Szampon i odżywka Hairmilk Shine | Nivea

Szampon i odżywka Hairmilk Shine | Nivea

Pamiętam jak dołączyłam do klubu przyjaciółek Nivea i nie załapałam się na pierwszą paczkę, czyli właśnie zestaw do włosów z serii Hairmilk, a tu bum ! Stworzyli nową serię Hairmilk Shine. Bardzo lubię testować kosmetyki z tej firmy i jest mi niezmiernie miło, że mogę być jedną z pierwszych osób, która testuje produkty. W paczce znalazłam szampon i odżywkę, dość długo zabierałam się za przetestowanie, a teraz nie wyobrażam sobie umycia włosów bez tych dwóch produktów.


Testowałam wiele szamponów, odżywek trochę mniej. Ja już sama nie wiem jakie mam włosy - wiem tylko, że mi wypadają (ale już mniej niż zawsze), nie mam z nimi jakiegoś super problemu, ale dzięki tym kosmetykom moje włosy lśnią i są bardzo miękkie ! Aż mam ochotę codziennie myć włosy (myję 2x w tygodniu). 

Bardzo mnie zdziwiła rozbieżność pojemności, ponieważ odżywka ma 200ml, a szampon 400 ml. Testując zauważyłam, że więcej schodzi mi odżywki aniżeli szamponu, więc producent chyba wyszedł z założenia, że nakładamy więcej szamponu a odżywki niewiele. W efekcie odżywka mi się prawie kończy, a szamponu mam jeszcze sporo. 

Pożyczyłam ten zestaw swojej sąsiadce, bo bardzo narzeka na swoje włosy, więc dałam jej do przetestowania na raz i była zachwycona. Tak wychwalała, że następnego dnia pojechała do Rossmanna i kupiła sobie swój zestaw. Nie dziwie się jej, jak tylko mi się szampon i odżywka skończą wiem, że ten zestaw zostanie ze mną na dłużej. 

Opakowania są takie same jak ta pierwotna wersja (niebieska) tyle , że Shine jest różowa, a ja uwielbiam różowy, więc z miejsca się zakochałam. 

Kolor szamponu jest perłowy, i bardzo fajnie się pieni. Nie mam żadnego problemu ze spłukiwaniem go. Jeżeli o mnie chodzi mi wystarczy jedno naciśnięcie aby wydobyć odpowiednią ilość szamponu także te 400 ml starczy mi na bardzo długo (chyba, że mój chłopak zacznie też z niego korzystać). 


Odżywka jest bardziej gęsta, nie przelewa się między palcami, ale też nie ma problemu z wydobyciem odżywki z opakowania. Odżywka ma kolor biały i trzymam ją jakieś 10 minut na włosach po czym dokładnie spłukuje.


Całość tworzy efekt WOW ! Dawno się nie spotkałam z tak fajnymi kosmetykami, po których jestem zadowolona ze swoich włosów. Istne szaleństwo. Dlatego tak bardzo lubię testować kosmetyki, bo w końcu trafię na jakąś perełkę, bez której się nie obędę. Teraz ciężko mi się pilnować z myciem głowy dwa razy w tygodniu, bo myję teraz co drugi dzień - tak bardzo polubiłam się z nową serią hairmilk shine. Zapach na włosach się utrzymuje, a ja jestem w 100% zadowolona i polecam ten zestaw wszystkim swoim znajomym ! 



#UwolnijBlask #NIVEAHairmilkShine #PrzyjaciółkiNIVEA #MojaNIVEA



Olejek konopny | Efektima.

Olejek konopny | Efektima.

Zauważyłam, że chyba ostatnio na czasie są kosmetyki z konopią. Ci co mnie czytają wiedzą, że ostatnio testowałam zestaw kosmetyków z ekstraktem z konopii firmy Joanna . Ten kosmetyk to nowość na rynku, więc jak tylko paczka przyszła od razu zabrałam się za testowanie, czy go polubiłam? Dowiecie się czytając dalej. 


Olejek umieszczony w plastikowej butelce z atomizerem o pojemności 150 ml, który działa bez zarzutu. Olejek bezbarwny, a zapach zniewalający, cudowny! Konsystencja bardzo rzadka, lejąca. Bardzo wydajny! Mamy długi czas na zużycie, więc spokojnie nie musimy się śpieszyć z wykończeniem. Stosuję go na skórę oraz co jakiś czas na włosy i przyznam, że polubiłam się z tym produktem. Faktycznie ciut szybciej wchłania się niż inne olejki. Dodany do olejku zapach jest bardzo przyjemny, nie jest zbyt mocny, ale zostaje wyczuwalny po użyciu na skórze czy włosach. Forma dozownika z atomizerem jest praktyczna przy nakładaniu na włosy.


Skład: Cannabis Sativa Seed Oil, Isopropyl Myristate. Caprylic Trigryceride, Isononyl Isononanoate,Tocopheryl Acetate, Butylphenyl Methylpropional, Coumarin, Limonene, Hydroxycitronellal, Alpha-Isomethyl Ionone

Na pierwszym miejscu znajduje się olej konopny. Zaznaczam to ze względu na to, że często spotykam olejki mające na pierwszym miejscu parafinę, która jest tanim zapychaczem, a dodatkowo utrudnia wchłanianie innych substancji w głąb naskórka. 

Mimo, że na opakowaniu nie ma nic na temat używania go do olejowania, a tylko informacja, aby aplikować olejek na końcówki w celu ich zabezpieczenia to postanowiłam go użyć jednak do tego zabiegu. Po prostu spryskuje całe włosy (nie skalp!), delikatnie wcieram, wklepuje we włosy olejek i zostawiam na godzinę albo całą noc i potem myję włosy. Wystarczy raz umyć szamponem  i olejek jest domyty, ale efekt pozostaje.

Podsumowując olejek  kosztuje 24,99 zł. Dostępny tylko w Rossmannie i moim zdaniem jest tego wart, ponieważ działa zgodnie z obietnicami producenta i jest wydajny. Używam go od 3 tygodni i nadal zostało mi go całkiem sporo w buteleczce. Jeśli więc lubicie olejki, a przede wszystkim produkty, które działają, to polecam serdecznie.


Beauty Glow Primer. Baza rozświetlająco-upiększająca | BELL

Beauty Glow Primer. Baza rozświetlająco-upiększająca | BELL

Powoli się zbliża koniec lata, dla mnie to na plus, bo nie znoszę takich upałów, a w tym roku upał był dość ciężki. Nie zawsze się malowałam, ale na lato świetnie się sprawdziła baza pod makijaż firmy Bell - beauty glow primer. Bardzo lubię testować kosmetyki z tej firmy i z chęcią sięgam po nowości, tak też było w tym przypadku. Baza rozświetlająco-upiększająca jest z serii Bell Hypoallergenic , które idealnie nadają się do cery wrażliwej, ponieważ nie zawierają w składzie popularnych alergenów. 



Bazę otrzymujemy w kartonowym pudełku, na którym znajdują się wszystkie niezbędne informacje. Opakowanie jest plastikowe o pojemności 30 ml, posiada pompkę ułatwiającą wydobycie produktu. Konsystencja bazy  jest gęsta, ale bardzo łatwo rozprowadza się po skórze. Nie ma zapachu, co mnie bardzo cieszy. Bardzo zdziwił mnie kolor - perłowy, jasnofioletowy. Nie zawiera wielkich drobin brokatu. Baza beauty glow primer nadaje skórze efekt świeżości oraz blasku. Dzięki pompce baza od Bell jest bardzo wydajna, bo nabieramy tyle produktu ile potrzebujemy nie marnując go. 



Testując ten produkt dłuższy czas zauważyłam, że nie podkreśla suchych skórek ani porów oraz nie zbiera się w załamaniach. Na całą twarz wystarczy mi jedna pompka bazy. Świetnie się sprawdza zarówno na mojej mieszanej cerze, jak i na suchej (koleżanka testowała). Będzie genialna dla cery normalnej, suchej, a także dojrzałej. Uwielbiam taki delikatny glow i nie lubię płaskiego matu jaki oferuje mi podkład, dlatego często po nią sięgam. Naprawdę, nie ma co się bać, jeśli chodzi o błysk. 


Naturalna szminka w odcieniu Nude Allure | Lily Lolo

Naturalna szminka w odcieniu Nude Allure | Lily Lolo

Kosmetyki mineralne marki Lily Lolo zyskują coraz więcej zwolenników wśród blogerek urodowych. Nie dziwię się temu, ponieważ są to świetnej jakości kosmetyki naturalne do makijażu. Ostatnio w moje ręce wpadła ciekawa szminka w odcieniu Nude Allure. Jesteście ciekawi czy pomadka zdała egzamin i czy jest taka trwała ??




Szminka Lily Lolo otrzymała od producenta naprawdę piękne opakowanie, w dodatku w dwóch moich ulubionych ostatnio kolorach . Mamy tutaj estetyczne połączenie czerni i bieli. Tworzywo, z którego opakowanie wykonano, jest porządne i dobre jakościowo. Odkąd posiadam tę pomadkę, jeździ sobie ona ze mną w torebce, i powiem szczerze, że nie zauważyłam absolutnie żadnych rys ani otarć. Do wyboru mamy, aż 10 kolorów szminki, więc każda znajdzie odpowiedni kolor dla siebie. Ja wybrałam naturalną szminkę w odcieniu lekko brzoskwiniowego beżu o nazwie Nude Allure.  Kolor tej szminki idealnie stapia się z naturalnym kolorem moich ust. 

Szminka ma genialną formułę - kremową i dobrze napigmentowana. Gładko sunie po ustach i jak za sprawą czarodziejskiej różdżki - cudownie je wygładza, nie podkreślając absolutnie żadnych suchych skórek czy niedoskonałości. Nie wylewa się też poza kontur ust. Za to duży plus!



Skład tej szminki umieszczony został na papierowym kartoniku, w którym umieszczona była szminka.

RICINUS COMMUNIS SEED OIL -  olej rycynowy, odpowiada za pielęgnację oraz leczenie skóry suchej. Wykazuje silne właściwości łagodzące oraz nawilżające. Wzmacnia regenerację naskórka.

SIMMONDSIA CHINENSIS SEED OIL - olej jojoba, jest olejem wzmacniającym, odżywczym i silnie nawilżającym. Wzmacnia skórę i chroni przed jej pękaniem. 

CANDELILLA CERA - wosk pozyskiwany z liści wilczomlecza meksykańskiego (Euphorbia antisyphilitica). Zaliczany do najbardziej błyszczących wosków. Natłuszcza, wygładza, odżywia, rozpuszcza się w wodzie, 

LANOLIN - jest substancją naturalną odpowiadającą za łagodzenie oraz nawilżanie skóry

ISOAMYL LAURATE - laurynian izoamylu, poprawia rozsmarowywalność, pozostawia jedwabiste uczucie na skórze,

CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE - czyli emolient. Kondycjonuje i nawilża naszą skórę,

CERA ALBA - wosk pszczeli, który jako naturalny produkt pszczeli odpowiada za nawilżenie skóry, odżywienie oraz łagodzenie stanów zapalnych i podrażnień, 

COPERNICIA CERIFERA CERA - Naturalny wosk roślinny pozyskiwany z liści kopernicji, palmy Copernicia cerifera, o barwie od jasnozielonej do brudnoszarej. Jest jednym z najtwardszych wosków roślinnych. Temperatura topnienia od 80 do 85 °C, 

SILICA - krzemionka,

TOCOPHEROL - witamina E, jest silnym przeciwutleniaczem, chroni przed działaniem wolnych rodników, hamuje procesy starzenia się skóry oraz powstawanie zmarszczek, 

MALTODEXTRIN - maltodekstrynanaturalna substancja kondycjonująca, odżywiająca skórę i włosy, poprawia konsystencję emulsji, aprobowany do stosowania w kosmetykach naturalnych, 

HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL - Olej z nasion słonecznika, jest powszechnym olejem stosowanym głównie w przemyśle spożywczym. Dostarcza wielu cennych NNKT oraz witamin niezbędnych do prawidłowego odżywienia skóry. Jest również silnym przeciwutleniaczem, zwalczającym wolne rodniki i hamujące starzenie się skóry, 

ASCORBYL PALMITATE - Przeciwutleniacz (antyoksydant). Zapobiega lub w znaczny sposób ogranicza szybkość zachodzenia procesu utleniania zawartych w kosmetyku składników tłuszczowych,

ROSMARINUS OFFICINALIS LEAF EXTRACT - olejek rozmarynowy, jest olejem antyseptycznym, działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie.

[+/- CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 77007 (ULTRAMARINES), CI 77492 (IRON OXIDE), CI 77491 (IRON OXIDE), CI 75470 (CARMINE), CI 77499 (IRON OXIDE)]


Szminki Lily Lolo, wzbogacono także o natłuszczający i wygładzający wosk pszczeli, wosk pozyskiwany z liści wilczomlecza, wosk z liści palmy kopernicji i kojącą lanolinę, które wygładzają oraz chronią usta, w ich składzie odnajdziemy także mikę, czyli mineralny składnik, pielęgnujący olej z nasion słonecznika, który zawiera witaminę E – witaminę młodości, boski ekstrakt z rozmarynu, czyli naturalny przeciwuleniacz oraz pigmenty, dzięki którym szminki mają tak piękne kolory. Naturalny skład szminek, powoduje, iż prócz świetnego makijażu, otrzymujemy także naturalną pielęgnację, która nie podrażni bardzo wrażliwej, delikatnej i cieniutkiej skóry naszych ust. Szminki Lily Lolo, można zakupić na Costasy, gdzie znajdziecie oczywiście także inne ich odcienie. Koszt takiej pomadki to 54,90 zł. 



Make me bio - naturalny puder myjący | Biogo

Make me bio - naturalny puder myjący | Biogo

Co tam u Was słychać? Mam nadzieję, że dobrze. Ja za tę recenzję coś długo się zabrać nie mogłam, ale byłam mega zachwycona produktem no i w końcu stwierdziłam, że najwyższy czas napisać recenzję. Mowa o naturalnym pudrze myjącym firmy Make Me Bio, którą nabyłam ze strony biogo.


Puder zamknięty jest w słoiczku i bardzo łatwo go otworzyć. Puder jest koloru białego - jest to biała glinka z dodatkiem pudru owsa oraz dwóch olejków: lawendowego i różanego. To właśnie dzięki tym olejkom proszek zawdzięcza swój cudowny i kojący zapach. Olejek lawendowy znany jest ze swoich antybakteryjnych właściwości, róża świetnie odżywki skórę.
Biała glinka oczyści pory i skórę z nadmiaru sebum a puder z owsa zmiękczy, ukoi i nawilży.


Kilka słów o Make Me Bio

JESTEŚMY POLSKIM PRODUCENTEM NATURALNYCH KOSMETYKÓW PIELĘGNACYJNYCH
Naszą inspiracją do założenia firmy była miłość do natury i świadomość roli jaką odgrywa zdrowy i ekologiczny tryb życia. Wszystkie produkty Make Me Bio stworzone są na bazie bezpiecznych surowców pochodzenia roślinnego. Naszym priorytetem jest jakość i dlatego wszystkie użyte składniki pochodzą z przebadanych upraw i są starannie wyselekcjonowanych i odpowiednio skomponowane aby stworzyć dla Państwa idealne produkty. Receptury naszych produktów zostały opracowane przez zespół doświadczonych technologów i dermatologów. Wykorzystując ich specjalistyczną wiedzę w połączeniu z nowoczesną technologią czerpiemy z natury to co najlepsze.

BEZPIECZNE W UŻYCIU
W porównaniu do innych produktów kosmetycznych, kosmetyki naturalne są bezpieczniejsze w użyciu. Są hipoalergiczne i przetestowane przez dermatologów, aby zagwarantować bezpieczeństwo i skuteczność działania. Ponieważ są one wykonane z naturalnych składników, nie trzeba martwić się o wysypki, swędzenie czy podrażnienia skóry.

PASUJĄ DO WSZYSTKICH RODZAJÓW SKÓRY
Kosmetyki naturalne są idealne dla wszystkich rodzajów skóry. W naszej ofercie znajdują się kremy do cery suchej, tłustej, mieszanej, skłonnej do wyprysków oraz dojrzałej. Dzięki właściwemu skomponowaniu składników stworzyliśmy kosmetyki dla wszystkich rodzajów skóry a wszystkie wykorzystywane przez nas składniki są w 100% naturalne.

NIE SĄ TESTOWANE NA ZWIERZĘTACH
Niektóre konwencjonalne kosmetyki są testowane na zwierzętach w celu zapewnienia, że są one bezpieczne i skuteczne w użyciu. Jednak kosmetyki naturalne nie są jednym z nich. Zamiast tego prowadzone są testy przez specjalistów w laboratoriach z wykorzystaniem profesjonalnych narzędzi i metod badawczych. Dzięki temu nie musieliśmy krzywdzić zwierząt aby mieć gwarancję, że nasze produkty są bezpieczne i skuteczne.
 
BRAK EFEKTÓW UBOCZNYCH
Niektóre, dostępne na rynku kosmetyki, mogą podrażnić skórę. Mogą powodować blokowanie porów skóry albo nadmiernie ją wysuszać. Stosując naturalne kosmetyki nie trzeba się o to martwić. Wykorzystywanie wyłącznie naturalnych składników gwarantuje, że nie będzie żadnych skutków ubocznych, w związku z tym można je stosować w tak często jak wymaga tego nasze ciało.

Ten produkt łagodzi podrażnienia, poprawia krążenie a co najważniejsze delikatnie oczyszcza twarz. Glinka, która znajduje się w pudrze myjącym świetnie niweluje wszelkie zaczerwienienia.
Teraz czas dowiedzieć się jak używać tego magicznego pudru, już Wam mówię. Ja zazwyczaj mieszałam 1-2 łyżeczki pudru z wodą bądź hydrolitem z róży. Oczywiście wszystko robiłam w małym pojemniczku ponieważ mieszanie w dłoni było niestety bardzo niewygodne. Po dokładnym wymieszaniu produktów nakładałam gotową „maseczkę” na twarz. Po upływie 5-10 minut zmywam ją w letniej wodzie, delikatnie masując skórę twarzy. 
Nie możemy przygotować większej ilości produktu na później (choć zdarzało mi się robić większą ilość rano i stosować wieczorem), więc puder musimy rozrabiać na bieżąco.

Jak najbardziej ten produkt mogę polecić nawet najwrażliwszym cerom, naczyniowym, suchym i tłustym, wymagającym delikatnego środka myjącego, a nawet dla cer traktowanych kwasami.

Jest jeszcze drugi sposób na ten puder myjący, a mianowicie nie łączyć go z wodą tylko z olejkiem.
Jakim? No właśnie tutaj jest całkowita dowolność, czy to olejek migdałowy, czy oliwa z oliwek to co akurat w swoim  domu aktualnie masz. Ja miałam specjalny olejek myjący do twarzy, a więc to z nim mój puder łączyłam. Taka aplikacja jest bardziej przyjemniejsza ponieważ takie łączenie produktu sprawia, że puder ślizga się  płynniej po powierzchni skóry, a dodatkowo nie tracimy naszego proszku nie potrzebnie.  

Wypróbowałam dwa sposoby i wolę drugi, bo efekty są lepsze, ale pierwszy też jest ok z tym ,że już
nie mamy takiego efektu WOW! Jak najbardziej polecam przetestować kosmetyk firmy Make Me Bio i już mam chrapkę na inne produkty !! U mnie puder myjący sprawdził się doskonale i możecie go zakupić TU




Żele pod prysznic Palmolive: kokos & czekolada | recenzja

Żele pod prysznic Palmolive: kokos & czekolada | recenzja

Skusiłam się na żele pod prysznic firmy Palmolive. W Rossmannie oferowali sporo zapachów i ciężko mi było się zdecydować, więc wylosowałam i sięgnęłam po zapach kokosu i czekolady. 



Opakowanie i pojemność

Opakowanie jest solidnie zrobione, pojemność to 500 ml zamykane na "klik". Opakowania są śliczne. Ja wybrałam wariant czekolady i kokosa, aż żal mi będzie wyrzucić te opakowania jak mi się skończą ;) . Szata graficzna jest przepiękna, na pewno ładniejsza od poprzedniej wersji. Kształt butelki został bardzo dobrze przemyślany, bo świetnie układa się w dłoni i nie wyślizguje w trakcie brania prysznica. 

Konsystencja

Żele są bardzo gęste, ale bardzo dobrze się pienią. Zauważyłam, że wystarczy niewielka ilość żelu, aby umyć całe ciało. 

Zapach

Śmiem stwierdzić, że to była miłość od pierwszego wąchnięcia. Pachną bosko ! Jestem zauroczona. Bardzo się ucieszyłam kiedy stwierdziłam, że nie czuć nuty chemii, ponieważ trafiałam na żele pod prysznic o różnych zapach, ale pachniały typowo chemicznie, tutaj tak nie jest. 
Zapach czekolady - da się wyczuć kakao. Im częściej się nim myłam to wyczuwałam budyń czekoladowy, no cudo ! 
Żel kokosowy już mi się kończy. Swego czasu nie lubiłam kokosu, a teraz uwielbiam, więc chętnie kupiłam ten żel. Może nie pachnie typowo kokosem, zresztą nie mam do czego porównać, bo prawdziwego kokosa nie jadłam/piłam! 

Oba żele bardzo mi przypadły do gustu ! Będę musiała śledzić promocje, aby kupić je w niższej cenie. 


Dresslily 6th Anniversary Carnival

Dresslily 6th Anniversary Carnival


Enjoy Dresslily 6th Anniversary Carnival : 

1. Free Shipping Worldwide

2. Shop from $8.16!!! (End on Aug 20th)



3.Up to 80% off!!! (End on Aug 20th)



4.Buy 1 Get 30% off   Buy 2 Get 50% off!!!  (End on Aug 24th)



5.     Furthermore, use coupon:

Use code " DLAnniversary " for all order with over 25USD save 3USD 

Use code"DLAnniversary"  for all order with over 50USD save 6USD

Use code " DLAnniversary " for all order with over 100USD save 12USD


Krem regenerujący pod oczy | Biolonica

Krem regenerujący pod oczy | Biolonica

Miałam okazję już przetestować jeden produkt firmy Biolonica, czyli krem regenerujący do rąk, który sprawdził się idealnie. Teraz przyszedł czas na recenzję drugiego kosmetyku - kremu pod oczy. Od dłuższego czasu staram się dbać o tę okolicę choć czasem jestem leniuchem i "zapominam" . 


Biolonica jest jedną z nowych polskich firm produkujących kosmetyki do pielęgnacji. Wyjątkowa receptura Biolonica Apple Stem Cells wykorzystuje właściwości komórek macierzystych jabłoni i została uhonorowana główną nagrodą w konkursie Inspiracje Roku 2017 Beauty Inspiration.
Produkty firmy Biolonica są oparte na surowcach naturalnych pochodzących z ekologicznych i kontrolowanych upraw. Komórki macierzyste jabłoni mają zapewniać ochronę przed starzeniem dzięki zawartym w nim metabolitom. Kremy Biolonica Stem Cells są polecane dla osób powyżej trzydziestego roku życia (brakuje mi jeszcze 3 lat, o zgrozo! jak ten czas leci) i dodatkowo są to produkty hipoalergiczne. Opakowania nie są przezroczyste, przez co nie możemy zobaczyć ile produktu jeszcze nam zostało.
Krem pod oczy Biolonica ma dozownik w postaci pompki i jest zamknięty w plastikowym opakowaniu  o pojemności 30 ml. Jest to spora butelka jak na krem pod oczy, które standardowo mają pojemność 15 ml. Krem Biolonica Stem Cells ma lekką konsystencję i bardzo szybko się wchłania, nie pozostawiając lepkiej warstwy. Poza komórkami macierzystymi krem zawiera wyciąg z grejpfruta zawierający witaminę C, ale też wzmacniający osłabione naczynka. W związku z wysoką zawartością witaminy C przy pierwszych użyciach możemy odczuć delikatne szczypanie, ale po kilku dniach skóra powinna się do tego przyzwyczaić. Przyjemnie się rozprowadza, choć pompka na początku trochę się zacina. Krem idealnie nadaje się zarówno na dzień jak i na noc,  ponieważ nawilża okolice oczu, a jednocześnie nie jest zbyt tłusty.

Roślinne komórki macierzyste z jabłoni zawierają metabolity zapewniające długowieczność komórek skóry. Stanowią ochronę DNA przed starzeniem spowodowanym stresem oksydacyjnym, a zawartość  epigenetycznych substancji ma bezpośredni wpływ na „młodość” naszej skóry.
Ekstrakt z grejpfruta „walczy” z bakteriami, przyczyniając się do młodego wyglądu skóry. Dzięki obecności naturalnej witaminy C, działa na skórę odprężająco i tonizująco, wzmacniając przy okazji słabe naczynka krwionośne. Zwalcza niedoskonałości cery. 

Masło Shea posiada właściwości mocno nawilżające i natłuszczające, wygładzające, działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie, przeciwstarzeniowo. 
Skład: Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Palmitate, Cetyl Alcohol, Pyrus Malus (Apple) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Dipalmitoyl Hydroxyproline, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Citrus Grandis Extract, Mel Extract, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Malus Domestica Leaf Cell Extract, Sodium Lactate, Sodium Hyaluronate, Sodium PCA, Glycine, Fructose, Urea, Nicinamid, Inositol, Lactic Acid, Mica, Panthenol, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol,  Hexylene Glycol, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate-80, Sorbitan Oleate,  Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, CI 77891.


Ona to wie | Lorena Franco

Ona to wie | Lorena Franco

W ostatnim czasie zaczęłam czytać sporo thrillerów i naprawdę mnie one wciągnęły. Czytam coraz więcej książek - wypożyczam albo kupuje. Książkę "ona to wie" Loreny Franco zakupiłam w Biedronce, bo mają tam sporo tytułów i ceny są góra do 24,99 zł (albo i tańsze!). 


TYTUŁ: Ona to wie 
AUTOR: Lorena Franco 
TŁUMACZENIE: Elżbieta Sosnowska
WYDAWNICTWO: Albatros
GATUNEK: Thriller

OCENA: 4/10

"Ona to wie" opowiada o 33-letniej kobiecie, która uzależniła się od leków i alkoholu. Na co dzień obserwuje życie swoich sąsiadów zza okna kuchni. Zna rutynę każdego z nich i często zastanawia się nad szczegółami, które dotyczą tych zwyczajów, często wyobrażając sobie scenariusze idealne dla kryminałów. Jednak pewnego dnia dzieje się coś, co rzeczywiście takie jest...

Książka w dużej mierze skupia się na Andrei, która przez nawiedzające ją duchy przeszłości zaczęła mieszać tabletki uspokajające z whisky. Ponieważ całe dnie spędza w domu jej zajęciem jest wyglądanie przez okno i obserwowanie spokojnej dzielnicy, na której mieszka. Jej życie skupia się na sąsiadach, których dosłownie można policzyć na palach obu rąk. No i problemach, które prowadzą do otumaniania się alkoholem i tabletkami. 
Wkrótce spokój Andrei zakłóca przyjazd brata jej męża Victor oraz zaginięcie jednej z sąsiadek.

"[...] a moją jedyną rozrywką jest przyglądanie się życiu innych ludzi, chyba tylko po to, żebym nie myślała o tym, jak moje się rozsypuje." 

Do przybycia Viktora nie czyta się jej źle, ale też nie są to żadne wyżyny. Pierwsze niecałe sto stron to dobre wprowadzenie, do tego by później móc skonfrontować Andreę oraz jej przemyślenia z rzeczywistością. 

I od tego momentu nie mogłam zdzierżyć książki, dla mnie była tak nudna, tak męcząca. Jedynie czytałam, bo nie lubię mieć niedokończonych książek. 

Na okładce widnieje jakże trafny napis "wszyscy nas widzą, ale mało kto wie, kim jesteśmy."
Wszystko to możemy zobaczyć dzięki punktom widzenia ze strony innych osób. Możemy wskoczyć do myśli człowieka, który z pozoru kocha i dba od wielu lat o swoją żonę, kiedy tak naprawdę są małżeństwem od 2 lat a on ciągle ją bije. Czy zdziwi was co myśli taki człowiek? Mnie zdziwiło.

Od mniej więcej połowy książki akcja zdecydowanie nabiera tempa i pojawia się coraz więcej wątków, które w końcu wyjaśniają się w lepszy lub gorszy sposób. Dowiadujemy się tych rzeczy, które niekoniecznie są ważne, jak np. co jeden z sąsiadów trzyma w workach, które wywozi co kilka dni, ale też tych naprawdę istotnych. Niewątpliwą zaletą tej książki jest fakt, że każdy z bohaterów skrywa jakieś tajemnice. Nic nie jest oczywiste i nic też nie jest takie, jakie wydaje się, że jest.
Żel chłodzący do nóg | Gorvita

Żel chłodzący do nóg | Gorvita

Przez te upały czuję się jakbym dalej była w ciąży, bo po całym dniu nogi mam opuchnięte i bolą, ale to chyba efekt biegania i stania po 8h dziennie + praca + dziecko i ciągle coś. Dlatego naprzeciw wyszedł mi żel chłodzący do nóg firmy Gorvita. 


Żel znajduje się w tubce zamykanej na klik, na odwrocie znajdują się najważniejsze informacje- skład, data przydatności, przeznaczenie, działanie itp. 
Produkt jest żelowy, lekko jakby się rozpływa pod wpływem ciepła ciała. Ma zapach delikatnie mentolowo- ziołowy. Nie drażni nosa, nie jest intensywny. Plusem jest brak jakiejkolwiek lepkiej, nieprzyjemnej czy tłustej warstwy.


Działanie chłodzące nie jest mocne. Jest dość delikatne, subtelne. Jednak w kilka minut po posmarowaniu nóg możemy odczuć wyraźną ulgę. Nogi są lżejsze, odciążone. Ciężar i zmęczenie znika. Ból szybko mija i ustępuje. Ten żel stał się moim codziennym rytuałem - wieczornym oczywiście. Produkt świetnie łagodzi ból mięśni nóg oraz zakwasy. Gwarantowany relaks! Wystarczy tylko jeden raz nasmarować nogi, aby poczuć znowu lekkość, jest więc bardzo wydajny. Żel stosuje również moja sąsiadka, której puchną lekko nogi. Po nasmarowaniu nóg i potrzymaniu ich w pozycji krzesełkowej na leżąco opuchlizna znika bardzo szybko. 

Składniki ( INCI):
 Aqua, Propylene Glycol, Castanea Sativa Extract, Arnica Montana Extract, Ginkgo Biloba Extract, Ruta Graveolens Extract, Melilotus Officinalis Extract,Glycerin,Carbomer, Triethanolamine, Paraffinum Liquidum, Etylexyl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyglyceryl- 3 - Methylglucose Distearate, Allantoin, Panthenol, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, DMDM Hydantoin, Menthol


Olejek w balsamie kwiat pomarańczy i olejek awokado | Nivea

Olejek w balsamie kwiat pomarańczy i olejek awokado | Nivea

Już mamy połowę sierpnia, ale ten czas leci. Niestety na moje nieszczęście o dziwo wolno, ponieważ we wrześniu jadę do Gorzowa i jak na złość ten czas mi się dłuży. Mam nadzieję, że wyjazd dojdzie do skutku, bo będzie się działo. Za to umilił mi czas olejek w balsamie o zapachu kwiatu pomarańczy z dodatkiem oleju awokado , a to dzięki temu , że jestem w klubie przyjaciółek Nivea i mogę testować nowości i dzielić się z Wami moją opinią na ich temat. 



Balsam znajduje się w 200 ml butelce zamykanej na klik. Opakowanie jest wygodne i poręczne. Ma ładną szatę graficzną. Etykieta zawiera wszelkie niezbędne informacje. Wszystko jest jak najbardziej na plus. Konsystencja olejku jest dość płynna, ale dzięki temu z łatwością możemy rozprowadzić go na skórze. Mnie osobiście przypomina lotion do ciała, zawierający drogocenny olej awokado, który zbawiennie działa na skórę. Olejek w balsamie Nivea szybko się wchłania i otula skórę naprawdę przyjemnym zapachem.Nivea wydobyło z pomarańczy to orzeźwienie, które kojarzy mi się z soczystymi pomarańczami wprost z tropików. Słodycz pomarańczy pojawia się dopiero na drugim planie, co sprawia, że z chęcią używam tego balsamu nawet w ciepłe dni. Zapach nie jest bowiem przytłaczający, a orzeźwiający, co jest zgodne z obietnicą producenta. 


Olejek w balsamie przeznaczony jest do skóry normalnej i suchej. Moja skóra jest sucha, więc z chęcią zabrałam się za przetestowanie tego kosmetyku.  Od kiedy regularnie stosuję ten olejek w balsamie czuję, że moja skóra znajduje się w lepszej kondycji. Zupełnie przyjemnie mi się jej dotyka, gdyż jest gładka i mięciutka. Moje uznanie zdobyło również opakowanie olejku. Jest urocze w swej prostocie, a butelka naprawdę wygodnie leży w dłoni. Bez problemu można również otworzyć ją jedną ręką. 


Skład: Aqua, Glycerin, Dicaprylyl Ether, Alcohol Denat., Glyceryl Stearate SE, Isopropyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Persea Gratissima Oil, Dimethicone, Carbomer, Sodium Cetearyl Sulfate, Sodium Hydroxide, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Limonene, Linalool, Citronellol, Benzyl Alcohol, Parfum
Recenzja | Zaful

Recenzja | Zaful

Przyszedł czas na moje skromne zamówienie ze sklepu Zaful. Wybrałam cztery produkty i z jednego byłam mega zadowolona ! 


1. Biustonosz sportowy - jest wykonany bardzo solidnie, ale niestety jest tak ciasny, że nie da się w nim oddychać. Chyba mam za duże cycki ; ( . Ogólnie zauważyłam, że ciężko mi dobrać biustonosze z chińskich sklepów, a powiem wam, że mają genialne . No trudno . Może jakbym ważyła tak jak kiedyś i nosiła ciuchy rozmiar S to bym weszła w ten stanik. 


2. Naszyjnik - nie spodziewałam się, że będzie on taki ... długi. Mimo wszystko ładnie się prezentuje i póki co jestem zadowolona. Kosztował prawie 4$ . 


3. Strój kąpielowy dla dziecka - to mój najlepszy zakup. Strój wygląda super, był wiele razy prany i używany i nic się z nim nie stało. Córka zadowolona. Z rozmiarem tez trafiłam! Już mam inny na oku, a co... Oliwia będzie miała na przyszłe wakacje :). 


4. Kolczyki - miałam kiedyś takie koła, ale gdzieś zapodziałam to pomyślałam "wezmę' a czemu by nie. Są dobrze wykonane, ładnie się noszą. Polecam. 


Puder matujący | Debby

Puder matujący | Debby

Jakiś czas temu przyszła do mnie paczka z kosmetykami firmy Debby , z tego co się orientuje jest to nowość na polskim rynku, więc z wielką chęcią zabrałam się za przetestowanie. Zdecydowanie moim faworytem stał się puder matujący

Matujący puder Powder Experience marki Debby ma za zadanie matować skórę i zapobiegać jej błyszczeniu. Ma on biały kolor, ale na skórze w ogóle go nie widać. Ja używam go na podkład i nakładam go pędzlem, a bardzo fajnie i łatwo da się go nałożyć na całą twarz. Nie ma co się bać, że przesadzimy z ilością, a nawet jeśli, to łatwo można pozbyć się jego nadmiaru innym pędzlem. Bardzo spodobał mi się efekt jaki tworzy ten puder na twarzy. 


Bardzo wygładza skórę, jest ona bardziej jednolita, pory nie są aż tak widoczne co mi się bardzo podoba, ponieważ mam problem w tym aspekcie, więc ten puder świetnie się spisał pod tym względem. Tą gładkość czuć także w dotyku, skóra jest fajnie "wyrównana". Puder spisuje się również dobrze przy matowieniu skóry. Nic mi się nie świeci, ani nos, ani czoło. I co ciekawe ten mat utrzymuje się praktycznie cały dzień. Jestem z niego bardzo zadowolona.


Opakowanie jest okrągłe i solidnie wykonane, przód jest przezroczysty, więc widzimy jaki to jest kosmetyk (Debby w swojej ofercie ma jeszcze róż i bronzer) i widzimy ile nam ubywa pudru. Na powierzchni kosmetyku jest wytłoczona nazwa firmy. Kosmetyk prezentuje się ładnie i kosztuje 30,99 zł. Kosmetyki z tej firmy dostępne są w drogerii Super-Pharm. 
Nowa kolekcja Desert Rose | Bell

Nowa kolekcja Desert Rose | Bell

Firma Bell co jakiś czas wypuszcza na rynek swoje nowości kosmetyczne, ja ich oczekuje z zapartym tchem, bo idzie im naprawdę coraz lepiej. Zawsze znajdę jakąś perełkę, w której się zakocham. Bell ma to do siebie, że kosmetyki są łatwo dostępne w sklepach sieci Biedronka, a ich cena nie jest wygórowana , więc jest na tzn. każdą kieszeń. Teraz pojawiła się nowa kolekcja o nazwie Desert Rose i szukajcie kosmetyków w Strefie Piękna, ja już byłam w Biedronce i widziałam. Nowa kolekcja jest dostępna przez sierpień i wrzesień, więc macie jeszcze trochę czasu na zakup. Prawda, że kolekcja prezentuje się całkiem zacnie?? 


Zacznę od pomadek i błyszczyków. W paczce znalazłam 3 pomadki matowe i 3 błyszczyki. Za błyszczykami nie przepadam i raczej ich nie użyje, ale przepięknie pachną i są delikatne. 

SHINE LIP TOP COAT (cena 9,99 zł)

Są to zastygające błyszczyki - nie sklejają ust, zachowują się jak pomadki matowe bez koloru, za to wypełnione blaskiem. Niemal bezbarwna formuła skrywa w sobie iskrzące drobiny odbijające światło w różnych kolorach. Topy można stosować samodzielnie lub na inną pomadkę. 



01 - najbardziej stonowany, szampański glow w beżowej formule, uniwersalny do każdego makijażu.
02 - chłodna mleczna baza odbijająca światło na różowo i perłowo, optycznie wybielając zęby
03 - zapewne ulubieniec większości - ciepłe złoto opalizujące na różowo tworząc rose gold, sprawia, że słoneczny blask jest jeszcze bliżej nas.


Mat Liquid Lips (cena 9,99zł)

Jestem wielką fanką matowych pomadek, więc od razu zabrałam się za testowanie! Są ultralekkie i niewyczuwalne, nie zlepiają ust (w końcu zastygają), nie są gumowe, kryją przy 1-2 cienkich warstwach, można je zawsze dołożyć jeśli się zjedzą.



01 - soczysta, a jednocześnie nieco zgaszona malina, mój ulubieniec na codzień, pasuje niemal do każdego makijażu, a do tego podkreśla blond włosy i opaleniznę.
02 - takiego koloru w swojej toaletce jeszcze nie posiadałam - zgaszony, chłodny fiolet, który jest stworzony dla brunetek!
03 - prawdziwa róża pustyni, piękny beż, nudziak, wręcz idealny dla jasnych cer. 


BRONZE POWDER (cena 12,99zł)

Puder brązujący o satynowym wykończeniu i neutralno-ciepłej tonacji. Stworzony do ocieplania buzi i delikatnego konturowania, niczym opalenizna. Składa się z 5-ciu kolorów, które w połączeniu tworzą idealny kolor do podkreślenia kości policzkowych.  Nie robi plam i nie jest pomarańczowy. Piękne tłoczenie dodatkowo ozdabia ten produkt. 


HIGHLIGHT POWDER (cena 12,99zł)

Umieszczony w analogicznym opakowaniu jak bronzer z identycznym tłoczeniem rozświetacz nie zachwycił mnie już tak bardzo, uwielbiam mocne glow, a on daje lekki błysk, naturalny efekt. Za to kolor całkowicie na plus - po zmieszaniu każdego z 5-ciu kolorów neutralnch, beżowych i różanych otrzymujemy cudowny kolor idealny do większości karnacji.


SMOKY KAJAL (cena 9,99zl)

Produkt niespodzianka - czarna i szaro-grafitowy kajal zamknięty jest w... opakowaniu od klasycznej, wykręcanej pomadki! Ta specyficzna forma ma jeden zasadniczy minus - teraz kiedy kredka jest ostra i precyzyjna, to zrobimy nią wszystko, kiedy zacznie jej brakować, jej średnica będzie bardzo duża i trzeba będzie ją nakładać pędzlem. Mimo to produkt sam w sobie spisuje się na medal - świeżo po nałożeniu możemy go rozetrzeć, bez utraty intensywności koloru. 



STAY ON BROW (cena 9,99zł)

Występują w dwóch odcieniach - blonde i brunette. Kolory niewiele się różnią między sobą, pierwszy z nich jest bardziej chłodny, szary, a drugi chłodno-brązowy, konsystencja bez zmian - masełkowata, delikatna, mocno napigmentowana. Z łatwością wyrysujemy nowy kształt brwi, uzupełnimy braki i utrwalimy włoski.


Zapraszam na mój nowy Instagram ---> KLIK
Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger