Żel oczyszczający gommage | Dermacol

Żel oczyszczający gommage | Dermacol

Kosmetyki firmy Dermacol to dla mnie kompletna nowość, więc postanowiłam przetestować kilka produktów i dzisiaj przychodzę do Was z kosmetykiem do oczyszczania twarzy. Miałam już wcześniej styczność z żelami gommage, więc to oczyszczanie nie jest mi obce. Jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdził ten żel to zapraszam dalej :) . 


Jeżeli jeszcze nie wiecie co to jest gommage to peelingi stosowane w kosmetyce delikatnie złuszczają naskórek bez jego uszkadzania. Zawierają enzymy, które rozpuszczają martwy naskórek, następnie taki peeling „sztywnieje” i robi się gumowy. Wtedy go delikatnie „rolujemy” i zmywamy resztki. Skóra jest odświeżona, bez ryzyka uszkadzania naskórka. Peeling idealny dla cer wrażliwych, naczyniowych. Moja cera pomimo tego, że jest mieszana to jest wrażliwa , mam uczulenie na niektóre składniki. Jednak ten kosmetyk od Dermacol mnie nie uczulił i ogólnie polecam przetestować. 

Kosmetyk otrzymujemy w miękkiej tubce zamykanej na klik o pojemności 100 ml. Żel z firmy Dermacol zawiera gumowe mikrokuleczki , które pozwalają nam na dokładne oczyszczenie twarzy. Praktycznie używamy tego kosmetyku jak normalnego żelu do twarzy tylko z tą różnicą , że przy masowaniu kolistymi ruchami pod palcami wytwarzają się właśnie te mikrokuleczki, a następnie spłukujemy pod bieżącą wodą. Buzia po umyciu jest oczyszczona i gładka w dotyku. Żel zawiera w sobie wyciąg z australijskiego drzewa herbacianego i jest nieperfumowany , czuć jedynie charakterystyczny zapach olejku. Zapach jest naprawdę dość charakterystyczny i niekoniecznie każdemu może przypaść do gustu , ale w moim odczuciu nie jest najgorszy. Konsystencją przypomina galaretkę z drobinkami, o których wspominałam wcześniej. Kolor jest przezroczysty. Używając należy pamiętać, aby omijać okolice oczu. 


Zdecydowałam się na ten kosmetyk, ponieważ walczę z porami, które u mnie wyglądają strasznie. Przy codziennym użytkowaniu naprawdę widać poprawę i jestem póki co zadowolona. Cera jest świeża i promienna, nawet zauważyłam , że mam mniej wyprysków odkąd stosuje żel gommage od Dermacol. 

Znacie firmę Dermacol ? 
A może już używaliście kosmetyków z tej firmy ??
Masła do ciała Dairy Fun | Delia Cosmetics

Masła do ciała Dairy Fun | Delia Cosmetics

Kosmetyków firmy Delia używam od dawna i mam dość sporą kolekcję, oczywiście połowa już mi się skończyła, ale zawsze coś mnie zaskoczy. Te masełka do ciała Dairy Fun widziałam kiedyś w Biedronce, od razu spodobał mi się słoik, ale nawet nie wiedziałam, że Delia ma cokolwiek wspólnego z tymi masłami. Nie czekając dłużej postanowiłam od razu przetestować dwa masła o różnych zapachach - skusiłam się na blueberry i peach, czyli borówka amerykańska/jagoda i brzoskwinia.

Kilka słów od producenta:

Dairy Fun - aromatyczna pielęgnacja Twojego ciała...
Seria Dairy Fun została stworzona z myślą o tych, dla których kąpiel to nie tylko codzienny zwyczaj, ale przyjemność i relaks. Nasze aromatyczne kosmetyki pozwalają odprężyć się po długim dniu, a dzięki specjalnie opracowanym recepturom doskonale nawilżają i odżywiają skórę.



Już same opakowania zwracają uwagę. Jest prześliczne, świetnie prezentuje się w łazience i zwiększa przyjemność używania kosmetyków. Mam ogromną słabość do opakowań stylizowanych na stare i ten model bardzo mi się podoba. Ma też dodatkowy plus, wcale nie musi być jednorazowy. O ile większość opakowań kosmetyków nie nadaje się do niczego, o tyle to świetnie wpisuje się w trend no waste. Można go z powodzeniem wykorzystać ponownie np. do przechowywania wacików kostycznych czy biżuterii.

Po otworzeniu opakowania od razu czuć przyjemny zapach jagód, który kojarzy mi się ze skittlesami. Jest bardzo intensywny, wręcz aromatyczny! Aż chciałoby się go wyjadać łyżeczką. Ale wróć! To krem, przejdźmy więc do prawidłowej aplikacji. Balsam ma konsystencje delikatnego musu, idealnie nakłada się na skórę, perfekcyjnie rozsmarowuje i błyskawicznie wchłania. Nie pozostawia po sobie nieprzyjemnego nalotu, jedynie delikatną, orzeźwiającą woń jagód. Łatwo się go wyjmuje z opakowania, nie ma więc ryzyka, że trudno będzie wydobyć końcówkę produktu.




Brzoskwinie uwielbiam w każdej postaci i bardzo się ucieszyłam na masło o własnie takim zapachu. Zapach utrzymuje się dość długo na ciele, a skóra jest nawilżona, miękka i gładka. Wersję brzoskwiniową używam rano, a jagodową wieczorem po kąpieli. Pojemność opakowań wynosi 300 g to w sumie dość sporo zwłaszcza, że masełko bardzo fajnie rozsmarowuje się na ciele. Oba produkty testuje dzięki medicot.pl . Oferta jest dość ciekawa, bo oprócz tych dwóch maseł są jeszcze dwa inne zapachy, body scrub czy żele pod prysznic. Następnym razem jak będę w Biedronce będę musiała spojrzeć czy jeszcze te kosmetyki można tam kupić i skuszę się tym razem na coś innego. 

Znacie kosmetyki Dairy Fun? 
Tylko ja nie wiedziałam, że są to kosmetyki firmy Delia? :D 

Naturalny olejek do ciała | La chinata

Naturalny olejek do ciała | La chinata

Jakiś czas temu przeglądając internet gdzieś przez przypadek mignęło mi Alimero, więc z ciekawości weszłam na stronę sprawdzić co to jest. Okazało się, że to kolejny portal dla influencerów, wiec postanowiłam się zapisać i zobaczyć co ciekawego oferują. Zapisałam się do dwóch aukcji i obie wygrałam. Póki co przyszedł mi olejek do ciała La chinata, o którym będzie dzisiejszy post, a na drugą paczkę jeszcze czekam.


Aukcji jest kilka, znajdziecie tam nie tylko kosmetyki, ale nawet książki, właśnie się zapisałam do aukcji jednej książki mam nadzieję, że się dostanę, bo i tak zamierzałam ją przeczytać, więc fajnie by było jakby wpadła w moje łapki. Możecie również zarabiać pieniądze na tych aukcjach podając cenę . Jeżeli się dostaniecie do wybranych przez siebie aukcji, przychodzi do Was paczka i macie określony czas na napisanie recenzji i wysłaniu linków poprzez stronę. Czy polecam Alimero ? Odpowiem Wam przy następnej recenzji :) 

Nie przedłużając olejek do ciała przyszedł mi dość szybko, plusem jest na pewno to, że paczka została dobrze zabezpieczona jak i sam olejek, więc nic nie miało prawa Wam się wylać. Olejek zamknięty jest w plastikowej i przezroczystej butelce o pojemności 250 ml , dzięki któremu widzimy ile produktu nam zostało, lubię taką opcję. Tutaj sposób dozowania mnie zaskoczył, ponieważ zgłaszając się na przez stronę Alimero na zdjęciu olejek miał pompkę, a tutaj mamy otwarcie typu "PRESS". Wydaję mi się, że pompka jest wygodniejsza , bo możemy nabrać tyle olejku ile potrzebujemy bez zbędnego  przelewania kosmetyku. Przy otwarciu PRESS należy uważać, aby za dużo tego olejku nie wydobyć, bo od razu spływa.


Nie znałam wcześniej tej firmy La chinata, ale widząc w necie ma dość szeroką ofertę i fajnie byłoby jeszcze cokolwiek przetestować z tej firmy .

Zapach jest prześliczny, mam wrażenie, że dość perfumowany, więc zapach utrzymuje się na ciele. Coś czuję, że ten olejek zrobi furorę wiosną/latem . Olejek świetnie się nada dla osób takich jak ja, które posiadają suchą skórę. Skóra staje się miękka i gładka, a używając regularnie nawilżona. Jedynie jak się cała wysmaruje tym olejkiem to muszę umyć ręce. Miałam wrażenie, że olejek na ciele ma postać suchego olejku, fajnie się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, a na dłoniach z kolei odwrotnie - za długo mi się wchłania przez co czuję , że mam tłuste dłonie - dlatego myję i używam kremu do rąk.


Nie wiem czy widzicie ten olejek na dłoni, bo od razu jak wycisnęłam go na dłoń zaczął spływać. Naturalny olejek do ciała firmy La chinata póki co u mnie sprawdza się świetnie, jedyny minus dla mnie to aplikacja, wolałabym pompkę niż otwarcie typu PRESS . Nie mniej jednak polecam przetestować chociażby dla samego zapachu i szybkiego nawilżenia ciała.

Znacie firmę La chinata?
Dołączyliście do platformy Alimero?  
Przekąski dla każdego | 4health

Przekąski dla każdego | 4health

U mnie już po feriach, ale te dwa tygodnie szybko zleciały, chociaż jeszcze feriami czy ich brak się nie przejmuje, bo córka jeszcze do szkoły nie chodzi. W pierwszym tygodniu ferii byłam w Gorzowie u cioci, bo wolne miała (nauczycielka), nawet miło spędziliśmy tam czas, a byliśmy dosłownie 1,5 dnia, bo w środę jechaliśmy z dzieckiem do Poznania do szpitala. Od 2 lat prowadzę kalendarz, a raczej staram się, bo lubię mieć wszystko zapisane i chociaż część dnia zaplanowane. Szczególnie kalendarz pomaga mi przy planowaniu postów na bloga. Jakiś czas temu trafiłam na produkty do jedzenia marki 4health. Dla mnie to kompletna nowość, więc jak tylko paczka mi przyszła to byłam mega zdziwiona ilością produktów , oczywiście na plus. W środku znalazłam musli, batony i kubki  musli, które zalewam sobie jogurtem naturalnym. 


W paczce znalazłam cztery opakowania musli i 20 batonów. Pierwsze co przetestowałam to batony, lubię takie rzeczy, bo można zawsze schować do torebki i zjeść jak poczujemy głód. Takie przekąski chętnie zabieram jak chodzę z córką na plac zabaw czy ogólnie na dłuższy spacer. Pomimo, że jest zima u mnie nie ma śniegu, pogoda to u mnie przełamanie jesieni z wiosną, wczoraj była cudowna pogoda, troszkę mróz,ale słońce grzało i bardzo chętnie poszłyśmy z Oliwią na spacer, a potem na zakupy, aż się do domu nie chciało wracać. Dzisiaj niby śnieg próbował padać, ale wydaje mi się, że to był deszcz ze śniegiem , więc nic nie widać, a szkoda... Marzy nam się biała zima, sanki itp, a mamy od groma błota ! 



Batony miałam w trzech smakach: z migdałem i miodem, pistacja i czarna czekolada oraz nerkowiec, chili i czarna czekolada. Najbardziej z tych trzech wariantów smakował mi baton z pistacją i prawie wszystkie sama zjadłam, córce natomiast smakował z migdałem i miodem. Miałam duże obiekcje do spróbowania chili, bo bałam się, że będą jakieś ostre , a ja takich produktów nie lubię, jednak trzeba było spróbować, aby móc się z Wami podzielić swoimi wrażeniami. Jednak to połączenie mi nie odpowiadało, dość wyraźnie czuć te chili, więc mój partner zjadł, bo on lubi wszystko co ostre. Widzę, że jest jeszcze wersja z kokosem, ale nie miałam sposobności spróbować. 


Nigdy nie jadłam musli, więc to było takie moje pierwsze spotkanie z tymi produktami . Mam cztery warianty smakowe, ale oczywiście najlepiej się u mnie sprawdziły te o smaku czekolady, a najmniej wersja w fioletowym opakowaniu z owocami. Wszystkie musli w swoim składzie zawierają nasiona chia , które poprawiają pracę mózgu. 


1) owoce tropikalne i nasiona chia - w środku znajdziemy płatki kokosowe , kawałki ananasa, suszone banany, rodzynki i morele. Mogę Wam napisać, że zapach jest obłędny,  z córką jadamy sobie je bez żadnych innych dodatków, tak na sucho. Ilość dodatków w tym musli pozytywnie mnie zakosczyła. 

2) czekoladowe z orzechami - te nam zasmakowały najbardziej, cudownie pachną, w środku znajdziemy kawałki czekolady i orzechy, które moje dziecko nie chce jeść, ale my z partnerem bardzo chętnie je wyjadamy :D Zazwyczaj jadamy je z mlekiem albo zalane jogurtem naturalnym. 


3) czerwone owoce - ta wersja smakowała mi najmniej, pomimo , że ma dobre właściwości, ponieważ produkty zawarte w tej wersji musli obniża poziom cholesterolu i wzmacnia naczynia krwionośne to jakoś ich smak nie przypadł mi do gustu. 

4) naturalne z nasionami chia - przy tej wersji już sobie musli urozmaicałam i sama wkrajałam owoce i zalewałam jogurtem naturalnym. Samo w sobie jest delikatne w smaku i mocno chrupiące, polecam. 

I na sam koniec kubki musli, które są nowością 4health !! Ja testowałam dwa smaki i oczywiście najbardziej przypadły mi do gustu czekoladowe Druga wersja smakowała mojej sąsiadce, więc się podzieliłam. Kubeczek to również fajna forma wzięcia takiego posiłku do pracy jako drugie danie. Wystarczy kubek crunchy w ulubionym smaku i opakowanie jogurtu naturalnego . W wolnej chwili wystarczy tylko zalać jogurtem nasze musli i przekąska gotowa. 



Ma drugim zdjęciu właśnie planowałam wyjazd do Gorzowa i do szpitala , musiałam rozpisać rzeczy, które potrzebuję ze sobą zabrać i nawet głód nie był mi straszny, bo pisałam zajadając się crunchy cup o smaku czekoladowym . Produkty 4health to przekąski dla każdego. Jest kilka smaków z każdego produktu, że każdy z Was znajdzie swój ulubiony. 

Znacie produkty 4health? Sięgacie po takie przekąski ?? 
Swetry damskie | Elegrina

Swetry damskie | Elegrina

Zaraz zacznie się luty, a powiem Wam szczerze, że u mnie jakoś tej zimy nie widać. Dosłownie raz był śnieg gdzie moje dziecko mogło się fajnie pobawić na dworze, ale brak śniegu nie znaczy, że jest jakoś super na dworze, bo nie jest. Silne wiatry i mrozy źle wpływają na moją skórę i włosy. I moje ciało jest dziwne , ponieważ niby jestem zmarźluch (chociaż nie noszę ani szalika ani czapki, ani rękawiczek, a pod kurtką mam zazwyczaj koszulkę na krótki rękaw) to mogę się przemywać w zimnej wodzie niezależnie od pory roku ! Moją miłością są swetry , golfów nie znoszę, więc na zimowe wieczory postawiłam na swetry. I tak sobie przeglądając sklepy internetowe natrafiłam na Elegrina. Wybór produktów jest dość szeroki , a plusem jest również to, że możemy znaleźć ciuchy na większy rozmiar niż XL. Zapraszam Was na przegląd ciuchów z działu sweter damski, które szczególnie mi się spodobały.


I właśnie przeglądałam dział sweterki damskie w poszukiwaniu czegoś dla siebie na ten i przyszły rok. 



Ostatnio uwielbiam ciuchy w odcieniach szarości i takie staram się kupować . Ceny wahają się od 100-180 zł, zależy od sweterka. Ja wolę zapłacić raz i mieć porządny ciuch niż co chwila kupować, bo coś się stało ciuchowi za 30 zł. Sama raczej nie mam szafy zapełnionej po brzegi, bo wolę kupić kilka droższych , ale dobrej jakości niż mieć bałagan w szafie z milionami ciuchów. Co podoba mi się na ten stronie? A to, że jak wejdziemy w dany ciuch to mamy tabelę. Możemy się zmierzyć i dobrać odpowiedni rozmiar ubrania nie kupując w ciemno myśląc, że dany rozmiar będzie ok. Ja się już kilka razy na czymś takim "przejechałam". Zawsze brałam jeden rozmiar nie patrząc na tabelę i ogólnie trafiałam dobrze i nie było problemu aby wejść w ciuch tyle, że kilka razy w ostatnim czasie również tak samo zrobiłam, a okazało się , że schudłam i ciuchy ze mnie spadały. Także fajnie, że taka tabela jest i można w nią spojrzeć. Oprócz oczywiście swetrów strona oferuje inne dodatki jak stroje kąpielowe, torby , spodnie czy buty. Najlepiej samemu wejść i sprawdzić czy coś się spodoba. 


Szczotka do masażu ciała | Natu handmade

Szczotka do masażu ciała | Natu handmade

Bardzo cenie sobie wyroby hand made i często kupuje takie produkty. Od jakiegoś czasu docierały do mnie różne artykuły na temat szczotkowania ciała, a szczotki coraz częściej gdzieś migały mi przed oczami. Zainteresowałam się tematem i upatrzyłam sobie odpowiednią szczotkę. Padło na Natu handmade.



Szczotek na rynku jest wiele, ja zdecydowałam się na taką z drewna bukowego z roślinnym włóknem - w tym wypadku z agawy. Uwielbiam również zapach tej szczotki - zapach drewna i właśnie tego włosia z agawy. Najlepiej szczotkować skórę rano, taki ostry masaż świetnie pobudza i daję energię na cały dzień. Jest też dobrym zabiegiem dla osób trenujących, dzięki lepszemu ukrwieniu rozluźnia napięte mięśnie. Masaż zaczynam od palców stóp, podeszwy i masuję w kierunku kostek. Następnie przechodzę do łydek, kolan, ud i pośladków. Jeśli macie problemy z cellulitem warto poświęcić więcej czasu tym partiom ciała. Następnie masuję dłonie, przedramiona i ramiona. Szczotką z długą rączką masuję plecy, zaczynając od dołu ku górze. Nie szczotkuję dekoltu, skóra jest tam delikatna i nie potrzebuje takiego mocnego masażu. Najlepszy efekt osiągniemy biorąc kąpiel po masażu, a następnie jak radzi Ajurweda nasmarować ciało olejek sezamowym. To wzmacnia działanie oczyszczające szczotkowania.


Masaż na sucho: gwarantuje zauważalną poprawę samopoczucia i wyglądu skóry, pobudza krążenie, usuwa toksyny z organizmu, redukuje cellulit (który jest do pokochania i warto o ten obszar szczególnie dbać).
Masaż na mokro: złuszcza martwy naskórek, poprawia ukrwienie, sprężystość
i jędrność skóry. Doskonale myje.



Po co szczotkować?

Zalet jest wiele. Przede wszystkim jest to dobra opcja dla osób, które stronią od różnych peelingów jak i samej pielęgnacji ciała i robią to niezwykle rzadko. Przy szczotkowaniu ciała wystarczy poświęcić te 5 minut dziennie. Oprócz peelingu mamy również masaż, a masaż wykonywany prawidłowymi ruchami pomaga w oczyszczaniu organizmu z przeróżnych toksyn, ale i pomaga naszej całej odporności organizmu. 

Warto również zaznaczyć, że kiedy regularnie szczotkujemy nasze ciało usuwamy martwy naskórek, to nasza skóra może efektywniej wchłaniać przeróżne substancje aktywne z kosmetyków. Ja jestem zdecydowanie na tak !! Jest to także nieoceniona pomoc przy wrastających włoskach. Jeżeli borykacie się z cellulitem to używając szczotki regularnie ujędrniacie ją, ja zauważyłam u siebie poprawę jeżeli chodzi np. o rozstępy. Są już mniej widoczne i z efektu jestem zadowolona, szczotkuję ciało codziennie. Chyba, że naprawdę nie mam czasu to mam kilka dni przerwy. 

Przy masażu warto:

- zadbać o czystą skórę przy masażu na sucho
- omijać wszelkie rany, stany zapalne czy większe pieprzyki
- dopasować nacisk w miejscach gdzie skóra jest widocznie cieńsza (dekolt, piersi, twarz czy nadgarstki)

Zniechęcać może też nowa, ostra szczotka. Przy pierwszych masażach może Was podrapać, po kilku użyciach nie powinna być już taka szorstka. Do usprawnienia pracy układu limfatycznego potrzeba 3 miesięcy codziennego szczotkowania, potem można kontynuować masaż 2-3 razy w tygodniu. Szczotkę możecie zakupić TU
Nie zapominajcie również o higienie szczotki, polecam myć ją w mydle 1-2 w tygodniu w zależności od częstotliwości użytkowania. 



Co do szczotkowania twarzy polecam kupić osobną szczotkę, aby zapobiec przemieszczaniu się bakterii. Jeżeli macie trądzik czy jakiś stan zapalny to wiadomo , również należy zaniechać szczotkowania twarzy. Póki co nie korzystam ze szczotkowania twarzy, na razie próbuje zadbać o siebie , swoje ciało, bo bardzo się zaniedbałam przez ostatnie 4 lata , czas na zmiany. 

Słyszeliście o szczotkowaniu ciała ?? 
Żel do mycia ciała o zapachu mango | SATTVA Ayurveda

Żel do mycia ciała o zapachu mango | SATTVA Ayurveda

Lubię poznawać nowości , nowe firmy i produkty. Szukając czegoś czego jeszcze nie testowałam natrafiłam na produkty Sattva i zdecydowałam się przetestować żel do mycia ciała o zapachu mango. Przede wszystkim urzekło mnie opakowanie , a jeszcze byłam zaskoczona pojemnością tego żelu. Od razu skojarzyło mi się z podróżami. Jak gdzieś wyjeżdżam na kilka dni to nie lubię ze sobą zabierać produktów o dużej pojemności, bo zabierają sporo miejsca, a potem torba zwyczajnie w świecie jest za ciężka, a jeszcze dodać rzeczy dziecka... nie dziękuje. Dlatego z jednej strony się ucieszyłam, że żel do mycia od Sattva posiada pojemność 210 ml. W swojej wizji idealnego żelu pod prysznic mam trzy wyznaczniki - ma nie wysuszać, mieć dobry skład i ładnie pachnieć. Jednak czy produkt ten spełnia każdy z kryteriów dowiecie się z dalszej części posta.

Czym jest Ajurweda?

Ajurweda to naturalna medycyna indyjska, która powstała już w czasach starożytnych. Światowa Organizacja Zdrowia uznała ją w 1979 roku za koncepcję zdrowia i terapii. Ajurweda wykorzystuje wiele metod naturalnego uzdrawiania, do których należą: masaże i zabiegi ajurwedyjskie, joga, zdrowe odżywianie, oczyszczanie oraz ziołolecznictwo. Wierzenia te pozwalają holistycznie spojrzeć na zdrowie człowieka, co oznacza, że należy zadbać o dobrostan i równowagę pomiędzy zdrowiem fizycznym, psychicznym oraz duchowym.



Żel do mycia ciała Sattva zawiera takie składniki, jak:
Tulsi - azjatycka bazylia o właściwościach antyseptycznych
Mango - bardzo dobrze odżywia, a ponadto jest naturalnym afrodyzjakiem
Manjistha - marzanna indyjska, ma właściwości przeciwzapalne, wzmacnia krążenie, używana często jako składnik naturalnej henny do włosów
Bala - roślina z rodziny ślazowców, ma działanie antyoksydacyjne, przeciwzapalne, wzmacniające odporność
Gokhru - buzdyganek naziemny, działa tonizująco i uspokajająco
Olive oil - oliwa z oliwek, regeneruje, nawilża, zapobiega utracie wody z naskórka
Almond oil - olej migdałowy, działa nawilżająco, regenerująco, odżywia i pomaga w walce z rozstępami

Niestety nie jest to produkt naturalny, gdyż w składzie znajdziemy także takie substancje, jak Phenoxyethanol, N-undecylenoyl glycine czy Triethanolamine.


Skład jest nie najgorszy, ale uważam, że na początku zawiera naprawdę fajne, bogate substancje. Trochę gorzej jest przy końcu i producent powinien trochę jednak nad tym popracować i wyrzucić kilka zbędnych składników, bądź zamienić je na bardziej przyjazne dla skóry. 



A co do zapachu to mnie nie przekonał. Dla mnie jest sztuczny, drażni mnie, ale zdania są różne. Poprosiłam kilku znajomych o powąchanie tego żelu i na 6 osób - cztery było na tak, że ładnie pachnie , a dwie na nie (ja i sąsiadka). Mnie żel do siebie nie przekonał pod kątem zapachu , ale konsystencja produktu jest typowo żelowa, nie pieni się zbytnio i nie przesusza skóry. 

Produkt jest dosyć wydajny, a butelka zawiera 210ml płynu. Jego cena to prawie 35 zł i uważam, że jednak jest to trochę za dużo. Mimo wszystko bardzo przyjemnie używam mi się tego produktu głównie ze względu, że nie przesusza mojej bardzo suchej i wrażliwej skóry, do zapachu w końcu się przyzwyczaiłam, ale po ten zapach nie sięgnę po raz drugi , póki co innego w ofercie nie mają, ale może jeszcze stworzą jakiś inny zapach, który bardziej przypadnie mi do gustu. 
Chłopak, który wiedział o mnie wszystko | Kirsty Moseley

Chłopak, który wiedział o mnie wszystko | Kirsty Moseley

"Riley Tanner ma najlepszego przyjaciela, takiego przyjaciela, o którym marzy każda dziewczyna. Jest wspierający, lojalny, uczciwy, godny zaufania, dobry i troskliwy. Jest również najlepszym sportowcem w szkole.Ich relacja była zawsze nieskomplikowana i ciepła, ale po miesięcznych wakacjach Riley, sprawy się skomplikowały. Zaczęła patrzeć na niego w sposób wykraczający poza strefę przyjaźni. Do tego na drodze pojawia się zainteresowany nią rywal jej przyjaciela i sprawy zaczynają wymykać się spod kontroli…"



TYTUŁ: Chłopak, który wiedział o mnie wszystko / Always You
AUTOR: Kirsty Moseley 
TŁUMACZENIE: Danuta Fryzowska
WYDAWNICTWO: HarperCollins
GATUNEK: New Adult

OCENA: 6/10


Riley Tanner jest zupełnie zwyczajną nastolatką, która niestety musi przenieść się do nowej szkoły. Zdecydowanie nie ma na to ochoty, ale jest jedna rzecz, a raczej osoba, która wszystko zmienia. Otóż będzie przy tam jej najlepszy przyjaciel Clay Preston! A ona nie może sobie wyobrazić niczego lepszego. Chłopak od zawsze był lojalny i wspierał Riley we wszystkim, co robiła. Szczerego, uczciwego i godnego zaufania chłopaka pokochali nawet jej matka i ojczym. Niestety ich nieskomplikowana do tej pory relacja ulega zmianie. Dziewczyna spędziła miesiąc wakacji u ciotki i po tym czasie rozłąki dotarło do niej, że uczucia, którymi obdarza Claya, to nie jest przyjaźń, a coś, co wykracza poza jej granice. 
Okazuje się, że nastolatka nie jest w tym osamotniona i jej przyjaciel czuje dokładnie to samo. Tyle że oboje nie wiedzą co z tym zrobić, a na ich drodze pojawia się ktoś trzeci. Zakochany w Riley młody mężczyzna, który przy okazji jest wrogiem Claya, nie poprzestanie na spławieniu go przez nastolatkę dla której zrobił by chyba wszystko...Riley zacznie patrzeć na Claya inaczej, a u jej boku pojawi się tajemniczy i czarujący Blake. Czy dziewczyna ma szanse być szczęśliwa podczas gdy targają nią sprzeczne uczucia do obu chłopaków?


Uważam, że autorka przedobrzyła z dramatami i absurdalnymi sytuacjami, przez to książka straciła na wiarygodności i wszystko było takie wkurzające i nijakie. Kreacja bohaterów też taka sobie, często odnosiłam wrażenie, że autorka nie była do końca pewna jak ich przedstawić. Czasami zachowywali się jak osoby bardzo dorosłe, choć mieli tylko naście lat, a innym razem byli niczym dzieci z przedszkola. To samo tyczy się ich rodziców, którzy albo akceptowali czasami idiotyczne pomysły swoich dzieci, albo reagowali dość gwałtownie i agresywnie. Muszę jeszcze wspomnieć o Blake’u, czyli o tym drugim chłopaku, który pojawił się w życiu w bohaterów. Ewidentnie chłopak miał jakiś problem ze sobą, ale autorka nie potrafiła tego dobrze opisać, przez to jego porywczość i gwałtowność była czasami wręcz śmieszna i nienaturalna.

Akcja powieści toczy się w typowych realiach amerykańskiego liceum. Pod tym względem powieść nie różni się od innych młodzieżówek na rynku, ale autorka ponownie daje radę wprowadzić coś nowego. Pojawia się tutaj powiem wspólna przeszłość Claya i Blake'a, która może zaważyć na relacjach głównych bohaterów. Podobało mi się to, że w pewnym momencie czytelnik i bohaterowie zostają odcięci od wszystkich problemów i mogą się cieszyć cudowną, cukierkową miłością, której doświadczają. Nie wiem, czy prawdziwa miłość wygląda tak, jak autorka ją przedstawia, ale wydaje mi się, że ta pierwsza, młodzieńcza właśnie taka jest. W tej książce wszystko jest świeże, bohaterowie okrywają siebie na nowo, nie zważając na przeciwności losu. I właśnie to jest tu niesamowite - mimo przeraźliwego przesłodzenia całej historii, czytelnik wsiąka w nią i kompletnie nie wyobraża sobie, żeby było inaczej.


"Chłopak, który wiedział o mnie wszystko" oraz inne książki romantyczne znajdziesz w księgarni selkar.pl . 



Mega tran z wątroby rekina. Suplement diety | Avet Pharma

Mega tran z wątroby rekina. Suplement diety | Avet Pharma

Zawsze się zastanawiałam jak to jest z tymi tranami i czy rzeczywiście wpływają na naszą odporność. Za pasem już jesień, zaraz zima. Pomimo tego, że u mnie fajna pogoda, rzadko pada deszcz czy śnieg i jak na styczeń jest dość przyjemnie to ja zaczęłam przyjmować i podawać córce mega tran z wątroby rekina , który nabyłam z Avet Pharma. Paczka przyszła bardzo szybko, więc i szybko mogłyśmy się zabrać do testowania. 


Tran, który obecnie spożywamy jest o smaku malinowym - i bez posmaku ryby. Opakowanie ma pojemność 250 ml i po otwarciu należy trzymać produkt w lodówce przez 60 dni (2 miesiące). Ja tran podaje codziennie o stałej porze, więc myślę, że spokojnie w dwa miesiące zużyjemy. 

Fakty i oleju z wątroby rekina :

Rekin to ryba odporna na wszelkie choroby, długowieczna, bardzo szybko regenerująca swe siły. Tran z wątroby rekina od wieków znany medycynie ludowej, szczególnie krajów skandynawskich, doceniany jest także w XXI wieku ze względu na swe szczególne właściwości. Sekret tkwi w substancjach zawartych w wątrobie rekina grenlandzkiego. Są to m.in. alkiloglicerole, skwalen. Czy wiesz, że alkiloglicerole zawarte w oleju z wątroby rekina to eterowe lipidy o dużej aktywności biochemicznej? Występują w niewielkiej ilości w mleku człowieka oraz w układzie krwiotwórczym człowieka. W oleju rekinów, zależnie od gatunku, występuje 30-90% alkilogliceroli. Są łatwo wchłaniane z przewodu pokarmowego. Alkiloglicerole działają w obrębie błon komórkowych. Wpływają na ich strukturę. Spożycie alkilogliceroli prowadzi do podniesienia poziomu granulocytów we krwi oraz immunoglobulin (IgG i IgM) w osoczu.


Mojej córce bardzo przypadł do gustu smak malinowy, kojarzy mi się z bambą malinową i aż ma się ochotę całego go wypić. W składzie znajdziemy m.in.: sok z malin i czarnego bzu, witaminy C,E,A oraz selen.  Tran ma konsystencję syropu. Oczywiście suplement diety mega tran spożywamy wszyscy, więc nie jest przeznaczony tylko dla dzieci. Ten produkt należy podawać dzieciom powyżej 3 roku życia - 1 łyżeczka / 5 ml dziennie, a dzieci powyżej 6 lat i osoby dorosłe 2 łyżeczki / 10 ml dziennie. Oczywiście nie należy przekraczać zalecanej dawki. Bardzo spodobało mi się to, że została dołączona specjalna miarka/łyżeczka do podawania suplementu diety. 

Recenzja produktów Gentle Day.

Recenzja produktów Gentle Day.

Produkty z firmy Gentle Day polubią kobiety z bardzo wrażliwą skórą, tendencją do podrażnień, alergii, czy chorób miejsc intymnych. Bardzo ważną ich zaletą jest to, że są wykonane z ekologicznych materiałów co chroni nas przed wszelkimi zaczerwienieniami i wysypkami, doskonale przepuszczają powietrze, zapewniają suchą powierzchnię, a pasek anionowy zatrzymuje bakterie wewnątrz podpaski. Produkty Gentle Day są wolne od chloru, środków zapachowych i chemikaliów.


Akurat miałam okazję używać podpasek z wkładką anionową i to było dość ciekawe doświadczenie, więc jak tylko się dowiedziałam, że Gentle Day również ma ten pasek to wiedziałam, że będę chciała je przetestować. Również wkładki posiadają ten pasek anionowy , więc używam ich po menstruacji i zawsze staram się mieć w torebce ze dwie wkładki/podpaski na wszelki wypadek. 

CO WYRÓŻNIA GENTLE DAY!
  • nie zawierają materiałów szkodliwych i alergizujących
  • są wolne od chloru
  • nie zawierają środków zapachowych i chemikaliów
  • mają pH przyjazne dla skóry
  • do produkcji paska anionowego zastosowano kryształ turmalinu
  • odpowiednie dla wegan
  • posiadają certyfikat ekologiczny Oeko-Tex® 100, Made for Health oraz Vegan

GENTLE DAY są polecane kobiet i dziewcząt ceniących wysoką jakość, komfort i naturalne materiały, szczególnie:
  • przy różnego rodzaju dolegliwościach podczas menstruacji
  • dla kobiet z wrażliwą skórą podatną na alergie
  • przy obfitych i bolesnych miesiączkach
  • dla kobiet po porodzie, po operacjach ginekologicznych.

Wkładki umieszczone są w świetnym kobiecym opakowaniu ze specjalnym paskiem, który umożliwia nam jego wielokrotne zamykanie i otwieranie. Każda ze sztuk zapakowana jest w folię ochronną  w taki sposób, że nie zajmuje dużo miejsca a przy tym wszystko jest bardzo higieniczna. Jeśli chodzi o wykonanie to poza tym, że zauroczyło mnie solidne opakowanie , muszę przyznać, że każda sztuka wykonana jest z jak najlepszą starannością. 
Od dłuższego czasu tampony stały się dla mnie jedynym, dobrym i komfortowym rozwiązaniem, jeśli chodzi o zabezpieczanie się podczas kobiecych dni. Pewnie wiele dziewczyn ma obawy przed ich stosowaniem, jednak śmiem twierdzić, że nie ma nic bardziej wygodnego i dyskretnego . Przetestowałam na sobie już wiele firm. Tampony Gentle Day bardzo przypadły mi do gustu, głównie ze względu na to, że wykonane są z certyfikowanej ekologicznie bawełny. Bardzo ważną kwestią w aplikacji tamponu jest umieszczenie go w odpowiednim miejscu. Jeśli zrobimy to za płytko to tampon będzie nas uwierał. Po umieszczeniu go na odpowiedniej głębokości nie będzie w ogóle wyczuwalny. Tampony Gentle Day mają ten plus, że ą bardzo chłonne a przez to z jakiego materiału są wykonane nie musimy martwić się o uczulenia, podrażnienia czy inne kobiece dolegliwości. Zdecydowanie polecam je najbardziej ze wszystkich powyższych.
Chusteczki nawilżane z bambusem do higieny intymnej są w pełni ekologiczne, bezzapachowe, wolne od parabenów, alkoholu i chemikaliów. W składzie znajdziemy ekstrakt z aloesu i witaminę E. W opakowaniu jest 10 sztuk - idealne w podróż, na wakacje, pod namiot itp.

Wszystkie powyższe produkty można kupić bezpośrednio na stronie gentleday.pl . Myślę że to całkiem przyjemna alternatywa dla tej całej chemii która nas otacza. To również świetne produkty dla wszystkich lubiących kosmetyki naturalne.
Przyznam, że chociażbym miała nie wiem jak super podpaski czy tampony i tak nie polubię się z okresem. Ale…w sumie nie mam na to wpływu, więc między nami jest cicha akceptacja bez cienia sympatii. W tych dniach jednak mam większą chęć zapewnienia sobie maksimum komfortu. I dobrej jakości artykuły higieniczne mi w tym zdecydowanie pomagają.
Etui na telefon | ETUO

Etui na telefon | ETUO

Wiele lat byłam w sieci plus, ale stwierdziłam, że dają marne oferty i czas na jakąś nową sieć. Zdecydowałam się przejść do play, miałam przenieść numer, ale niestety nie udało się i od 20 stycznia będę miała nowy numer. Skoro nowy numer to mam nowy telefon. Wybrałam Samsung Galaxy J4+ . O swój wcześniejszy telefon jakoś tak średnio dbałam, w sensie nie miałam ani szkła hartowanego ani tym bardziej żadnego etui - dopiero później zdecydowałam się na zakup, o wiele później. Dlatego też kiedy tylko przyszedł mi nowy telefon pierwsze co zaczęłam przeglądać strony gdzie mogę zakupić etui na swój nowy telefon i tak padło na etuo.pl - markę dbającą o dobrą jakość w przystępnej cenie, a do tego z naprawdę szeroką ofertą.


Musiałam chwilę pomyśleć czego potrzebuję i w ten oto sposób zdecydowałam się na szkło hartowane i dwa etui , ale różnią się miedzy sobą, ponieważ jedno etui jest tylko na tył telefonu, a drugie etui jest otwierana jak książka. Obecnie używam etui na sam tył telefonu i jestem naprawdę mega zaskoczona, ale o tym później. Sam proces realizacji zamówienia bardzo na plus, paczka szybko doszła dodatkowo wielki plus dla firmy za miłą dedykację i podziękowaniem. Niby mały gest, ale byłam bardzo ucieszona z tego powodu. Na stronie etuo możecie również sami tworzyć swoje grafiki na etui, ja z tego nie skorzystałam póki co, ale mam nadzieję, że jeszcze będzie mi dana taka szansa, bo mam pomysł, a nawet kilka . O wiele łatwiej mi było szukać to czego chcę po wpisaniu modelu telefonu, wtedy oczywiście wyświetlały mi się wszystkie akcesoria pod mój telefon.


Etui na telefon Forcell Shining, różowe ombre. Ostatnio mam fioła na punkcie różowego, serio ! Kiedyś nie znosiłam tego koloru, a teraz bardzo lubię. Jak pisałam na początku obecnie telefon jest właśnie w tym etui i jestem mega zaskoczona jakością. Etui jest wysokiej jakości, w ogóle dotykając go czuć, że jest inne od etui , które posiadałam kiedyś na innym telefonie. Dostępne są 4 wersje kolorów, cena wynosi 23,90 zł. Osłonka jest wytrzymała i bardzo elastyczna, ja jestem bardzo zadowolona , dodatkowo ślicznie się mieni, bo etui jest brokatowe. Nawet moja córka się zauroczyła nim i powiedziała, że jest śliczne. Etui dobrze leży w dłoni , póki co świetnie się sprawdza. Po domu mam to etui , a jak wiem, że gdzieś wychodzę i muszę telefon schować do torebki wtedy przekładam do etui o nazwie Wallet Book Fantastic.



Wallet Book Fantastic niewątpliwie się przyda kiedy musimy ochronić nasz telefon w zakamarkach naszej torebki czy w plecakach - wersja dla mężczyzn . Ja wybrałam motyw dreamcatcher, czyli łapacza snów. Koszt takiego etui wynosi 39,90 zł. Pokrowiec skutecznie chroni telefon przed zanieczyszczeniami, zarysowaniami czy otarciami. Jak pisałam wcześniej zmieniam na ten pokrowiec kiedy muszę telefon wrzucić do torebki, a w domu korzystam z forcell shining, bo jest mi po prostu wygodniej kiedy gram na telefonie, rozmawiam przez niego czy robię zdjęcia. Dodatkowym plusem jest mocne zapięcie na magnes, mamy pewność, że pokrowiec się nie otworzy, a wewnątrz znajdziemy dwa miejsca na dokumenty - na jakąś kartę czy wizytówkę. Ja osobiście nic nigdy w te miejsca nie wkładam, są u mnie puste. Zaletą tego etui jest również to, że możemy go złożyć w podstawkę , która np. przyda się jak oglądamy jakiś filmik na YT.


Ostatnim, ale wcale nie najgorszym produktem , a napisałabym, że najważniejszym jest szkło hartowane. Kiedyś nie zwracałam uwagi na to czy mój telefon posiada szkło czy nie, dla mnie to była abstrakcja , ale zmieniłam zdanie kiedy mój chłopak upuścił na podłogę swój telefon i ma teraz rozbity cały ekran. Koszt takiego szkła to 16,90 zł, więc moim zdaniem grosze, które wydacie na raz , a macie bezpieczny ekran telefonu przed wszelkimi zarysowaniami po upadkach i nie tylko. Szkło jest łatwe do zamontowania, w zestawie znalazłam ściereczkę z mikrofibry i ściereczkę, która jest nasączona preparatem do odtłuszczania ekranu przed aplikacją/nałożeniem szkła hartowanego. 


Ja jestem jak najbardziej zadowolona z zakupów ze strony etuo i polecam każdemu kto lubi rozpieszczać swój telefon dobrą jakością case'ami, które uchronią telefon przed rozbitym ekranem czy zadrapaniami po całej obudowie. W razie gdyby coś nie tak było z twoją obudową czy produktem, który zamówiliście na stronie to bez problemu można zwrócić lub wymienić towar. Produkty są objęte gwarancją. Ja jestem zadowolona, z moim zamówieniem wszystko było ok i teraz cieszę się pięknym ubrankiem na swój telefon.

A Wy chronicie swoje telefony czy nie zwracacie uwagi na to czy posiadacie etui czy nie ?
Na koniec mam jeszcze dla Was rabat w postaci 10% zniżki na zakupy , wystarczy użyć hasła "blogznizka" - polecam :)
Maseczki na dobranoc | Soraya

Maseczki na dobranoc | Soraya

Ten post miał się pojawić już jakiś czas temu, ale z powodu mojego głupiego telefonu, problemem z internetem dopiero go publikuje dzisiaj. W każdym razie natknęłam się na maseczki na dobranoc od firmy Soraya, które mają urocze opakowania dlatego też skusiłam się, aby je przetestować. W zestawie jest ich 4 i mają taką samą pojemność, czyli 30 ml. Cena takiej jednej maseczki wynosi 12,99 zł. 


Oczywiście pierwsze co rzuciło mi się w oczy to ładne opakowania. Każda maseczka ma swoją nazwę i swój kolor no i oczywiście ładna szata graficzna. Maseczki na dobranoc to intensywna pielęgnacja skóry po całym dniu, a jednocześnie sposoby na wieczorny relaks i dobry sen.
Dzięki formule Sleep-Well skóra czerpie dobroczynne składniki maseczki przez całą noc. Rano cera jest wypoczęta, promienna i wygląda pięknie.

Każda maseczka zawiera:

  • Naturalną glinkę, której nie trzeba zmywać, więc skóra przez całą noc korzysta z jej dobroczynnego działania,
  • Składniki intensywnie nawilżające i odżywcze,
  • Zapach z nutami lawendy.

4 maseczki jako 4 sposoby na relaks przed snem:

  • Spacer przed snem – dotleniająca maseczka z zieloną glinką i ekstraktem z nasturcji.
  • Wieczorna kąpiel – nawilżająca maseczka z białą glinką i kompleksem dream-moist.
  • Kieliszek wina – wygładzająca maseczka z różową glinką i ekstraktem z winogron.
  • Medytacja – regenerująca maseczka z żółtą glinką i olejem abisyńskim.   

Sposób użycia: Wieczorem przed snem, porcję maseczki nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy, omijając okolice oczu. Pozostawić do wchłonięcia, a ewentualny nadmiar usunąć chusteczką.

Tak jak pisałam wcześniej każda maseczka ma swój kolor opakowania i taki sam kolor jest maseczki w środku, czyli niebieskie opakowanie - niebieska maseczka. Konsystencja maseczek jest kremowa, szybko się wchłaniają i nie zastygają, nadmiar można usunąć chusteczką (przyp. z "sposób używania). Zapach bardzo ciężko mi określić - jakiś leśny, sosnowy . No w każdym razie nie drażni mnie, kosmetyki mnie nie uczulają, więc duży plus. 

1) Glinkowa maseczka na dobranoc - wieczorna kąpiel


Świetnie ta maseczka się u mnie sprawdziła, bardzo dobrze nawilża i przynosi ulgę zmęczonej cerze. Takie opakowanie starczy mi na około 10 aplikacji. Jeżeli szukacie czegoś co Wam dobrze nawilży cerę to ta maseczka robi to rewelacyjnie. Innowacyjna maseczka z glinką, której nie musisz zmywać sprawia, że skóra przez całą noc korzysta z jej dobroczynnego działania. Rano odczujesz super nawilżoną, jedwabiście gładką skórę. 

2) Glinkowa maseczka na dobranoc - spacer przed snem


Tak szczerze to kiedyś uwielbiałam spacer przed snem, jak jeszcze mieszkałam z ciocią i nie mogłam zasnąć to brałam naszego psa i robiłam rundkę dookoła domu, a to w sumie była dość długa rundka. Maseczka z zieloną glinką i dotleniającym ekstraktem z nasturcji dobrze zrobi Twojej zmęczonej po całym dniu cerze. 

3) Glinkowa maseczka na dobranoc - kieliszek wina


Kieliszek wina? Nie dziękuje. Nie lubię i nie piję , ale bardzo chętnie sięgnęłam po maseczkę wygładzającą. Maseczka z różową glinką i bogatym w antyoksydanty ekstraktem z winogron zadziała niczym eliksir młodości na Twoją zmęczoną  cerę. Skóra jest jędrniejsza i lepiej napięta. 

4) Glinkowa maseczka na dobranoc - medytacja


Akurat z medytacją nie mam nic wspólnego, nigdy nawet nie próbowałam, ale może kiedyś wprowadzę medytację do swojego grafiku dnia. Maseczka z żółtą glinką i odżywczym olejek abisyńskim dobrze zrobi cerze przesuszonej i zmęczonej. Twoja cera będzie odżywiona, zregenerowana i aksamitnie gładka. 

Cztery niezwykłe maseczki zamknięte w miękkich opakowaniach. Myślę, że każda z Was znajdzie dla siebie swoją ulubioną maseczkę na dobranoc. U mnie najlepiej sprawdziła się "wieczorna kąpiel" i "spacer przed snem" . Polecam przetestować wszystkie cztery warianty. 
A więc śpij dobrze ! ;) 

Lubicie kosmetyki Soraya? Znacie te maseczki czy to dla Was nowość ?? 
Niemoralna gra | Jolanta Kosowska

Niemoralna gra | Jolanta Kosowska

Natknęłam się na tę pozycję przez przypadek i bardzo spodobał mi się opis. Stwierdziłam, że muszę ją przeczytać i sama ocenić, a że bardzo lubię czytać książki to przeczytałam ją w dwa dni - tak tak, mam inne obowiązki i wiem, że pewnie połowa z Was by przeczytała w 2h. ;) 




TYTUŁNiemoralna gra
AUTOR: Jolanta Kosowska
TŁUMACZENIE: -
WYDAWNICTWONovae Res
GATUNEKthriller
OCENA: 9/10

Konrad, z pozoru zwyczajny nauczyciel etyki zawodowej jednej z polskich uczelni medycznych, to prywatnie mistrz flirtu - sztukę łamania kobiecych serc opanował do perfekcji. Ten wypruty z uczuć, kameleon potrafiący znakomicie dostosować się do obiektu swoich westchnień, to w rzeczywistości ofiara własnego dzieciństwa. Porzucony przez matkę, wychowanek domu dziecka samodzielnie wypracował sobie system chroniący go przed bólem porzucenia - w myśl zasady - że to on ma być tym, który porzuci. Jednak pewnego dnia coś się zmienia, a ciąg nieprzewidzianych zdarzeń wywraca jego poukładane życie do góry nogami. Najpierw kłótnia z ukochaną, później studentka mówiąca mu prosto w twarz co o nim myśli, a na sam koniec jeszcze przysługa, którą obiecał koledze - tego okropnego dnia ma dyżurować w studenckim telefonie zaufania. Przez cały czas trwania dyżuru nie zdarza się nic, aż nagle przed samym końcem - dzwoni dziewczyna. Ta jedna przerwana w pół słowa rozmowa zmienia jego dotychczasowe życie, wypełnia dni i pochłania całą energię. Owładnięty szaleństwem niepostrzeżenie daje się wciągnąć w zastawioną na niego pułapkę...

Jolanta Kosowska zabiera czytelnika w podróż do malowniczej Saksonii i pozwala mu cieszyć się jej urokami. W intrygujący sposób splotła losy bohaterów i uwikłała ich w niemoralną grę pozorów. Konrad nie potrafi odpuścić, zbiera informacje, wyciąga wnioski, a kiedy już ma nadzieję, że odnalazł właściwą osobę, los postanawia z niego zakpić. Tak mistrz pozorów staje się ofiarą mistyfikacji i niepostrzeżenie wpada w zastawioną na niego pułapkę.

''Zabawa była wredna i idiotyczna, sadystyczna i niemoralna…''

Przemyślana fabuła i plastyczny język sprawiają, że czytelnik nawet nie zauważa kiedy wciąga się w przedstawioną opowieść i razem z bohaterem snuje domysły, wyciąga wnioski i zaczyna mu kibicować. Jest też świadkiem zachodzących w nim zmian, wędrówek w głąb siebie i wewnętrznych zmagań. Autorka sprytnie manipuluje odbiorcą, odwracając jego uwagę, od pozornie nieistotnych detali, ale poczucie, że „coś” mu umyka pozostaje w jego świadomości do ostatnich stron powieści. Miłym zaskoczeniem jest pojawienie się powieści „ducha” Marco i „powrót” do niektórych wydarzeń z "Deja vu". 

Pani Jolancie Kosowskiej udało się stworzyć coś więcej niż tylko dramat, coś więcej niż tylko thriller, ale przede wszystkim: coś więcej niż tylko książkę o iście filmowej fabule. W tej opowieści zawarte zostały pewne życiowe prawdy - o ludzkich słabościach i uczuciach, o ludziach i o relacjach którymi są związani, a także o tym, że intencje prawie nigdy nie są krystalicznie czyste. "Niemoralna gra" zostawia ślad i nie pozwala przejść obok siebie obojętnie
Pomysł na prezent z okazji dnia babci i dziadka | Chocolissimo

Pomysł na prezent z okazji dnia babci i dziadka | Chocolissimo

Za dwa tygodnie obchodzimy święto dzień babci i dziadka, więc warto pomyśleć o tym dniu i o naszych bliskich. W tym roku postawiłam na łakocie i wręczę zestawy słodkości od Chocolissimo. Pierwsze co przykuło moją uwagę to to, że zostały przepięknie zapakowane. Na stronie możemy znaleźć naprawdę spory asortyment.



Prezent z okazji dnia babci 

1) Bardzo mi się podoba ta drewniana skrzyneczka, u góry napis "dla kochanej babci", a w środku cztery ręcznie wykonane pralinki. Po zjedzeniu tych słodkości skrzyneczkę można zostawić i ukryć jakieś swoje skarby. Całość została starannie wykonana. Każda pralinka ma inne nadzienie i wyglądają przepysznie.



2) Dla fanki ogrodnictwa i nie tylko ;) . Czekolada w kształcie kwiatka w doniczce. Cudo !! Kwiatek to dzieło belgijskich czekoladników. W całości wykonany został z mlecznej, aksamitnej czekolady. Wysokość figurki to 13,5 cm. Pięknie się prezentuje, wykonany z idealną dbałością o każdy szczegół. 



Prezent z okazji dnia dziadka

1) Tutaj również pojawiły się pralinki, to doskonały sposób na wyrażenie uczuć i przypomnienie słodkich chwil rozkoszując się smakiem czekolady. Jestem wręcz zachwycona jakością wykonania i to jak ładnie się prezentują, aż szkoda jeść. Tutaj jest więcej pralinek niż dla babci. Tutaj również każda pralinka ma inne nadzienie. Bardzo spodobało mi się opakowanie, jest przeurocze. Przeglądając ofertę Chocolissimo zauważyłam, że akurat pralinki akurat w takim opakowaniu jest kilka na różne okazje (np. super dziewczyna, super chłopak itp) . 


2) Krawat w kropki z czekolady ? Czemu by nie. Całość została zapakowana w długą i elegancją skrzynkę. Smakołyk został wykonany z czekolady deserowej . Akurat gorzka czekolada jest wskazana do tego, aby jeść kawałek dziennie, ponieważ ma korzystny wpływ na serce czy też obniża poziom cholesterolu. Osobiście nie przepadam za czekoladą deserową, może kiedyś zmienię zdanie, ale wiem, że starsze osoby lubią, bo jak dostaje gorzką to zawsze rozdaje. 


Całość prezentuje się naprawdę super ! Ja jestem zachwycona z dania takiego prezentu. Chociaż mój dziadek nie żyje i ja nie mam komu wręczyć czekoladek z okazji dnia dziadka to moja córka będzie miała komu wręczyć , i choć to nie moi rodzice tylko wujkowie to myślę, że na pewno się ucieszą z takiego prezentu :) . Ciekawym pomysłem jest jeszcze wysłanie dziadkom czekoladowego telegramu, który również możecie znaleźć na stronie Chocolissimo. Podejście do klienta jest na najwyższym poziomie. Płatność jak i dostawa bez żadnych niespodzianek. Wszystko szybko i profesjonalnie. Paczka jest bardzo dobrze zapakowane, więc polecam jeżeli nie macie jeszcze pomysłu na dzień babci i dziadka. 
Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger