Black sugar detox | Bielenda

Uwielbiam kosmetyki Bielenda, więc jak tylko pojawiła się szansa na testowanie nowości to nie wahałam się ani chwili. Dzisiaj chcę Wam opisać kosmetyki z serii black sugar detox, która jest przeznaczona do cery mieszanej i tłustej. Te kosmetyki są dla mnie idealnie, więc to od nich zaczęłam testy. W paczce znalazłam trzy produkty: krem , serum i maskę. Zachęcona opiniami zaczęłam od serum, którego użyłam na noc, a potem normalnie rano następnego dnia, i tak zaczęła się moja przygoda z kosmetykami black sugar detox.



Serum detoksykująco - nawilżające, od tego kosmetyku zaczęłam testowanie, więc i od niego zacznę recenzję. Kosmetyk otrzymujemy w kartonowym pudełku, po wyjęciu ukazuje się nam smukła buteleczka o pojemności 30g zakończona wygodną pompką. Serum możemy używać na dzień i na noc, ja go głównie używam porą wieczorową, a krem z tej samej linii używam rano. Na początku jak nałożyłam serum na twarz to ta pierwsza warstwa jest taka lepka i tłusta i już z miejsca miałam się pozbyć tego kosmetyku, ale po chwili serum wchłonęło pozostawiając cerę miękką i gładką. Warto wspomnieć, że naprawdę wystarczy niewielka ilość kosmetyku aby rozprowadzić po twarzy i szyi, więc pomimo takich małych rozmiarów kosmetyk starczy nam na długi czas, nawet przy codziennym stosowaniu. Serum pochłania nadmiar sebum, odblokowuje i zwęża pory. Mnie ten problem niestety dotyczy dlatego też ucieszyłam się na nową serię black sugar detox. 
Zapach jest delikatny , a konsystencja serum jest lejąca ,więc należy szybko wmasować serum w twarz. 





Krem detoksykująco - nawilżający , jak pisałam wcześniej przy serum tego kremu używam rano na oczyszczoną cerę i jako taka baza pod makijaż. Chociaż chcę go wprowadzić również jako pielęgnacja wieczorna, bo niestety borykam się z nadmiarem sebum i rozszerzonymi porami, a powoli widzę efekty kiedy stosuję linię kosmetyków black sugar detox. Również krem został zapakowany w kartonowe pudełko, a po wyjęciu dostajemy przepiękny słoiczek z kremem w środku. Pojemność tego kosmetyku wynosi 50 ml i również ten produkt jest bardzo wydajny. Zapach jest delikatny i bardzo mi się podoba. Krem szybko się wchłania nie zostawiając tłustego filmu. 





W serii kosmetyków Bielenda black sugar detox zostały wykorzystane składniki aktywne takie jak:

CUKIER TRZCINOWY posiada silne właściwości oczyszczające i antybakteryjne. Zawiera liczne minerały i pierwiastki: żelazo, wapń, fosfor, potas i magnez. Delikatnie złuszcza martwy naskórek, odblokowuje i oczyszcza pory, regeneruje, koi i łagodzi podrażnienia. Nadaje skórze równomierny, zdrowy koloryt i blask.

AKTYWNY WĘGIEL dzięki silnym właściwościom absorbującym posiada zdolność głębokiego oczyszczania skóry. Działa jak magnes: przyciąga i wchłania toksyny, martwy naskórek, nadmiar sebum oraz inne zanieczyszczenia z powierzchni oraz głębszych warstw skóry. Skutecznie oczyszcza zablokowane pory, wyrównuje koloryt skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków.

Ostatnim produktem, który miałam okazję testować z linii black sugar detox jest maska+peeling w saszetce. Produkt ten wystarczy nam na dwa zastosowania, niestety się z tym nie zgodzę, bo w moim przypadku ledwo starczyło mi na jedno. Maseczkę należy nałożyć na twarz, masować kolistymi ruchami przez około 1 minutę, zostawić na skórze i po 15 minutach zmyć ciepłą wodą. Opakowanie ma pojemność 8g. Maseczka ma konsystencje przypominającą galaretę i do tego przepięknie pachnie, zresztą jak pozostałe dwa kosmetyki z tej serii, które miałam okazje testować. Zawiera w sobie drobinki peelingujące, zostawiając produkt na twarzy na około 10-15 minut tworzy nam się lepka warstwa, ale bardzo łatwo ją zmyć. Twarz "po" jest wygładzona, zmatowiona i miękka. Po tej maseczce musiałam użyć kremu nawilżającego. Moim zdaniem maseczki jest za mało w opakowaniu, więc nie wiem dla kogo wg producenta starczy aż na dwa zastosowania, jednak maseczka sama w sobie jest fajna i nawet na następny dzień czułam, że moja buzia jest miękka i gładka.


Znacie linię kosmetyków black sugar detox? 
Mieliście okazję już coś przetestować z tej serii? 

29 komentarzy:

  1. Miałam tą maseczkę, niestety moja cera była po niej przesuszona. :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Po raz pierwszy widzę ta linie. Ale zachęca do poznania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bielenda co rusz wprowadza jakieś ciekawe serie produktów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda :) , ale kosmetyki mają fajne, bardzo lubię.

      Usuń
  4. W przyszłym miesiącu wybieram się do Polski i chciałabym kupić coś z Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam tę maseczkę i jest iście GENIALNA :D Faktem jest, że skóre miałam po niej niesamowicie przesuszoną, ale tak chyba powinno być ;) Nałożyłam chwilę po niej macerat z nagietka lekarskiego i wszystko było okay ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego napisałam, że użyłam po tej maseczce kremu nawilżającego :D

      Usuń
  6. ooo co to nowa seria! nie znam jej jeszcze i pierwsze co ja widzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. serum najbardziej mnie zainteresowało, jest idealnym kosmetykiem pod makijaż. lekkim. ciekawa linia

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz widzę kosmetyki z tej linii, ale już wiem, że są idealne dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zauważyłam że ostatnio powstaje coraz więcej kosmetyków z aktywnym węglem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno nie mialam nic z Bielendy a bardzo kusza mnie jej nowosci, mysle ze jak wpadne to PL to zrobie zapas ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie znam tej serii, ale kremik chętnie przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krem używam głownie rano jako również baze pod makijaż :)

      Usuń
  12. Nie znałam wcześniej tej serii. Chętnie za to kupię serum do przetestowania

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaciekawilas mnie ta seria :) dawno nie mialam nic z bielendy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja tak samo ,więc mega się ucieszyłam na to testowanie , a ta seria jest genialna. idealna do mojej cery :)

      Usuń
  14. lubię kosmetyki Bielendy ale akurat ta seria nie jest dla mojej cery

    OdpowiedzUsuń
  15. ta seria jeszcze nie wpadła w moje ręce. jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam ochotę przetestować tę serię, więc cieszę się, że trafiłam na Twoją recenzję. Na pewno zdecyduję się na maseczkę, a i serum kusi mnie bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bielenda szaleje ostatnio z nowościami i co nowego wypuści na beauty rynek to od razu mam chęć wypróbować. Z tej serii ciekawi mnie szczególnie serum.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kusi mnie bardzo serum z tej serii :) Miałam maskę peeling ale okazała się być średnia w stronę bubla niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Taki detoks to bardzo ważna sprawa po zimie. W ten sposób można odpowiednie wypielęgnować twarz i o nią zadbać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bielenda ostatnio zaskakuje swoimi nowościami. Muszę wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam peeling z Bielendy i chyba dwie maseczki, ale mi nie spasowały te kosmetyki :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje, że zajrzałaś/eś !
Bardzo miło mi Cię gościć.
Odwdzięczam się za komentarze :)
Pozostawiając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Testowanie z pa2ul , Blogger