, dzięki czemu nie wstydzę się ich pokazywać. Myślę, że starczą mi na dłuższy czas niż miesiąc, bo musiałabym zabieg robić średnio co tydzień, ale moje dłonie po pierwszej kuracji są w o wiele lepszym stanie, więc spokojnie dwie kuracje na miesiąc będzie dla mnie idealnie.

Rękawiczki stosowałam w okresie zimowym i letnim i naprawdę szczerze mogę polecić tę kurację. Cena trochę zwala z nóg, ale ich się nie używa przecież codziennie. 
Zestaw kosmetyków do twarzy BIOLIQ | manada.pl

Zestaw kosmetyków do twarzy BIOLIQ | manada.pl

Kosmetyki do twarzy to takie produkty, których używam codziennie. Po całym dniu nie wyobrażam sobie nie umyć twarzy, zwłaszcza , że moja cera jest tłusta w strefie T. Na pomoc przychodzi mi zestaw kosmetyków do twarzy firmy Bioliq , którą nabyłam na stronie internetowej manada. Wcześniej mogliście poczytać o szczoteczce do zębów, którą również nabyłam na tej stronie internetowej i świetnie się sprawdza, na pewno dokupię tam końcówki. W skład zestawu wchodzą dwa produkty: płyn micelarny i żel oczyszczający do twarzy ze specjalną szczotką. 


Płyn micelarny (pojemność 200ml) - Wygodne opakowanie, przyjemna aplikacja na wacik, idealnie widać ile produktu nam jeszcze zostało i bezsprzeczne zalety - skóra po jego zastosowaniu się nie lepi i jest dobrze oczyszczona. Czego chcieć więcej? Według mnie jest to jeden z najlepszych płynów micelarnych jakie w życiu miałam i bezapelacyjnie polecam wypróbować. 


Oczyszczający żel do mycia twarzy (pojemność 125 ml) - produkt znajduje się w ładnym, ostatnio modnym kolorystycznie turkusowo-białym pudełku. "Główka" tuby  posiada ładną, trwałą i miękką silikonową szczoteczkę wykonaną z mikrowłókien. Końcówka tuby przekręca się o 180 st. Aby rozpocząć aplikację, końcówkę należy przekręcić do pozycji ON, które odblokowuje opakowanie i powoduje wydostanie się żelu na szczoteczkę. Po wyciśnięciu odpowiedniej ilości żelu przekręcamy końcówkę do pozycji OFF, która natomiast powoduje blokadę wydostania się żelu na zewnątrz. Konsystencja produktu należy do tych średnio-gęstych. 

Masaż miękką, silikonową nakładką dodatkowo głęboko oczyszcza skórę, zapewniając efekt delikatnego peelingu i złuszczania naskórka, dzięki czemu pomaga usuwać wszelkie niedoskonałości. Cera staje się świeża i rozświetlona, a jej struktura wyrównana. Żel nie zawiera mydła, dzięki czemu jest odpowiedni również dla cery wrażliwej.



Żel świetnie oczyszcza, ale tylko powierzchniowo. Z racji tego, że produkt posiada szczoteczkę, która ma usuwać zanieczyszczenia z trudno dostępnych miejsc liczyłam na głębokie oczyszczenie zaskórników. Niestety się przeliczyłam. Zaskórniki jak były w znacznym stopniu widoczne tak nadal są. Szczoteczka nie poradziła sobie z nimi nawet w stopniu minimalnym. Lecz pomimo składu muszę przyznać, że kosmetyk nie wysuszył mi skóry i chwała mu za to, że też nie zapchał porów. Ogólnie rzecz biorąc produkt nie wyrządził mojej skórze większych szkód ale też niestety nie poprawił jej kondycji.



skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Capryl/Capramidopropyl Betaine, Olive Oil PEG-8 Esters, Babassu Oil Glycereth-8 esters, Propylene Glycol/Polysorbate 80/Calendula Officinalis Flower Extract/Aloe Barbadensis Leaf Juice/Mel Extract/Opuntia i Ficus-lndica Extract/Pyrus Communis Fruit Extract/Passiflora I Edulis Fruit Extract, PEG-4 Rapeseedamide, Alcohol/ Onopordum Acanthium Flower/Leaf/Stem Extract, Parfum, Benzyl Alcohol/ Methylchloroisothiazolinone/ Methylisothiazolinone, Lactic Acid.

Co do składu to nie zachwyca , zwłaszcza że na drugim miejscu mamy SLES i ogólnie skład mógłby być lepszy. Produkt mi nie zaszkodził, ale też nie pomógł i spodziewałam się lepszych efektów. 
Pielęgnacja dziecka z Bebble.

Pielęgnacja dziecka z Bebble.

Uwielbiam wieczorny rytuał w postaci kąpieli córki, testowałyśmy żel do kąpieli, której recenzję możecie przeczytać TU. Ważna jest również pielęgnacja dziecka po kąpieli i kosmetyki Bebble świetnie się do tego nadają. 


Body cream (krem do ciała) - produkt zamknięty jest w tubce o pojemności 150 ml z zamknięciem na "klik". W pierwszej chwili myślałam, że to krem do twarzy, a to się okazuje, że to krem do ciała. Fajne jest to o tyle, że można zabrać produkt ze sobą. Wszystkie takie produkty do ciała mam w opakowaniu z pompką, a zawsze się boję, że mi się wyleje i zabrudzi inne rzeczy. Kosmetyk ładnie pachnie, jest wydajny i dobrze się rozprowadza po ciele. Konsystencja jest lekka, a kolor kremu biały. 




Body milk (mleczko do ciała) - w przypadku tego kosmetyku również zamknięcie jest na "klik", opakowanie plastikowe o pojemności 200 ml . Mleczko szybko się wchłania i zapewnia dziecku doskonałe nawilżenie. Dodatek pantenolu działa kojąco i chroni delikatną skórę. Tego mleczka to nawet sama używałam chociażby na nogi, były gładkie i miękkie. Bardzo fajny produkt, który sprawdził się u nas rewelacyjnie. 




Facial cream (krem do twarzy) - produkt ma pojemność 50 ml i jest zamykany na "klik". Krem jest uniwersalny i do codziennego użytku. Formuła kremu jest bogata w naturalne olejki , które wzmacniają ochronę skóry i chroni przed działaniem czynników zewnętrznych.




Kosmetyki są przeznaczone od narodzin dziecka. Mają bardzo ładną grafikę, nie uczulają i dbają o to, aby skóra Waszego dziecka była nawilżona, gładka i miękka. Nam bardzo przypadły do gustu i stały się codzienną wieczorną pielęgnacją. Akurat kilka moich znajomych jest w ciąży, więc to będzie idealny prezent na narodziny dziecka. Pielęgnacja dziecka kosmetykami Bebble jest o tyle bezpieczna, że nie posiadają w sobie barwników, SLS, SLES, czy parabenów. Polecam przetestować jakikolwiek produktu z ich linii, a uwierzcie - zakochacie się i zostaną z Wami na dłużej te produkty, tak jak jest to w naszym przypadku. 
Wishlista | Dresslily

Wishlista | Dresslily

U Was za oknem też tak gorąco ?? U mnie tak . Nie da się wytrzymać. Wieczorem na chacie mam koło/ponad 30 stopni. Jeśli śledzicie mojego instagrama to wiecie, że dzień w dzień spędzam czas nad wodą, dzisiaj nie, bo mój do pracy pojechał . Póki co z Oliwią siedzimy w domu , ale jeszcze nie wiem jakie plany na popołudnie. 


Sklep Dresslily bardzo lubię, mają wiele ciekawych produktów. Osobiście sama nie wiem co mam wybrać dla siebie, bo za dużo tych propozycji. Chcę się podzielić z Wami moją wishlistą i produktami, które wpadły mi w oko. 




Pierwsza bluzka nawet dość ciekawa i mi się podoba, ale szkoda, że jest wykonana z poliestru. Chociaż czasem zamawiając ciuch poliester przychodziły fajne rzeczy i w dotyku nie było czuć, że to typowy poliester. Druga sukienka jest ma do wyboru aż cztery kolory i wykonana jest z nylonu. 



Piękne są te rzeczy do wystroju domu . Jestem fanką minimalizmu i widzę u siebie takie metalowe domki , chociaż jeszcze nie wiem co bym tam trzymała, ale mimo wszystko piękne, prawda? 




Przymierzam się właśnie do noszenia długich sukienek, ale nie wiem czy bym się dobrze w takich czuła, ale mam pewność, że zakryją wszystko to czego nie chcę pokazać. Dresslily oferuje nam naprawdę bardzo fajne ciuchy i nie tylko, ale trzeba umieć czytać etykiety. Co do ciuchów kiedy zamawiam staram się zamawiać z materiału bawełna albo żeby ciuch miał domieszkę bawełny. 


Use code " DLAnniversary " for all order with over 25USD save 3USD 

Use code"DLAnniversary"  for all order with over 50USD save 6USD

Use code " DLAnniversary " for all order with over 100USD save 12USD

Regenerujące maski do włosów i termocap | Biovax

Regenerujące maski do włosów i termocap | Biovax

Musiałam przejść przez każdy etap kosmetyczny aby znaleźć co lubię używać a co nie. Oczywiście kiedyś moja pielęgnacja włosów to tylko był szampon i odżywka. Z czasem zaczęłam używać olejków, kosmetyków na końcówki i inne takie. Maska do włosów to zbawienie. Mamy teraz tyle do wybór , że można przebierać - maska na wypadające włosy, na słabe, na puszące itp itd.


Kosmetyków marki Biovax używam już od dłuższego czasu. Za przystępną cenę mamy naprawdę bardzo fajnej jakości kosmetyki. Teraz miałam okazję testować dwie maski do włosów i dodatkowo termocap na włosy, zawsze coś takiego chciałam i świetnie się spisuje, ale po więcej zapraszam na recenzję. 

Regenerująca maska, włosy osłabione wypadające (jaśmin indyjski i mleko kokosowe) - przede wszystkim wielkie ukłony dla grafiki. Uwielbiam, podoba mi się i nie mogę oderwać wzroku. Ogólnie w moim przekonaniu kosmetyki Biovax cieszą się dość dużą popularnością i często polecam je wśród znajomych. Dzięki temu, że sama mam okazję przetestować mogę się wypowiedzieć jak się dany kosmetyk sprawdził u mnie. Maskę aplikuję na samym końcu na całą długość włosów i wtedy przydaje się termocap. Maskę trzymam około 20 minut na włosach po czym dokładnie spłukuje. Maska nie obciąża włosów, a "po" moje włosy są miękkie i nawilżone. Konsystencja jest gęsta i kremowa. 



Nim zaczęłam używać masek do włosów miałam problem z ich rozczesaniem. Mam włosy długie i kręcone. Mimo, że obcinam na krótko to niestety włosy bardzo szybko mi rosną. Są tego plusy i minusy. Minusem oczywiście jest to, że nie umiem i nie lubię dbać o długie włosy i pewniej się czuję w krótkich, ale to, że mi szybko włosy rosną to raz do roku oddaje włosy dla dzieci chorych na raka, więc to ogromny plus. 

Kosmetyk jest zamknięty w dobrze zabezpieczonym, plastikowym słoiczku. Zapach jest przepiękny, kwiatowo-kokosowy, który długo utrzymuje się na włosach. Włosy myję dwa razy w tygodniu (środa/niedziela) i używam maski raz w tygodniu dlatego też zwlekałam z recenzję, bo miałam do przetestowania dwie maski. Maska jest bardzo wydajne, bo wystarcza mi niewiele produktu aby rozsmarować po całej długości włosa. 

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Glycerin, Cetyl Esters, Quaternium-87, Cetearyl Alcohol, Cetareth-20, Cetrimonium Chloride, Jasminum Officinale (Jasmine) Flower Extract, Cocos Nucifera Oil, Cocos Nucifera Fruit Extract, Hydrolyzed Milk Protein, Lactose, Gluconolactose, Tocopherol, Phenthyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Calcium Gluconate, Betaine, Argania Spinosa Kernel Oil, Tiare (Gardenia Tahitensis) Flower Extract, Acrylated Lanolin, Propylene Glycol, Parfum, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Butylene Glycol, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Hexyl Cinnamal, Calcium Aluminum Borosilicate, Silica, Tin Oxide, Titanium Oxide.

Maska intensywnie regenerująca (sok z aloesu, olej jojoba) - ta maska sprawdziła się u mnie trochę lepiej. Moje włosy zdecydowanie po tej masce wyglądają na zdrowsze , odżywione i mają piękny naturalny połysk. W składzie można znaleźć olej jojoba, który jest odpowiedzialny za odżywienie i regenerację, a także zabezpiecza końcówki przed rozdwajaniem się. Maska posiada aż 89% składników pochodzenia naturalnego. 





Skład: Aqua*, Cetearyl Alcohol*, Ceteareth-20, Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters*, Hydroxypropyl Starch Phosphate, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, Biotin, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Mel Extract*, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Glycerin*, Parfum, Lactic Acid, Dextrin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Isopropyl Alcohol, CI 19140, CI 42090

Do masek został dołączony specjalny czepek, aby maska lepiej działała. Ja jednak jeszcze z niej nie skorzystałam, ponieważ w paczce znalazłam również termocap, czyli specjalny ręcznik-turban na włosy. Zawsze taki chciałam mieć, bo nie ma prawa zsunąć się z włosów, a standardowy ręcznik jest po prostu za duży i za ciężki. Termocap nadaje się idealnie, to taka domowa sauna dla włosów. Miękki materiał izoluje ciepło, zwiększa skuteczność działania maski. Termocap można stosować do odżywek czy olejów. 





To doskonały duet i polecam produkty firmy Biovax. Sama mam odżywki i szampony, a maska to tylko dopełnienie całości. Jest jeszcze kilka produktów, które z chęcią przetestuje. Zapraszam Was po więcej nowości firmy L'biotica
Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger