Wooden Spoon - serum przeciw wypadaniu włosów | Matique

Wooden Spoon - serum przeciw wypadaniu włosów | Matique

Czasem zdarza mi się testować produkty przeciw wypadaniu włosów, bo problem mnie dotyczy niestety. Teraz testowałam serum przeciw wypadaniu włosów firmy Wooden Spoon, który można nabyć m.in. na stronie Matique. Stan skóry głowy ma duży wpływ na kondycję naszych włosów dlatego też od jakiegoś czasu robię peeling , o którym możecie przeczytać tutaj (klik) .



Przez ponad 2 miesiące testowałam to serum, więc wracam do Was z pełną recenzję tego produktu. Jest to w 100 % naturalny i certyfikowany produkt (posiada certyfikat Soil Association), w którym aż 99,9% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznegoSkład choć krótki, jest rewelacyjny.

Skład:
RICINUS COMMUNIS SEED (CASTOR ) OIL*; SIMMONDSIA CHINENSIS SEED (JOJOBA) OIL*; ARGANIA SPINOSA NUT (ARGAN) OIL*; CHILI SEED ESSENTIAL (Chili) OIL *certyfikowane składniki organiczne

Olej rycynowy: zawiera ponad 90% kwasu rycynolowego, który czyni go najbardziej znanym naturalnym stymulatorem wzrostu włosów oraz czynnikiem utrzymującym zdrowe włosy. Już po kilku tygodniach włosy wyglądają wyraźnie grubiej i zdrowiej. Redukuje przerzedzanie się włosów, podkreśla ich kolor, przywraca elastyczność i blask.

Olej arganowy: znany jako płynne złoto Maroko jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe (Omega 3 i Omega 6), naturalne antyoksydanty, polifenole, przeciwstarzeniowe witaminy F i E, sterole, karotenoidy, trójglicerydy itd. Czyni włosy lśniącymi, dodaje im witalności, objętości i czyni je nieodparcie miękkimi.  

Olej jojoba:  bogaty w jod, kwasy tłuszczowe, witaminy C, E i B, miedź, cynk, chrom i krzem. Jego kompozycja chemiczna jest prawie taka sama jak ludzkiego sebum, co umożliwia szybką absorbcję bez pozostawiania tłustej warstwy czy reakcji alergicznych. Głęboko odżywia i nawilża skórę głowy, działa przeciwłupieżowo, wzmacnia włosy, przeciwdziała utracie objętości włosów i przywraca ich blask.

Olej z nasion chili: potężny stymulant wzrostu włosów, przeciwdziała ich utracie. Ma efekt delikatnie szczypiący, przez co rozgrzewa skórę głowy i poprawia przepływ krwi do cebulek włosowych. Lepsza cyrkulacja ożywia włosy, które stają się widocznie grubsze, szybciej rosną,  stają się bardziej błyszczące. Stymuluje wzrost nowych włosów, dzięki czemu zwiększa się ich objętość.

Bardzo podoba mi się to, że serum należy używać dwa razy w tygodniu, bo właśnie tyle razy myję głowę (środa/niedziela). Serum należy użyć jakieś 20 minut przed planowanym myciem głowy. Wsmarowuje produkt w skalp głowy i nakładam termocap. Po 20 minutach myję normalnie głowę swoim szamponem. Serum znajduję się w buteleczce z ciemnego szkła o pojemności 30 ml i można go zakupić w cenie 56,90 zł, ale teraz na stronie Matique jest promocja i można go już kupić w cenie 39,80 zł. (klik) Konsystencja jest płynna, a kolor przezroczysty . Nie ma problemu z nakładaniem czy ze spłukaniem serum. 


Z systematycznością nie miałam problemu. Kosmetyk położyłam w widocznym miejscu, a zresztą zaznaczałam sobie w zeszycie , więc nie było możliwości abym opuściła tę kurację. Przede wszystkim w połowie wakacji obcięłam włosy na krótko, dzięki temu też lepiej mi się o nie dbało. Dzięki temu, że serum używałam systematycznie zauważyłam efekty. Czesząc włosy czy je myjąc widzę, że o wiele mniej mi ich wypada. Dodatkowo pomimo tego, że produkt ma 30 ml jest bardzo wydajny. Testuję około 2 miesiące ,a jeszcze została mi połowa buteleczki. Włosy stały się miękkie, mniej szorstkie, nie wypadają w większych ilościach, a z tego jestem bardzo zadowolona. Włosy odzyskały blask i lepiej mi się układają. 



Soki od Cymes.

Soki od Cymes.

Nie wiem jak to się dzieje, ale ciągle nie mam na nic czasu. Ciągle jestem w biegu, a dodatkowo stres, dziecko i wszystko na mojej głowie. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam chwilę dla siebie, ponieważ tak naprawdę ciągle coś robię, mam tyle obowiązków, że przestaje myśleć o sobie. A to nie dobrze. Już wielokrotnie myślałam o zakupie sokowirówki czy czegoś podobnego, abym sama w domowym zaciszu mogła zrobić przepyszny wyciskany sok. Na razie moją alternatywą stały się świeżo wyciskane soki Cymes czy smoothie. 

Najpierw parę słów o producencie:

"Już od 30 lat wytwarzamy dla Was produkty najwyższej jakości. Historia VICTORII CYMES sięga 1981 roku. Od tego czasu z niewielkiej wytwórni staliśmy się jednym z największych producentów syropów zagęszczonych w Polsce. Obecnie nasza oferta obejmuje około 140 produktów, w tym obok syropów , świeże soki, napoje, wody i musztardy. Sukces zawdzięczamy wyjątkowej recepturze i najwyższej jakości naszych produktów. Dlatego też, wyroby VICTORII CYMES można znaleźć zarówno w sklepie osiedlowym , jak i w dużych sieciach handlowych .
VICTORIA CYMES zatrudnia około 200 stałych pracowników i współpracowników.

Cała produkcja odbywa się w oparciu o znakomitą wodę pochodzenia plejstoceńskiego z własnych studni głębinowych. Zakładowe laboratorium szczegółowo bada zarówno surowce przed skierowaniem ich do produkcji, jak i każdy produkt gotowy, zanim opuści mury zakładu. Jakość wyrobów jest dla wszystkich pracowników VICTORII CYMES sprawą najważniejszą."


Soki Cymes to jednodniowy napój, który kupuje co kilka dni, mam swoje ulubione smaki, ale też chętnie próbuje nowości. Dla córki biorę dwie sztuki i wiem wtedy, że dostarczam jej dawkę witamin i minerałów. Nawet nie spodziewałam się, że Cymes ma tak rozbudowaną ofertę, bo jedynie kojarzę soczki pomarańczowe ze słomką - smak mojego dzieciństwa, a tu się okazuje, że w ofercie są smoothie, soki jednodniowe, syropy czy wody smakowe. 

Świeże soki to jedno z moich źródeł energii, którego szczególnie mocno potrzebuję o tej porze roku. Najczęściej wybieram sok jabłkowy, ale sięgam też po marchwiowy – to już raczej dla urody. Natomiast w oczekiwaniu na słoneczną wiosnę, warto skusić się na wersję marchwi z selerem, ponieważ seler zawiera dwukrotnie więcej witaminy C niż znajduje się w cytrusach. Dla mnie – wiecznie zabieganej i ciągle gdzieś pędzącej to optymalne rozwiązanie. Te dwa świeżo wyciskane soki są tak przepyszne, że stały się moim rytuałem każdego dnia. Tak jak pisałam wcześniej sięgam bardziej po soki jabłkowe, ale uwielbiam próbować nowości i te dwa smaki to mój hit ! 

Świeżych soków Cymes szukajcie w lodówkach ze świeżą żywnością w sklepach Biedronka, Auchan, w delikatesach Piotr i Paweł oraz w innych sklepach spożywczych w Waszej okolicy.
Próbowałam trzech soków z "Smaki Victorii" i jedynie nie smakował mi z białych grejpfrutów, dla mnie smak był za gorzki, ale różne są gusta. Ogólnie całość bardzo na plus, przekonałam się do soków jednodniowych, ale myślę, że z czasem - kiedy będę miała więcej czasu zaczniemy z córką robić świeżo wyciskane soki. Kupne to naprawdę świetna alternatywa dla zabieganych osób, polecam i są mega smaczne ! 
Sylveco - rumiankowy żel do mycia twarzy | miaastowa.pl

Sylveco - rumiankowy żel do mycia twarzy | miaastowa.pl

Oczyszczanie twarzy to podstawa, wie to każda kobieta (przynajmniej powinna!). Ja nie ważne czy zrobię makijaż danego dnia czy nie , nie wyobrażam sobie pójść spać nie pielęgnując twarzy po całym dniu biegania, sprzątania, kurzu itp. Miałam okazję używać już produktów firmy Sylveco , a dokładnie peeling do twarzy i maskę do włosów. Stwierdziłam, że czas najwyższy przetestować żel, bo już miałam na niego chrapkę przez dłuższy czas. Jeśli jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdził to zapraszam na recenzję rumiankowego żelu do mycia twarzy, który nabyłam na miaastowa.pl



INFORMACJE PRODUCENTA


"Hypoalergiczny, głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy z kwasem salicylowym (2%) o aktywnym działaniu antybakteryjnym. Zawiera bardzo łagodny, ale jednocześnie skuteczny środek myjący, który nie podrażnia nawet najbardziej wrażliwej skóry. Usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, odblokowuje pory i reguluje procesy odnowy komórek naskórka. Żel został wzbogacony olejkiem z rumianku lekarskiego, który posiada właściwości przeciwzapalne, gojące i łagodzące. Systematyczne stosowanie pozwala zachować gładką, miękką, zdrową skórę".

Wersja rumiankowa przeznaczona jest do codziennej pielęgnacji cery trądzikowej, zanieczyszczonej, z rozszerzonymi porami, a jej głównym zadaniem jest skuteczne oczyszczanie, odblokowanie porów i regulowanie wydzielania sebum. Formuła żelu rumiankowego opiera się na dwóch składnikach aktywnych:  
- olejku rumiankowym: wykazuje silne działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i łagodzące,
- 2% kwasie salicylowym: posiada właściwości złuszczające, dzięki czemu pomaga pozbyć się zaskórników, rozjaśnia przebarwienia i zmniejsza blizny potrądzikowe.

Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Glycerin, Salicylic Acid, Panthenol, Sodium Bicarbonate, Sodium Benzoate, Chamomilla Recutita Oil.

Żel pachnie niezwykle delikatnie, niektórzy mogą powiedzieć wręcz, że jest bezzapachowy. I jest to zapach naturalny, dla mnie szalenie przyjemny.
Jest też prawie zupełnie bezbarwny, przejrzysty. Niezwykle gęsty i słabo się pieni - ale podczas mycia twarzy akurat obfita piana nie jest do niczego potrzebna. Żel zamknięty jest w wygodnej plastikowej buteleczce z pompką o pojemności 150 ml . Konsystencja  dosyć skondensowana, dzięki czemu jest bardzo wydajna - już jedna pompka produktu wystarczy by dokładnie umyć twarz.



W ogólnym odbiorze jest na TAK - kosmetyk jest bardzo fajny, posiadaczki cer tłustych o zwiększonym wydzielaniu sebum wiedzą, że kosmetyki tego typu z reguły wysuszają i ten nie jest w tej kwestii odosobniony. Ja to akceptuję i z przyjemnością go stosuję kilka razy tygodniowo, ponieważ spełnia swoje zadanie bardzo dobrze: dokładnie oczyszcza skórę, odblokowuje pory i reguluje wydzielanie sebum. Jego cena ok. 15zł za 150ml kosmetyku dodatkowo zachęca mnie do jego zakupu, co z przyjemnością uczynię ponownie, choć nie ukrywam, że mam również ochotę na wersję z tymiankiem. 

Jeżeli chcecie przetestować ten kosmetyk to polecam go zakupić TUTAJ



Kręgi | Zbigniew Zborowski

Kręgi | Zbigniew Zborowski

Od razu kiedy przeczytałam opis tej książki wiedziałam, że będę musiała ją przeczytać. Od niedawna czytam thrillery, które pokochałam, ale też od niedawna czytam książki polskich autorów. Książkę dostałam przed premierą (premiera miała miejsce 5/09), ale coś długo czytałam ją (około tydzień). Początek bardzo mnie wciągnął, a potem coraz wolniej ją czytałam i na sam koniec dostałam kopa i przeczytałam w godzinę !


TYTUŁ: Kręgi 
AUTOR: Zbigniew Zborowski
WYDAWNICTWO: Znak
GATUNEK: Thriller

OCENA: 8/10

Bartosza Koneckiego znamy z książki "Skaza", słyszałam o niej, ale nie miałam (jeszcze) okazji czytać pomimo tego, że nie czytaliśmy skazy to w niczym nam nie przeszkadza, aby przeczytać kręgi. Bartosz Konecki próbuje swoich sił jako prywatny detektyw, niestety jego praca nie przynosi żadnych profitów w przeciwieństwie do jego partnerki Jolanty Bończak - czynnej policjantki. 

W książce przewijają się dwie sprawy - z 1992 roku i obecnie, więc rozdziały czytamy naprzemiennie. Nie powiem, książka bardzo wciąga i jak ja mam to w zwyczaju sama próbuje się domyślić kto , co i dlaczego. 


W parku w Warszawie zostaje znalezione ciało młodej dziewczyny z obciętymi dłońmi. Rusza policyjne śledztwo. Szybko okazuje się, ze zbrodnia wygląda bardzo podobnie do zbrodni która ma miejsce w 1992 roku. Czy podobieństwo oznacza, że zabójstwa coś łączy? Do detektywa Bartosza Koneckiego przychodzi mężczyzna, dając mu zlecenie śledzenia aktorki Amelii Stokrockiej, która zbyt mocno interesuje się morderstwem sprzed lat. 

Sama nie wiem dlaczego momentami ciężko mi się tę pozycję czytało, bo jak już skończyłam to stwierdziłam, że kręgi Zbigniewa Zborowskiego to świetny kryminał i naprawdę nie spodziewałam się zakończenia. Po przeczytaniu tej książki na pewno sięgnę po "skaza". Postać Bartosza Koneckiego jest bardzo dobrze nakreślona. 

Kręgi to dobrze skonstruowany kryminał ukazujący zbrodnie mające miejsce na przestrzeni lat. Akcja rozgrywa się dynamicznie, jest spójna, chociaż autor pozostawia czytelnikowi pole do jego własnej interpretacji. Zło zatacza coraz szersze kręgi, a historia ukazuje, że nic nie jest pewne. 

Dodatkowym atutem powieści jest zawarty w niej humor, bowiem nie raz i nie dwa można się zaśmiać. Nie spodziewałam się, że historia Zbigniewa Zborowskiego tak mnie wciągnie. Co więcej, autor wielokrotnie celowo mylił moje tropy i podejrzenia, tym większa moja satysfakcja, że na moment przed ostatecznym rozwiązaniem zagadki odkryłam zabójcę. 


Pomadki Sensique | Drogeria natura

Pomadki Sensique | Drogeria natura

Testuję nowości z drogeria Natura, a całość paczki mogliście zobaczyć na moim instagramie (klik). Stwierdziłam, że będę kosmetyki testowała kategoriami , bo jest ich po prostu za dużo. W oko wpadły mi pomadki firmy Sensique, których nie miałam okazji testować, a firmę też mało kojarzę.


W paczce znalazłam aż 10 pomadek. Te pomadki w niebieskim opakowaniu są z kolekcji Satin Touch, które zawierają odżywczy kompleks ceramidowy oraz witaminy E i C. Pomadki regenerują i nawilżają usta oraz je chronią i pielęgnują. Są dostępne w 10 odcieniach, ja otrzymałam: 201 Pink Happy, 230 Purple Class, 232 Girly Coral, 233 Addicted Pink. Cena pomadek: 12,99zł/szt. 




Z tych kolorów moje ulubione to zdecydowanie dwa pierwsze, dwie kolejne są dla mnie za ciemne. Pomadki nie są jakieś super trwałe, ale mają fajny zapach i ślicznie się prezentują, więc jak nie zamierzacie np. jeść i pić to pomadka się sprawdzi :D . Ja zazwyczaj używam jak idę coś załatwić czy wychodzę na spotkanie z koleżanką. 

Kolejne 6 pomadek pochodzą z serii Volume & Shine Lipstick. Są to nabłyszczające pomadki z dodatkiem składnika MAXI-LIP® zwiększający objętość ust, wzbogacone witaminą E i olejem z kiełków pszenicy, które regenerują i nawilżają usta. Również dostępne w 10 odcieniach, a ja posiadam: 303 Charnelle, 305 Natural Pout, 311 More to love, 312 Doin' Good, 318 Pink Fever, 320 Lovely Smile. Cena pomadek: 12,99zł/szt. 



I tak prezentują się wszystkie pomadki, które znalazłam w paczce. Przy drugich pomadkach zdecydowanie mój ulubiony kolor to 320 Lovely Smile. Z pewnością przetestuję jeszcze inne produkty z tej firmy, bo ostatnio weszłam na stronę internetową i po wpisaniu marki Sensique wyskoczyła mi cała oferta i jestem ciekawa jeszcze kilku produktów. 


MURIER SKIN REPAIR M-SRC

MURIER SKIN REPAIR M-SRC

Murier Paris to francuski producent najwyższej jakości kosmetyków kobiecych do każdego rodzaju skóry. Są one opracowane na bazie komórek macierzystych i składników aktywnych, takich jak kwas hialuronowy, czy kolagen. Komórki te są samoodnawialne więc mogą skutecznie zastępować zniszczone tkanki ciała i tym samym przyczyniają się do szybkiej regeneracji skóry. 



Od jakiegoś czasu testuję produkt firmy Murier, a jest nim Skin Repair M-SRc - bardzo ważnym aspektem w codziennej pielęgnacji jest odpowiedni poziom nawilżenia skóry. 

Produkt posiada żelowo-wodnistą formę, która jest bezbarwna przeźroczysta, ale przy aplikacji należy uważać, bo jak naciśniemy na tubkę to się wylewa. Ja delikatnie wyciskam na rękę i aplikuję na twarz.  Preparat ma bardzo lekką konsystencję, dzięki temu szybko wnika w skórę. Po zastosowaniu na skórze zostaje delikatna sylikonowa powłoka która po kilku minutach wnika w skórę i staje się niewyczuwalna. Kosmetyk błyskawicznie, optycznie wygładza skórę.

Nie posiada on zapachu. Pozostawia jedynie wrażenie minimalnego rozświetlenia, oraz aksamitną gładkość.Obecna w nim mieszanka składników: oleju z nasion słonecznika,makadamii, z kiełków pszenicy, oliwy z oliwek, oraz oleju sezamowego jest źródłem niezbędnych kwasów tłuszczowych: Omega 6, 7, 9, witamin E, A, B, które wspomagają odbudowę warstwy lipidowej w skórze. Dzięki nim odzyskuje ona dawną świetność i odpowiedni poziom nawilżenia.

Moja cera jest pięknie wygładzona oraz nawodniona. Poziom nawilżenia mojej skóry nareszcie jest prawidłowy a dzięki temu moja twarz wygląda świeżo i promiennie. Kosmetyk umieszczony jest w białym tekturowym pudełku, które bardzo dobrze chroni przed uszkodzeniem podczas transportu. Opakowanie to mięka plastikowa tuba o pojemności 40 ml. Do aplikacji służy podłużny dozownik z niewielką dziurką za pomocą której możemy precyzyjnie aplikować odpowiednią ilość preparatu do użyci. Tubka jest bardzo miękka co znacznie ułatwia nam aplikacje.




Prezentowany kosmetyk bardzo dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż. Ważne jednak, aby nie przesadzić z jego ilością, gdyż użyty w nadmiarze zaczyna się rollować. Najlepiej wklepać niewielką kroplę w skórę (jest wydajny!) i następnie wykonać make up. Dzięki niemu naskórek się nie łuszczy. Z czasem ten problem całkowicie zanika. Skóra wygląda piękniej i zdrowiej, oraz nie jest w żaden sposób przeciążana. 


Stosując regularnie produkt Skin Repair pozbyłam się problemu miejscowego przesuszenia skóry, oraz uczucia ściągnięcia tuż po umyciu twarzy. Cena tego kosmetyku wynosi 149 zł (KLIK), moim zdaniem to nie jest wygórowana cena , zwłaszcza , że kosmetyk jest bardzo wydajny i starcza nam na długi czas. Mam nadzieję, że z czasem uda mi się przetestować coś jeszcze, bo marka całkowicie mnie zauroczyła i na jednym testowaniu się nie skończy. 



All-in-one YogurBerry | recenzja

All-in-one YogurBerry | recenzja

Pamiętam jak moja ciocia - fanka zdrowego odżywiania robiła sama bakterie do kefiru i jogurtu. Mnie jakoś to nie fascynowało, ponieważ swego czasu nie przepadałam za nabiałem i w sumie nadal tak jest, ale teraz toleruje jogurt naturalny i między innymi o tym jest ten wpis. Technika poszła naprzód i te 10 lat temu nawet nie słyszałam o czymś takim jak all-in-one YogurBerry, czyli przyrządź sam w domu naturalny jogurt. Moja ciocia oczywiście zakupiła to urządzenie i razem testowałyśmy podczas mojego pobytu u niej.


Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, ile razy wmawiałam sobie, że nie mam czasu na to. Przede wszystkim z rana nie mam pomysłu na to co mam zjeść, nie lubię się od rana opychać i szukałam jakiś lekkich i prostych rozwiązań. Padło na jogurt z dodatkami i owocami, szybkie, pyszne i pożywne.

W zestawie YogurBerry znajduje się: komora oraz pokrywa, wieczko, uchwyt, YogurBerry słoik. A do domowego sera dodatkowo potrzebne będzie forma i wieczko formy.
Jeżeli już to mamy to cały proces jest bardzo łatwy. Do przygotowania jogurtu w pojemniku YogurBerry potrzebne jest mleko – do tego celu należy użyć zwykłego mleka pełnotłustego, gdyż produkty odtłuszczone i wzbogacane wapniem, kwasem DHA lub witaminami nie nadają się do fermentacji. Oprócz tego należy wykorzystać saszetkę startową lub zaczyn z żywymi bakteriami. Z tego co pamiętam to moja ciocia robiła je samodzielnie. Specjalnie zaprojektowany pojemnik umożliwi szybką i naturalną fermentację, które pod wpływem działania bakterii zmieni się w zdrowy i pełen składników odżywczych jogurt.


Jak w czterech prostych krokach zrobić domowy jogurt??

1) do słoika wsypać saszetkę zestawu bakterii i wlać do niej 900 ml mleka, zamieszać.
2) do komory wlać gorącą wodę - linia została oznaczona, więc to nic trudnego.
3) w komorze umieścić uchwyt, włożyć słoik i nałożyć wieczko. Całość należy zamknąć pokrywą.
4) przechowywać w temperaturze pokojowej do 10 h , a później do lodówki na około 5h. SMACZNEGO! 


Urządzenie jest wykonanie estetycznie, mi bardzo przypadł do gustu, a plusem jest również to, że mamy wariant czterech kolorów: różowy, ciemno różowy, biały i limonkowy. To urządzenie nie jest jakiś ogromnych rozmiarów, więc zmieści się do każdej kuchni a dodatkowym atutem jest to, iż składa się tylko z kilku elementów dzięki czemu łatwo je umyć i przechować, -  np. ja mam większą kuchnię w porównaniu do mojej cioci, a ona z wielką ochotą robi sama jogurt, który należy spożyć w ciągu 7 dni od jego zrobienia. 

Jeżeli już mamy zrobiony jogurt w bardzo prosty sposób możemy zrobić domowy ser - do specjalnej foremki do sera wlewamy 800 ml sfermentowanego jogurtu , zamykamy foremkę wieczkiem i wkładamy do komory przetwarzającej , którą też zamykamy pokrywką. Całość wkładamy do lodówki na 24h , po tym czasie ser nadaje się do zjedzenia. Ser należy spożyć w ciągu 3-5 dni. 
Zalety posiadania zestawu do produkcji jogurtu i sera YogurBerry:
  • możliwość produkcji zdrowego, naturalnego jogurtu w warunkach domowych,
  • tak przygotowany jogurt i ser jest pozbawiony barwników, szkodliwych konserwantów, cukru,
  • użytkowanie jogurtownicy jest niezwykle proste i przyjemne – bezpieczne zamknięcie, elegancki wygląd, dopasowane elementy,
  • wszystkie elementy zestawu wyprodukowano z innowacyjnego tworzywa o nazwie Tritan. Ten unikalny surowiec jest niezwykle wytrzymały i całkowicie bezpieczny dla zdrowia – w jego składzie nie znajdziemy toksycznych substancji BPA, co potwierdzają przeprowadzone testy bezpieczeństwa U.S. FDA 21 CFR 177.1520 / 2420). Pojemnik jest obojętny biologicznie i nie absorbuje żadnych zapachów, barw i smaków,
  • ponadto zestaw jest naprawdę ładny – dostępny w czterech kolorach (różowy, biały, ciemny róż i limonkowy),
  • prostota obsługi – domowy jogurt mogą nawet przygotować starsze dzieci (oczywiście pod nadzorem dorosłych).

Moim zdaniem to świetne urządzenie, które sprawdzi się w niejednej kuchni. W kilku prostych krokach mamy pyszny i przede wszystkim domowy jogurt czy ser. Ja odkąd mam dziecko staram się lepiej odżywiać i uczyć córkę, żeby jadała śniadania i pełnowartościowe produkty. Razem jadamy jogurt naturalny z dodatkiem ulubionych owoców, czy wspólnie przygotowujemy granolę. Cena takiego zestawu wynosi 229zł i teraz jest w promocyjnej cenie. Wydatek na raz , a dzięki temu możemy się cieszyć pysznym śniadaniem czy drugim śniadaniem. ;)



Prezent z czekolady na dzień chłopaka | Chocolissimo.

Prezent z czekolady na dzień chłopaka | Chocolissimo.

Za 1,5 tygodnia, czyli 30 września obchodzimy dzień chłopaka. Sama rzadko coś prezentuje mojemu facetowi, bo po prostu nie mam pomysłu na prezent, a nie lubię marnować pieniędzy na głupoty. I wtedy pomyślałam o ... czekoladzie. Często od swojego słyszę, że ma ochotę na coś słodkiego, a w domu nic nie ma. Chocolissimo oferuje naprawdę szeroki wybór. Sama kiedy weszłam na stronę nie mogłam wyjść z podziwu, więc zachęcam każdego z Was do takiej słodkiej niespodzianki, bo przecież "przez żołądek do serca", prawda?? ; )) Dzień chłopaka tuż-tuż , więc to ostatnia szansa, aby znaleźć coś idealnego dla Waszych mężczyzn.


Ja swojemu chłopakowi dałam przedwczesny prezent w postaci trzech zestawów słodkości. Ten dzień wypada w niedzielę, więc nie będziemy mogli ich spędzić razem, ponieważ mój będzie w pracy, ale cieszę się, że mogłam mu dać prezent wcześniej, wie że mi na nim zależy i o nim myślę. Nie przedłużając - zobaczcie jakich wspaniałości mogliśmy oboje spróbować (tak! podzielił się :D) :

* Słodki telegram z napisem "FOR YOU", czyli dla Ciebie :* ! Takie czekoladowe wyznanie zapewne rozgrzeje niejedno męskie serce. W ogóle całość została świetnie dopracowana. Otwieramy jak książkę, a w środku można znaleźć okienka (tak jak przy kalendarzach adwentowych), które otwieramy i ukazuje nam się czekoladka z literką z napisu. Dodatkowo jest umieszczony liścik, który możemy podpisać - dla mnie idealny prezent ! Czekolada rozpływa się w ustach i smakuje fantastycznie.

* Czekoladowy pad do gier - mleczna czekolada połączona z kolorowymi dodatkami to idealny prezent dla fanów gier. Sama uwielbiam grać na PS3, więc jak tylko zobaczyłam z jaką dokładnością jest wykonany ten pad to nie mogłam wyjść z podziwu. Smakiem nie odbiega od innych słodkości, które mieliśmy okazję spróbować. Oboje uwielbiamy mleczną czekoladę, więc za długo czekoladowy pad nie wytrzymał i został niestety zjedzony :P . Niedługo się zbliżają urodziny naszej córki, a oferta "dla dziecka" również jest inspirująca i znajdę coś fajnego i słodkiego na urodziny naszej 4latki.

* BMW w drewnianej skrzynce - i tutaj tak jak w przypadku pada jestem wręcz zachwycona wykonaniem. Widać najdrobniejsze szczegóły, czekolada jest pyszna i naprawdę, aż szkoda jeść takich cudeńków. Mój chłopak uwielbia jeździć , więc ten pomysł na prezent przypadł mu totalnie do gustu. Dodatkowo świetnym pomysłem jest umieszczenie czekolady-auta w drewnianej skrzynce. Jestem zwolenniczką wykorzystywania różnych przedmiotów, a skrzyneczka świetnie się nada później do przechowywania np. nośników pamięci (pendrive) - mamy ich sporo, więc można je umieścić w jednym miejscu. Tutaj zdecydowanie przewyższa smak mlecznej czekolady, ale jest też nutka czekolady deserowej i białej.










To jest oczywiście kilka propozycji, bo Chocolissimo oferuje o wiele więcej ciekawych czekoladowych słodkości. Na pewno wiem, że zostanę przy tej stronie na dłużej i będę sięgała po pomysły na prezenty z różnych okazji. ! Mam nadzieję, że już powoli macie prezent dla swojego chłopaka, a jeżeli nie i nie macie pomysłu to zapraszam na stronę Chocolissimo. :)
Co do strony technicznej to wysyłka jest bardzo szybka, słodkości dobrze zapakowane i zabezpieczone - nic mi się nie roztopiło dzięki lodowej wkładce. Idealny prezent, którego szkoda jeść, bo tak pięknie się prezentują.



Centrum Rozwoju Personalnego we Wrocławiu.

Centrum Rozwoju Personalnego we Wrocławiu.

Minęło już kilka lat odkąd skończyłam naukę. Sama nie wiem kiedy to minęło, jestem już po studiach licencjackich (dla przypomnienia: Logistyka - transport i spedycja we Wrocławiu). Na pierwszym roku zaszłam w ciążę, urodziłam we wrześniu 2014 i od października wróciłam na studia, na drugi rok. Mimo, że studiowałam zaocznie było mi ciężko i miałam chwilę załamania - chciałam zrezygnować. Bardzo się cieszę, że tego nie zrobiłam, ale na mgr nie poszłam i zostałam z dzieckiem w domu. Siedząc w domu stwierdziłam, że skoro siedzę w domu to mogę online zrobić jakieś kursy - nigdy nie zaszkodzi. I tak trafiłam na Centrum Rozwoju Personalnego we Wrocławiu. 


Oferują wiele ciekawych kursów, choć wydaję mi się, że teraz jakoś mają mniej dostępnych tych kursów, ale znalazłam kilka, które chciałabym zrobić. Jestem typem człowieka, który lubi organizować czas i planować. Dzięki temu, że kurs mogę robić z domu, poprzez komputer w ten sposób mogę zaplanować dzień i zacząć kurs w dogodnym dla siebie momencie. Oczywiście po ukończeniu go dostajemy dyplom i zaświadczenie, które jest wydane na podstawie rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 18.08.2017 r.


Na stronie kursy możemy znaleźć poprzez kategorie i od razu widzimy ile taki kurs kosztuje i ile ma godzin. Ostatnio wchodząc zauważyłam, że jest sporo promocji dlatego też postanowiłam skorzystać z okazji i zapisać się na kurs "zarządzanie dokumentacją i archiwizacją w jednostce organizacyjnej" , która trwa 35h i teraz w cenie promocyjnej kosztuje 130 zł (bez promocji: 260zł). Mam nadzieję, że wprowadzą więcej ofert, a na pewno skorzystam z tego. Myślę jeszcze nad kursem z podstaw oprogramowania, w sumie tak dla przypomnienia, bo kiedyś bardzo interesowałam się tym tematem. Czekam na jakieś nowe kursy z kategorii administracji.  Nie ukrywam, że od zawsze chciałam pracować biurowo dlatego też poszłam na studia, bo teraz ciężko gdziekolwiek się dostać (chyba, że masz znajomości). Ja lubię się uczyć i mam w planach jeszcze jakiś kurs języka obcego. 

Takie kursy przede wszystkim polecam zabieganym osobom, które nie mają jak albo nie mają czasu dojeżdżać gdzieś dalej. Sama teraz mieszkam na wiosce zabitej dechami i teraz ciężko byłoby mi np. znowu dojeżdżać do Wrocławia na jakieś kursy i szkolenia dlatego cieszę się, że jest takie rozwiązanie w postaci kursów online. 

Meble - stylowe, nowoczesne i klasyczne | Allegro

Meble - stylowe, nowoczesne i klasyczne | Allegro

Uwielbiam przeglądać meble, serio. Teraz z chłopakiem jesteśmy na etapie wymieniania mebli na nowe i przeglądam całkiem sporo ofert . Oczywiście szukam ładnych mebli i nie za miliony monet. Dlatego swoje zakupy do domu staram się robić rozważnie. Uwielbiam biel i szarość dlatego też z partnerem zdecydowaliśmy się na wnętrza w odcieniu biało-szarym-czarnym. Przy dziecku np. kanapa biała nie wchodzi w grę, szybko się brudzi, więc szukamy czegoś w ciemniejszym tonie.



Przez przypadek trafiłam na meble ze strony Allegro. Czuję się jakby oferta była skierowana właśnie do mnie. Nie dość, że meble są stylowe i nowoczesne to jeszcze kolorystycznie dobrane do mnie, w takich odcieniach jakbym chciała. Oczywiście przeglądając stronę postanowiłam kupić meble, o których bym nie pomyślała, że kupię np. pufa - worek , zawsze coś takiego chciałam mieć, a teraz wiem, że moje dziecko będzie na tym przesiadywać najdłużej. Bardzo spodobała mi się szafka nocna, która okazała się naprawdę tania , bo kosztuje 39,00 zł. Posiada dwie szuflady i już wiem co będę tam trzymała - książki .. i krem do rąk. Oczywiście marzy mi się toaletka , ale na obecnym mieszkaniu nie miałabym po prostu gdzie jej wstawić. 


Od dawna zamawiam na Allegro, a mój facet skręca meble, a ja mogę nacieszyć oko, bo uwielbiam minimalizm. Już się nie mogę doczekać mojej szafki nocnej. A pamiętajcie, że warto kupować produkty od jednego sprzedawcy, bo tylko raz płacimy za wysyłkę. Ja staram się tak robić i zawsze zaoszczędzę parę groszy chociaż na wysyłce.

Kilka mebli już mam na oku, ale wiadomo - to jest inwestycja na lata, więc nie chcę podjąć pochopnej decyzji. Z parterem przysiedliśmy do tematu: meble i spisaliśmy co potrzebujemy na już, powoli zmieniamy całe wnętrze. Teraz naszym priorytetem jest zmiana łóżka dla naszego dziecka. Dzisiaj moje dziecko ma urodziny - to już 4 latka, więc już duża panna i czas na zmianę łóżka dla niej. Przeglądając ofertę natknęłam się na kilka fajnych zestawów i naprawdę teraz ciężko mi podjąć decyzję. Ostatecznie zostałam przy białej ramie łóżka, tylko należy dokupić odpowiedni materac, ale tym się nie martwię, bo tutaj również można zamówić brakujący materac. Córka już od dwóch lat śpi bez "zabezpieczenia", więc nie boję się, że spadnie z łóżka. Teraz tylko czas na dobranie dla córki odpowiedniego materaca.


Dieta sokowa | Nuja.

Dieta sokowa | Nuja.

Często sięgamy po śmieciowe jedzenie, tyjemy, źle się odżywiamy. Zganiamy winę na brak czasu, na brak pieniędzy - zwalamy winę na wszystko, ale nie patrzymy na swoje błędy. Szczerze przyznam, że nigdy nie robiłam oczyszczania organizmu i naprawdę cieszę się, że w końcu to zrobiłam. Też miałam wymówki na wszystko - tyję, bo ... biorę leki, zła pogoda, nie chce mi się, źle się czuję, okres mam, dziecko, obowiązki bla bla bla!! Zacznij dbać o siebie, bo mamy jedno życie i jedno ciało ! Nikt za nas tego nie zrobi. 


Dietę sokową stosujemy w celu detoksykacji organizmu oraz szybkiej redukcji ciała. Całość polega na tym, aby zastąpić codziennie posiłki świeżo wyciskanymi sokami owocowymi i warzywnymi. Soki możemy przygotowywać sami albo tak jak ja zamówić je w sklepie NUJA
Zasadą jest przede wszystkim picie soków o stałej porze i wyeliminowanie posiłków. Soki mają zastępować posiłki, a nie je uzupełniać. Wraz z paczką przyszła mi miarka do mierzenia i 15 dniowy FIT challenge. W środku znalazłam właśnie o jakich porach mam pić soki - miałam ich 6 i to była kuracja jednodniowa. Zaczynałam pierwszy sok o 8:00 rano, a ostatni kończyłam o 19:00. Taką kurację możemy stosować przez tydzień i należy pamiętać o piciu dużej ilości wody, a jeśli już umieramy z głodu to możemy zjeść jakiś owoc lub warzywo. 


Swoją dietę sokową przetestowałam przez jeden dzień, chciałam zobaczyć czy będę widziała jakieś efekty, jak się będę czuła no i przede wszystkim czy zdecyduje się na takie coś w przyszłości. Było mi bardzo ciężko, nie wiem czy picie samych soków jest dla mnie dobre i czy dałabym radę przez kilka dni , nie mniej jednak postanowiłam zainwestować w sokowirówkę i robić sama takie soki, ale poszukać przepisów ze składnikami, które lubię. Niestety nie wszystkie soki z firmy Nuja mi smakowały, ale znalazłam kilka ulubieńców. 

Po kilku dniach od detoksu stwierdziłam, że zaczęłam się lepiej czuć, mieć więcej energii i do swojej diety wprowadziłam więcej warzyw. Myślę, że raz na jakiś czas taki detoks to świetna sprawa i polecam każdemu komu zdarza się pić gazowane, jeść śmieciowe żarcie itp. 
Kolejnym plusem detoksu jest to, że nie ciągnie mnie do słodyczy tak jak wcześniej. Nie żebym miała z tym wcześniej problem, ale zdarzało mi się w przeciągu tygodnia zjeść do dwóch batonów czekoladowych, a teraz?? Od tygodnia nic nie tknęłam i nadal nie mam ochoty żeby zjeść coś słodkiego. Zaleca się, aby takie oczyszczanie organizmu robić raz na miesiąc. Jeżeli nie macie jak przygotowywać soków sami to oczywiście polecam ich kupno. Mi się bardzo spodobała grafika na opakowaniu i od razu przyciągnęły moją uwagę.  Soki trzymamy w lodówce i przed wypiciem należy wstrząsnąć.


Naturalny płyn do podłóg. Francuska lawenda | Yope.

Naturalny płyn do podłóg. Francuska lawenda | Yope.

Od dłuższego czasu interesuję się produktami firmy Yope. Miałam okazję już testować trzy produkty (krem do rąk, mydło kuchenne i mydło do rąk). Wiedziałam, że w swoim asortymencie posiadają produkty do sprzątania dlatego też kiedy trafiła się okazja zamówiłam płyn do podłóg o zapachu francuskiej lawendy. Produkt nabyłam ze strony drogerii "Lila Róż". 


Opakowanie jest plastikowe z zakrętką o pojemności 1000 ml, a wystarczy niewiele płynu dodać do wody, więc produkt jest wydajny i starczy nam na długi czas. Pierwsze co zrobiłam jak przyszła mi paczka to powąchałam. Cudowny zapach, uwielbiam zapach lawendy, więc tego samego dnia zabrałam się za odkurzanie i mycie podłóg. Nie wiem jak u Was, ale ja dość często myje podłogi, jeżeli nie codziennie to na pewno co drugi dzień. Kolor opakowania jest niebieski. Tak zauważyłam, że produkując serię kosmetyków trzymają się tych samych kolorów, np. żele pod prysznic są w ciemnobrązowych opakowaniach, mydła kuchenne są zielone, chemia jest koloru niebieskiego itp. :) 


Jeżeli ktoś nie zna jeszcze marki Yope to przybliżę Wam troszeczkę. Marka oferuje produkty naturalne. 99% składników jest pochodzenia naturalnego. Ja bardzo polecam kosmetyki , bo nie uczulają. Ktoś kto ma problemy ze skórą tak jak ja wie o czym piszę i warto wydać te kilka zł więcej i zainwestować w kosmetyki, które nie uczulają. Często można natknąć się na promocje, więc polecam. 

Dzięki zastosowanym substancjom czyszczącym płyn Yope skutecznie usuwa zanieczyszczenia i kurz, nie rysuje i nie pozostawia smug, zapach lawendy się unosi nawet do następnego dnia. Po myciu czyszczone powierzchnie zachowują swój naturalny połysk. 

Co ciekawe produkty Yope posiadają certyfikaty Ecolabel i Vegan, więc to bardzo fajnie, ale niestety w składzie znajdziemy konserwanty i to mogliby zmienić. 

Naprawdę z takimi produktami aż chce się sprzątać. Oprócz Yope mam inną firmę ,z której również korzystać jeżeli chodzi o środki czystości do sprzątania i te zapachy, coś cudownego. Każdy chyba lubi mieć porządek w domu i otaczać się pięknymi zapachami? Może się mylę. Ja staram się trzymać porządek w domu i mam swój system, o którym może kiedyś napiszę! 

(podłoga tak czysta, że można z niej jeść :P , a jak pachnie < 33)

A tymczasem Ci, którzy chcą nabyć naturalny płyn do podłóg firmy Yope o zapachu francuskiej lawendy zapraszam TUTAJ. Podaję kod rabatowy na 10%: 5HD38D

Żel myjący do ciała. Olej z pestek winogron & olejek lawendowy | Biolaven

Żel myjący do ciała. Olej z pestek winogron & olejek lawendowy | Biolaven

Uwielbiam kupować żele pod prysznic, nigdy ich dość, a jak kosmetyk ma ładne opakowanie to muszę je mieć. O marce Biolaven (producentem jest firma Sylveco) słyszałam już dawno temu, ale nie miałam jeszcze okazji nic przetestować, więc kiedy przeglądałam ofertę miaastowa.pl i natknęłam się na produkty z tej firmy od razu wiedziałam, że muszę coś przetestować. I tak padło na żel myjący do ciała - olej z pestek winogron i olejkiem lawendowym. Ostatnio właśnie mam szał na zapach lawendy i nawet mam płyn do podłóg o tym zapachu (niedługo recenzja!). 


Żel Biolaven, otrzymujemy w białej, poręcznej, smukłej i praktycznej butelce (aż 300 ml) z czarną nakrętką zamykaną na klik. Jest to najlepsze rozwiązanie w przypadku tego typu produktów częstego stosowania, żel wydobywa się bez problemu, przy czym mamy kontrolę nad ilością, jaką chcemy aplikować. Schludne, bardzo estetyczne grafiki i cały design, zdobiący markę kosmetyków Biolaven, skradł mi serce od razu, gdy je zobaczyłam. Przejrzysty i czysty layout w odcieniach lawendy i zieleni, uprzyjemnia niewątpliwie wizualny odbiór produktu i ozdabia łazienkę. U dołu butelki znajduje się informacja o terminie przydatności użycia produktu, na opakowaniu zaś odnajdziemy także informacje dotyczące kosmetyku, jego właściwości, stosowania, producenta oraz oczywiście świetny skład żelu.

 skład:
Aqua, Lauryl Glucoside (łagodny detergent), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent), Glycerin, Urea (mocznik), Lactic Acid (kwas mlekowy), Panthenol, Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Cyamopsis Tetragonoloba Gum (guma guar), Sodium Benzoate (konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych), Lavandula Angustifolia Oil (olejek lawendowy), Parfum.


Prosty skład, a w nim bogactwo składników aktywnych. Z czystym sumieniem polecam i wiem, że jeszcze coś przetestuję. Nawilżający i relaksujący żel, bazuje na charakterystycznym dla serii oleju z pestek winogron, który sprawia, że skóra jest miękka, czysta i odżywiona, chroni także skórę przed czynnikami zewnętrznymi. Olej z pestek winogron, to bogactwo witaminy młodości – witaminy E, która działa przeciwstarzeniowo, koi, pielęgnuje, wygładza, poprawia stan skóry, odżywia ją i nawilża. Żel zawiera także olejek z lawendy, pozyskiwany z kwiatów i łodygi tejże rośliny, wzmacnia on, stymuluje skórę do odbudowy i pięknie odświeża.




Piórnik CoolPack | Bagażowo.pl

Piórnik CoolPack | Bagażowo.pl

Moją przygodę z Bullet Journal zaczęłam jakiś czas temu. Nie długo zamawiam kolejny zeszyt, ale na 2019 rok ! Teraz posiadam zeszyt Memo Book i jest dla mnie za duży, szukam czegoś mniejszego - standardowy zeszyt, aby móc go mieć zawsze przy sobie. Bez zeszytu nie ma też ulubionych mazideł i przydasiów, więc na pomoc przyszedł mi piórnik CoolPack, który nabyłam ze strony bagażowo . 






Długo szukałam idealnego piórnika, który by zadowolił mnie w każdym aspekcie - szczególnie jeżeli chodzi o wygląd, bo będę go pokazywała przy ludziach ! Lubię ładne rzeczy, minimalizm i taki właśnie będzie mój Bullet Journal. 

Dla tych co nie wiedzą co to jest Bullet Journal to nic innego jak stworzony przez nas planner, w którym wypisujemy dziedziny naszego życia. Jeżeli dużo podróżujesz możesz wpisać listę odwiedzanych miejsc, miejsc które chcesz odwiedzić. Ja się skupiam na codziennym życiu, blogu i zainteresowaniach. Teraz dzięki temu, że nabyłam piórnik , w którym pomieszczę wszystko co potrzebuję mogę zabierać ze sobą swój zeszyt. 





Piórnik CoolPack jest bardzo funkcjonalny i przede wszystkim pojemny. W części organizacyjnej, czyli miejscu na długopisy trzymam przede wszystkim kolorowe długopisy i cienkopisy, którymi zaznaczam w bullet journal tabelki. Oprócz tego znajduje się ulubiony długopis i ołówek. Najbardziej mi zależało na pojemności piórnika, aby przechowywać w nim swoje ulubione washitape. Teraz mam ich mało, bo tylko 11 tasiemek, więc spokojnie zmieściły mi się do piórnika. Jeżeli jednak moja kolekcja by się powiększyła to w piórniku bym trzymała tylko te ulubione, a resztę na biurku . 
Oprócz tasiemek trzymam też linijkę, zakreślacz (pomaga mi przy organizacji sekcji bloga), a także gumkę do mazania , korektor i temperówkę. 

Piórnik został wykonany z poliestru , a jego wymiary wynoszą 23x9x5 cm o wadze 100g. Szczerze to kiedy zapełniłam piórnik swoimi potrzebnymi rzeczami to jest dość ciężki i mając go w torebce było ciężko, ale teraz czekam jeszcze na torebkę, którą będę nosiła na ramieniu to mam nadzieję, że będzie mi lżej, bo nie znoszę trzymać torebki w ręku . 

Piórnik ze strony bagażowo.pl spełnił moje oczekiwania i posłuży mi na wiele lat, bo dbam o swoje rzeczy i jestem dość sentymentalna, więc jak się do niego przyzwyczaję do trudno będzie mi się z nim rozstać. 



Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger